czwartek, 11 czerwca 2020

Czas białych nocy. Wiatr ze wschodu. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Czas białych nocy
AUTOR:  Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść
STRON: 408
DATA PREMIERY:  3 czerwca 2020
Cykl: Wiatr ze wschodu (tom 1)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Ustalmy na początku dwie kwestie.
Jestem fanką autorki. Seria Owoc grantu stoi na honorowym miejscu na moim regale. 
I trudno mi być obiektywną. Przyznaję się bez bicia.
Jestem niecierpliwcem. Już i natychmiast bym chciała wiedzieć, co i jak się potoczy w książce. Piszę o tym dlatego, żeby uprzedzić takich jak ja napaleńców, że pierwsza połowa książki jest bardzo spokojna i klimatyczna, a druga... nie pozwala odłożyć powieści ani na moment. Cierpliwości!

Historia Anastazji i Kazimierza zaczyna się jak romans osadzony w realiach początku wieku. Oboje piękni, młodzi i charakterni. Każdy ze swoim bagażem doświadczeń i marzeniami na przyszłość.
Ale czy napotkani ludzie i niezbadany los pozwolą na to, że ich historia zakończy się happy endem?
Trudno pisać o tej opowieści tak, aby nie zdradzić istotnych wątków fabuły.

Nie będę streszczać meritum. Napiszę tylko na co ja zwróciłam uwagę.

Początek spokojny i klimatyczny, ale może wydawać się nużący. Zalecam cierpliwość! Takie właśnie rozpoczęcie powieści jest po coś! Wszystko okaże się później!
Druga połowa zabiera czytelnika na emocjonalną karuzelę. I to tylko po to, aby zakończeniem wytrącić człowieka z równowagi i kazać czekać z niecierpliwością na kolejną część serii.

Oprócz uczucia dwojga głównych bohaterów bardzo przypadło mi do gustu rewelacyjnie odmalowane tło historyczne. Rosja i jej przemiany, korelacja do sąsiadów, stosunki społeczne, polityka i wojna. To, jak zmiany w kraju wpływają na życie zwykłego obywatela pokazane prosto i ciekawie. I choć nie lubię, kiedy w powieści są wątki polityczne, to w tym przypadku były one istotne i potrzebne. I bardzo dobrze wplecione w fabułę.

Autorka przemyciła, jak zawsze, kilka świetnych lekcji historii. O pierwszej w Polsce palarni kawy, o roli kobiety w społeczeństwie, o pierwszych zamach terrorystycznych, o patriotyzmie, o wychowaniu dzieci i jeszcze sporo bym mogła wymieniać. Ale niech każdy czytelnik sam odszuka ile jeszcze tych lekcji jest w tej książce.

Ważną częścią tej powieści są role drugoplanowe. Macocha i bracia Anastazji. Osoby, które wywołują emocje i są przyczyną niecenzuralnych słów, które same cisną się na usta.
Ojciec Kazimierza i historia jego życia z Małgorzatą. I także bez niej. Bardzo dobry wątek, który skłonił mnie do wielu przemyśleń. Tutaj zwracam uwagę wszystkim tym, którzy lubią tajemnice rodzinne i zagadki z przeszłości.
Stary doktor i zakonnice. Osoby w tle tej opowieści, ale bardzo ważne dla tej historii. Polecam zwrócić uwagę.

I na koniec jeszcze wspomnę o dwóch dużych plusach. Paszyńska używa bardzo plastycznego języka. Czyta się Jej powieści tak, że opisywane obrazy same układają się w głowie. Niczym stop klatki filmu lub zachwycające obrazy. I jeśli do tego dołożymy wrażliwość i subtelność, z jaką maluje pewne sceny czy bohaterów, to mamy gotowy przepis na bestseller.

I poproszę o brawa dla wydawnictwa za okładkę! Ja co prawda czytałam e-booka, ale miałam w ręku wydanie papierowe. Bardzo dobrze oddaje treść książki. I jest świetnie dopracowane.

I jaką tu napisać ocenę? Nie lubię romansów, nie lubię polityki w powieściach i przedstawiony czas wraz z krajem też nie należą do moich ulubionych. 
Autorka udowodniła, że ma niesamowitą wyobraźnię do kreowania historii, które porywają czytelnika pomimo wszystko. I wyobraźnię, i wiedzę, i wrażliwość, i warsztat pisarski.

Polecam. 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek