czwartek, 4 kwietnia 2019

Gambit. Maciej Siembieda

TYTUŁ: Gambit
AUTOR: Maciej Siembieda
WYDAWNICTWO: Agora SA
GATUNEK: thriller
STRON: 416
DATA PREMIERY: 3 kwietnia 2019



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To już moje trzecie spotkanie z twórczością Autora. Na poprzednie dwie, "444" i "Miejsce i imię", natrafiłam przypadkowo w poprzednim roku. I okazało się, że trafiłam na perełki. Dałam się  im ponieś i zupełnie wsiąkłam w te historie. Po tę sięgałam już bez obaw, choć wielką ciekawością i z niecierpliwieniem.

W czytanych opiniach o książkach bardzo nie lubię streszczeń. I u siebie staram się ich unikać. I tym razem tak będzie. Napiszę tylko na co ja zwróciłam uwagę.

Pierwszą informacją, która wzbudziła moje zainteresowanie i zdziwienie jednocześnie, jest fakt, że opisywane wydarzenia miały miejsce w przeszłości. To nie jest fikcja literacka. I należy o tym pamiętać, bo niektóre sytuacje są trudne do uwierzenia. Ale jest to kolejny przykład, że to właśnie życie pisze najbardziej zadziwiające scenariusze.

Sposób prowadzenia fabuły i budowania napięcia Autor opanował do perfekcji. Podobnie , jak w poprzednich Jego książkach, ciekawość co za chwilę się wydarzy i jak wszystkie wątki zostaną połączone powodowały wypieki na twarzy i niechęć do odłożenia książki. Nawet kiedy nie czytałam, to i tak myślami byłam z bohaterami w Londynie czy Jaśle.

Bardzo mnie urzeka sposób, w jaki Autor posługuje się językiem polskim. Niektóre fragmenty sobie zakreśliłam, aby jej tutaj przytoczyć. 

"Nisko nad połoninami parkowały sterowce ołowianych chmur, szykujących się do desantu na Podkarpacie miliardów miniaturowych spadochronów śniegowych płatków z zadaniem zasypania okolicy aż po parapety chałup".

"Góry były jeszcze białe, ale powoli dawało się wyczuć ich zniecierpliwienie zimą. Śnieg na połoninach stracił pewność siebie nadawaną mu przez mrozy".

Czytając książkę Pana Macieja odnoszę wrażenie, że tu nie ma zbędnych słów. Wszystko jest przemyślane i "dopieszczone" literacko. 

Moim zdaniem to nie jest tylko thriller szpiegowski czy sensacyjny. Bo z takim to określeniem najczęściej spotkałam się w mediach. Jest tu też mowa o miłości, nie tylko do kobiety, ale też do ojczyzny. Jest o zaufaniu, przyjaźni, strachu, trudnych wyborach, zemście i zmieniającej się rzeczywistości. A jeśli już mowa o rzeczywistości, to kłaniam się nisko Autorowi za cudownie przemyconą lekcję historii. Bardzo ciekawie zostały wplecione fakty z przeszłości Polski w przedstawioną historię. 

Mam do tej lektury specyficzny stosunek. 
Umieszczenie części fabuły na Podkarpaciu spowodowało u mnie nostalgię. Dlaczego? Bo to mój ukochany rejon Polski. Jeżdżę tam od lat.
I kiedy czytałam o złożach ropy naftowej na tym terenie, to zaraz stawało mi przed oczami Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce koło Krosna. Polecam zwiedzić. Bardzo ciekawe doświadczenie, zważywszy na to, że muzeum znajduje się na terenie najstarszej (!) na świecie działającej kopalni ropy naftowej.
Wanda, główna bohaterka, należy do Łemków, grupy etnicznej, o której już chyba zapomniano. I tu ukłon w stronę Autora, że tak wiele poświęcił uwagi w swojej historii tej grupie. A przecież "Akcja Wisła" to jeden wielki dramat Łemków. Zwiedzając Podkarpacie polecam zwrócić uwagę na pozostałości po tej społeczności.
I, może, te dwa wątki nie są dla innych czytelników tak istotne, to polecam je uwadze. 

Podsumowując: zaskakująca historia, którą napisało życie, a Autor przedstawił ją w taki sposób, że z książką trudno się rozstać i która pozostaje w głowie na długo. A zakończenie zostawia czytelnika z niedowierzaniem.

Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz