poniedziałek, 28 maja 2018

Syn zakonnicy. Joanna Jax

TYTUŁ: Syn zakonnicy
AUTOR: Joanna Jax
WYDAWNICTWO: Videograf
GATUNEK: literatura współczesna
STRON:  392
Data premiery: 15 maja 2018

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek






Są takie historie, które wyrwane z kontekstu czasowego, mogą wydawać się niewiarygodne i budzić krytyczne opinie. I, tak sobie myślę, że i tak książka taka jest. Już sam tytuł, "Syn zakonnicy", może wywoływać u czytelnika negatywną ocenę wobec głównej bohaterki. No, bo jak to: żeby zakonnica miała dziecko? 

Miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną w niespokojnych latach trzydziestych XX wieku, ale i też na tle zawieruchy wojennej, to jak najbardziej moje ulubione historie. A jeśli napiszę, że ona była Polką a on Niemcem, to robi się bardziej interesująco? A jak dodam, że kobieta przygotowywała się do życia w zakonie, a mężczyzna był oficerem Abwehry, to zmienia się kontekst powieści?  I to wszystko w czasie kiedy Hitler dochodził do władzy, a Europa zmierzała ku zagładzie.

Joanna Jax w swojej powieści pokazała, że nic w życiu nie jest ani tylko czarne, ani tylko białe. Wywołała u mnie wiele pytań. Zmusiła do zastanowienia i wzruszyła niejednokrotnie.

Powieść ta podzielona jest na dwie płaszczyzny czasowe. W pierwszej części, współczesnej, poznajemy mężczyznę, który będąc już sam dziadkiem, dowiaduje się, że był adoptowany. I jest tytułowym synem zakonnicy. Świat wali mu się na głowę. Zaczyna szukać, zastanawiać się i dociekać, jak było naprawdę. I napotyka na mur. Zmowę milczenia. 
Nasz bohater stawia sobie mnóstwo pytań. O przeszłość, znaczenie korzeni rodzinnych, wpływie genów, potrzebie poznania prawdy. A ja razem z nim snułam te rozważania. I, dla mnie, jest to plus tej lektury.
Druga połowa powieści to pamiętnik tytułowej zakonnicy. Jej przemyślenia na różnorakie tematy, przeżycia, rozterki, spotkania i rozstania z niemieckim oficerem. Naciski ze strony rodziny, ale także i samego zakonu. Podróże do Krakowa i ciężka praca w przykościelnym sierocińcu. Strach w czasie wojny i nieprzemijająca tęsknota za synem.

Ja zwróciłam uwagę na kilka istotnych spraw. 

Rozterki macierzyńskie zakonnicy. Rozumiałam ją jak matka matkę.

Wpływ rodziny na naszą bohaterkę. Presja ze strony rodziny zatroskanej o swój majątek. A w opozycji parcie zakonu martwiącego się o sprawy materialne. Jakby nie patrzeć wszędzie pieniądze...

Świetnie ukazane zostały pokazane stosunki w tej zamożnej rodzinie. Wpływ ojca, mentalność matki, relacje pomiędzy siostrami. I ta obłuda: Niemiec nie nadaje się na męża, ale komunista też nie bardzo pasuje. I to, jak wojna i polityka na tych wszystkich ludzi wpłynęła.

I to co dziś, za sprawą mediów nie szokuje, wtedy musiało wzbudzać sensację. Dziś, w dobie internetu i mediów, które rządne nowinek, bombardują nas różnymi newsami, takie informacje nie robią już na nikim żadnego wrażenia. Ale wtedy, kiedy to ojciec wybierał małżonka dla córki, dziewczyna przechodziła spod opieki ojca pod skrzydła męża, status materialny był ważniejszy od uczuć, a zakony funkcjonowały dzięki hojności bogatych ziemian, to zupełnie inaczej patrzono na pewne sprawy. A jeśli jeszcze dołożymy ciężki okres wojenny z widmem głodujących dzieci w sierocińcu, to sprawa miłości pomiędzy zakonnicą, a niemieckim oficerem nabiera trochę innego wymiaru. Przynajmniej dla mnie.

To, co napisałam powyżej to dla mnie same plusy.
Znalazłam jednak dwa minusy.
Okładka zupełnie nie w moim guście.
I zakończenie. Chyba oczekiwałam czegoś innego.

Polecam przeczytać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz