poniedziałek, 1 października 2018

Skazany na zło. Adrian Bednarek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

TYTUŁ: Skazany na zło
AUTOR: Adrian Bednarek
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: thriller
STRON: 328
Data premiery: 3 października 2018


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Dziś nie będzie obiektywnie. Piszę to ja, fanka autora.

Po tę książkę sięgnęłam pełna obaw. Po cyklu z Kubą Sobańskim ("Pamiętnik diabła", "Proces diabła", "Spowiedź diabła", "Wyrok diabła"), w której autor wysoko podniósł poprzeczkę, zastanawiałam się czym mnie jeszcze zaskoczy. Pisałam to już kiedyś, ale się powtórzę: Bednarek tak wykreował swojego bohatera, że ja go polubiłam. Psychopata przypadł mi do gustu! Jak to brzmi?!

W tej lekturze poznajemy Wiktora. Przeciętny facet przed trzydziestką, dom, żona, firma. Nic szczególnego. Gościu jakich wiele. Ale jest jednak ale...
Jedna decyzja zmienia wszystko...
Czy przed złem można uciec?
Czy z drogi do piekła można zawrócić?
Czy po tym co zrobisz, wbrew swoim zasadom, nadal jesteś tym samym człowiekiem?
Czy Reżyser potrafi skłonić do wszystkiego, nawet do niewyobrażalnie złego?

Nie zdradzę więcej z fabuły...

Adrian Bednarek po raz kolejny pokazał, że potrafi stworzyć bohatera niebanalnego. Pomimo swych czynów, znowu, polubiłam główną postać. Wiktor dokonuje wyborów takich, a nie innych. A czy ja bym też tak potrafiła? Czy uległabym oprawcy czy potrafiła sprzeciwić? Czy zdecydowałabym się na zło, aby ocalić bliskich?

To, co cenię w książkach tego autora to to, że potrafi wciągnąć mnie w swoją historię. Zapominam o całym świecie i poddaję się emocjom towarzyszącym fabule. Stworzony klimat osacza mnie niczym mgła. I jeśli do tego dołożymy niespodziewane zwroty akcji, niepokój, momentami, powodujący przyspieszone bicie serca, świetnie pokazany pokręcony umysł psychopaty i zaskakujące zakończenie, to mamy przepis na bardzo dobry thriller.
Cieszę się tylko, że autor dozował napięcie. Bo gdyby ono, chwilami, nie obniżało lotów, to ja zeszłabym na zawał. I jest to komplement. Chociaż... mieć martwą fankę, to... sama już nie wiem...

Do tego "słoja miodu" muszę dodać dwie "łyżki dziegciu".
Rozumiem rolę porównań, ale dla mnie było ich odrobinę za dużo. Momentami zastanawiałam się czy mają coś na celu. Nie znalazłam odpowiedzi.
Autorowi zdarzają się powtórzenia. Nieczęsto, ale ja jestem na nie wyczulona. W cyklu z Sobańskim nie dopatrzyłam się ich, więc traktuje to jak wypadek przy pracy.

Kuba i Wiktor. Dwaj bohaterowie, których polubiłam. I to mnie przeraża. No, bo jak można czuć sympatię do psychopatów?

Czekam co jeszcze wymyśli Autor.

A tymczasem...

Polecam "Skazanego na zło".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz