sobota, 2 lutego 2019

Nie jestem potworem. Carme Chaparro

TYTUŁ: Nie jestem potworem
AUTOR: Carme Chaparro
WYDAWNICTWO: Muza S.A.
GATUNEK: kryminał
LICZBA STRON: 380
DATA PREMIERY: 30 stycznia 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza S.A.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie ksiażek



Dziś zapraszam na pierwsze moje spotkanie z autorką.
Sięgając po książkę nic o niej nie wiedziałam.
Ale teraz już wiem. To dziennikarka hiszpańska na stale związane z mediami. 
W 2017 roku jej debiutancka powieść "Nie jestem potworem" otrzymała nagrodę Primavera Novel Prize. 
A w tym roku ukazała się w Polsce.

Zarys fabuły przedstawia się tak:
W centrum handlowym pod Madrytem zostaje porwany 4 letni chłopiec: Kike. Podobnie jak 2 lata  temu inny chłopiec o imieniu Nicolas. A kilka dni po Nicolasie zostaje porwane kolejne dziecko, Pablo. Poznajmy głównych bohaterów: Ines Grau dziennikarka Kanału Jedenaście, matka Pablo; Ana Aren - policjantka; Javier Nori - policjant ; Joan - haker i tajemniczy podejrzany, o którym nic nie wiadomo: Slenderman.
Trzech chłopców, w tym samym wieku, podobnych z wyglądu, porwanych w tym samym miejscu. Policja nie ma żadnego punktu zaczepienia, nie ma dowodów, a media szaleją. Trwają spekulacje, na mieszkańców pada blady strach.
Jak zakończy się to śledztwo?
Kto okaże się zabójcą?

Powiem szczerze, że po skończeniu czytania tej książki trudno mi uwierzyć, że to debiut.
Autorka przykuła moją uwagę na długo i do tego skłoniła do zastanowienia się nad kilkoma sprawami. Momentami akcja szybko się zmieniała, a momentami zwalniała. Mnie, jako matce, ciężko się czytało o porwanym dziecku i przeżyciach jego rodziców. 
Bo oprócz wątku kryminalnego, który jest ciekawie poprowadzony, mamy tu też rozbudowane wątki  społeczne. Jeden z nich to praca policji i czasami kontrowersyjne działania policjantów jak np.  balansowanie na granicy prawa.  A drugi to media i szeroko rozumiane ich działanie i problemy. 
Nie mogę napisać nic więcej. Bo wszystko co napisałam wyżej układa się dopiero, niczym puzzle, po zakończeniu czytania.  I nabiera głębszego sensu.

Moją uwagę zwróciła szczególnie praca i badania Joana, który utworzył algorytmy do badania zachowania pewnych osób. A zaczęło się od badania uderzeń w klawiaturę u ludzi, którzy mogli się obawiać chorób neurologicznych takich jak parkinson lub alzheimer. Zmiana prędkości czy intensywności uderzeń była zapisywana i później analizowana. Program, po niewielkich poprawkach, mógł posłużyć policji do monitorowania zachowań pedofilii w internecie. Z wielką ciekawością czytałam o tych algorytmach i całej tej tajemniczej otoczce. Z ciekawością i przerażeniem. Zwróć uwagę na ten wątek podczas czytania. Daje do myślenia.

Podsumowując:
Bardzo udany debiut. Będę wyglądać kolejnych. Zwłaszcza, że mają być kolejne części serii z Aną Aren.

Wątek kryminalny poprowadzony ciekawie i wciągająco. Autorka podsuwała różne tropy, dowody i insynuacje. Kluczyła i bawiła się z czytelnikiem w "kotka i myszkę". Trudno było się oderwać.

Motywy niekryminalne szalenie intrygujące. Praca policji i działalność mediów zawsze budzą ciekawość. I do tego te algorytmy...

Kreacja bohaterów taka, jak lubię. Policjanci to nie tylko świetni zawodowcy, ale także ludzie z problemami osobistymi i pełni emocji członkowie swoich społeczności. Lubię taką przeplatankę zawodowo-osobistą.

I to zakończenie! Szok i niedowierzanie. Lubię element zaskoczenia, ale tutaj... Obstawiałam różne opcje, ale takiej się nie spodziewałam. Zakończenie wyrwało mnie z przysłowiowych kapci, ale też zostawiło z  nutą refleksji.

Polecam.

PS.Fragment telewizora na zdjęciu nie został tam umieszczony przypadkiem. Ma związek z fabułą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz