czwartek, 7 lutego 2019

Wybuchowe związki. Małżeństwo z Pakistańczykiem. Sylwia Kaźmierczak-Ali. {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

TYTUŁ: Wybuchowe związki. Małżeństwo z Pakistańczykiem.
AUTORSylwia Kaźmierczak-Ali
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna
LICZBA STRON: 160
DATA PREMIERY: 8 lutego 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Czy zastanawiałaś się kiedyś jak to jest mieć męża spoza europejskiego kręgu kulturowego? Z innego państwa albo kontynentu? I do tego jeszcze innego wyznania?
Ja czasami tak. Zwłaszcza jeśli spotykałam takie pary w przestrzeni miejskiej. Teraz już moje wątpliwości zostały w większości rozwiane przez autorce.

Sylwia Kaźmierczak-Ali to Polka, która poślubiła Pakistańczyka. Obecnie mieszkają w Norwegii. W tym związku pozostaje od 4 lat. I swoje doświadczenia z mężem nie-Polakiem opisała w tej niewielkiej książce. Choć ta lektura jest niedużych rozmiarów, to zapewniam Was, że porusza duże tematy.

Autorka opisuje codzienne życie z mężem. Jak sama mówi: "mariaż Wschodu  z Zachodem". I jaki wyłania się obraz z tych opowieści? Jak dla mnie: smutny. 
Bariery językowe, odmienna mentalność, wychowanie, religia. Codzienna walka z krzywdzącymi stereotypami, niewybredne komentarze, ciekawskie pytania. Oprócz bitew domowych na wszelakie tematy są jeszcze nieustające telefony od rodziny męża z Pakistanu ze wścibskim zainteresowaniem, najazdy bliższych i dalszych krewnych, nieposzanowanie cudzej własności oraz nieustanne próby manipulacji pakistańskiej rodziny.
Pani Sylwia nie patyczkuje się wcale. Pisze wprost co myśli. Pokazuje różnice i podobieństwa obu narodów: Polaków i Pakistańczyków. Na obu nie zostawia suchej nitki. Kieruje się własnym doświadczeniem i przeżyciami. Mnie bardziej od różnic ciekawiły podobieństwa. Nie napiszę o nich, niech każdy sam ich poszuka.
Różnic jest, niestety, dużo więcej. Wiele z nich znałam. Ale w wielu miejscach autorka mnie zaskoczyła. Że Pakistańczycy to leniwy naród, że wysyłają do Europy swoje dorosłe dzieci nie po to żeby je kształcić (bo ja tak do tej pory tak myślałam), ale po to żeby stanowiły źródło nieustającej gotówki. Że są gadułami, bardzo dbają o pozory (to akurat jedna z cech łączących ich z Polakami, w moim odczuciu), są wścibscy i nadmiernie przywiązani do rodzin. Jedna z rzeczy, której Polacy powinni nauczyć się od Pakistańczyków, to zawsze dobrze mówić o swoim kraju. O wszystkich tych  i innych problemach można przeczytać więcej w książce.

Intencją autorki, w moim odczuciu, było pokazanie życia z Tym Obcym. Jak trudno żyć w ojczystym kraju, gdzie słowo "tolerancja", to tylko pusty slogan. 
Miałam nadzieję, że to będzie słodko-gorzki koktajl o radościach i smutkach małżeństwa mieszanego. A co dostałam? Niestety,  przełknęłam gorzką pigułę. Bardzo mało było tych radości. Albo ja ich nie zauważyłam. Za to dużo o ciemnej stronie Pakistańczyków i ich kraju. Tak naprawdę, to czegoś innego się spodziewałam.

Ale jest jeden ogromy plus, który tak naprawdę przesłania moje osobiste odczucia. Jest nim walor edukacyjny. Każda kobieta, która chce wyjść za mąż za nie-Europejczyka powinna przeczytać tę książkę. I dziesięć razy zastanowić się. 
Podziwiam autorkę za życiową i literacką odwagę. Za cenne uwagi, dużą dozę refleksji i spora dawkę humoru. 
Książka zostanie u mnie na półce. Ku przestrodze, gdyż mam nastoletnią córkę i nie wiadomo z której części globu wystrzeli Amor.

Polecam.

5 komentarzy:

  1. Miło mi, że sięgnęła Pani po.moja debiutancka książkę ;)
    Dziękuję za szczerą opinię. Przykro mi jednak, że nie zauważono mocno zaakcentowanego wizerunku Polki-zony Pakistanczyka. Moim.glownym celem nie było oczernienie Pakistanczyków czy ich obrażanie. Słodko również bywa, to te związki w większości połączyła miłość, bywa tez trudno, Z uwagi na ogromne różnice. Opinie i wnioski będą niejednolite. Każdy skupi się na czymś innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię sięgać po debiuty,szczególnie polskie.
      W moich oczach nikogo Pani nie oczernia ani nie obraża tylko pisze szczerze o tym co jej się nie podoba lub drażni.
      Mogę się tylko domyślać jak to jest żyć z mężem nie-Europejczykiem. Ja mam Polaka i też czasami lekko nie jest ;)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Przepraszam za błędy, ale ciężko mi szło dodawanie komentarza z telefonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdym związku bywa "wybuchowo"
    Dziękuję za tę recenzję i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń