środa, 6 lutego 2019

Metoda Krokodyla. Maurizio De Giovanni

TYTUŁ: Metoda Krokodyla
AUTORMaurizio De Giovanni
WYDAWNICTWO: Muza S.A
GATUNEK: kryminał
LICZBA STRON: 317
DATA PREMIERY: 30 stycznia 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza S.A.


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kiedy wybierasz się na pierwszą randkę, to czujesz podekscytowanie? Ja zawsze. Szczególnie z nowym autorem, o którym nic nie wiem. Czyli dziś będzie wpis o pierwszej włoskiej randce w ciemno ;)


Maurizio De Giovanni to włoski pisarz, który w swoim kraju sprzedał ponad milion książek. Nieźle, nie? W 2012 roku  we Włoszech została wydana "Metoda Krokodyla", w której pojawia się inspektor Giuseppe Lojacono. Jest to pierwsza część serii pt. "Bękarty Pizzofalcone". Na podstawie tego cyklu włoska telewizja Rai 1 nakręciła serial.

Nie dość, że byłam podniecona pierwszym spotkaniem z autorem to jeszcze na okładce przeczytałam "Mroczne kryminały De Giovanniego spodobają się fanom Agathy Christie (...)". A ja uwielbiam Agatę Ch. I nie lubię takich "wabików" i porównań.

Akcja dzieje się w Neapolu. To tutaj został karnie przeniesiony z Sycylii inspektor Giuseppe Lojacono, który został oskarżony o współpracę z mafią. Jest wkurzony przeniesieniem, fałszywymi (według niego) oskarżeniami i rozłąką z córką, która po rozwodzie pozostała z matką. Został odsunięty od poważnych śledztw i spędza całe dnie w komisariacie za biurkiem nudząc się jak mops.
Nagle miasto obiega informacja o morderstwie młodego dilera. Za kilka dni ginie nastolatka z bogatego domu. Policja nie łączy tych zabójstw dopóki inspektor Lojacono nie zauważa pewnych dowodów, które łączą oba miejsca zbrodni. Co to za dowody? I czy inspektor, odsunięty przecież od prowadzenia dochodzeń, będzie mógł rozwikłać zagadkę śmierci nastolatków? I dlaczego media nazwały sprawcę "Krokodylem"? I czy decyzje pięknej prokurator Laury Piras będą słuszne?

Autor pisze prostymi i krótkimi zdaniami, czego nie należy mylić z prostackim stylem. Rozdziały są krótkie, kończące się w najciekawszym momencie. Czyli pisarz zastosował, podobnie jak to robi Chris Carter, zabieg literacki zwany cliffhanger. Co powoduje, że książkę ciężko odłożyć. Prawie przez cały czas czytania szeptałam pod nosem: " jeszcze tylko ten jeden rozdział", aż książka się skończyła. Przeczytałam ekspresowo. 

Pan Maurizio świetnie sportretował włoskie społeczeństwo. Zachowania, sposób myślenia, zależności i schematy działań. 
Bardzo dobrze wykreował bohaterów. Polubiłam ich, a najbardziej inspektora Giuseppe i prokurator Piras. On-zamknięty w sobie i małomówny, a jednocześnie inteligentny i znający się na swojej robocie facet. Ona-ostra babka, która nie da sobie w, przysłowiową, kaszę dmuchać, a jednocześnie odpowiednia osoba z wyczuciem do ludzi.

Akcja toczy się w zmiennym tempie. Raz przyspiesza, a raz zwalnia. I bardzo dobrze. Można chwilami odsapnąć. Ale za to zakończenie! Maksymalne zaskoczenie! Petarda! 
Chciałabym jeszcze napisać, że autor porusza jeden ważny temat społeczny, który dzieli ludzi i budzi wiele kontrowersji, ale nie mogę. Nie chcę zdradzać szczegółów i psuć frajdy z czytania. Po skończeniu lektury będzie wiadomo o jaką problematykę społeczną mi chodzi.

Podsumowując: bardzo dobry kryminał/thriller, z intrygującym  śledztwem, ciekawymi bohaterami i zaskakującym zakończeniem. I choć na kolana ta książka mnie nie rzuciła, to mam podobne odczucia względem niej jak po pierwszej randce: świetnie spędziłam czas, choć nie zaiskrzyło na całej linii, to i tak umówię się na kolejne spotkanie.

A co do porównań książki De Giovanniego do Agaty Ch? Oceńcie sami. 
Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz