sobota, 13 lipca 2019

Dzieci rewolucji przemysłowej. Prawdziwe historie. Katarzyna Nowak

TYTUŁ: Dzieci rewolucji przemysłowej
AUTOR: Katarzyna Nowak
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 301
DATA PREMIERY: 3 czerwca 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które zmieniają czytelnika, ale są i takie, które zostawiają go z mnóstwem pytań. I o których nie można zapomnieć. I ta do nich należy.

Żyjemy w czasach w których jedynym obowiązkiem dziecka jest edukacja. Może chodzić do szkoły, bawić się, czytać. Jest czyste i najedzone. Nie ma zmartwień ani problemów egzystencjalnych. Poza skrajnymi przypadkami.
Patrząc na własne dzieci i czytając tę książkę zastanawiałam się nad ogromnymi różnicami w jakości życia.
Bohaterami tej lektury są małoletnie dzieci, które muszą pracować, by przeżyć. Są to kilkulatki, które ze względu na niewielkie rozmiary mogą czyścić kominy czy pracować w kopalniach. Nikt się nie zastanawia nad ich życiem czy emocjami. Są przecież tyle warte ile może zapłacić pracodawca. To takie najbardziej ciężkie prace jakie wykonują dzieci w XVIII/XIX wieku.
Dzieci wykonują też inne prace. Poznajemy żebraka, służącą do wszystkiego i garncarza. I to na tych zawodach skupia się autorka. Na końcu książki wymienia także inne: łapacz szczurów, posłaniec, prządka, zamiatacz, sprzedawca zapałek czy kwiatów.

Katarzyna Nowak napisała książkę z cyklu "Prawdziwe historie" a to oznacza, że są to PRAWDZIWE historie. Jak sama pisze:" Niniejsza książka oparta jest na spisanych wspomnieniach dzieci i utrwalonych w różnych źródłach ich wypowiedziach, (...)." Dla chcących zgłębić temat autorka zamieściła bogatą bibliografię.
Z wielkim zainteresowaniem pochyliłam się nad aneksem 1, w którym autorka zawarła ustawy związane z pracą dzieci i szkolnictwem w Wielkiej Brytanii. I tak np. w 1842 roku zakazano pracy w kopalniach dla dziewcząt i kobiet, a w 1902 roku podniesiono wiek minimalny zatrudnionych w fabrykach do 12 lat. Wyobrażasz sobie współczesnego dwunastolatka jak pracuje w fabryce? 

Polecam zwrócić uwagę na posłowie. Autorka nawiązuje do obecnej sytuacji dzieci w odległych zakątkach świata. I ja tu nawiąże do pewnej książki, która idealnie wpasowuje się w tematykę pracy dzieci. Wszystkim zainteresowanym polecam książę Marka Rabija "Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo". Po tej lekturze okaże się, że tak naprawdę niewiele się zmieniło w tej sprawie.

Na koniec mam tylko jedną uwagę. Trochę brakło mi rozwinięcia praw dziecka. Choć wiem, że Nowak skupia się na określonym przedziale czasowym, to chętnie bym poczytała czy te ustawy, które wspomina w aneksie 1 jakoś dalej zmieniały się na korzyść dzieci czy nie. 
Dopiero w zasobach internetu znalazłam informację, że prawa dziecka zostały zebrane i zatwierdzone w Konwencji o prawach dziecka w 1989 roku. Dopiero w 1989 roku! 

Cykl "Prawdziwe historie" przypadł mi do serca. To już jest kolejna książka, którą przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. I bardzo mi odpowiada jakość wydania tej serii: ciekawe historie, dużo zdjęć i rysunków, twarda oprawa i jednolita szata graficzna. 

Polecam.

czwartek, 11 lipca 2019

Zemsta kobiet. Marcin Pilis

TYTUŁ: Zemsta kobiet
AUTORMarcin Pilis 
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Lira 
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 480
DATA PREMIERY:  15 maja 2019 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które w trakcie czytania wywołują emocjonalną karuzelę, a po zakończeniu lektury nie chcą "wyjść z głowy". I ta powieść to takich należy. Zemstę kobiet miałam "na oku" od dnia premiery. Bardzo jej byłam ciekawa, bo znając poprzednie książki autora, wiedziałam czego mogę oczekiwać. I co dostałam? O tym poniżej.


Autor przedstawia nam historię nastoletniej Pauli, która mieszka w rodzinie zastępczej i dom ten nie można zaliczyć do najszczęśliwszych. Nie ojciec, jak go określa dziewczynka, molestuje dziecko, a w końcu sprzedaję ją ludziom zajmującym się prostytucją. Poznajemy też Klaudynę, która jest rezydentką w Egipcie i raz na jakiś czas przyjeżdża dopilnować spraw związanych z domem po zmarłej mamie. Ale tym razem przyjeżdża do ojczyzny, bo dostała tajemniczy list od "dziadka". Obiecuje on jej spotkanie z dzieckiem, które Klaudyna oddała zaraz po porodzie. Co z tego wyniknie? Co stanie się z Paulą? Czy Klaudyna odnajdzie swoją córeczkę? Jak zakończą się te dwie historie?

To, co mnie ujęło w tej powieści to to, jak autor potrafi świetnie operować słowami i za ich pomocą wywołać burzę emocji. Niektóre sceny są tak przedstawione, że miałam ciarki na plecach, niektóre wywołały refleksje, a inne aż zapierały dech w piersiach. Ale i tak najczęściej to otwierałam buzię ze zdziwienia.
Ta rewelacyjna umiejętność zabawy słowami przyczynia się również do zbudowania niesamowitego napięcia i wzbudzenia w czytelniku ciekawości, która powoduje, że trudno odłożyć książkę. Klimat, napięcie, niedomówienia, tajemnice, niepewność i zwroty akcji powodują, że nie można przestać czytać. I uwierzyć.
Mnie podobał się też sposób poprowadzenia fabuły. Nie wszystko zostaje ukazane wprost. Nie wszystko poznajemy od razu. Autor przedstawił tę historię w sposób, który lubię najbardziej, a który przypomina mi trochę układanie puzzli. Pokazuje krótkie sceny, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. A wraz z ilością przerzuconych kartek wszystko zaczyna układać się w całość, jak w puzzlach. A fragmenty, kiedy bohaterowie wspominają przeszłość, poprzeplatane z teraźniejszością, budują coraz to ciekawszą opowieść i pozwalają zrozumieć niektóre aspekty fabuły.

Ale na pierwszy plan, przynajmniej dla mnie, wysuwają się kobiety. Ale kobiety przez duże K. I ich relacje z mężczyznami, ale też z innymi kobietami.
Relacja Klaudyny z matką wydaje się co najmniej dziwna, dopóki nie poznajemy faktów z przeszłości. Wszystko się wtedy zmienia całkowicie, przynajmniej w moich oczach.
Więzy jakie łączą Paulę i jej nie matkę wydają się niezrozumiałe, dopóki nie poznamy przeszłości kobiety, która wychowuje dziecko.
Gosia, kobieta, która pracuje u Karola Cichowskiego wydaje się zupełnie kim innym. Dopiero poznanie Pauli powoduje, że w Gosi coś pęka.
Bezimienne bohaterki tej powieści, czyli "skurwione córki", których życie i zdrowie uzależnione jest od ojców, braci i radzieckich żołnierzy. Dla mnie ten wątek nie do ogarnięcia.

Autor porusza tu mnóstwo przerażających tematów jak choćby prostytucja, handel ludźmi, pedofilia, zobojętnienie społeczeństwa, przemoc fizyczną i psychiczna wobec kobiet i dzieci, brutalność i bezwzględność mężczyzn, molestowanie, znęcanie i dewiacje. Czasami ciężko się czytało. 

A najgorsza była myśl, że to, co opisuje autor to nie fikcja. Przecież współcześnie wiele kobiet znika, wiele dzieci się nie odnajduje, a to wszystko można przeczytać nie w kąciku fantastycznym tylko w programach informacyjnych. 

Powieść ta wywołała dużo wrażeń i przemyśleń. I one cały czas we mnie wirowały i się zmieniały. Jak na początku byłam wściekła na Klaudynę, tak na końcu miałam ochotę ją przytulić. Jak nie rozumiałam Gosi, tak później jej współczułam.

A sama historia życia opowiedziana przez Karola Cichowskiego może wywołać szok i niedowierzanie. Trudno uwierzyć, a jeszcze trudniej zrozumieć.

Wszystko to, co napisałam zmierza do tego, że ta książka uplasuje się w moim TOP NAJ 2019 roku.
Zupełnie tak jak "Łąka umarłych" wpadła do TOP NAJ 2017 roku.
I tym sposobem zostaję fanką autora i każdą następną książkę biorę w ciemno.

Polecam.

PS.1. Wielkie brawa dla autora za rewelacyjne przedstawienie kobiecej psychiki!
PS.2. Zdjęcie nieprzypadkowe. Życie wielu bohaterów książki legło w gruzach.

czwartek, 4 lipca 2019

Powroty. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Powroty. Owoc granatu
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 302
DATA PREMIERY:  3 lipca 2019
CYKL: Owoc granatu (tom 4)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już ostatnie spotkanie z kresowymi siostrami. Powroty zamykają cykl Owocu granatu. Trudne jest to zadanie, by napisać o tej części tak, by za dużo nie zdradzić z fabuły i nie popsuć frajdy z czytania potencjalnemu czytelnikowi. Jak to w serii: kolejność obowiązkowa: Dziewczęta wygnane, Kraina snów, Świat w płomieniach, Powroty. 

Siostry Łukowskie wreszcie się spotykają. Ale Paryż, choć piękny, nie sprzyja zbliżeniu sióstr. 
Warszawa też nie wygląda tak, jak ją bliźniaczki zapamiętały. 
Wspomnienia wciąż wracają. Demony przeszłości nie odpuszczają.
Nie pomaga też obecność Jędrzeja Walickiego.
Ani córka, ani wnuczka nie wiedzą z jakimi traumami zmagają się Stefania i Elżbieta.

Nie będę więcej pisać o fabule.
Przedstawię tylko to, co mnie urzekło w tej części.

Ta część, jak i cała seria, wywołała we mnie wiele emocji. Bardzo różnych i niezwykle silnych. Poruszenie wielu ciekawych tematów skłaniało mnie do chwilowych przerw, aby przemyśleć i zastanowić się. Relacje pomiędzy siostrami, emocje związane ze spotkaniem Jędrzeja, tęsknota za mężem, problemy z córką, przeszłość, przyszłość i wiele innych. Mnóstwo dylematów i powodów do rozmyślań. 

Siostry u schyłku życia robią rozrachunek z przeszłością. Wspominają, analizują, zadają sobie pytania, rozmyślają. I znowu wiele kwestii, niewiele odpowiedzi. Pytań o ojczyznę, rodzinne korzenie, miejsce na ziemi, doświadczenia życiowe, politykę i religię. Spora dawka refleksji.

I w tym tomie także autorka "przemyciła" lekcję historii. Ale zrobiła to w sposób prosty i ciekawy. Nie zanudziła, a odmalowała ciekawe tło historyczne. I to samo dotyczy "wstawek" o polityce. Dla mnie obie te tematyki podane są w proporcjach idealnych. 

Podczas czytania zwróciłam uwagę jeszcze na pewien wątek, który wzbudza we mnie wiele rozterek. Jak żyć, kiedy przeżyło się piekło na ziemi? Czyli problem traumy wojennej. Czy można wrócić do "normalnego" życia, kiedy doświadczyło się rzeczy niewyobrażalnych? Czy można zapomnieć?  Od kiedy zgłębiam tematykę wojenną, to ten temat mnie nurtuje. W tej części znalazłam kilka bliskich mi stwierdzeń i wątpliwości. Autorka wykazała się niesamowitą wrażliwością i morzem empatii, które są mi bliskie. Bardzo emocjonująco opisała niektóre przeżycia. Łzy stawały mi wielokrotnie w oczach.

I to zakończenie... Czytałam 3 razy. Nie mogłam zatrzymać łez. 

Podsumowując:
Paszyńska posiada ogromną wiedzę, skończyła między innymi iranistykę, i to się czuje w trakcie czytania.
Rewelacyjnie wplata historie i politykę w fabułę.
Plastycznie oddaje klimat opisywanych miejsc i rzeczy. 
Emocjonująco opisuje przeżycia bohaterów.
Porusza wiele tematów i zmusza czytelnika do zastanowienia się.
Prowadzi fabułę w taki sposób, że trudno odłożyć książkę.
Zakończenie wyciska łzy. W każdym tomie tej serii.

Bohaterki tej serii są symbolem pokolenia, któremu wojna zabrała młodość i rozrzuciła po całym świecie. Pokolenia, które zostało brutalnie oderwane od swoich rodzinnych korzeni, pozbawione bliskich, znajomych, domów i ojczyzny. Pozostawione samo sobie ze swoimi doświadczeniami i traumami. Zostało pokoleniem naznaczonym niewyobrażalnym cierpieniem.

Jest lipiec, a ja w tym roku przeczytałam już 6 książek tej autorki.
Maria Paszyńska zdecydowanie zostaje jedną z moich ulubionych współcześnie piszących kobiet.

Polecam po stokroć.