środa, 31 marca 2021

Kurier z Tivoli. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Kurier z Tivoli
AUTOR:  Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: powieść
STRON: 512
DATA PREMIERY: 3 marca 2021
CYKL: Antoni Mokrzycki (tom 3)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kurier z Tivoli to kontynuacja losów hrabiego Antoniego Mokrzyckiego, którego znamy z poprzednich części, czyli z Kuriera z Toledo i Kuriera z Teheranu. To trzecia i już niestety ostatnia część.

Ta część, tak jak i poprzednie, bardzo przypadła mi do gustu. I pomimo dużej, jak dla mnie, liczbie  stron, dałam się ponieść tej powieści i przeczytałam szybko i z zaciekawieniem. 

Są tu trzy warstwy, o których już pisałam przy poprzednich częściach: historyczna, szpiegowsko-sensacyjna i uczuciowa. Mnie najbardziej przypadła do gustu cześć historyczna. Pozwoliła mi utrwalić posiadane już informacje na temat historii, ale też przemyśleć je i poukładać na nowo w głowie. Niby większość informacji nie była dla mnie nowością, ale... Jest tu dużo dat, nazwisk i nazw i nie każdemu to może się podobać. Dla mnie to największy walor tej powieści, jak i całego cyklu.
Warstwa szpiegowsko-sensacyjna z pewnością najbardziej się spodoba męskiej części czytelników, choć i ja czytałam z dużym zaciekawieniem.
W warstwie uczuciowej, która najmniej przypadła mi do gustu w poprzednich częściach, dopatrzyłam się tutaj ciekawych i interesujących spostrzeżeń i przemyśleń. Zauważyłam widoczną przemianę Antoniego Mokrzyckiego w podejściu do wielu kwestii. Tak jakby spadły mu hrabiowskie klapki z oczu...

Zwróciłam swoje emocje ku fragmentom dotyczącym żony Mokrzyckiego, Moniki. Jako żona i matka czytałam ze ściśniętym gardłem. Polecam uwadze.

Tę część, jak i cały cykl, uważam za bardzo dobrą. Autorowi udało się stworzyć wiarygodną postać głównego bohatera, wpleść w tę historię prawdziwe postacie historyczne, z którymi spotkał się Mokrzycki, rewelacyjnie odmalować tło historyczne i świetnie oddać klimat opisywanych wydarzeń. I do tego nie zanudzić, a zaciekawić czytelnika. Kłaniam się nisko autorowi i czekam na kolejne książki.

Polecam.


niedziela, 28 marca 2021

Klątwa Lucyfera. Krzysztof Bochus

                                                             

TYTUŁ: Klątwa Lucyfera
                                                AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał
STRON: 370
DATA PREMIERY: 24 marca 2021
CYKL: Adam Berg (tom 3)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To już moje kolejne spotkanie z twórczością autora. Przyznaję, jestem fanką pana Krzysztofa i nie umiem spojrzeć obiektywnie na Jego książki. A przeczytałam już wszystkie.

Po raz kolejny dostałam to, czego oczekiwałam.
Świetnie skonstruowany kryminał. Zakończenie, którego się nie spodziewałam.
Fabuła idzie w dobrym rytmie i dla mnie ilość zwrotów akcji jest odpowiednia. Większa, w moim odczuciu, mogłaby przyprawić o zawrót głowy.
Główny bohater, Adam Berg, to inteligentny dziennikarz z niezwykłą intuicją. To już pisałam przy poprzednich częściach z tym bohaterem i tu zdania nie zmieniam.
Ciekawe tło historyczne i wiele oryginalnych smaczków tematycznych powoduje w książkach tego autora, że czytanie jest dla mnie przyjemnością. Lubię ten sposób powiązania kryminału z historią. Niezmiennie się zastanawiam, jak w takim połączeniu autor potrafi zaciekawiać, a nie zanudzać.
Dopracowany styl, lekkie pióro, plastyczne opisy to jest to, co mnie niezmiennie urzeka w powieściach Bochusa.
Dużym plusem jest też poruszenie tematu konfliktu zbrojnego na Bałkanach. Warto o nim pamiętać.
Polecam też zwrócić uwagę na życie i organizację w zakonie szarytek. Można kilka razy przystanąć w zaciekawieniu. 

To były plusy. Ale znalazłam też minusy.

Po pierwsze: powieści pana Krzysztofa zdecydowanie za szybko się kończą. Wciągają i nie puszczają aż do ostatniej strony. 
Po drugie: nie lubię wątków erotyczno-romantycznych. Tutaj, dla mnie, jest on zbędny.
Po trzecie: nie lubię polityki w powieściach. Mam świadomość, że były ona tutaj w pewnym celu, ale mnie bardzo raziła. 
Podkreślę to z całą stanowczością: moje minusy w tej powieści są tylko moimi minusami i wcale nie oznaczają, że książka jest zła. Jest bardzo dobra, jak wszystkie wcześniejsze, ale w moim egzemplarzu trafiły się małe rysy. Ale nikomu innemu nie muszą.

Polecam.

poniedziałek, 22 marca 2021

Straszny kraj. Keith Gessen

 

TYTUŁ: Straszny kraj
AUTOR: Keith Gessen
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 432
DATA PREMIERY: 16 lutego 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Po książkę sięgnęłam po przeczytaniu zdania: Fantastyczny portret współczesnej Rosji oczami emigranta, który wraca do Moskwy, żeby zaopiekować się babcią. Cytat z portalu lubimyczytac.pl.
Czy można napisać ciekawą książkę o opiekowaniu się schorowaną babcią?
Ano można, jak się okazuje.

Andriej Kaplan przylatuje do Moskwy i podejmuje się opieki na babcią. Próbuje ułożyć sobie codzienne życie. Ale jak się okazuje, nie jest to takie proste. Życie w Moskwie to zupełnie coś innego niż życie w nowym Jorku. Jest rok 2008. 
I właśnie podczas kolejnych dni i tygodni Andriej dostrzega różnice pomiędzy swoimi dwoma ojczyznami. Bo Kaplan urodził się i swoje pierwsze 6 lat spędził w Rosji, a wyniku emigracji rodziców zamieszkał w USA. 
I choć sam bohater jakoś szczególnie nie wzbudził mojej sympatii (czasami wydawał mi się niedorajdą życiową) i niektóre jego poglądy mogły wydawać się dziwne, to nie zmienia to faktu, że powieść ta wzbudziła we mnie wiele refleksji i skłoniła do wielu przemyśleń. Jest ona dla mnie nie głosem pokolenia czy narodu, ale zbiorem osobistych spostrzeżeń i uwag autora. 
Może wydawać się też, że wielość poruszanych tematów jest bardzo rozległa, ale dla mnie są one podane w sposób przystępny i odpowiednio dawkowane. Wspomnę tylko o tych, na które ja zwróciłam uwagę. Kolejność przypadkowa.
Relacja babcia-wnuczek opisana bardzo ciepło i z wyczuciem. 
Przypadłości związane z wiekiem seniorki, jak na przykład problemy z pamięcią, skłaniają do zastanowienia się nad zmianami, jakie zachodzą w ciele ludzkim na przestrzeni lat.
Z opowieści babci i bieżących obserwacji wnuczka wyłania się przeszłość i teraźniejszość Rosji. Pełna łez, krwi i biedy. Bardzo dobra lekcja historii.
Dla Andreja Rosja jawi się jako kraj kontrastów, w którym widać między innymi klasowość społeczeństwa. I na własnej skórze odczuwa różnice pomiędzy Rosją a USA.
We fragmentach o życiu uniwersyteckim i kadrze naukowej wyczułam odrobinę ironii i sarkazmu. Ale tutaj może się akurat czepiam.
Rodzice Kaplana są rosyjskimi emigrantami w Stanach. Tutaj też znalazłam sporą dawkę trafnych uwag na różne tematy, chociażby z życia Rosjan za wielką wodą.
Ciekawe były nawet te fragmenty, w których Kaplan próbuje przemieszczać się po mieście. Sam jest zdziwiony jak bardzo i w tym zakresie różnią się te dwa kraje. 

Podsumowując: ciekawa i skłaniająca do refleksji opowieść o dwóch krajach, które mają wspólne miejsce w sercu pewnego mężczyzny. Choć akcja nie jest tu specjalnie porywająca, to jednak książka wywarła na mnie wrażenie i po przeczytaniu jeszcze sporo o niej myślałam. A to bardzo lubię.

Polecam. 

sobota, 20 marca 2021

Kolekcja Mistrzowie Słowa. 27 audiobooków.


Kolekcja Mistrzowie Słowa. 27 audiobooków. 

 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Wymyśliłam sobie wyzwanie: chcę w tym roku wysłuchać tych 27 audiobooków.

A zaczęło się od tego, że zawsze chciałam przeczytać Anna Kareninę Lwa Tołstoja. Ale ilość stron mnie odstraszała. A ponieważ kocham audiobooki miłością wielką, więc zaczęłam szukać tej książki w tej formie. I tak natrafiłam na tę serię. Kupiłam ją używaną i skompletowałam z 3 ogłoszeń na olx. Ale jeśli ktoś chce kupić nową, to można ją kupić w www.kulturalnysklep.pl. I właśnie ze strony tego sklepu czerpałam informacje o tej kolekcji.


W skład kolekcji wchodzą:

  1. „Psy wojny” Frederick Forsyth, czyta Jan Englert
  2. „Pan Wołodyjowski” Henryk Sienkiewicz, czyta Janusz Gajos
  3. „Folwark zwierzęcy” George Orwell, czyta Wiesław Michnikowski
  4. „Boża podszewka” Teresa Lubkiewicz-Urbanowicz, czyta Stanisława Celińska
  5. „Krzysztof” Aleksander Minkowski, czyta Marian Opania
  6. „Aksamitne pazurki” Earl Stanley Gardner, czyta Andrzej Łapicki
  7. „Ferdydurke” Witold Gombrowicz, czyta Piotr Fronczewski
  8. „Zostało z uczty Bogów” Igor Newerly, czyta Jan Peszek
  9. „Wyznania chińskiej kurtyzany” Miao Sing, czyta Magdalena Zawadzka
  10. „Lwy mojego podwórka” Jarosław Abramow-Newerly, Zbigniew Zapasiewicz
  11. „Moskwa-Pietuszki” Wieniedikt Jerofiejew, czyta Roma Wilhelmi
  12. „Kariera Nikodema Dyzmy” Tadeusz Dołęga-Mostowicz, czyta Krzysztof Kolberger
  13. „Świat według Garpa” John Irving, czyta Mariusz Benoit
  14. „Imperium słońca” James Ballard, czyta Zbigniew Zamachowski
  15. „Doktor Faustus” Thomas Mann, czyta Gustaw Holoubek
  16. „W dolinie Muminków” Tove Jansson, czyta Krzysztof Kowalewski
  17. „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, czyta Irena Kwiatkowska
  18. „Następny do raju” Marek Hłasko, czyta Andrzej Seweryn
  19. „Obsługiwałem angielskiego króla” Bohumil Hrabal, czyta Kazimierz Kaczor
  20. „Cała jaskrawość” Edward Stachura, czyta Daniel Olbrychski
  21. „Zły” Leopold Tyrmand, czyta Marek Konrad
  22. „Duma i uprzedzenie” Jane Austin, Joanna Szczepkowska
  23. „Grek Zorba” Nikos Kazantzakis, czyta Jerzy Zelnik
  24. „Baśnie” Christian Andersen, czyta Jerzy Stuhr
  25. „Idiota” Fiodor Dostojewski, czyta Wojciech Pszoniak
  26. „Kongres futurologiczny” Stanisław Lem, czyta Adam Ferency
  27. „Anna Karenina” Lew Tołstoj, czyta Anna Polony
Serię tę wydało Wydawnictwo Agora S.A. w roku 2013.
Część z tych książek już znam. Ale wcale mi to nie przeszkadza odsłuchać w interpretacji znanego aktora. Do każdej płyty dołączona jest książeczka, w której możemy poczytać o aktorze, który czyta słuchanego audiobooka.
Nie wiem czy uda mi się wysłuchać wszystkich w tym roku, bo niektóre długo trwają. Najwyżej skończę w przyszłym roku. O każdym wysłuchanym audiobooku z tej serii napiszę kilka słów na blogu.
I tak się składa, że tę serię skompletowałam dosłownie kilkanaście dni przed tym, kiedy zamknęli biblioteki z powodu lockdownu. Bo do tej pory to właśnie biblioteka zaopatrywała mnie w audiobooki. Polecam sprawdzać w swoich bibliotekach czy nie mają audiobooków.

No, to czas start!




piątek, 12 marca 2021

Dziennik czasu blokady. Zapiski nastolatki z oblężonego Leningradu. Lena Muchina

 

TYTUŁ: Dziennik czasu blokady. 
Zapiski nastolatki z oblężonego Leningradu.
AUTOR: Lena Muchina
WYDAWNICTWO: Świat Książki
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 336
DATA PREMIERY: 29 stycznia 2014



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Niech nikogo nie zmyli ta okładka.
Tak, to jest dziennik nastolatki. Dziennik, nie pamiętnik.
Tak, są to zapiski z jednego z najbardziej bolesnych okresów w historii.
Tak, to jest literatura faktu, a ja z nią nie dyskutuję.

I jeśli z taką świadomością zaczniemy czytać tę lekturę, to gwarantuję, że trudno będzie ją odłożyć. 
Tak tylko dla formalności przypomnę, że oblężenie Leningradu trwało od 8 września 1941 roku aż do 27 stycznia 1944 roku.
Lena zaczyna pisać dziennik w maju 1941 roku, ma wtedy 16 lat. Ostatnie wpisy pochodzą z maja 1942 roku. Czyli towarzyszymy tej dziewczynie przez rok oblężenia. Na to moim zdaniem należy zwrócić uwagę.
Pierwsze kilkanaście stron może wydawać się nudne. Może. No, bo o czym ciekawym może pisywać nastolatka w swoim dzienniku? O szkole, przyjaciółkach, pierwszych zauroczeniach, spotkaniach. Ale już we wrześniu 1941 roku wszystko się zmienia. I zmienia się też tematyka opisywanych wydarzeń. Lena pisze o nadlatujących niemieckich samolotach, o huku spadających bomb, umierających ludziach i problemach ze zdobywaniem jedzenia.
I to, jaka zmiana zachodzi w nastolatce i w opisywanych przez nią zdarzeniach jest dla mnie niezmiernie ciekawe. To jak z niefrasobliwej nastolatki przemienia się w wystraszoną niepewną sytuacją w mieście dziewczynę, poprzez doświadczenia śmierci najbliższych, głód nie do opisania aż po decyzję o ewakuacji. A pomiędzy opisywanymi wydarzeniami przewijają się propaganda bolszewicka i skutki wychowania w jej duchu.
Przemiana tej Rosjanki jest w moich oczach niesamowita. To jest to, na co ja zwróciłam szczególną uwagę. Jak na początku oblężenia przerażają ją odgłosy wojenne, potem trochę zaprzątają uwagę, ale tylko w zakresie znalezienia ukrycia, a potem są tylko tłem w jej walce o jedzenie i przeżycie. I tu pojawia się kolejny aspekt tej historii... Techniki zdobywania jedzenia i sposoby na zaspokojenie głodu. Niektóre fragmenty czytałam ze ściśniętym gardłem. Specjalnie nie przytoczę żadnych fragmentów czy przykładów. Są niewiarygodnie wstrząsające.

I na koniec jeszcze dwie sprawy.
Polecam w trakcie czytania iść do kuchni i zważyć sobie tyle chleba, o jakiej ilości pisze Lena. Doświadczenie, które wzmacnia przekaz Rosjanki.
Po drugie: autor okładki powinien zmienić pracę. Absolutnie nie pasuje do treści i może potencjalnego czytelnika wprowadzać w błąd.

Podsumowując: tak, ta książka może wydawać się nużąca. Tak jak dziennik nastolatki, tak i opisy codziennej walki z głodem i zimnem nie tworzą wartkiej lektury. Ale te zapiski mają jeden bardzo ważny walor: to jest świadectwo naocznego świadka. I tak to należy traktować. Ku pamięci i przestrodze.

Dziękuję, Leno Muchino.

Polecam. 

PS. Jeżeli kogoś interesuje temat oblężenia Leningradu, to polecam inne wpisy na moim blogu, tj.  o książce Zimowy ogród. Kristin Hannah. To powieść, a nie literatura faktu. I wspomnienia: Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania. Jelena Koczyna, Olgi Bergholz, Lidia Ginzburg

poniedziałek, 8 marca 2021

Moje życie pełne cudów. Prawdziwa historia kobiety, która dzięki muzyce przetrwała piekło trzech obozów. Wendy Holden, Zuzana Ruzickova



TYTUŁ: Moje życie pełne cudów.
 Prawdziwa historia kobiety, która dzięki muzyce przetrwała piekło trzech obozów.
AUTOR: Wendy Holden, Zuzana Ruzickova
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: biografia/powieść
STRON: 400
DATA PREMIERY: 13 stycznia 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje drugie spotkanie z autorką.
Poprzednie odbyło się w 2015 roku (jeszcze przed powstaniem bloga) i tak wtedy pisałam:
Wendy Holden "Urodzeni, by żyć"
Porażająca lektura! Losy trzech Żydówek, które urodziły dzieci w 1945 roku będąc w obozach zagłady. I wszystkie trzy matki z dziećmi przeżyły. Książka napisana przez Angielkę urodzoną już po wojnie przeraża dokładnymi opisami życia w obozie. Historie kobiet podzielone na trzy części: życie przed wojną, życie w obozach i życie po wojnie. Chylę głowę przed autorką za przygotowanie się do tematu. Zaletą książki są też przepiękne zdjęcia. Książkę czyta się ze łzami w oczach i ściśniętym gardłem. I po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że bycie Dobrym Człowiekiem nie zależy od narodowości.
Polecam gorąco !
Książka ta została później wydana pod tytułem: My, dzieci z obozów. 

I cóż ja mogę napisać o najnowszej książce pani Holden? Jeśli chodzi o odczucia, to prawie to samo: książkę czyta się ze ściśniętym gardłem i znowu chylę głowę za przygotowanie do tematu.
Zuzana Ruzickova to czeska klawesynistka, która spotkała się z Holden i opowiedziała jej historię swojego życia. Niestety, spotkanie odbyło się tylko jedno, bo dwa tygodnie potem Czeszka zmarła. Autorka, pisze o tym na wstępnie, postanowiła na podstawie rozmów z Zuzaną i dostępnych źródeł spisać historię życia tej niesamowitej kobiety. I moim zdaniem zrobiła to znakomicie.
Ruzickova przeszła przez uwięzienie w Terezinie, Auschwitz i Bergen-Belsen. Całe życie kochała muzykę i uwielbiała twórczość Bacha. Pochodziła z zamożnej czeskiej rodziny, była rozpieszczaną jedynaczką.  Była pierwszą klawesynistką, która nagrała komplet utworów Johanna Sebastiana Bacha. Przeżyła 90 lat. 
Holden udało się świetnie ukazać kilka rzeczy.
Bardzo dobrze oddała realia życia tak jak i przed wojną, w trakcie i w czasach powojennych.
Pięknie pokazała miłość do muzyki.
W wątku niewojennym bardzo interesująco przedstawiła życie w komunistycznej Czechosłowacji. Bardzo pouczająca lekcja historii. 
Życie emocjonalne i rozterki uczuciowe tak napisane, że łzy same napływały do oczu. Emocjonujące fragmenty napisane z dużą empatią. Np. fragmenty, kiedy opowiada o tym jak ważyła 27 (!!!) kg tuż po wyzwoleniu obozu. Albo o stosunku do samego jedzenia. Albo o samozaparciu w ćwiczeniu gry na klawesynie.
Choć rozdziały nie są ułożone chronologicznie, to wcale to nie przeszkadza w czytaniu. U mnie ten zabieg potęgował ciekawość.
I pomimo tak tragicznych doświadczeń pozostała do końca życia osobą pogodną, ciepłą, kochającą muzykę, ludzi. Z jej słów bije życiowa pokora, wdzięczność i zero pychy czy zadufania.
Polecam posłuchać na You Tube jak pięknie grała pani Zuzana. Jest to wspaniałe uzupełnienie tej książki. Tak samo jak zdjęcia w książce.
Mam tylko jedną uwagę: autor okładki zrobił tej książce krzywdę. Nigdy bym po nią nie sięgnęła, gdybym miała sugerować się okładką. Mnie po prostu odrzuca od książek z bramą Auschwitz. Za dużo ich ostatnio i do tego bardzo kiepskich.

Podsumowując: dokładnie tak jak w tytule: życie pani Zuzany było pełne cudów. Choć podchodziłam sceptycznie do owych cudów, to po przeczytaniu czuję wdzięczność, że mogłam poznać życiorys tej niezwykłej kobiety.

Polecam!