czwartek, 30 grudnia 2021

Imię Pani. Cisza. Krzysztof Koziołek

 

TYTUŁ: Imię Pani. Cisza
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 410
Data premiery : październik 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. Krzysztof Koziołek do nich należy. Każda książka, po którą sięgnęłam przypadła mi do gustu. Kiedy więc autor zaproponował mi patronat nad tą książką, to moje decyzja mogła być jedna: oczywiście, że tak!

Od jakiegoś czasu bardzo mnie kręci taki romans kryminału z historią, czyli kryminał retro. Przeczytałam już kilka w wykonaniu Koziołka i pokochałam całym sercem. Dwa główne powody to: uwielbiam kryminały i kocham lata 20/30 XX wieku. Autor osiągnął w tej powieści to, co nie zawsze udaje się innym pisarzom: zbudował zagadkę kryminalną, która mnie wciągnęła i zaskoczyła rozwiązaniem. Oprócz tego jest jeszcze coś, w czym Pan Krzysztof zdobył tytuł, przynajmniej dla mnie, mistrzowski. To tworzenie klimatu opisywanych wydarzeń. Tu nie ma miejsce na fuszerkę. Autor zadbał o wszystkie aspekty budowanego klimatu: ludzie i wypowiadane poglądy, miejsca przedstawione z detalami, rzeczy opisane z precyzją, a nawet zmienna pogoda. Kłaniam się nisko za pracę włożoną w poszukiwaniu detali opisywanych czasów. 
Jest też druga strona medalu... Spotkałam się w sieci z opinią, że ta warstwa historyczna może być zbyt rozbudowana i zmęczyć czytelnika. I tu nie mogę zgodzić się z tą informacją. Kryminał retro tym się właśnie charakteryzuje: ma wiernie oddać realia historyczne, na tle którego rozgrywa się akcja. A jak wiadomo: diabeł tkwi w szczegółach, więc i tych szczegółów musi być dużo.

Ta książka jest zdecydowanie dla fanów kryminałów, które mają miejsce w przeszłości. Zagadka kryminalna ciekawie poprowadzona i potrafiąca utrzymać zainteresowanie i ciekawość do ostatnich stron, a warstwa historyczna nadaje opisywanym wydarzeniom niesamowity nastrój. 

Nie mogę pominąć okładki i jakości wydania. Stylizacja kartek na bardzo stare nadała książce super klimatu, a okładka wiernie oddaje treść i przyciąga wzrok.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Manufaktura Tekstów.

środa, 29 grudnia 2021

Oddasz fartucha czyli facet w kuchni. Tomasz Strzelczyk

 

TYTUŁ: Oddasz fartucha 
czyli facet w kuchni
AUTOR: Tomasz Strzelczyk
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: poradnik kulinarny
STRON: 304
DATA PREMIERY: 15 listopada 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Rzadko sięgam po książki kucharskie. Po tę sięgnęłam, bo już wiedziałam czego się spodziewać.
Tomasz Strzelczyk prowadzi kanał kulinarny na You Tube. A trafiłam na niego dzięki mojemu bratu, imiennikowi autora, który zapytany przeze mnie kiedyś o pewien przepis, podesłał mi link to tegoż kanału na YT. On też, jak Strzelczyk, uwielbia gotować. I tak poznałam się z działalnością pana Tomasza. Oprócz ciekawych potraw, które oglądałam z cieknącą ślinką, sam autor zauroczył mnie swoją wiedzą i charyzmą. Bardzo mi też przypadł do gustu ten kanał wizualnie. A wracając do książki...

Często zastanawiałam się, jaka powinna być dobra książka kucharska. 
Pierwsze, ale nie najważniejsze, to jakoś wydania. Powinna przyciągać wzrok, wabić oraz kusić.
Przepisy powinny być napisane prosto i klarownie w taki sposób, aby nie było niejasności.
Obowiązkowe dla mnie są przyprawiające o burczenie brzucha zdjęcia.
Podział na różne kategorie, aby nie było problemów ze znalezieniem dań np. z kurczaka czy jarskich.

I ta książka spełnia dokładnie moje wymagania.
Jest starannie wydana.
Przepisy proste z ogólnie dostępnych składników. Żadne tam steki z foki ;)
Wykonanie potrawy opisane w sposób, że trudno nie zrozumieć.
Zdjęcia zachęcają do gotowania.
Kategorie wyraźnie zaznaczone. Dania z kurczaka, wieprzowiny, surówki, sałatki, a nawet babcine. 
Zdecydowanie są to przepisy dla osób wielbiących kuchnię polską. Choć może z niewielkimi modyfikacjami. 
Po prostu smacznie prosto i ciekawie.

A gdyby ktoś poczuł niedosyt, to zawsze może obejrzeć i posłuchać pana Tomasza na jego kanale na You Tube. Prawie 100 tys. (!!!) subskrybentów mówi samo za siebie.

Polecam. I książkę i kanał.


Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Znak Horyzont

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Mam na imię Selma. Selma van de Perre

 

TYTUŁ: Mam na imię Selma
AUTOR: Selma van de Perre
WYDAWNICTWO: Wielka Litera 
GATUNEK: autobiografia/pamiętnik
STRON: 280
DATA PREMIERY: 29 września 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To jest jedna z tych książek, po które sięgam najchętniej. Literatura faktu. Wspomnienia. Biografia.
Słowa osoby, która doświadczyła piekła na ziemi. Wspomnienia kobiety, która doświadczyła rzeczy nam współcześnie żyjącym niewyobrażalnych.

Selma to Holenderka, która w momencie wybuchu wojny miała 17 lat. Była niewinnym dziewczęciem z dobrego żydowskiego domu. Jednak wojna i późniejsze doświadczenia spowodowały, że Selma dorosła w przyspieszony tempie. Brak informacji o członkach rodziny i samotność wśród obcych ludzi zmienia dziewczynę na zawsze. Musi sobie radzić sama. Pragnie przeżyć za wszelką cenę. Wstępuje do holenderskiego ruchu oporu. I działa. Doświadcza rzeczy, o których nie miała wcześniej pojęcia. Poznaje ludzi, którzy wzbudzają w niej szacunek, ale i takich, którzy wzbudzają obrzydzenie. Ukrywa się pod zmienionym imieniem i nazwiskiem. Dopiero po wojnie ma odwagę przyznać się do swojej prawdziwej tożsamości. Za swoją działalność trafia do obozu Ravensbrück. 
W momencie pisania książki autorka zbliża się do setnych urodzin. Jej marzeniem jest, aby pamięć o jej rodzinie nie zaginęła. Przez całe dorosłe życie zmaga się z wojennymi wspomnieniami. Pewnych rzeczy nie da się wymazać z pamięci...
Mnie, niezmiennie, urzeka we wspomnieniach to, że ludzie, którzy przeżyli piekło na ziemi, pozbawieni są złości, gniewu i innych negatywnych emocji. Najczęściej jest to wdzięczność za przeżycie i dożycie bardzo dojrzałego wieku. Spojrzenie na swój żywot u jego kresu pozwala nabrać dystansu i spojrzeć na wszelkie doświadczenia z innej perspektywy. Holenderka nie opisuje siebie jako bohaterki, ani nie sili się na wielkie słowa. Pisze tak, jak dyktuje jej serce.
W trakcie czytania towarzyszyło mi uczucie wdzięczności, że mogłam poznać losy Selmy i jej rodziny. Holenderka nie miała lekkiego życia. Pomimo tego do końca życia pozostała osobą pełną energii i bardzo aktywną.
Ważnym elementem tej biografii są zdjęcia. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie i świetnie dopełniły treść.

Podsumowując: biografia niesamowitej kobiety, która doświadczyła niewyobrażalnych sytuacji. Dożyła sędziwego wieku pełna wdzięczności i pokory.

Polecam.

piątek, 17 grudnia 2021

Sierota z Warszawy. Kelly Rimmer

 

TYTUŁ: Sierota z Warszawy
AUTOR: Kelly Rimmer
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 384
DATA PREMIERY: 10 listopada 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


W kwietniu 2020 roku przeczytałam książkę tej autorki pt. Tego ci nie powiedziałam. Zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Tak dobrze je zapamiętałam, że postanowiłam sięgnąć po najnowszą powieść Rimmer. Czy i ta była równie dobra, jak poprzednia?
Jest to powieść, której akcja dzieje się w okupowanej Warszawie, a dokładnie w getcie warszawskim. Sięgając po tego typu książkę zawsze mam obawy, jak autor poradzi sobie z tłem historycznym. Wojna jest, przynajmniej dla mnie, tematem wymagającym. Nie tylko trzeba trzymać się faktów, ale jeszcze pilnować, aby nie wpaść w kicz czy pompatyczność.

Bohaterami jest dwójka nastolatków: Elżbieta i Roman. Żyją po dwóch stronach muru otaczającego getto. Każde z nich jest doświadczone przez los i ma zupełnie inne problemy dnia codziennego. W pewnym momencie życie łączy losy tych dwojga. Z pełną premedytacją nie zagłębiam się w szczegóły, gdyż autorka tak prowadzi fabułę, aby odkrywać pewne fakty i emocje stopniowo, czym bardzo rozbudza ciekawość.

Na kartach powieści śledzimy wydarzenia dziejące się w getcie. Autorka skrupulatnie odrobiła lekcję. Mamy powstanie getta, realnie przedstawione warunki życia, działalność różnych organizacji, powstanie w getcie warszawskim, ale też powstanie warszawskie. Taka mała przemycona lekcja historii.
Spotkamy na kartach powieść wielką osobowość Warszawy, tj. Janusza Korczaka. Opis Jego marszu na Umschlagplatz wraz z dziećmi do pociągu jadącego do Treblinki z pewnością pozostawi niejednego czytelnika we łzach. Ale jest też postać fikcyjna inspirowana znaną osobą. Postać pewnej kobiety i jej działalności nieodparcie kojarzy się z Ireną Sendlerowej.
A ja podczas czytania miałam nieodparte wrażenie, że autorka na kartach tej powieści chciała oddać hołd tej dwójce bohaterskich Polaków. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

Podsumowując: bardzo dobra opowieść o dwójce nastolatków z bogatym tłem historycznym napisana pięknym językiem i bez wzbudzania taniej sensacji. 

Polecam. 

czwartek, 16 grudnia 2021

Życie w słoiku. Ocalenie Ireny Sendler. Jack Mayer

 

                                  TYTUŁ: Życie w słoiku. Ocalenie Ireny Sendler
       AUTOR: Jack Mayer
          WYDAWNICTWO: AMF Plus Group        
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 432
DATA PREMIERY: 8 maja 2013


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Osoba Ireny Sendler zawsze wzbudzała moje zainteresowanie. Postanowiłam przeczytać tę książkę wiedząc jednocześnie, że napisał ją człowiek, który nie jest związany z kulturą europejską i nie żyje z pisania. Jest pediatrą i mieszka w USA. Uważam, że jest to istotna informacja.

Opowieść ta jest podzielona na 3 części. 
W pierwszej poznajemy 3 nastolatki, które przygotowując się do Dnia Historii Narodowej w Kansas natrafiły na wzmiankę o Irenie Sendlerowej i jej działalności. Poznajemy dziewczyny, które coraz bardziej interesują się Polką. 
W drugiej przyglądamy się działalności Ireny w latach 1939-1944. A także widzimy obraz getta warszawskiego i metody działalności siatki współpracowników Sendlerowej.
Trzecia część jest najbardziej współczesna, a ramy czasowe obejmują lata 2000-2008. Towarzyszymy Amerykankom w podróżach do Polski i spotkaniach z Ireną.
Tak w skrócie można przedstawić fabułę książki. Jak zwykle przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach.

Moją uwagę przykuło kilka wątków. 
Działalność Ireny i jej współpracowników. Autorowi udało się bardzo realistycznie pokazać działania Ireny i jej towarzyszy. Ich strach, problemy i organizacje ratowania żydowskich dzieci.
Bardzo wiernie oddane realia getta i drugiej wojny światowej. Tutaj także Mayer odrobił lekcję historii. Warunki życia w getcie i zmiany, jakie zachodziły w jego obrębie, strach, głód, codzienne problemy i wszechobecna śmierć przedstawione w sposób wręcz fotograficzny.
Prywatne życie amerykańskich nastolatek i wpływ historii Ireny na ich życie. Tutaj nie mogę napisać za wiele, ale było kilka wątków, które łączy Irenę z amerykańskimi nastolatkami.
Bibliografia, słowa autora w Od Autora i mapa getta. Duży plus. Czytałam z zaciekawieniem. 

Wielki minus to tłumaczenie. Gigantyczna porażka, która psuła mi radość z czytania. Nie mogłam się w niektórych momentach skupić na treści, bo błędy raziły w oczy i powodowały szczękościsk ze złości.

Są słowa Ireny, które spotkałam już w innych książkach, a które stały się moim mottem życiowym:

"Ludzi należy dzielić na dobrych i złych. Rasa, pochodzenie, religia, wykształcenie, majątek – nie mają żadnego znaczenia. Tylko to, jakim kto jest człowiekiem." 


Podsumowując: bardzo dobra książka o nieprzeciętnej kobiecie i amerykańskich nastolatkach, które uratowały ratującą od zapomnienia. 

Polecam.


środa, 15 grudnia 2021

Tajemnica Bożego Narodzenia. Jostein Gaarder

 

                   TYTUŁ: Tajemnica Bożego Narodzenia
             AUTOR: Jostein Gaarder
          WYDAWNICTWO: Jacek Santorski
                     GATUNEK: literatura młodzieżowa 
STRON: 240
        DATA PREMIERY: rok 1995 


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Mój ulubiony autor i książka, która miała premierę w Polsce ponad ćwierć wieku temu. Nic, a nic nie straciła na aktualności, a wręcz bym powiedziała, że jeszcze nabrała mocy. Czytałam ją zaraz po premierze. Teraz do niej powróciłam, aby sprawdzić jak odbiorę ją po tylu latach. Rzadko to robię, ale grudzień zawsze nastraja mnie refleksyjnie. Powrót uważam za udany, a książka, chociaż skierowana jest do młodzieży, powinna być czytana przez czytelników w każdym wieku. Zachwyt odebrał mi mowę. Ale spróbuję napisać o niej kilka słów.

W ręce kilkuletniego Joachima trafia niezwykły kalendarz adwentowy. Nie zawiera on jednak ani słodyczy, ani zabawek, lecz karteczki z opowieścią o Elizabeth. Chłopiec codziennie, zgodnie z tradycją adwentu, otwiera jedno okienko w kalendarzu i czyta historię dziewczynki. Małoletnie dziewczę podąża przez Europę z Norwegii do Betlejem, a każdy rozdział to podróż przez jedno stulecie. Wraz z upływem wieków dołączają do niej kolejni pielgrzymi: owieczki, pasterze i królowie.
Joachim na początku czyta tę historię sam, ale z czasem dołączają rodzice. Czytanie tej opowieści zbliża całą rodzinę i wypełnia czas oczekiwania na Boże Narodzenie.
Co jest w tej powieści takiego niezwykłego?
Podróż Elizabeth i rozmowy z towarzyszami podróży. Wiele ciekawych wątków i tematów. Przypominam tylko, że autor pisze książki związane z filozofią i tutaj poruszył kilka ciekawych motywów z tego zakresu. 
Spora dawka wiedzy, którą każdy zna z lektury Biblii. Jednak tu są przedstawiona w tak ciekawy i prosty sposób, że czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem.
Pielgrzymka ta wiedzie przez stulecia. Bardzo ciekawe spojrzenia na zmiany, jakie zachodziły w Europie.
Oprócz wątków Elizabeth i Joachima mamy jeszcze kwestię twórcy kalendarza, Jana i zaginięcia małej Elizabeth ponad 50 lat temu. Pojawia się tej zagadka prawie kryminalna. Prawie, no nie wiemy, czy mała Ela została porwana, czy zabita. Zaginęła w centrum handlowym i ślad po niej zaginął.

Książkę tę można czytać codziennie po jednym rozdziale, zgodnie z ideą kalendarza adwentowego. A można przeczytać, jak ja, w jeden wieczór. Byłam bardzo ciekawa tej podróży w czasie i przestrzeni i dlatego nie rozkładałam czytania na kolejne dni.
Gdybym była bardzo upierdliwa, to napisałam, że odrobinę radość z czytania psuły mi liczne powtórzenia. Ale może miały one ukryty sens, którego ja nie wyłapałam? Sama nie wiem.

Polecam uwadze także ilustracje Piotra Leśniaka. Cudowne!

Książka idealna na grudniowe wieczory. Czas oczekiwania na Boże Narodzenie spędzony nad tą książką, to będzie czas pełen dobrej zabawy, ale też zadumy i refleksji.

Polecam. 

wtorek, 14 grudnia 2021

W sam raz. Krótka opowieść o prawie wszystkim. Jostein Gaarder

 

TYTUŁ: W sam raz. 
Krótka opowieść o prawie wszystkim
AUTORJostein Gaarder
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
GATUNEK: literatura piękna
LICZBA STRON: 128
DATA PREMIERY: 10 listopada 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jostein Gaarder należy do moich ulubionych współcześnie piszących autorów. Mam na półce wszystkie Jego książki wydane w Polsce. Jest twórcą najbardziej znanej pozycji z zakresu filozofii dla młodzieży, Świat Zofii, którą zachwycałam się w liceum. I jak tylko zobaczyłam tę nowość, to wiedziałam, że chcę ją przeczytać.

O tej lekturze trudno jest napisać w taki sposób, żeby nie zdradzić istotnych wątków fabuły. Autor nie wszystko wyjaśnia na początku, fabułę prowadzi tak, że do końca nie wiadomo co się wydarzyło, a co się wydarzy. Poznajemy Alberta, który przybywa do domku nad jeziorem. W jakim celu? Co będzie robił? Dlaczego jest sam?

Zanim przystąpi się do czytania, należy pamiętać, że autor pisze książki, które są mocno związane z filozofią. I ta też należy do tego nurtu.
Albert musi zmierzyć się z bardzo ważną wiadomością i jej konsekwencjami.
Siedząc w swojej samotni nad jeziorem wspomina przeszłość, rozmyśla o kobietach swojego życia, ludziach, których spotkał, młodości i przyszłości. Dochodzi do osobistych wniosków, snuje refleksje i rozmyśla o bliskich i wszechświecie. 
I choć to wszystko może wydawać się nudne, to zapewniam, że tak nie jest. Wielokrotnie robiłam przerwy w czytaniu, by pomyśleć o tym, co przeczytałam. Autor w prosty sposób pisze o rzeczach, które dotykają prawie nas wszystkich, ale w gonitwie codzienności nie mamy na nie czasu. Robi to nostalgicznie i refleksyjnie posługując się pięknym językiem.
Gdybym miała podać kilka świetnych cytatów, to musiałabym przepisać pół książki. Zalecam czytanie z ołówkiem.
Ta książka jest idealna na czas przedświąteczny. Kiedy zapomnimy się w porządkach i szaleństwie zakupów, to wieczorem zalecam tę lekturę. Ona daje wytchnienie od codzienności i pozwala powrócić na właściwy tor równowagi emocjonalnej.

Znalazłam tylko jeden minus: ta lektura jest za krótka. Czuję niedosyt.

Ten niewielkich rozmiarów tytuł jest jak kawa espresso. Niewielka objętość, a wpływ ogromny.
Można przeczytać w jeden wieczór, a i tak później myśli się o niej kilka dni.

Polecam.

sobota, 4 grudnia 2021

Córka Mendla. Wspomnienia. Gusta Lemelman, Martin Lemelman

 

                                            TYTUŁ: Córka Mendla. Wspomnienia
             AUTOR: Gusta Lemelman, Martin Lemelman
          WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Komiksowe
GATUNEK: powieść graficzna/biografia
STRON: 233
DATA PREMIERY: 11 czerwca 2013



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Gdyby mi ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział, że połączenie powieści graficznej i tematyki drugiej wojny światowej jest możliwe i wartościowe, to pewnie bym nie uwierzyła. Ale, teraz kiedy już kilka takich powieści za mną*, jestem zafascynowana takim połączeniem. 

Martin Lemelman to syn Gusty Lemelman. Jest synem Ocaleńców z drugiej wojny światowej. I choć rodzice nie mówili dużo o wojnie, to Martin żył w cieniu tej wojny. U schyłku życia Gusta zdecydowała się opowiedzieć swojemu synowi losy rodziny. Martin nagrał tę opowieść. Kiedy mama umarła, to podjął decyzję, aby obejrzeć to nagranie jeszcze raz. I wtedy postanowił historię swojej rodziny opowiedzianą przez mamę przenieść na papier w formie powieści graficznej. Jak mu poszło?

Jak dla mnie, to rewelacyjnie. Moją uwagę zwróciły 3 kwestie.
Niesamowity życiorys Gusty. To, co przeżyła ta kobieta jest trudne do uwierzenia. Czy wyobrażasz sobie mieszkać 2 lata w lesie w norze typu ziemianka, która Gusta określała jako grób?
Rewelacyjnie rysunki Martina. Nie znam się na grafice, ale te rysunki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Szare, rysowane ołówkiem, pełne emocji. A pośród swoich grafik autor umieścił reprodukcję ZDJĘĆ członków rodziny. Takie połączenie dało bardzo ciekawy efekt.
Ta powieść to także głos Drugiego Pokolenia, dzieci Ocaleńców. Gusta przed śmiercią mówi do syna tak: Czasem twoje WSPOMNIENIA nie należą DO CIEBIE. Na niektóre sprawy poruszone w książce możemy spojrzeć oczami syna. Bardzo emocjonujące.

Podsumowując: bardzo dobra powieść graficzna, którą trudno odłożyć i jeszcze trudniej czytać bez łez. Treść wywołująca emocje i grafiki, które działają na wyobraźnie, to połączenie zapewniające wartościowe spędzenie czasu.

Polecam.

* TytułDrugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu. Autor: Michel Kichka
Tytuł: Raport W. Opowieść Rotmistrza Pileckiego. Autor: Gaetan Nocq
TytułMaus. Opowieść ocalałego. Wydanie zbiorcze. Autor:  Art Spiegelman
Moje opinie o tych książkach można znaleźć na blogu. Wystarczy wpisać w lupkę nazwisko autora albo tytuł książki.