poniedziałek, 24 kwietnia 2023

Ona i jej kot. Naruki Nagakawa, Makoto Shinkai

                                                       

                                                            TYTUŁ: Ona i jej kot

                                          AUTOR: Naruki Nagakawa, Makoto Shinkai
                                            WYDAWNICTWO: WUJ, Bo.wiem
                                   GATUNEK: literatura współczesna
                                                         STRON: 160
                                             DATA PREMIERY: 17 lutego 2022
                                                      SERIA: Seria z Żurawiem

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

 


To moje kolejne udane spotkanie ze współczesną literaturą japońską. 

Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że współczesna twórczość autorów z Kraju Kwitnącej Wiśni tak bardzo przypadnie mi do gustu, to bym w życiu nie uwierzyła. Dobrze czasem opuścić swoją strefę czytelniczego komfortu. Od pewnego czasu sięgam po książki z półki literatura japońska i niezmiennie jestem zadziwiona jak bardzo one trafiają w moją estetykę czytelniczą.

Cztery historie, cztery kobiety i cztery koty. Oraz pies filozof na dokładkę. Taki dobór bohaterów może wydawać się nudny, ale nic z tego. Każda kobieta ma inne problemy, tak jak jej kot. Historie są bardzo różne i w pewnym momencie się zazębiają. I cóż w tym wszystkim jest zachwycającego?

Autorzy są świetnymi obserwatorami rzeczywistości i tej ludzkiej, i zwierzęcej. I do tego posiadają wrażliwość, która pozwala im na pokazanie tego w ciekawy sposób. Uważny czytelnik dostrzeże pewne analogie. Rozmowy pomiędzy zwierzętami, jak i słowa wypowiadane przez ich opiekunów czasami wydają się zbliżone, a czasami kompletnie niezrozumiałe i niepowiązane. Moim ulubieńcem w tej książce jest pewien pies. Polecam uwadze.

Bohaterowie poruszają wiele ciekawych tematów.  Ale nie zawsze lekkich i radosnych. Mowa jest o samotności, stracie, bólu, przemijaniu. Autorzy ciekawie przemycają różne poglądy i opinie. Prowokują do przemyśleń i rozważań. 

Koty mieszkają ze mną prawie całe życie. Nie wyobrażam się bez nich funkcjonować. Ciekawa jestem jak tę książkę odbiorą czytelnicy, którzy nie darzą sympatią tych zwierząt. I czy miłość do zwierząt ma wpływ na wrażenia z lektury?

Polecam, bo dom bez kota to głupota 😻

niedziela, 23 kwietnia 2023

Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy. Prawdziwe historie. Marek Łuszczyna

 

TYTUŁ: Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy. Prawdziwe historie
AUTOR: Marek Łuszczyna
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 352
DATA PREMIERY: 22 marca 2023
SERIA: Prawdziwe historie

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już kolejna książka z serii Prawdziwe historie. Bardzo mi ten cykl przypadł do gustu. Każda lektura z tej serii to wciągająca historia, a tutaj są to historie 9 kobiet, które łączy to, że żyły w czasach III Rzeszy i robiły rzeczy, o których większości ludzi nawet się nie śniło. I dostały wspólny mianownik: złe. A jak to zło się ujawniało?

Poznajmy bohaterki, a może raczej antybohaterki książki:

Hermine Braunsteiner vel Hermine Ryan vel Kobyła z Majdanka, była nadzorczynią SS w obozie w Majdanku.
Gertrud Scholtz-Klink, Nadkobieta, była politykiem i  przywódczynią wszystkich nazistek.
Irmgard Furchner była sekretarką obozu koncentracyjnego i stenografką w obozie koncentracyjnym Stutthof. Ciekawe jest tu zestawienie dwóch tematów: Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej, a biologiczne rozwiązanie kwestii niemieckiej.
Carmen Mory, była podwójną agentką i szpiegiem oraz kapo w Ravensbrück w jednej osobie.
Inge Viermetz, należała do kierownictwa organizacji Lebensborn, miała wpływ na losy wielu dzieci i ich rodziców.
Gertrude Segel Landau, była najpierw sekretarką, a później żoną Feliksa Landau, zbrodniarza wojennego odpowiedzialnego między innymi za egzekucję profesorów lwowskich w 1941 roku.
Ruth Kellermann, była pracownicą Urzędu Higieny Rasowej, naukowczynią, specjalizowała się w tematach związanych z Romami i Sinti.
Gertrud Slottke, uznana za zbrodniarkę wojenną, odpowiedzialna za to, że wielu holenderskich Żydów trafiło do obozów koncentracyjnych. Polecam zwrócić uwagę na holenderskiego Schindlera.
Pauline Kneissler, pielęgniarka, która brała czynny udział w Akcji T4 i Akcji 14f13. 

Mnie, podczas czytania, najbardziej dawał do myślenia fakt, że to są prawdziwe historie. Że autor wykonał kawał dobrej roboty i zebrał te historie. Że to, w wielu wypadkach, kobiety kobietom zgotowały ten los. Że same będąc matkami zabijały dzieci. Że nie wszystkie usiadły na ławie oskarżonych, a nawet jeśli usiadły, to nie zawsze usłyszały wyrok skazujący. To dla mnie bardzo przygnębiająca myśl. Ale z drugiej strony daleka jestem od oceniania. Co prawda fakty z życia tych kobiet mówią same za siebie, ale rzeczywistość w III Rzeszy do lekkich nie należała. Niech czytelnik sam oceni.

Ta seria jest jedną z moich ulubionych. Jak sama nazwa wskazuje są to PRAWDZIWE historie. Często ocalają od zapomnienia, czasami nakazują pamiętać. Zawsze tekst jest okraszony dużą liczbą zdjęć, co akurat ja sobie bardzo cenię. A do tego jednolita szata graficzna i jakość wydania przyciągająca wzrok.
To moje pierwsze spotkanie z autorem, ale z pewnością nie ostatnie. Już czeka na mnie kolejna książka autora pt. Igły. Polskie agentki, które zmieniły historie.
Trzeba tylko pamiętać, że to nie są pełne biografie tych kobiet. Każda z nich nadaje się na osobną książkę. Autor skupił się tylko na określonym przez siebie okresie.

Podsumowując: prawdziwe historie kobiet, które warto znać. 

Polecam.


poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Ognisty medalion. Carla Montero

 

TYTUŁOgnisty medalion
AUTOR: Carla Montero
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 544
DATA PREMIERY: 7 marca 2023
CYKL: Ana Garcia - Brest (tom 2)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Z wielką ciekawością sięgnęłam po tę kontynuację Szmaragdowej tablicy. Pierwsza część z Aną Garcią-Brest poruszyła ważny temat, jakim była grabież dzieł sztuki przez Niemców w czasie drugiej wojny światowej na terenach okupowanych. Nurtowało mnie czego będzie szukać główna bohaterka w tej części?

Włochy 1486, Rosja 1918, Turcja 1933, Berlin 1945, Hiszpania współcześnie. Kilka planów czasowych i wielu bohaterów. Po kilku stronach można mieć wrażenie skołowania i zadawać sobie pytanie: jak autorka to wszystko połączy? Ana wraz z innymi poszukuje tytułowego ognistego medalionu, który ma tajemniczą moc. Tak jednym zdaniem można podsumować fabułę. Mnie ona kojarzyła się trochę z bigosem. Niby każdy ma przepis, a każdemu wychodzi trochę inny. I tak było w tej powieści: niby składniki znane i lubiane, a wyszło coś, co ja bym określiła jako damską wersję powieści Dana Browna. Oprócz tego, że miszmasz miejsc i dat, to jeszcze cała plejada wszelakich osobowości: nazista, komunistka, kobieta w wojsku, pani doktor historii, milioner, były mąż, przyjaciel gej. I jak to wszystko połączymy, miejsca, czas i ludzi, to wychodzi właśnie ten przysłowiowy bigos. Zapewniam, że pani Montero świetnie sobie poradziła. Połączyła wszystko bardzo dobrze, aby na koniec zaskoczyć zakończeniem.

W tej powieści moją uwagę przykuły dwa sprawy. Jedną z nich są tajemnice: i rodzinne, i związane z medalionem. Lubię powieści Dana Browna za tajemnice i snucie różnych teorii spiskowych. I w tej książce jest podobnie. Wiele razy zastanawiałam się nad opisywanymi wydarzeniami. A to też lubię: czasami sobie podumać nad książką. Drugim wątkiem, który zwrócił moją uwagę jest sytuacja w Europie w 1945 roku. Wojna ma się ku końcowi, państwa zmieniają granice, odbywa się wielka migracja ludzi. Los berlińczyków w momencie wejścia Armii Czerwonej, zachowanie Rosjan i Niemców, kamuflaż i ucieczka nazistów i ich późniejsze losy. Autorka odrobiła świetnie lekcję historii. Czytałam z dużym zainteresowaniem. Polecam uwadze.

Minusy też znalazłam, a i owszem. Współczesna bohaterka, Ana, choć osoba z tytułem doktora, to zachowywała się momentami jak nastolatka. Nic na to nie poradzę, że nie polubiłam tej kobiety. Niektóre sceny uważam za zbędne, bo tylko zamulały fabułę. Zakończenie zupełnie nie w moim guście. Chciałam innego.

Wszystko to, co napisałam powyżej skłania się ku jednemu: polecam!