poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Siedem szmacianych dat. Tom 1 cyklu Córka cieni. Ewa Cielesz

TYTUŁ: Siedem szmacianych dat
AUTOR: Ewa Cielesz
WYDAWNICTWO: Axis Mundi
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON: 290
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Słowem wstępu.
Od wielu lat jeżdżę w Bieszczady. To moje ukochane miejsce na ziemi. I dobór lektur na urlopie musi być odpowiedni. I kiedy przeczytałam, że akcja "Siedmiu szmacianych dat" dzieje się właśnie tam, to nie miałam wyboru. A ponieważ ta pozycja to pierwsza część trylogii "Córka cieni", to natychmiast spakowałam kolejne dwie: "Obce matki" i "Burza przed ciszą". I od razu napiszę, że polecam mieć wszystkie trzy pod ręką, bo każda kończy się tak, że człowiek chce się dowiedzieć jaki będzie ciąg dalszy w kolejnym tomie.

Opowieść toczy się dwutorowo. Wątek współczesny zdecydowanie dla mnie mniej interesujący. Adam z grupą przyjaciół wyjeżdża w Bieszczady. Zgubiwszy drogę w lesie odnajdują opuszczoną chatę. Bardzo stare domostwo pamiętające czasy przedwojenne. I chłopak dostrzega tam tajemniczy zeszyt. Zabiera go i zaczyna czytać zagłębiając się coraz bardziej w lekturze. Jest to dziennik Magdaleny.

I tu pojawia się wątek historyczny. Akcja rozpoczyna się w Warszawie w 1936 gdzie Magdalena, panienka z dobrego domu, zakochuje się w Piotrze, kelnerze. Rodzice nie pozwalają na taki mezalians. Młodzi uciekają w Bieszczady. Tam osiedlają się w opuszczonym domu w lesie i tam rozpoczynają swoje wspólne życie. I tam rodzi się ich córka, Juliana.

Tak w skrócie można streścić tę historię. I może wydawać się, że to historia nudna i mało ciekawa, to dla mnie była to niesamowita podróż w moje ukochane góry. I w ulubiony czas historyczny: dwudziestolecie międzywojenne i okres drugiej wojny światowej. 

Kilka rzeczy zwróciło moją uwagę.
Autorka bardzo umiejętnie wplotła wydarzenia historyczne życie Magdaleny i Piotra. Pisała o ruchach wojsk, to sowieckich, to niemieckich. O partyzantach ukrywających się po lasach i bandach UPA. O strachu  ludności cywilnej i trudach dnia codziennego. Fakty historyczne przestawiała w sposób interesujący, ale nie przytłaczający. Nie epatowała wiedzą historyczną. Choć powiem szczerze kiedy czytałam o tym jak bestialsko zachowywali się Ukraińcy, to miałam łzy w oczach. Niby to zdarzenia znane z historii, a jednak...

Opisy dnia codziennego przedstawione przez autorkę nasuwały mi nieustannie pytanie: czy ja dałabym radę? Oboje bohaterowie pochodzili z miasta i musiało być im niesamowicie ciężko: z dala od ludzi, brak pieniędzy, chata w lesie, hodowanie zwierząt, uprawa roli, mroźne zimy i brak lekarstw. I do tego strach przed żołnierzami ukrywającymi się w lesie: nigdy nie wiadomo było jakiej armii wojsko może nadejść. Czytałam z zaciekawieniem jak trudne musiało być codzienne życie. 

Kolejny wątek na który zwróciłam uwagę, to zioła i ich wykorzystywanie. Radzę zwrócić uwagę na tą kwestię, bo zostanie ona rozwinięta w kolejnych tomach. Był czas w moich życiu, kiedy interesowałam się ziołami. Do tej pory piję pokrzywę i rumianek, które sama zbieram i suszę. Magdalena chodziła po polach i lasach, zbierała zioła, suszyła je, a potem wykorzystywała na przeróżne sposoby. I tego też nauczyła swoją córkę Julianę.

Opowieść snuje się powoli, ciekawie, intryguje i skłania do zastanowienia się. Przeczytałam ją błyskawicznie, bo cały czas chciałam wiedzieć co będzie się działo dalej. 
Wątek współczesny bym wyrzuciła i wtedy byłaby dla mnie książka idealna. Ale autorka wymyśliła sobie inaczej..

Polecam.
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek pt. Bieszczady. Widok z Połoniny Caryńskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kura i zaklinacz deszczu. Anna Janyska

TYTUŁ :   Kura i zaklinacz deszczu AUTOR:  Anna Janyska WYDAWNICTWO: Muza GATUNEK:  literatura współczesna STRON : 288 Data premi...