poniedziałek, 31 grudnia 2018

Czytelnicze podsumowanie 2018 roku

PODSUMOWANIE ROKU 2018 


TOP NAJ 2018.

Na podium bezapelacyjnie lądują audiobooki. To moje odkrycie 2017 roku. 

Dzięki audiobookom sprzątanie czy prace w ogrodzie nabierają innego wymiaru  

A zaraz za nimi (kolejność przypadkowa):



Literatura faktu/reportaże:

"Dziewczęta z Auschwitz" Sylwia Winnik


"Dziewczyny z Wołynia" Anna Herbich

"Dziewczyny z Syberii" Anna Herbich

"Kres. Wołyń. Historie dzieci ocalonych z pogromu" Konrad Piskała, Leon Popek, Tomasz Potkaj


"Wakacje nad Adriatykiem" Zofia Posmysz


"Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo" Marek Rabij.


"Urobieni. Reportaże o pracy" Marek Szymaniak


"Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie"  Helen Russell


"Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro" Karolina Domagalska



Oraz inne spoza tego gatunku:


Polscy pisarze:

Dominik W. Rettinger "Kommando Puff"


Maciej Siembida "Miejsce i imię", "444"


Krzysztof Bochus "Czarny manuskrypt", "Szkarłatna głębia", "Martwy błękit"


Thomas Arnold "Mauzoleum"


Krzysztof Koziołek "Nie pozwól mi umrzeć"




Debiut roku:

"Zapach Mazur"  Małgorzata Manelska


"Best Seler i zagadka znikających warzyw" Mikołaj Marcela


"Ale mnie strzeż od wszelkiego złego" Izabela Bucka




Porażki roku:

"Na skraju załamania" B.A. Paris

"Żmijowisko" Wojciech Chmielarz

"Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris



W 2018 roku przeczytałam 171 książek. O 10 więcej niż rok wcześniej. Nie o wszystkich pisałam tutaj. Część moich opinii można znaleźć na Facebooku w grupie "52 książki", a większość jednak na blogu.


Podsumowując:


Literatura faktu, po którą wcześniej nie sięgałam okazała się bardzo emocjonująca. Będę dalej szukać książek w tej tematyce.


Moim tegorocznym odkryciem są współcześnie piszący panowie. Jest zachwycona ich książkami i będę wyglądać kolejnych.


Trzy wyżej wymienione debiuty okazały się rewelacyjne. Nie mogłam wyjść z podziwu. Kłaniam się nisko. Czekam na następne.


A o porażkach napiszę tylko, że panowie i panie od reklamy spisali się lepiej od samych autorów. I już raczej nie sięgnę po inne ich pozycje.

W nadchodzącym roku życzę Wam i sobie samych zachwycających lektur.


sobota, 29 grudnia 2018

Lwowski ptak. Piotr Tymiński

TYTUŁ: Lwowski ptak
AUTOR: Piotr Tymiński
WYDAWNICTWO: 
GATUNEK: historyczna
STRON: 378
Data premiery: 22 października 2018

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie ksiażek




To moje trzecie spotkanie z autorem. 
I kolejne mogę zaliczyć do udanych.
"Wołyń. Bez litości" i "Przybysz" to książki, które wciągają czytelnika w przeszłość i skłaniają do refleksji. 
I "Lwowski ptak" nie jest inny. Choć czytając opinie innych czytelników, odnoszę wrażenie, że ja zwróciłam uwagę na zupełnie inne aspekty w tej powieści. Ale do rzeczy.

Przyznam się od razu. Obrona Lwowa 1918 roku to fakt, który nie utkwił mi w głowie z lekcji historii. Musiałam sobie odświeżyć pamięć zanim przystąpiłam do lektury.
Przypomnę tylko: 1 listopada 1918 roku Lwów został oblężony przez ukraińskie wojsko. Do obrony miasta stanęli: polskie organizacyjne konspiracyjne i mieszkańcy miasta, w tym młodzież, którą później nazwano Orlętami Lwowskimi. Oblężenie zakończyło się w maju 1919 roku zwycięstwem Polaków.

I jedno z Orląt Lwowskich jest bohaterem tej powieści. Tośka, nastolatka, która nie może pogodzić się najazdem okupanta i staje do walki. Niby co w tym takiego dziwnego, zapytasz.

Mój odbiór książki jest trochę "wypaczony" poprzez kilka czynników.

Jestem matką nastolatków. A Orlęta Lwowskie to właśnie kwiat młodzieży. Wyobrażasz sobie własne dziecko w takiej sytuacji?

Zwróć uwagę na czas oblężenia. Od listopada do maja. Czyli przez okres zimy ludzie zostali odcięci od reszty kraju. Głód, chłód i świszczące wokół kule.

Rola kobiet w omawianym okresie istotnie różniła się od obecnej. Teraz kobieta ma prawa wyborcze i może wykonywać zawód, który sobie wymarzy. A jak to wyglądało w 1918 roku? Panie nie miały praw wyborczych (uzyskały je dopiero 28 listopada 1918 roku), a role w jakich widziało je społeczeństwo to gospodyni domowego ogniska w czasach pokoju, a w czasie wojny sanitariuszka. I tyle. Ale Tośka, nasza bohaterka, nie godzi się na taki podział ról. Kocha swoje miasto i chce o nie walczyć. Ale panowie nie chcą się na to zgodzić. Więc do robi? Ścina włosy i przebiera się w męski mundur. I z bronią rusza na barykady.

Nie ona pierwsza, pomyślałam sobie. Przed oczami stanęła Emilia Plater, która też nie godziła się na taki podział ról. Kochała swój kraj i chciała walczyć. Motyw ukrywania kobiecości i nie godzenia się na różnicowanie społeczeństwa ze względu na płeć wykorzystywany jest nawet w bajkach dla dzieci. Pamiętam, kiedy moje dzieci codziennie oglądały "Mulan", w której "Aby ratować ojca przed śmiercią na wojnie, Mulan ucieka z domu i przebrana za mężczyznę szkoli się w armii" (za filmweb.pl).

Niepewność jutra i tęsknota za najbliższymi to uczucia towarzyszące ludziom w czasie wojny. I tu też je spotykamy. Kolejne rozdziały przeplatane są listami Tośki do brata. I to w nich najlepiej widać jak zmienia się nasza bohaterka: z naiwnej nastolatki w świadomą społecznie kobietę. Opisuje dni walki i swoje przeżycia bratu.

Po lekturze naszło mnie kilka refleksji. Czy w obecnych czasach taka sytuacja, kiedy młodzież staje w obronie miasta/kraju byłaby możliwa? Co oznacza dla nas patriotyzm? To, że mamy, my kobiety, prawa wyborcze oznacza, że korzystamy z nich i to korzystamy świadomie? Czy wychowujemy naszą młodzież w świetle świadomości historycznej? Czy doceniamy to, że kobiety mogą wykonywać zawód o jakim marzą? I pewnie jeszcze wiele innych pytań  się pojawi z czasem...

Pan Tymiński jest historykiem, ale to nie jest gwarantem, w mojej ocenie, dobrej lektury. Oprócz posiadanej wiedzy trzeba ją jeszcze ciekawie przedstawić. I to się pięknie udaje w każdej kolejnej napisanej przez Pana Piotra książce. Interesująco i wciągająco, a jednocześnie prosto i zrozumiale.

Polecam.

środa, 26 grudnia 2018

Pensjonat pod Świerkiem. Agnieszka Lingas-Łoniewska, Magdalena Knedler, Adrian Bednarek, Jolanta Kosowska, Nina Reichter, Daniel Koziarski, Anna Kasiuk, Anna Szafrańska

  TYTUŁPensjonat pod Świerkiem
AUTORZY: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Magdalena Knedler, Adrian Bednarek, Jolanta Kosowska, Nina Reichter, Daniel Koziarski, Anna Kasiuk, Anna Szafrańska
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: opowiadania/literatura współczesna
STRON: 512
DATA PREMIERY: 8 listopada 2017

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Dziś nastrojowa książka na święta.
Zbiór opowiadań polskich autorów.

Bardzo obawiałam tej lektury. Nie lubię opowiadań, nie rozumiem antologii, nie sięgam po książki tematycznie świąteczne i mam problem z polskimi autorami. 
I do tego wszystkiego z całej grupy autorów, to znam twórczość tylko Adriana Bednarka i Magdaleny Knedler. Z resztą pisarzy spotkałam się po raz pierwszy.

A tu taka niespodzianka.
Tytułowy pensjonat to niezwykłe miejsce. Położone na uboczu, w górach i zasypane śniegiem. I do tego gospodarzami jest nadzwyczajne rodzeństwo: Ewa i Gabriel. Ludzie ciepli, spokojni, wyrozumiali, pełni empatii i mądrości życiowej. Stanowią oni wspólną oś dla wszystkich opowiadań.
I choć każda historyjka jest inna, to każda wywołuje emocje. Jedne bawią, inne powodują uśmiech, a inne skłaniają do myślenia. Różne, a każda zwraca uwagę na coś innego.

Jedno opowiadanie pozornie odstaje od reszty. To Adrian Bednarek wprowadził trochę "zamieszania" i przełamał sielankowy nastój tej antologii. Ale, uwierz mi, po przeczytaniu całości może okazać się, że nie do końca jest takie niedopasowane...

Moim zdaniem dużą zaletą tego zbioru jest to, że można czytać opowiadania "na wyrywki" i nie po kolei. Każdy autor stworzył osobną historię, która dzieje się w Pensjonacie pod  Świerkiem.

I choć miałam obawy przed tą książką, to jednak jestem zadowolona.
Też mam takie swoje magiczne miejsce w górach. Znam takich ludzi, którzy samym uśmiechem potrafić rozjaśnić dzień. Gdzie odpoczywam od całego świata i ładuję baterię na przyszłość. 
Wierzę w magię miejsc i ludzi-anioły, którzy potrafią wiele zdziałać.

I dlatego polecam tę książkę.
A twórczości nieznanych mi dotąd autorów muszę przyjrzeć się bliżej.

PS. Okładka super oddaje klimat tych opowiadań.

wtorek, 25 grudnia 2018

Zniknięty. Anna Robak-Reczek

TYTUŁ: Zniknięty
AUTOR: Anna Robak-Reczek
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo BIS
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 415
DATA PREMIERY: 24 maja 2018

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości  Autorki

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Książka ta zwróciła moją uwagę z kilku powodów. 
Opis z okładki: "Historia współczesnej rodziny z zagadką z przeszłości w tle".
Okładka: uwielbiam takie klimaty: filiżanki uwielbiam, kolekcjonuje stare zdjęcia i zakochana jestem w robótkach ręcznych.
Autorka: polska kobieta, która popełniła debiut. 
Ale czy to wystarczyło, aby być zadowoloną z lektury?

W okresie świątecznym szczególnie odczuwamy brak bliskich osób. Puste miejsce przy stole, choć symboliczne, to jednak wywołuje nostalgię i tęsknotę za nieobecnymi. Jeśli osoba zmarła, to możemy opłakać swoją stratę. A co, jeśli ukochany mąż i ojciec znika nagle bez słowa wyjaśnienia? Poszukiwania nic nie wnoszą. Kobieta sama wychowuje dzieci, a one prawie nie pamiętają ojca. Zostaje po nim tylko trochę wspomnień... 

Osią tej powieści jest zaginięcie mężczyzny. Główna bohaterka, Irena, dziś już w podeszłym wieku, wspomina męża. Wygląda na to, że jest pogodzona ze swoim życiem.
Syn Paweł, starsze z dzieci, nie może pogodzić się z utratą ojca. Poszukuje wyjaśnień i nie pozwoli rodzinie zapomnieć. Chce znać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Bo ojca jednak pamięta...
Córka Marta niewiele pamięta tatę. Nie czuje z nim żadnego związku emocjonalnego i nie wraca do przeszłości.
Czy Paweł rozwiąże zagadkę z przeszłości?
Czy Irena w końcu dowie co się stało z jej mężem?
Czy Marta będzie zadowolona z tego, co odkryje jej brat?

Jak to z przeszłością i zagadkami bywa i tu nasuwa się mnóstwo pytań. Ale na każde z nich czytelnik sam będzie musiał sobie odpowiedzieć.

Co mnie w tej powieści się spodobało?
Niespieszność akcji i  powolne odkrywanie tajemnic. Doceń, bo to ja piszę, niecierpliwiec i raptus.
Przemycona dawka historii. Bardzo ciekawie to autorka wymyśliła.
Wielowymiarowi bohaterowie, z których każdy jest inaczej wykreowany i tak przedstawiony, że z każdym z nich chciałabym porozmawiać przy szklance herbaty. Jednym słowem polubiłam ich.
Relacje rodzinne i przeszłość, która dzieli. Pewnie wielu czytelników odnajdzie w tym zakresie coś dla siebie.
Odrobina sensacji, niedomówień i poszukiwań, która zadowoli czytelnika gustującego w zagadkach z  przeszłości.
Urzekł mnie też klimat tej książki. Bo nie wszystko w życiu jest czarno-białe. Nie wszystko jednoznaczne. I czasami trudno wydać ocenę.
Zakończenie, którego się domyśliłam dość szybko wcale nie popsuło mi odbioru tej książki. Z przyjemnością czytałam i czekałam z każdą kartką czy to, co i jak uknułam sprawdzi się.

Jednym słowem: polecam!

środa, 19 grudnia 2018

Królestwo za mgłą. Zofia Posmysz. Z autorką "Pasażerki" rozmawia Michał Wójcik

TYTUŁ: Królestwo za mgłą
AUTORZY: Zofia Posmysz, Michał Wójcik
WYDAWNICTWO: Znak Literanova 
GATUNEK: wywiad rzeka
STRON: 411

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek






Przedstawiam Ci dziś dwoje niezwykłych autorów książki:
Zofia Posmysz - rocznik 1923, więźniarka Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt - Glewe. Po wojnie była dziennikarką Polskiego Radia i pisarką. Z twórczością autorki już się spotkałam. Czytałam "Pasażerkę" i "Królestwo za mgłą". 
Michał Wójcik - rocznik 1969, dziennikarz i historyk. Autor i współautor wielu książek. Z twórczością autora spotkałam się już dwukrotnie: "Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg - najgroźniejszej polskiej agentki. Śledztwo dziennikarskie" i  "Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci".

Dziennikarz postanowił przeprowadzić wywiad z byłą więźniarką. Zgodziła się mu opowiedzieć o swojej traumie sprzed 70 lat. Ale też o powrocie do rzeczywistości powojennej, pierwszych doświadczeniach zawodowych i życiu prywatnym. Tych dwoje spotkało się piętnaście razy. I piętnaście jest rozdziałów. Każdy z nich porusza inny temat. Pani Zofia opowiada o pamięci, tytułowej mgle, obozowym życiu, przyjaźniach za drutami, muzyce, wspomnieniach, wierze, Bogu, przebaczaniu i współczesnych doświadczeniach.
Wiele razy czytałam przez łzy. Opisy, które były tak realistyczne, że widziałam je oczami wyobraźni. Z innych książek znam opisy głodu, pracy ponad siły czy bicia bez opamiętania. W tym wywiadzie mnie najbardziej poruszyły opisy dymu i smrodu jaki wydobywał z kominów Auschwitz, oraz muzyki obozowej i jej wpływu na późniejsze życie autorki. Trudne przejść obojętnie obok tych fragmentów.

Oprócz wspomnianych piętnastu spotkań/rozdziałów zwróciłam jeszcze uwagę na bogatą bibliografię i wiersze autorki. Polecam uwadze.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. 
Pan Wójcik wykazał się dużym przygotowaniem do tego wywiadu. Zaimponował mi swoją wiedzą o twórczości Posmysz jak i wiedzą historyczną. A poza tym mam poczucie, że pan Michał dowiódł ogromnej kultury i taktu w rozmowach z autorką. Przecież ta kobieta jest już starszą panią.
Zresztą nie pierwszy raz wyrażam podziw dla tego historyka. Wcześniej wspomniane przeze mnie książki też wywarły na mnie duży wpływ. 
Kłaniam się nisko Panu dziennikarzowi za sposób w jaki przeprowadził wywiad.
A Autorce "Pasażerki" dziękuję za odwagę i chęć podzielenia się tak wzruszającymi wspomnieniami.

Polecam.

PS. W książce umieszczone są zdjęcia. Proszę zwrócić na nie uwagę.

Pasażerka. Zofia Posmysz.

TYTUŁ: Pasażerka.
AUTOR: Zofia Posmysz
WYDAWNICTWO: Axis Mundi
GATUNEK: biografia
STRON: 133

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Są takie książki, o których ciężko cokolwiek napisać. Są jak drzazgi, które wbijają się w serce i nie można się ich pozbyć. I tak właśnie jest z "Pasażerką". Jest ona niezwykła z wielu powodu. I jedną z tych nie do zapomnienia.

Dla mnie jest ona próbą odpowiedzenia na dręczące mnie od lat pytanie: jak wrócić do normalnego życia kiedy przeżyło się piekło na ziemi? Literaturę obozową czytam od ponad 25 lat. Nie tylko wspomnienia świadków tamtych niewyobrażalnych wydarzeń, ale książki inspirowane obozowym życiem. A moje pytanie pozostaje wciąż bez odpowiedzi...

Fabułę można przestawić w dużym skrócie tak: wiele lat po wojnie spotykają się na statku dwie kobiety: Liza, była esesmanka i strażniczka w obozie w Auschwitz i jedna z więźniarek tegoż obozu., Marta. Jak zmierzyć się z takim doświadczeniem? Wojna dawno się skończyła, a wspomnienia pozostały. Ale nie tylko wspomnienia.

Rozważanie Niemki i rozmowy z jej mężem są bardzo poruszające. Tak jak retrospekcje życia obozowego. Autorka przedstawia to w sposób i emocjonujący, i bardzo ciekawy. Czytałam i nie mogłam odłożyć książki. 

Fragmenty ukazujące studium ofiara-oprawca, rozmowy męża Lizy, Niemca, z Amerykaninem, małżeńskie dyskusje Waltera z Lizą, a to wszystko przeplatane wspomnieniami dają niesamowity efekt i skłaniają do myślenia. O przeszłości, przyszłości, miłości, wybaczaniu, wojnie, cierpieniu i pamięci.

Ta książka powstała trochę inaczej niż każda inna. Jak czytamy w "Królestwie za mgłą": 

"(...),  Pasażerka ma aż 5 wersji. Najpierw słuchowisko radiowe, potem teatr telewizji, następnie powieść i film Andrzeja Munka, a wreszcie opera."

Pierwsze wydanie tej powieści miało miejsce w 1962 roku, a potem było kilka wznowień.
Film jest z 1963 roku ze świetnymi rolami kobiecymi: Aleksandrą Śląską w roli esesmanki Lizy i Anny Ciepielewskiej w roli Marty. 

Po skończeniu tej lektury obejrzałam wyżej wspomniany film. Zrobił na mnie piorunujące wrażenia. Choć sama autorka przyznaje nie jest to wierna ekranizacja jej książki i nie ze wszystkim się zgadza.

Niemniej polecam koniecznie w tej kolejności: książka, a potem film jako dopełnienie.

niedziela, 16 grudnia 2018

Tajemnice Mille. Dagmara Andryka

TYTUŁ: Tajemnice Mille
AUTOR: Dagmara Andryka
WYDAWNICTWO:  Prószyński i S-ka
GATUNEK: kryminał
STRON: 360
Data premiery: 23 października 2018

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To trzecie już spotkanie z Martą Witecką. Było "Tysiąc", a potem "Trąf, trąf, misia bela". Polubiłam tego rudzielca wcinającego kukułki. To dwie cechy, które nas łączą...
Zalecam czytać po kolei. Jest większa frajda.

Marta znowu jest w Mille. Zjeżdżają się filmowcy, gwiazdy dużego ekranu, turyści. Ruch w mieście jak rzadko kiedy. Wszyscy chcą odwiedzić miasto z klątwą w tle.

I nagle w rzece zostają znalezione zwłoki. Kobiety. I wszyscy są podejrzani.
Tak w skrócie.

Co mnie urzekło w tej książce?

- bohaterowie: każdy każdego zna, każdy ma swój dzienny/tygodniowy rytuał.
- znajome postacie z poprzednich części; polubiłam ich.
- klimat małej społeczności; duszny, pełen niedomówień.
- śledztwo, w którym wszyscy są podejrzani.
- sprawy prywatne bohaterów, które intrygują i są pełne tajemnic.
- przeskoki w czasie dodają niepewności i budzą zaciekawienie.
- tajemnice z przeszłości, które rzucają podejrzenia.
- brak drastycznych opisów zwłok i morza krwi.
- akcja poprowadzona tak, że trudno się oderwać.
- autorka podrzuca mnóstwo tropów i wyprowadza czytelnika w pole.
- zakończenie, które mnie zaskoczyło.


Dziś krótko, bo mam problem z kryminałami.
Co napisać, by nie zdradzić za wiele?

Mille jak Twin Peaks: zamknięta i niewielka społeczność pełna tajemnic.

Polecam.

czwartek, 13 grudnia 2018

Wakacje nad Adriatykiem. Zofia Posmysz

TYTUŁ: Wakacje nad Adriatykiem
AUTOR: Zofia Posmysz
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: biografia
STRON: 320

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova 


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Dziś opowiem Ci o niezwykłe książce.
Książce, która wyróżnia się na tle innych w swoim gatunku i nie pozostawia czytelnika obojętnym.

"Wakacje nad Adriatykiem" to, choć tytuł może być mylący, nie jest książka łatwa i przyjemna. Co prawda są i wakacje, i jest Adriatyk, ale to nie one tutaj grają pierwsze skrzypce.
Przy tej lekturze ważna jest znajomość biografii autorki.
W dużym skrócie o Posmysz można napisać: rocznik 1923, w czasie drugiej wojny światowej więziona w obozach koncentracyjnych: Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt - Glewe. Po wojnie pisarka i scenarzystka, współautorka znanego słuchowiska "W Jezioranach". 
Doświadczenia wojenne miały ogromny wpływ na twórczość autorki. 
I właśnie o przeżyciach wojennych i o tym jak wpływają one na życie poobozowe jest ta książka.

Wyobraź sobie, że przeżyłeś piekło na ziemi jakim były obozy koncentracyjne. Przetrwałeś i musisz żyć ze wspomnieniami do końca życia. Ale jak żyć? Mnie to pytanie nurtuje odkąd zaczęłam zgłębiać literaturą obozową. Czy można cieszyć się życiem, kiedy było się w piekle?
Pani Zofia spędza wakacje z mężem nad morzem. Jest ciepło, szum fal, spokój i relaks. Ale wystarczy jedno spojrzenie, gest czy inny drobny szczegół i wracają wspomnienia. Każdy zna to uczucie, nie? Kiedy poczujesz zapach szarlotki, to zaraz przypominasz sobie wakacje u babcie. Każdy ma wiele takich skojarzeń. I pani Zofia także. Tylko, niestety, jej skojarzenia nie są takie ciepłe i przyjemne. Pomimo wakacyjnych okoliczności relaksacyjnych wracają obozowe wspomnienia.

To, co na początku wydało mnie się wydawało niezrozumiałe, to to, jak autorka płynnie przechodziła od teraźniejszości do przeszłości. Przez kilkanaście stron nie mogłam pojąć o co chodzi. Aż w pewnym momencie wszystko zaczęło się układać w spójną całość. 
Opisy życia w obozie i relacje z przyjaciółką nazywaną Ptaszką ściskały za gardło.
Do tego sposób wypowiedzi bohaterki: długie zdania, które mnie przywodziły zapis myśli przepływających przez głowę Sekretarki. Na tyle długie, że czułam się jakby sama bohaterka siedziała koło mnie i mi to zamyślona opowiadała.
Pomiędzy wspomnieniami z obozu przeplatają się rozważania autorki natury egzystencjalnej i filozoficznej. O sensie życia, wierze w Boga, przyjaźni, życiu i śmierci. Rozmyślania i pytania, które każdy czytelnik może sobie sam zadać. 

Mnie najbardziej poruszyło to, jak  Posmysz świetnie operuje słowem. Pomimo opisów obozowego życia, jest też mnóstwo niedomówień, sugestii i obrazów, które nie pozostawiają człowieka obojętnym. Oszczędność słowa i momentami poetyckie zabarwienia powodowały u mnie przymusowe przestoje w czytaniu. Niedopowiedzenia bardzo działały mi na wyobraźnię.

Nie jest to lekka lektura. Wymaga skupienia i spokoju.
Podczas czytania miałam nieodparte wrażenie, że autorka próbuje pogodzić się z przeszłością i dokonuje, poprzez kartki tej książki, spowiedzi czy oczyszczenia z obozowej traumy. 
Czy odzyskała spokój?
Tego nie wiem.
Jedno wiem na pewno: ta książka zostanie we mnie na zawsze.

Polecam.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Polskie jabłka. Jan Szmyd.

TYTUŁ: Polskie jabłka
AUTOR: Jan Szmyd.
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: kulinaria
STRON: 292

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



""Cudze chwalicie, swego nie znacie" - to stare powiedzenie świetnie oddaje nasz stosunek do jabłek (...). Ta publikacja to hołd dla tych niezwykłych owoców, które są naszym bogactwem narodowym". Czytamy na okładce książki. 
No, bo kto nie lubi jabłek? Albo szarlotki? Mniam.
Kim jest autor, który poświęcił tym pysznym owocom swoją publikacje?
Jan Szmyd to rolnik i wieloletni doradca rolniczy, który jest właścicielem sadu na Podkarpaciu. 
Swoją wiedzę i doświadczenie w bardzo ciekawy sposób zamieścił w tym poradniku. 

Treść można podzielić na dwie części: wstęp, w którym autor opowiada jak narodził się pomysł na książkę, ale też możemy przeczytać o właściwościach zdrowotnych jabłek. Druga cześć to przepisy. Choć jabłka uwielbiam, to nie miałam pojęcia, że na tyle różnych sposobów można wykorzystać te dary sadu.
I tak możemy poznać przepisy na:
- zupy z jabłek jak np.: jabłeczna zupa żoliborska czy zupa jabłeczna "wspomnienie lata",
- drugie dania z polskimi jabłkami, np.: znana kaczka pieczona z jabłkami albo pierogi z jabłkami,
- surówki i dodatki do dań gotowych, np.: jabłka duszone z chrzanem, pikantny sok jabłkowy, surówka z jabłek i rzodkwi czarnej,
- sałatki z jabłkami, np.: sałatka z jabłek, selera i orzechów czy sałatka z jabłek, śledzi i fasoli perłówki, 
- desery, jak np.: jabłka w sosie waniliowym czy czekoladowym albo jabłka pieczone,
- domowe ciasta i ciasteczka z jabłkami, jak np.: szarlotka biszkoptowa, warszawska czy wileńska,
- przetwory z jabłek, owoców i warzyw, jak np.: soki, kompoty, koktajle, dżemy, marmolady, powidła,  itp.,
- napoje alkoholowe z jabłek, jak np.: cydr, likier, wino.

Ostatni rozdział okazał się bardziej ciekawy niż myślałam.
Autor dołączył na końcu wykaz wybranych odmian jabłek uprawianych w Polsce wraz ze zdjęciami i właściwościami. To była bardzo ciekawa lekcja. Okazuje się, że nie każde jabłko nadaje się na każdą potrawę. Odmiany różnią się nie tylko wyglądem, ale i zastosowaniem.

Mam tylko osobistą uwagę na koniec. Mnie zabrakło zdjęć obok przepisów. Jest ich troszkę, ale dla mnie za mało. To jedyny minus. Dużym plusem jest prosty język, jakim są napisane przepisy. Nawet mało doświadczona gospodyni poradzi sobie z nimi.

Polecam.