wtorek, 30 listopada 2021

Najbogatszy człowiek w Babilonie. George S. Clason

 

TYTUŁNajbogatszy człowiek w Babilonie
AUTORGeorge S. Clason 
WYDAWNICTWO: Studio EMKA
GATUNEK: poradnik
STRON:172
DATA PREMIERY: 1926!



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Na tę książkę natrafiłam przypadkiem, kiedy szukałam poradników o oszczędzaniu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przeczytałam, że miała ona premierę w 1926 roku. Czyli ma prawie sto lat. Zastanowiło mnie co ma w sobie ta książka, że wydają ją tyle lat po premierze. 

Clason był amerykańskim pisarzem i przedsiębiorcą. W 1926 roku wydał książkę Najbogatszy człowiek w Babilonie na podstawie wcześniej pisanych przez siebie broszur o oszczędzaniu i rozwiązaniach finansowych. Poradnik odniósł wielki sukces. Zastanawiasz się dlaczego?

Po pierwsze język, jakim jest napisany. Lekki, dowcipny, prosty, bez zadęcia. Czytelnik bez wiedzy ekonomicznej wszystko zrozumie.
Porady i reguły finansowe ujęte są w formie przypowieści. Miejscem akcji jest tytułowy Babilon, a bohaterami mieszkańcy tego miasta. Autor, przedstawiając problemy i sytuacje Babilończyków podsuwa nam rozwiązania i porady związane z pieniędzmi. I kończy morałem. 
To, o czym pisze autor jest mi znane. Żadnej nowości się nie dowiedziałam, co zupełnie nie odebrało mi przyjemności czytania. Przecież nie jest żadną tajemnicą w świecie finansów, że kiedy chcesz oszczędzać, to musisz wydawać mniej niż zarabiasz. 
Zadziwia mnie to, że książka, która niedługo będzie obchodzić setną rocznicę pierwszego wydania wcale a wcale nie straciła na aktualności. Bo, jak się okazuje, prawdy i porady zawarte w tej książce pasują do każdych czasów. I mogą pomóc w każdej sytuacji bez względu na zasobność portfela.

Moim zdaniem takie właśnie połączenie: prosty przekaz i forma przypowieści powodują, że książkę czyta się z zaciekawieniem. Lektura ta skłania też do wielu refleksji. Bo jeśli te prawdy i porady zawarte w tych przypowieściach sprawdzały się już w Babilonie, to z pewnością sprawdzą się i w XXI wieku.
W zasobach Internetu znalazłam nawet określenie, że jest to książka kultowa w swojej tematyce. Wcale się teraz nie dziwię i uważam, że każdy powinien ją przeczytać. A czy będzie stosować rady, to już jego osobista sprawa.
Godne zauważenia jest też piękne wydanie tej książki. Proste i solidne. Zupełnie jak treść.

Polecam.

środa, 24 listopada 2021

Historia bez cenzury 6. Świry u władzy. Wojciech Drewniak


TYTUŁHistoria bez cenzury 6. Świry u władzy.
AUTORWojciech Drewniak
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 448
DATA PREMIERY: 27 października 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Ostrzeżenie!
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla dzieci oraz kontrowersyjne skróty myślowe. Jeśli jest to dla Ciebie poważny problem, zrezygnuj z dalszego czytania... chociaż pewnie będziesz żałować. 

Ten tekst pojawia się na początku każdego filmiku. Tak, filmiku, bo autora znam z działalności na You Tube. Kiedyś pokazały mi go moje dzieci. Zdarzało mi się, że oglądałam razem z nimi. Bardzo nam przypadł do gustu. I kiedy Drewniak zaczął wydawać książki, to nie było innej możliwości jak tylko kupić je i czytać.
Poprzednie książki autora to: 
Historia bez cenzury, 
Historia bez cenzury 2. Polskie koksy
Historia bez cenzury 3. Poland first to fight... czyli druga wojna światowa,
Historia bez cenzury 4. Średniowiecze bez trzymanki,
Historia bez cenzury 5. I straszno, i śmieszno-PRL.

W tej przedstawił życiorysy kilku Świrów u władzy. Oto oni:
Czyngis-Chan
Wład Palownik
Iwan IV Groźny
Ludwik XIV
Józef Stalin
Adolf Hitler
Che Guevara
Mao Zedong

Biografie 8 facetów i ani jednej kobiety. Przypadek, nie sądzę.
Choć takie zestawienie może wydać się co najmniej dziwne, to jest jednak bardzo ciekawe i dające do myślenia. I do tego subiektywne, jak zaznacza sam autor.

W trakcie czytania należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy.

Po pierwsze język, jakim posługuje się autor. Nie każdemu może przypaść do gustu. 
Autor ma niesamowity dar opowiadania ciekawie o trudnych tematach. I choć sposób, w jaki to robi może wydawać się niektórym nieodpowiedni do omawianych zagadnień, to zapewniam, że cel zostaje osiągnięty: historia opowiedziana przez Drewniaka zostaje w głowie. A o to mu chyba chodzi. Drewniak kieruje swoje treści do uczniów i stara się mówić bez zadęcia i sztywności. Czasami dowcipkuje, a czasami skłania do przemyśleń. Uważam, że to ostrzeżenie pojawiające się przed każdym filmikiem jest jak najbardziej na miejscu.
Ja, jako dorosły odbiorca, mam tylko jedną uwagę. Mnie w tej książce nie przypadły do gustu dygresje i aluzje do obecnej sytuacji politycznej. I nie chodzi o to czy mamy takie same poglądy, czy nie. Myślę, że nieletni czytelnik może nie zrozumieć. Albo zrozumieć opacznie.

A jeśli chodzi o stronę merytoryczną, to jest bardzo zadowolona. Jak zaznacza autor we wstępie: chciał pokazać każdą z opisywanych postaci po ludzku", a nie jako zwyrodnialca. Poznajemy życiorysy od narodzin aż do śmierci. Historyk nie skupił się tylko na okresie, kiedy opisywani panowie dokonywali niewyobrażalnych rzeczy. Biografie są bardzo dokładne, ale jednocześnie interesujące i barwnie przedstawione. W wielu miejscach autor dodał kilka ciekawostek, o których nie mówi się na lekcji historii albo nie są powszechnie znane. Specjalnie nie pisze o szczegółach, bo odkrywanie ich to sama przyjemność.

Czy polecam?
Tak, szczególnie jeśli nie lubi się historii. Drewniak może sprawić, że zmienimy zdanie. Tak było w przypadku moich dzieci. I mnie, i mojemu potomstwu odpowiada także charyzma i osobowość Drewniaka, który potrafi nie tylko skupić uwagę na omawianym temacie, ale też utrzymać ją końca.
Jednym słowem: uczy i bawi.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Znak Horyzont

środa, 17 listopada 2021

Tancereczka. Joanna Parasiewicz

 

TYTUŁTancereczka.
AUTOR: Joanna Parasiewicz 
WYDAWNICTWO: Szara Godzina 
GATUNEK: literatura obyczajowa
STRON: 360 
DATA PREMIERY: 20 sierpnia 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje trzecie spotkanie z twórczością. I jestem zła jak diabli! Dlaczego?

Jestem zła za umieszczenie tej powieści w kategorii romans. To nie jest żaden romans! Kto tak odebrał tę książkę, to w moim odczuciu nic z niej nie zrozumiał. Ona ma wątki romansowe, ale są tylko niewielkimi epizodami. To jest powieść historyczno-obyczajowa.

Jestem zła za okładkę. Okładki uważam za ważny element książki, bo to one przyciągają nasz wzrok. Ta wprowadza w błąd potencjalnego czytelnika sugerując lekką powieść o miłości baletnicy i esesmana. To nie jest lekka powieść, jeśli czyta się ją z uwagą.

A dlaczego nie kategoria romans, a powieść historyczno-obyczajowa?

Przedstawiam osoby grające główne skrzypce:

Malka vel Lulu, baletnica żydowskiego pochodzenia u progu kariery.
Ingrid Stern, pływaczka i działaczka w BDM zakochana w narodowym socjalizmie. 
Frank Rauber, spadkobierca rodzinnej fortuny dumnie prezentujący się w esesmańskim mundurze.

Oraz miasto Berlin w latach 30 XX wieku będące miejscem i świadkiem wielu ważnych wydarzeń.

Osoby drugoplanowe, które, choć występują w tle powieści, to wcale nie są mniej ważne:

Rachel Freiman, nieżydowska babcia Malki, kobieta żyjącą pełną piersią.
Gouda Freiman żydowska matka Malki, odgrywająca tradycyjne role w rodzinie żydowskiej.
Dina Pavlowa, nauczycielka baletu pochodząca z Rosji o nieprzeciętnej intuicji.
Bastian i Julia, rodzina majora Raubera, łamiąca schematy społeczne.

Co łączyło wszystkich tych ludzi?
To, że przyszło im żyć w czasach, w których człowiek nic nie znaczył, a jedno słowo mogło znaczyć wszystko. Że byli świadkami wydarzeń, które zmieniły bieg historii. Że musieli dokonywać wyborów, których nie chcieli.

Ta powieść obyczajowo-historyczna w rewelacyjny sposób pokazuje dwie rzeczy: ludzi i ich postawy oraz tło historyczne. 
Ze wszystkich ww. osób mnie najbardziej zainteresowała Ingrid i jej fascynacja narodowym socjalizmem. Jej sposób myślenia i metody działania dziś mogą wydawać się dziwne, ale wtedy były jak najbardziej pożądane. Dla mnie jest ona ofiarą swoich czasów.
Cała mozaika postaw ludzkich jest tu przedstawiona bardzo interesująco. Nikt nie jest tylko dobry ani tylko zły. Bohaterowie muszą podejmować decyzje, których w czasie pokoju by nie dokonali. A wiele wyjaśnia świetnie opisana codzienność w Trzeciej Rzeszy.
Tło historyczne jest takie jak lubię: dopracowane i dyskretnie podane co oznacza, że z tych drobnych informacji powstaje z czasem niesamowity obraz Niemiec lat 30 XX wieku. Przez dyskretność  rozumiem to, że tych drobnych szczegółów jest tyle, by stworzyć klimat, a nie zamęczyć czytelnika. Sam opis Nocy Kryształowej jest bardzo sugestywny: odgłosy bitych ludzi mieszają się z odgłosami tłuczonego szkła, a smród palonego mienia żydowskiego z dymem gryzącym w oczy. Polecam uwadze.

Podsumowując: powieść, która pozwala przyjrzeć się postawom ludzi, którzy żyli w czasach narodowego socjalizmu i poczuć ducha tamtych dni.

Polecam.

PS I tak oto przeczytałam trzecią z trzech, po Uskrzydlonych i Mistyfikatorze, książkę Parasiewicz. Wszystkie bardzo przypadły mi do gustu. Autorka dołącza do grona moich ulubionych pisarek. Z wielką niecierpliwością wyczekuję kolejnych. 

piątek, 12 listopada 2021

Cuda codzienności. Maria Paszyńska

 

TYTUŁCuda codzienności
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść historyczna
STRON: 336
DATA PREMIERY: 27 października 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Żadna to tajemnica, że jestem fanką autorki i każdą nowość biorę w dniu premiery. Dziś z lekkim poślizgiem.
Uwielbiam pióro Marii i nie jestem obiektywna w ocenach.

Ta powieść jest troszkę inna niż wcześniejsze. A może to ja ją inaczej odebrałam? 
Nie będę streszczać fabuły, ale napiszę co mi w duszy grało podczas czytania.
A grało i to wiele emocji.

Codzienność. Nudna i powtarzalna. Takie pierwsze skojarzenia ma pewnie większość z nas. Im jestem starsza, tym bardziej doceniam tę nudę. Ten brak zawirowań i powtarzalność dni. 
A z czasem i małe cuda, które się zdarzają. Piękne wschody słońca w drodze do pracy czy pięknie wybarwione jesienne drzewa. Myślę, że to przychodzi z wiekiem. 

Marzenia. Bo któż nie ma marzeń? Czy warto za nimi gonić? Czy lepiej pozostawić w głowie?
Maciej Ciszak, bohater książki, czuje się inny odkąd pamięta. Marzy o porzuceniu przypisanej mu przez rodzinę roli i zamieszkaniu w wielkim mieście. Czy będzie szczęśliwy? Czy w wielkim mieście znajdzie to, czego szuka? 

Rutyna i utarte schematy społeczne. Czy trzeba się na nie godzić czy lepiej żyć według własnych? Maciej nie chce żyć tak, jak jego rodzice. Chce poznawać inne miejsca i żyć po swojemu. Ale czy warto rzucać wszystko, co sprawdzone i wyjeżdżać w nieznane?

Tradycja. Towarzyszymy rodzinie Macieja przy wigilijnym stole. Lata lecą, a skład rodziny przy stole się zmienia. Jak to w życiu. Tutaj polecam zwrócić uwagę na to jak ozdabiane były mieszkania. Aż trudno uwierzyć, że nie było choinki. Mieszkania stroili podłaźniczką. 

Tło historyczno-społeczne. Niesamowicie ciekawie przedstawione życie mieszkańców wsi i miasta. Różnice, które współcześnie się zacierają, ale w tamtych latach były bardzo widoczne. Ja też zwróciłam uwagę na to, jaki wpływ miały zmiany polityczno-gospodarcze na życie przeciętnego człowieka. 

W każdej powieści Paszyńskiej, tak i w tej, zwraca uwagę piękny język i plastyczność opisów. Uwielbiam bezkrytycznie. Wrażliwość autorki połączona z dbaniem o szczegóły dają niesamowity efekt. Mało który pisarz potrafi tak mnie chwycić za serce i wycisnąć tyle łez.

Podsumowując: tak jak napisałam na początku: jestem bezkrytycznie zauroczona twórczością autorki. Jej wrażliwość, dopracowanie szczegółów, piękny język i plastyczność opisów powodują, że książki Paszyńskiej trudno odłożyć. 

Polecam. 

PS1 Z uwielbienia dla autorki założyłam grupę na Facebooku o nazwie: Fani twórczości Marii Paszyńskiej. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam.
PS2 Na zdjęciu moja próba wykonania podłaźniczki, czyli poprzedniczki choinki.

czwartek, 11 listopada 2021

Notebook. Login. Tomasz Lipko


 

TYTUŁ: Notebook, Login
AUTOR: Tomasz Lipko
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie
GATUNEK: thriller/cyber thriller
STRON: 444, 376
DATA PREMIERY: 1 lipca 2015, 4 września  2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje drugie spotkanie z autorem. Pierwsze było rok temu i przeczytałam wtedy książkę Notebook. Wtedy o niej nie pisałam. Ale kiedy w bibliotece wpadła mi w ręce druga książka autora, czyli Login, to najpierw postanowiłam sobie odświeżyć Notebook, a potem przeczytać Login. I co z tego wyniknęło?

Te książki to kolejny przykład na to, że oceny na portalach opiniotwórczych zupełnie mijają się z moimi. Czytelnicy dają średnie noty, a u mnie jest naprawdę wysoka ocena. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Ważna w tym wypadku jest osoba samego autora. Tomasz Lipko pracował w wielu zawodach i ma rozległe doświadczenia jako dziennikarz, reporter, korespondent wojenny, producent filmowy czy fotoreporter. Ważne jest to w kontekście tego, o czym pisze. Świat mediów, social mediów w szczególności, praca dziennikarza, policjanta czy polityka nie jest mu obcy. I ja to czułam w trakcie czytania. Po prostu wie o czym pisze. I to jest jeden z plusów tych powieści. Trzeba mieć tylko świadomość, że książka Notebook została wydana w 2015 roku i od tego czasu technologia wystrzeliła do przodu.

Bohaterami obu lektur jest trójka przyjaciół: ksiądz Bartek Heller, proboszcz parafii w Piotrkowie Mazowieckim, Radosław Bolesta, prokurator rejonowy, Igor Hanys, miejscowy policjant. Panowie spotykają się nie tylko w pracy, ale też na gruncie prywatnym. I wcale nie zachowują się jak święci.

Nie będę streszczać obu książek. Łączy je wiele wspólnych cech, o których chcę tu napisać.

Tak jak pisałam wyżej, autor wie o czym pisze. I robi to w sposób zrozumiały i ciekawy. Nawet jeśli w wirtualnym świecie jesteś mało rozeznany.
Lipko potrafi rozbudzić ciekawość i utrzymać uwagę czytelnika. Nagłe zwroty akcji czy pojawiające się niewiarygodne informację nie pozwalają odłożyć książki.
Choć niektóre sytuacje wydawały mi się mało prawdopodobne, to i tak nie przeszkadzało mi to w odbiorze. Tak samo jak wulgaryzmy. Nie lubię ich w literaturze, ale tutaj nie kłuły mnie w oczy.
Kreacja postaci też przypadła mi do gustu. Panowie choć różnią się od siebie, to i tak wspaniale się dogadują. Każdy ma swoje zawodowe dylematy i żaden nie kreuje się na idealnego. Niektóre rozważania czytałam z większym zainteresowaniem.
Nie lubię, kiedy autor wplata w fabułę politykę i religię. Ale nie dotyczy to tych dwóch thrillerów. Tutaj Lipko powiązał to w taki sposób, że wszystko pasowało do siebie idealnie.

Najważniejszy atut tych książek zostawiłam na koniec. Dla mnie największym plusem tych książek jest wątek edukacyjny o sieci i jej zagrożeniach. Ale nie tylko. Bo mamy tu informacje do przemyślenia o nowych technologiach, prywatności, polityce, kościele, władzach państwowych, wielkich pieniądzach, relacjach społecznych, zmianach jakie zachodzą w społeczeństwie i wielu innych nie mniej ważnych tematach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Były takie momenty, że miałam tzw. gęsią skórkę z wrażenia. Mam świadomość, że nikt nie jest w cyberprzestrzeni anonimowy, ale... No właśnie, jest zawsze jakieś ale. I niech każdy znajdzie swoje.

Tomasz Lipko, tak samo jak Jakub Szamałek i Marc Elsberg, pisze o czymś, co jest ważne. Nie tylko o otaczającej rzeczywistości, ale także o zagrożeniach jakie w niej możemy spotkać. I potrafią skłonić czytelnika do przemyśleń. Przynajmniej w moim przypadku im się udało. I teraz mam do rozważenia wiele spraw i do wprowadzenia kilka zmian.

Polecam.

środa, 10 listopada 2021

Mistrz. Tadeusz Teddy Pietrzykowski. Zebrała Eleonora Szafran

 

TYTUŁMistrz. Tadeusz Teddy Pietrzykowski.
AUTOREleonora Szafran
WYDAWNICTWO: Ringier Axel Springer Polska
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 304
DATA PREMIERY: 1 września 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Książka ta należy do tego typu lektur, które cenię najbardziej, czyli do literatury faktu. I choć 17 kwietnia 2021 minęło już 30 lat od śmierci Pietrzykowskiego, to słowa mistrza ujrzały światło dzięki córce, Eleonorze Szafran. 

Książka podzielona jest na rozdziały, które, w moim odczuciu, stanowią takie stop-klatki z życia Teddego. W każdym rozdziale opisuje coś innego. Jest rozdział o pierwszej walce, o warunkach życia w obozie Auschwitz, o Witoldzie Pileckim, o Maksymilianie Marii Kolbie, o dzieciach Zamojszczyzny. Pietrzykowski pisze prosto i jednocześnie obrazowo tak, że momentami łzy same napływają do oczu. Dużo też poświęca uwagi stosunkom panującym w obozie. Po wygranej walce wygranym chlebem dzieli się ze współwięźniami. Dzięki swojej pozycji w obozie pomaga każdemu jak może. Tak jak pisze o zdrajcach i kolaborantach, tak też pisze o Niemcach, którzy mu pomagali. Nie dzieli ludzi ze względu na narodowość, tylko na to kto, jakim był człowiekiem. 

Każdy rozdział rozpoczynają słowa córki. Stanowią krótki wstęp i komentarz do opisywanych wydarzeń. Na końcu Pani Eleonora bardzo pięknie pisze o swoim tacie. Ze łzami w oczach, nie mniejszymi niż przy opisach życia w obozach, czytałam o życiu w powojennej Polsce i poszukiwaniu rodzinnego ciepła przez Tadeusza. Polecam szczególnej uwadze.

Ważne jest też kilka słów od redaktora, który wyjaśnia jak powstała książka. Nie są to tylko zapiski Pietrzykowskiego, które znalazła córka. Są to też wywiady z gazet, słowa nagrane dla Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, wycinki z prasy, luźne notatki Teddego.

Na mnie zrobiły też wrażenia zdjęcia, które są na końcu książki oraz rysunki byłego więźnia. Wydawać by się mogło, że bokser to taki twardziel, który leje ludzi po mordzie, a tu oglądamy piękne rysunki i szkice Pietrzykowskiego. Robią wrażenie. I cudnie dopełniają słowa zawarte w książce.

Po raz kolejny jestem wdzięczna, że mogłam przeczytać słowa świadka tamtych okrutnych czasów. I choć nie ma Go od dawna wśród żywych, to dzięki córce pamięć o Nim pozostanie na kartach tej książki.

Polecam.

niedziela, 7 listopada 2021

Dzieci Kronosa. Siergiej Lebiediew

 

                                                    TYTUŁ: Dzieci Kronosa
AUTOR: Siergiej Lebiediew
WYDAWNICTWO: Claroscuro
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 440
DATA PREMIERY: 1 października 2019 roku



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Siergiej Lebiediew to rosyjski pisarz, który skradł moje serce. Pierwsze spotkanie odbyło się przy Granicy zapomnienia. Po zakończonej lekturze oniemiałam z wrażenia. Potem sięgnęłam po Debiutanta. Wrażenia bardzo zbliżone jak przy Granicy zapomnienia. Jak to mówią: do trzech razy sztuka, więc sięgnęłam po kolejną książkę Rosjanina. Dzieci Kronosa utwierdziły mnie w przekonaniu, że Lebiediew wielkim pisarzem jest i dołączył właśnie do moich ulubionych twórców. 

Gdybym chciała króciutko streścić fabułę, tobym mogła zawrzeć ją w jednym zdaniu: Kiryłł, młody Rosjanin, dowiaduje się od babci, że jego przodkowie byli Niemcami i po jej śmierci postanawia prześledzić historie rodzinne. Wydaje się mało porywające i zachęcające, ale zapewniam, że tak nie jest. Bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Lebiediew porusza tak wiele tematów w swojej powieści, że trudno napisać, które są ważne, a które bardziej interesujące. Babcia, która jako jedyna z rodziny przeżyła drugą wojnę światową, odwiedza regularnie w Rosji Cmentarz Niemiecki. Mały Kiryłł towarzyszy jej w każdej wizycie. Ogląda nagrobki, odczytuje trudne nazwiska, zastanawia się kto jest pochowany na tym cmentarzu. Aż pewnego razu babcia Lina opowiada mu to, co pamięta o swojej rodzinie. Martwi się, że po jej śmierci pamięć o przodkach zaginie. Kiryłł mocno to przeżywa i po śmierci Liny postanawia zbadać historię rodzinną. I to, co odkrywa zmusza go wielu przemyśleń i refleksji. Tak samo jak czytelnika.

Lebiediew tak snuje fabułę, że miałam wrażenie, że przemierzam z Kiryłłem Europę w przez dwa wieki. Poznajemy członków rodziny, ich pasje i problemy, oglądamy oczami wyobraźni zmieniającą się rzeczywistość. Kiryłł zwiedza wiele europejskich krajów w poszukiwaniu własnych korzeni. Odwiedza archiwa, cmentarze, miejscowości, rozmawia z ludźmi. Zastanawia się nad wieloma sprawami, zadaje dużo pytań i snuje refleksje. A ja razem z nim. Czy ważne są korzenie rodzinne? Czy przynależność do narodu jest ważna? Czy moje decyzje będą miały wpływ na moje wnuki? Czy pielęgnowanie pamięci jest istotne? Czy pamiątki rodzinne mówią coś o ich obecnych i byłych właścicielach? Dużo można by pisać. Autor poruszył dużo obszarów tematycznych, bo mamy i rodzinę, i miłość, i politykę. Poczucie przynależności do kraju, religii i partii. Przystosowanie do nowych warunków społecznych i gospodarczych. Los jednostki w zawierusze historii. 

Oprócz zróżnicowanej tematyki mamy tu jeszcze jeden ważny element, którego nie mogę pominąć. Język, jakim opowiedziana jest ta historia zachwycił mnie od samego początku. Rosjanin w niesamowity sposób bawi się słowem, używa porównań z wielkim wyczuciem, wrażliwość i sposób spojrzenia na wiele spraw zachwyca. Celność spostrzeżeń i wyciąganie zaskakujących wniosków bardzo przypadło do gustu. 
I nie można zapomnieć, że przez pryzmat jednej rodziny śledzimy koleje losy dwóch mocarstw: Rosji i Niemiec. Wspaniała lekcja historii. 

To powieść, która zachwyca nie tylko tematyką, ale i sposobem narracji. Dałam się jej ponieś.
Cieszę się, że już na stosiku czeka kolejna powieść pt. Ludzie sierpnia

Polecam.