czwartek, 28 lipca 2022

Dom sekretów. Dom na skraju lasu. Natalia A. Bieniek

 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Są takie książki, w których miejsce akcji/miasto/wieś ma istotne znaczenie. Jest albo ważnym tłem dla akcji albo bohaterem drugoplanowym. I kiedy zastanawiałam się, w których lekturach miasto Łódź odgrywa ważną rolę, to natychmiast przychodziła mi powieść Ziemia obiecana Władysława Reymonta. I choć książki Bieniek i Reymonta to zupełnie inna bajka, to Łódź w nich pokazana jest rewelacyjnie. Ale do rzeczy.

TYTUŁ: Dom sekretów
AUTOR: Natalia A. Bieniek
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 448
DATA PREMIERY: 20 sierpnia 2020
SERIA: Dorota Wiśniewska (tom 1)

Pierwsza część z Dorotą Wiśniewską w roli głównej. Absolwentka historii Uniwersytetu Łódzkiego zostaje wplątana w tajemnicze odkrycie w łódzkiej kamienicy. Wraz z odkrywanymi faktami związanymi z kamienicą poznajemy sekrety i zagadki z przeszłości. Co wyniknie z tego śledztwa? 
Dorota szukając informacji o mieszkańcach starego budynku odkrywa przed nami Łódź lat trzydziestych XX wieku. Pewnie nie każdy czytelnik wie, że to obecnie miasto wojewódzkie było kiedyś jednym wielkim tyglem kulturowym. Niemiec prowadził interesy z Polakami, Polacy z Żydami, a Żydzi z całym krajem itd. Mieszkali w jednym budynki, chodzi do różnych kościołów, mówi w różnych językach. Nie była to idylla, ale każdy z każdym potrafił jakoś się dogadać. I ta kamienica, przynajmniej dla mnie, była takim symbolem miasta i jego mieszkańców. Aż przyszła wojna i świat im się zawalił. I ludzie musieli dokonywać wyborów, których nie chcieli. Tak można w wielkim skrócie przedstawić fabułę. A zakończenie całej tej historii? No, ja byłam zdziwiona.


TYTUŁ: Dom na skraju lasu
AUTOR: Natalia A. Bieniek
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 344
DATA PREMIERY: 7 lipca 2022
SERIA: Dorota Wiśniewska (tom 2)

W drugiej części Dorota dostaje zlecenie napisania historii pewnej wiekowej willi, która skrywa pewną tajemnicę. I tu też, tak jak w poprzedniej książce, poznajemy miasto Łódź i jego historyczne zawiłości. Tylko w tej lekturze autorka skupiła się na pierwszych latach powojennych w Polsce. Latach, kiedy panował stalinizm i komunizm, kiedy kształtowały się pierwsze organy państwowe i kiedy Polacy szukali swojego miejsca w nowej rzeczywistości. Jak się okazało wcale niełatwej i kolorowej. Dorota prowadzi śledztwo, choć oficjalnie zbiera materiały do swojej książki, przeszukuje archiwa, kolekcjonuje dokumenty i ciągle napotyka na mur milczenia. Na dodatek okazuje się, że i jej rodzina ma powiązania z opisywaną przez Wiśniewską historią. Cały czas podczas czytania zastanawiałam się co wydarzyło się w tajemniczej willi i jaki to ma związek ze współczesnością.
Dla mnie rewelacyjnie autorka przedstawiła pewne zachowania. A przecież znane mi są pewne fakty opisane w książce, jak chociażby działanie organów bezpieczeństwa, to i tak czytałam z zapartym tchem. A jaki był finał tej powieści? Jak dla mnie zaskakujący. Obstawiałam kilka, a i tak nie trafiłam.

Obie książki można podsumować bardzo podobnie. Miasto Łódź i jego historia, ta międzywojenna, jak i ta powojenna, przedstawione świetnie. Sporo historii miejsc, ale też ludzi, i to w ilościach odpowiednich, aby zaciekawić, a nie zanudzić. Szczególnie, kiedy zna się miasto i w wyobraźni można odbyć podróż w opisywane dzielnice. 
Bardzo mnie zaciekawiła kreacja bohaterów. Dla mnie bardzo trafna, bo nie ma ludzi, tylko dobrych albo tylko złych, a świat nie jest czarno biały. Czasami człowiek musi podejmować decyzje, na które nie jest gotowy. I choć nie polubiłam głównej bohaterki, to i tak mocno jej kibicowałam w dążeniu do odkrycia prawdy.
Sposób poprowadzenia fabuły też przypadł mi do gustu. Autorka niespiesznie odkrywa poszczególne wątki i tajemnice, co powoduje, że nie można oderwać się od czytania. Przynajmniej ja tak miałam. Cały czas myślałam jak ta historia się zakończy.
No właśnie! Zakończenie. W obu książkach autorka mnie zaskoczyła. Finały niespodziewane, ale możliwe. I takie, że po zakończonych lekturach jeszcze sporo o nich myślałam. A to lubię. Choć miałam nadzieję na inne.

Bardzo polecam! Szczególnie łodzianom i wszystkim lokalnym patriotom, którzy chcą poznać historię miasta.

wtorek, 26 lipca 2022

Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy. Jan Mohnhaupt

 

TYTUŁ: Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy. 
AUTOR: Jan Mohnhaupt
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Poznańskie
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 286
DATA PREMIERY: 29 czerwca 2022 
SERIA: seria niemiecka

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jan Mohnhaut to niemiecki dziennikarz młodego pokolenia, rocznik 1983. Ta książka to pierwsza pozycja wydana w Polsce. Została wydana przez Wydawnictwo Poznańskie w serii niemieckiej, w której do tej pory ukazało się 5 książek:

Autor poruszył ciekawy temat, jakim była rola i znaczenie zwierząt w Trzeciej Rzeszy. Temat ujął dość szeroko, bo zaczynając od jedwabników, a kończąc na dzikich zwierzętach takich, jak choćby lwy i tygrysy.

I tak w kolejnych rozdziałach poznajemy historię wilków i psów, świń, jedwabników oraz stonki ziemniaczanej. Autor podzielił zwierzęta na domowe, jak np. koty i dzikie, jak tygrysy i lwy. Jakież było moje zdumienie, kiedy przeczytałam, że naziści o kotach mówili, że są to: żydzi wśród zwierząt.
Sporo jest informacji o Międzynarodowej Wystawie Łowieckiej w 1937 roku i zwierzętach takich jak ryś, jeleń, żubr i tur.
Jest też mowa o niemieckim lesie jako symbolu ojczyzny i koniu jako ikonie żołnierskości.
Autor pochyli się nawet nad wszami, pluskwami i pchłami.

Mnie najbardziej chyba poruszyło to, że Niemcy w 1933 roku jako jedni z pierwszych wprowadzili ustawę o ochronie zwierząt, a jednocześnie utworzyli w tym samym roku pierwszy obóz koncentracyjny w Dachau. Z jednej strony wynosili zwierzęta na piedestały, jak choćby konie czy wilki, a z drugiej Żydów nie traktowali jak ludzi. 
Jak ciekawostkę dodam, że Polska ustawę o ochronie zwierząt wprowadziła w system prawny dopiero w 1997 roku.
 
Ta książka jest nie tylko dla miłośników zwierząt. Autor nie ograniczył się tylko do czworonogów i owadów. Dowiemy się sporo o historii Trzeciej Rzeszy, polityce, wojskowości, a nawet o gustach kulinarnych Niemców. Jakby ktoś poczuł jednak niedosyt, to polecam przypisy i bibliografię, które zajmują kilkadziesiąt stron. Imponujące!

Dla mnie jest to pozycja i fascynująca, i przygnębiająca. Polecam sprawdzić dlaczego.

PS. Na zdjęciu mój kot, Lusia, który zgodził się na publikację wizerunku za dodatkową miskę karmy.

wtorek, 19 lipca 2022

Sypiając z psychopatą. Carolyn Woods

 

TYTUŁ: Sypiając z psychopatą
AUTOR: Carolyn Woods
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 394
DATA PREMIERY: 29 czerwca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Muszę to zaznaczyć na początku: ta historia wydarzyła się naprawdę. Trudno tę historię uznać za prawdę, a w trakcie czytania niedowierzanie przeplata się ze zdziwieniem.

Ta książka to rodzaj smutnego pamiętnika, który powinien być ostrzeżeniem dla każdej kobiety niezależnie od wieku. Jak do tego doszło, że piękna, wykształcona kobieta w XXI wieku dała się tak osaczyć, zmanipulować i wykorzystać psychopacie? To najczęściej zadawane przeze mnie pytanie w trakcie tej lektury.
Carolyn była dojrzałą kobietą, kiedy spotkała Marka. Była matką dwóch dorosłych córek, szczęśliwą rozwódką i prowadziła życie takie, jakie chciała. Aż do momentu, kiedy pojawił się Mark. Tak skutecznie oplótł swoją sieć wokół Carolyn, że nawet się nie zorientowała, że straciła nie tylko pieniądze, ale i wszystko to, na czym jej zależało: dom, rodzinę, przyjaciół, wolną wolę, pewność siebie.

Opowiadana historia przeplatana jest gorzkimi refleksjami autorki. Kiedy ona sama zaczęła zgłębiać temat psychopatów, to wtedy wiele zrozumiała i wszystko zaczęło układać się w spójną całość.

Mnie najbardziej chyba dotknęła ta część książki, kiedy bohaterka opowiada jak dochodziła swoich praw po rozstaniu z Markiem. To, że mężczyzna osaczył i wykorzystał kobietę może jestem sobie po części wyobrazić, ale to, jak działały organy państwowe w celu wyjaśnienia tej sprawy, to już w mojej głowie się nie mieści. Opieszałość i niekompetencja to najmniejsze grzechy tych instytucji. Historia Woods z Markiem trwała kilkanaście miesięcy, a dochodzenie swoich praw przez kobietę kilka lat. Karygodne!
Sama autorka snuje wiele refleksji i zadaje sobie dużo pytań. Kiedy słyszy o sobie „głupia baba”, to ze łzami w oczach przyznaje rozmówcy rację. Dochodzi do różnych wniosków i rozważa wiele alternatywnych sposobów potoczenia się tej historii.

Mnie już po skończonej lekturze męczyło pytanie: jak do tego doszło? Czy w XXI wieku, w dobie tak rozwiniętej technologii, Internetu i wszelakich mediów społecznościowych człowiek może tak oszukiwać, kraść, manipulować, łamać życie tylu ludziom i przez wiele lat pozostać nieuchwytnym? 

Ta historia pokazuje również jak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. 

Książkę polecam nie tylko kobietom. Polecam wszystkim jako ostrzeżenie, żeby nigdy nie wątpili w siebie i zawsze pozostawali czujni.


czwartek, 14 lipca 2022

Wilczy gang i nowe historie Kazimierza Nóżki. Marcin Szumowski



TYTUŁ: Wilczy gang i nowe historie Kazimierza Nóżki.
AUTOR: Marcin Szumowski
WYDAWNICTWO: Oficyna 4eM
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 304
DATA PREMIERY: 17 czerwca 2020
CYKL: Inne historie Kazimierza Nóżka (tom 2)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To, że kocham Bieszczady to jedno. Lubię nie tylko dreptać po tej części Karpat, ale też o niej czytać. Wiele już za mną książek, ale wciąż mi mało.
Kazimierz Nóżka to leśnik Nadleśnictwa Baligród, a Marcin Szumowski to dziennikarz zakochany w Bieszczadach. Pan Kazimierz Nóżka znany jest sporej grupie internautów dzięki zdjęciom i filmikom umieszczanym na facebookowym koncie Nadleśnictwa Baligród. I ja tam go właśnie spotkałam. 
Historie opowiadane przez Pana Kazimierza są bardzo ciekawe. Poruszają różnorodną tematykę. Jest i niedźwiedzica Aga ze swoimi dziećmi: Grzesiem i Lesiem, którą znam z poprzedniej książki Niedźwiedzica z Baligrodu. Są borsuki ze swoim borsuczym lekarstwem. Są sójki, orzechówki, iskrzyki, nowo narodzone jelonki, super dzik Ferdek, zombie osa, kolorowe motyle, puszczyk uralski, muflony, a nawet niedźwiedzia kupa i las czaszek.

A pewnego dnia: Wilki mi się żrą między sobą. Powiada Pan Kazik i wzywa Szumowskiego do siebie. I co wynikło z tego spotkania?

W trakcie czytania o grzybach łykałam ślinę, tak pięknie leśnik opowiada o tych darach natury. I jak się okazało w Bieszczadach występuje grzyb, który jeszcze nie ma polskiej nazwy. 
Możemy też uzyskać odpowiedzi na intrygujące pytania. Czy kaczka może przeżywać żałobę? Czy niedźwiedzie mają nałogi? Czy w bieszczadzkich lasach są plenery do kręcenia horrorów, a może i bajek? 

Oprócz flory i fauny poczytamy też o nietuzinkowych mieszkańcach Bieszczad. Poznajemy leśnika o piłkarskim nazwisku z zamiłowaniem do uwieczniania cudów przyrody na zdjęciach oraz absolwenta leśnej Sorbony, który ma bardzo ciekawe i niebezpieczne hobby. 

A te wszystkie bieszczadzkie opowieści okraszone są zdjęciami. Tym bardziej ciekawymi, że przeciętny turysta nie zdoła ich zrobić. Dzięki fotopułapkom można spojrzeć dzikom zwierzętom w oczy.

Dobrze, że są takie książki, bo dzięki nim oczekiwanie na coroczny urlop w Bieszczadach staje się znośniejsze.

Polecam.

PS Zdjęcie wydaje się może mało bieszczadzkie, ale zapewniam, że nawiązuje do treści książki.

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Oficyny 4eM

sobota, 9 lipca 2022

Wszystko, co ukrywamy. Kelly Rimmer

 

TYTUŁ: Wszystko, co ukrywamy
AUTOR: Kelly Rimmer
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura piękna
LICZBA STRON: 376
DATA PREMIERY: 28 lutego 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które powinni sprzedawać z chusteczkami. Serio. 
I ta właśnie do takich należy. Kiedyś użyłam takiego hasztagu #chusteczkowapowiesc.
To moja trzecia, po Sierocie z Warszawy i Tego ci nie powiedziałam, powieść tej autorki, która bardzo przypadła mi do gustu. Opinie o obu tych książkach można znaleźć na blogu, wpisując w lupkę tytuł lub nazwisko autorki.

Rimmer ma to Coś, co pozwala poruszyć w czytelniku najczulszą nutę w trakcie zgłębiania książki. A jednocześnie nie ociera się o kicz i małostkowość. Bardzo rzadkie połączenie.

Fabuła tej powieści dzieje się dwutorowo. Historię Beth poznajemy w 1996 roku, a Grace w 1957. Obie kobiety zmagają się z codziennością. I obie nie radzą sobie z macierzyństwem. Każda na swój sposób. 
Beth poznajemy, kiedy musi podjąć decyzję wraz z rodzeństwem w sprawie ojca, który ze względu na swoją chorobę nie może mieszkać już sam. Czwórka dzieci wychowała się bez matki i teraz przeżywają ciężkie chwile. Postanawiają oddać ojca pod specjalistyczną opiekę, a dom sprzedać. Tylko że ten dom trzeba najpierw opróżnić. Podejmuje się tego właśnie Beth, która jako jedyna z rodzeństwa nie pracuje, gdyż przebywa na urlopie macierzyńskim. To, co znajduje na strychu domu wywróci życie dorosłych już dzieci do góry nogami.
Grace poznajemy, kiedy zakochuje się i wychodzi za mąż na Patricka, zamieniając luksusowy dom rodzinny na dom komunalny. W ciągu 4 lat na świat przychodzi czwórka dzieci. I pewnego dnia Grace znika.
Co łączy obie historie? Beth to córka Grace. 
Autorka tak poprowadziła fabułę, że trudno było odłożyć książkę. Tajemnice i niedopowiedzenie odkrywała stopniowo i bardzo niespiesznie powodując, że czytelnik chciał czytać i czytać, aby dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło.
Mam wrażenie, że książki Rimmer mają jakieś ukryte drugie dno i poruszają społeczne tematy, na które pisarka chce zwrócić czytelnika uwagę. W tej cztery tematy skłaniają czytelnika do przemyśleń. Kolejność przypadkowa.
Pierwszy to depresja poporodowa. Temat jak często występujący, tak często skrywany. Świetnie przedstawiony. Bez oceniania czy krytyki.
Drugi to otępienie czołowo-skroniowe występujące u osób starszych. Pięknie przedstawione i dające powody do refleksji. I bardzo wzruszające.
Trzeci to tradycyjne role w społeczeństwie ze względu na płeć. W wielu domach pokutuje jeszcze przekonanie, że to kobieta powinna zostać w domu i zająć się wychowywaniem dzieci. Na szczęście pomału się to zmienia.
Czwarty to prawo do aborcji. Temat kontrowersyjny dla wielu osób. W tej powieści przedstawiony tak, że każdy, kto trzyma książkę w ręku będzie musiał sam sobie odpowiedzieć na pytania, jakie pojawią się w trakcie czytania.

Rimmer, po raz kolejny, wykazała się dużą wrażliwością i wyczuciem. Każdy z poruszonych tematów przestawiła w sposób subtelny i wyważony. Znalazłam tylko jeden minus: jak dla mnie zbyt długo rozkręca się fabuła. Niezbyt cierpliwi czytelnicy mogą porzucić powieść. Zalecam cierpliwość.
Chociaż nie. Jest jeszcze jeden minus. Okładka. Porażka. Gdybym miała kupić tę książkę w księgarni, to ominęłabym ją wielkim łukiem. Na szczęście ten egzemplarz mam z biblioteki. Kompletnie nie pasuje do treści i nie zachęca do zakupu.

Polecam.

I cytat na koniec:

W ciągu kilku ostatnich lat przekonałam się, że samotność jest gorsza od smutku. A to dlatego, jak sobie uświadamiam, że samotności z definicji nie da się z nikim dzielić.

Chemia śmierci. Zbrodnie w najtajniejszym obozie w III Rzeszy. Tomasz Bonek

 

TYTUŁ: Chemia śmierci.
 Zbrodnie w najtajniejszym obozie w III Rzeszy. 
AUTOR:  Tomasz Bonek
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 3 czerwca 2021

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z autorem. Oceniam jako bardzo udane. I ze zdziwienia wyjść nie mogę, bo nigdy nie słyszałam o opisywanym obozie. A tematykę drugiej wojny światowej zgłębiam od bardzo dawna.

Tomasz Bonek podjął się niełatwego zadania przybliżenia czytelnikom pewnej zapomnianej historii. Kto wie, że był obóz w miejscowości Dyhernfurth na Dolnym Śląsku, w którym Niemcy podczas wojny prowadzili eksperymenty medyczne i produkowali śmiertelną broń? Jeśli powiem: eksperymenty medyczne w czasie drugiej wojny światowej, to pewnie większość będzie miała pierwsze skojarzenie: Josef Mengele i obóz koncentracyjny w Auschwitz. Ja tak miałam, dopóki nie przeczytałam tej książki.

To, co działo się w tym obozie przechodzi ludzkie pojęcie i ciężko jest uwierzyć, że ten obóz nie istnieje w świadomości społecznej. Naukowcy syntezowali tam bojowe środki medyczne takie jak tabun i sarin. I testowali najpierw na małpach, a potem na więźniach, których nazywali elfami. Dlaczego? To trzeba doczytać samemu.

Autor bardzo skrupulatnie przedstawia historię obozu. Najbardziej przejmujące są relację świadków i więźniów. Bonek dotarł też do różnych interesujących dokumentów i zdjęć, których kopie zmieścił w książce. Wykonał kawał dobrej reporterskiej roboty. Jest to bardzo ciekawy dokument o mało znanej filii obozu Gross-Rosen, który mieścił się w miejscowości obecnie zwanej Brzeg Dolny. 

Ja zwróciłam uwagę na kilka rzeczy.
Pisarz przywraca pamięć o więźniach tego obozu. Dziękuję.
Bardzo mało, a prawie wcale, w niej samego autora. Przedstawia fakty bez oceniania, krytyki czy osobistych uwag. To zostawia czytelnikowi. Bezcenne.
Książka napisana jest prosto i interesująco. I nawet zagadnienia chemiczne przedstawione są tak, że laik zrozumie. Przynajmniej dla mnie wszystko było jasne.

Jak zwykle nie zagłębiam się w szczegóły, bo, jak zwykle, tam tkwi diabeł. Mnóstwo ciekawych informacji, dat, nazwisk, wydarzeń podany jest w sposób przyswajalny dla przeciętnego czytelnika. I po lekturze aż dziw bierze, że prawie nikt nie zna historii opisywanego miejsca.

Polecam.

czwartek, 7 lipca 2022

Nas nie złamią. Jak Polacy uciekali z Auschwitz. Mirosław Krzyszkowski, Bogdan Wasztyl

 

TYTUŁ: Nas nie złamią. 
Jak Polacy uciekali z Auschwitz. 
AUTOR: Mirosław Krzyszkowski, Bogdan Wasztyl
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 316
DATA PREMIERY: 17 stycznia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Autorzy podjęli się trudnego, a jednocześnie ciekawego tematu, jakim były ucieczki z Auschwitz. Więźniowie wciąż słyszeli, że jedyna droga wyjścia na wolność prowadzi przez komin. Pomimo tego, znalazło się wielu śmiałków, którzy zapragnęli spróbować innej metody zdobycia wolności.

Krzyszkowski i Wasztyl opisywali wszystkie te ucieczki chronologicznie. Jest to ważne, bo obóz nie był taki sam przez cały czas funkcjonowania. Zmieniali się komendanci, załoga, ale też metody pilnowania czy przesłuchań. Obóz ulegał przebudowie, rozbudowie i remontom. Cały czas ewaluował. Ma to znaczenie, gdyż więźniowie musieli dokładnie obserwować te zmiany i szukać luk w jego funkcjonowaniu, które umożliwiłyby im ucieczkę.

Nie będę wyliczała wszystkich bohaterów tej książki, ale przytoczę tylko kilka nazwisk. Witold Pilecki, Kazimierz Piechowski, Bernard Świerczyna. Dwie pary, których ucieczki zostały udokumentowane: Polaka Edwarda Galińskiego i Żydówki Mali Zimetbaum oraz Jerzego Bieleckiego i Cyli Cybulskiej. 
Każda ucieczka została dokładnie przedstawiona. Przygotowania, realizacja i konsekwencje. Bo przecież nie każda zakończyła się sukcesem. Ważnym aspektem była pomoc ruchu oporu w obozie, partyzantki i okolicznej ludności poza obozem. Wielu ludzi za pomoc więźniom straciło życie. 

Pisarze podkreślają, że nie tylko Polacy uciekali z Auschwitz. Ucieczki próbowało prawie tysiąc osób. Byli to Żydzi, Niemcy, Romowie, Czesi, Węgrzy oraz przedstawiciele innych narodowości. Nie wszyscy odzyskali wolność.

Na koniec polecam przyjrzeć się bibliografii. Imponująca! Gdyby ktoś poczuł niedosyt, to proponuję dokładnie ją przeanalizować.

Podsumowując: prosto i ciekawie napisana książka o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych. Że pomimo głodu, zimna, bicia, chorób, tęsknoty ludzie potrafili znaleźć nadzieję i siłę, aby szukać wyjścia z sytuacji, wydawałoby się, bez wyjścia. 

Polecam.