środa, 25 października 2017

Córka Króla Moczarów. Karen Dionne

TYTUŁ:  Córka Króla Moczarów.
AUTOR: Karen Dionne
WYDAWNICTWO: Media Rodzina
GATUNEK: thriller
STRON:  336
Zdjecie autorskie Iza w labiryncie książek




Czy w kwestii thrillerów można coś jeszcze napisać ciekawego? Można porwać czytelnika i wywołać w nim dreszcz emocji? Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że tak. W trakcie czytania moje myśli kręciły się niczym na karuzeli ...

Gdybym chciała przedstawić fabułę w skrócie, to napisałabym tak: z więzienia ucieka groźny przestępca i jednocześnie ojciec Helen. Córka postanawia odnaleźć tatę zanim on odnajdzie ją. W trakcie poszukiwań do Helen wracają wspomnienia z dzieciństwa. A lata dorastania nie były różowe, oj nie...

Ten thriller wywołał u mnie bardzo dużo emocji na kilku płaszczyznach.

Matka Helen została porwana jako nastolatka i przetrzymana w chacie gdzieś w głuszy. Była maltretowana psychicznie i fizycznie na wszelkie możliwe sposoby. Nie mogłam tego spokojnie czytać. Jakim trzeba być człowiekiem aby porwać dziewczynę i przetrzymywać ją przez kilkanaście lat, tak aby nikt nie mógł wpaść na trop dziewczyny?

Dorastanie Helen w rodzinie terroryzowanej przez psychopatę z zastraszoną matką. Wspomnienia, teraz już, dorosłej Helen przyprawiały mnie o dreszcz rozpaczy. Znęcanie się psychiczne i bicie to naprawdę nie są jedyne kary jakie wymyślał ojciec. Nie napiszę nic więcej..., przeczytacie sami.

Uzależnienie psychiczne od rodzica i radzenie sobie z trauma z przeszłości. Świetnie autorka to pokazała. Od uwielbienia córki dla ojca aż do nienawiści i wyzwolenia iście morderczych instynktów. 

Ukrywanie przed swoją rodziną przeszłości. Helen nie opowiedziała mężowi historii swojego życia . Małżonek nie wiedział nic o tym, co przeszła córka Króla Moczarów. Dopiero w momencie kiedy rodzina jest zagrożona nasza bohaterka postanawia wyjawić prawdę. I co robi mąż? 

Niesamowicie mnie zachwyciły opisy przyrody i sposoby tropienia zwierzyny. Proste, żeby nie powiedzieć prymitywne życie w odosobnieniu. Życie zgodne z porami roku i rytmem przyrody. Wiem, że w obliczu tragedii, która rozegrała się w tej odosobnionej chałupie, to nie jest może najbardziej istotne, ale dla mnie te opisy tworzyły niesamowity klimat. I nie ukrywam, że czytałam te fragmenty z zaciekawieniem.

I jeszcze jedna rzecz, która doprowadzała mnie do szału. To zachowanie dziadków Helen. Nie napiszę nic więcej, aby nie psuć nikomu frajdy z czytania, ale... Tak się zachowują kochający rodzice, kiedy odzyskują porwaną córkę!? Przynajmniej ja się na takie zachowanie nie godzę.

Ta książka jest dla mnie połączeniem kilku innych: "Pokój" autorstwa Emmy Donoghue, "Siedem szmacianych dat" Ewy Cielesz oraz książek Karola Maya i Alfreda Szklarskiego.  
"Pokój" i książka Dionne pokazują dzieci, które żyją w izolacji od świata i są zupełnie uzależnione od swoich oprawców.
Książka Cielesz nasunęła mi się na myśl, kiedy czytałam o życiu w lesie i czerpaniu z jego darów. Zabijanie zwierząt, zbieranie leśnych owoców, gromadzenie opału na zimę.  Zupełnie jak w Bieszczadach opisywanych przez Cielesz.
A lektury Maya i Szklarskiego nasuwały mi się same, kiedy czytałam o tropieniu zwierząt, słuchaniu odgłosów lasu, rozpoznawaniu po zapachu czy kierunku wiatru. Toż przecież nasz "tatulek" był Indianinem. Świetnym łowczym i tropicielem. 

Miałam napisać kilka zdań. Ale o tej pozycji nie da się krótko. Ona mnie zachwyciła i zmusiła do myślenia. Jeśli dołożymy do tego o napisałam powyżej pierwszoplanową narrację, dobrze stopniowane napięcie, świetnie wplecione fragmenty baśni Andersena i piękny język, to otrzymamy bardzo dobry thriller.

Gorąco polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polskie jabłka. Jan Szmyd.

TYTUŁ :  Polskie jabłka AUTOR : Jan Szmyd. WYDAWNICTWO : Novae Res GATUNEK:  kulinaria STRON : 292 Egzemplarz recenzyjny dzięk...