Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 stycznia 2019

Muzyka Twojej duszy. Agnieszka Lis {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

TYTUŁ: Muzyka Twojej duszy
AUTOR: Agnieszka Lis
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 357
DATA PREMIERY:16 stycznia 2019


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa Czwarta Strona


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Wspaniale rozpoczęty rok. Trafiam na same perełki.
Same świetne tytuły polskich pisarek.
Ale od razu się przyznam. Jestem fanką Autorki. Przeczytałam wszystkie jej książki. I każdą następna Pani Agnieszka mnie cudownie zaskakuje i zadziwia. I z tą nie było inaczej. 

Akcja toczy się dwutorowo. Poznajemy Igora, chłopca z wielkimi marzeniami. Śledzimy jego losy od czasów szkolnych aż do dorosłości. Drugim torem podążamy na utalentowaną Isabel i Oleną, pięknymi pianistkami jeżdżącymi z koncertami po świecie. Uwielbiam kiedy fabuła się tak toczy, bo to powoduje u mnie niemożność odłożenia książki.  W mojej głowie cały czas krążą pytania: jak autorka zepnie te dwa wątki? A w przypadku tej lektury nie miałam żadnego pomysłu...

Wielokrotnie już się przekonałam podczas czytania książek Pani Agnieszki, że Autorka ma podobny stopień wrażliwości do mojego i mamy wiele wspólnych poglądów i przemyśleń. I dlatego Jej powieści chwytają mnie za serce i nie pozostawiają obojętną. I w tym przypadku nie było inaczej.

Oprócz uczucia pomiędzy bohaterami, co oczywiste, moją uwagę zwróciła kreacja postaci.
Przyglądanie jak zmienia się Igor i otaczająca go rzeczywistość było bardzo interesujące. Jak z chłopca z prowincji przemienia się w pewnego się fachowca. Jak zmienia się jego podejście do życia i kobiet. Jak pasja zmienia się w źródło dochodu. Jak zmieniają się jego priorytety. 
Jednocześnie obserwujemy piękną Isabel i jej partnera Emanuela, którzy wraz z przyjaciółką Oleną podróżują po świecie. Isabel gra na pianinie, a Olena towarzyszy jej na wiolonczeli. Objeżdżają świat i nagrywają płyty z największymi gwiazdami muzyki. Isabel, choć zachwycająca i urodą, i talentem ma jednak swojego "bzika". Nie chce jechać w trasę koncertową po Europie. Jaki jest tego powód? 

Z wielką przyjemnością czytałam o obu pasjach: miłości do fotografii i miłości do muzyki. Lubię kiedy ludzie mają swojego "konika" i jeszcze potrafią o tym ciekawie opowiadać. Z okładki książki dowidziałam się, że Autorka jest z wykształcenia, właśnie, pianistką. I to było czuć z kart książki. Po prostu wiedziała o czym pisze. A już playlista na końcu książki ze spisem utworów, o których mowa w powieści to mistrzostwo świata. Ciekawe rozwiązanie dla dociekliwych czytelników-melomanów.

I mam prośbę: podczas czytania zwracaj uwagę na detale. Bo jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach. Po skończeniu czytania będziesz mógł mi podziękować.

No i zakończenie! Petarda! Do samego finału tej historii nie domyśliłam się jak Autorka powiąże te dwa, Igora i Isabel, wątki. Choć im dużej o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że ja, chyba, skupiałam się bardziej na uczuciach i emocjach niż na zakończeniu. Bardzo lubię element zaskoczenia w książce. Tutaj  za to duży plus.

Agnieszka Lis ma lekkie pióro, co jednak nie oznacza, że książkę lekko się czyta. Czyta się na jednym oddechu, a w międzyczasie ociera łzy. Tak, były takie momenty w tej powieści, że nie udało mi się ich przejść bez chusteczek. I pojawiał się mętlik w głowie z mnóstwem pytań: ale, kurna, dlaczego??? Autorka pięknie opisała uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, cudownie opisała emocje i skłoniła mnie do wielu rozważań. Czy, gdybym musiała wybrać pomiędzy miłością do mężczyzny, a swoją umiłowaną pasją, to co bym wybrała? Czy można połączyć obie te miłości? Czy można być szczęśliwym rezygnując z jednego z tych uczuć? Czy dążenie do perfekcji może być złe? Mnóstwo pytań i mało odpowiedzi.

Przyznam się na koniec... Zawsze mam duże obawy, kiedy czytam, że mam do czynienia z książką o miłości. W moim odczuciu w tym temacie bardzo łatwo jest popaść w banał i kicz. I z ciekawej powieści zrobić tani romans. Albo ja mam zbyt duże wymagania. Niepotrzebne były moje obawy. Po raz kolejny Autorka udowodniła, że ma duże wyczucie, smak i wrażliwość. Nie epatuje ckliwością tylko zabiera czytelnika w zakamarki ludzkiej duszy. Niekoniecznie te najjaśniejsze.

Polecam.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Huśtawka. Agnieszka Lis

TYTUŁ: Huśtawka
AUTOR: Agnieszka Lis
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 471
Data premiery: 4 lipca 2018


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Dziś znowu będzie nieobiektywnie.
Książki pani Agnieszki pochłaniam na bieżąco. Wszystkie mam już przeczytane.
Każda z nich jest inna na swój sposób, ale w każdej odnalazłam coś, co mnie zachwyciło albo skłoniło do refleksji.
Nie wiem na ile jest to zamiar autorki czy wydawnictwa, ale okładki Jej książek, moim zdaniem, mogą wprowadzać w błąd. Patrząc na tę cukierkową okładkę można by się spodziewać, przepraszam za określenie, ale "babskiego czytadła". Nie sięgnęłabym wcale, gdyby nie nazwisko autorki, której książki znam. Podobne uczucia miałam by "Karuzeli". Zaczęłam od, może, nie najistotniejszej kwestii, ale to jednak oprawa graficzna zwraca uwagę czytelnika na daną lekturę.

Czytając zastanawiałam się jak to jest, że książki tej autorki wzbudzają we mnie tyle emocji. 
"Huśtawka" pokazuje nam pewną rodzinę. Jest nestorka rodu: Wanda, są jej dwie córki: Małgorzata i Katarzyna. Jest jeden zięć i jedna dorosła wnuczka. A w rodzinie, jak to w rodzinie, różnie bywa. Jedni się zgadzają, a inni nie. Dopiero kiedy przychodzi moment kryzysowy, a tutaj jest to wylew u jednej z córek, cała familia zostaje postawiona w stan gotowości. I nagle wszystko się zmienia...

Ta książka jest dla mnie szczególna. W mojej rodzinie bliska mi osoba też miała wylew. Wiem, jakie towarzyszą temu zdarzeniu emocje. Wiem, jak wszystko się zmienia. I wiem jak zmienia się chory.
Już nic potem nie jest takie samo...
To jeden z wątków na który zwróciłam uwagę. 
Pani Lis poruszyła wiele spraw, z którymi spotykamy się na co dzień. Z pewnością każda czytelniczka odnajdzie w tej powieści coś dla siebie.
Jedna z córek, Katarzyna, to kobieta, która całe życie poszukuje pomysłu na siebie. Nie ukończyła szkoły, nie ma rodziny, ma za to sieć butików i świetnie radzi sobie w biznesie. Na tyle dobrze, że w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że zostawia interesy wspólniczce i siostrzenicy i wyjeżdża do Indii.
Małgorzata, dla odmiany, ma męża Karola, dorosłą córkę Joannę, pracę na uczelni i poukładane życie. Aż do momentu kiedy dostaje wylewu i całe jej życie się zmienia. Do tego dochodzi chorobliwa zazdrość o męża i wieczne podejrzenia o zdradę...
Joanna, jedyna wnuczka Wandy, studentka i dziedziczka ciocinej firmy poszukuje swojej życiowej drogi. Nie może się zdecydować czy woli mieszkać z kobietą czy z mężczyzną...
A życie, jak to życie, szybko zweryfikuje jej plany...
Jest jeszcze Wanda, wdowa, matka, babcia, teściowa. Ma ponad osiemdziesiąt lat i czuje się zmęczona życiem. Jej komentarze, wypowiadane w myślach, dowodzą, że, pomimo wieku, jest inteligentna i ma poczucie humoru. To właśnie ona prowadzi narrację w tej powieści. Troszkę przekorną i odrobinę refleksyjną. 
Pomiędzy rozdziałami pojawia się, co jakiś, czas tajemniczy rozdział zatytułowany "Tutaj". Na początku nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Ale z czasem wszystko się wyjaśniło: to tutaj przebywa Wanda ze swoim mężem Stanisławem i kochankiem Romanem. I grają w zaiste ciekawą grę. Ale nic więcej nie zdradzę. Doczytaj sama.

Powieści tej autorki czytam zawsze z nutką ciekawości.
Ta też wzbudziła moje zaciekawienie i zastanowienie.
Mnie się podobała kreacja bohaterów, bo żaden z nich nie było jednoznacznie dobry lub zły.
Zaskakujące zwroty akcji powodowały przyspieszone bicie serca.
A poruszone tematy społeczne takie jak np. niechciane macierzyństwo czy chorobliwa zazdrość dały pole do przemyśleń.
Zakończenie uważam za otwarte i mam nadzieję, że będą kolejne części.

Polecam.

sobota, 13 stycznia 2018

Latawce. Agnieszka Lis { recenzja przedpremierowa }

TYTUŁ: Latawce
AUTOR: Agnieszka Lis
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 191

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Zacznę od tego, że jest to najmniej "lisowa" książka tej autorki.  Wiem co piszę, bo przeczytam wszystkie pozycje tej pisarki. Zaskoczyła mnie ona trzykrotnie: że taka cieniutka (po "Karuzeli" spodziewałam się grubszej), że oparta na prawdziwych wydarzeniach i że tak szybko się skończyła.

Jest to jedna z tych lektur o których ciężko cokolwiek napisać nie zdradzając istotnych wątków fabuły. Ja mogłabym ją umieścić w dwóch kategoriach: nie wiem jak napisać bez spjlerowania i książka esencjonalna czyli przy minimum treści maksimum wrażeń. Ale do rzeczy...

Pierwsze, co zwraca uwagę po otwarciu powieści, to forma zapisu. Widzimy prawie same dialogi. Krótkie "przerzucanie" zdań pomiędzy bohaterami. Mnie się one skojarzyły z migawkami kadru w filmie. Scenka, trach i kolejna i kolejna. Nie ma opisów, nie wiemy jak wyglądają bohaterowie, w jakim mieszkaniu żyje Grzegorz z rodziną. To nie jest istotne...

Relacje rodzinne przedstawione w książce są znane każdemu. Jeśli nie ma się ich w swojej rodzinie, to z pewnością zna się takie. Odejście ojca, wiecznie w pretensjach matka, ojczym próbujący odnaleźć się w nowej sytuacji, zagubiony nastolatek, placówki oświatowe działające z różną skutecznością, smutne zakończenie... (choć z tym zakończeniem, to już sprawa dyskusyjna).

Mnie zainteresowały bardzo niedługie fragmenty o lataniu. Co znaczą sny o lataniu? Co znaczy latać? Pełno symboliki i skojarzeń. Czytałam z zaciekawieniem. 

No i zakończenie. Smutne. Zupełnie zmieniło mi odbiór tej historii.
Tak samo jak posłowie. 
Tak jak i kilkanaście zdań-petard, które trafiają czytelnika prosto w głowę (lub serce) i zostawiają go skołowanego czyli skłaniają do przemyśleń.

Ta opowieść będzie siedzieć jeszcze we mnie długo. Dlaczego? Bo Autorce udało się uchwycić pewne sprawy i zachowania z którymi spotykamy się na co dzień. A które mijamy obojętnie. Nie mogę napisać nic więcej. Muszę teraz przemyśleć kilka kwestii wychowawczych. Też mam syna. Jak bohaterka książki. 

Polecam.

Premiera 17 stycznia 2018 roku.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...