Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Jork. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Jork. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 grudnia 2022

Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji. Ewa Winnicka.


TYTUŁ: Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji.
AUTOR: Ewa Winnicka
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 256
DATA PREMIERY: 15 maja 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Alkohol to temat ciekawy i zarazem wywołujący różne reakcje. Autorka podjęła temat prohibicji,  czyli czasu bez alkoholu. W USA stan ten trwał od 1920 do 1933 roku. Nazywano go czasami Szlachetnym eksperymentem. Prohibicję wprowadzono XVIII poprawką do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która zakazywała nie tylko spożywania alkoholu, ale też jego wytwarzania, sprzedaży i przewozu. Temat ten podzielił Amerykanów jak żaden inny.

Wielu czytelników może być zawiedzionych, bo autorka nie skupiła się tylko na prohibicji. Temat potraktowała bardzo szeroko i bardzo barwnie odmalowała tło społeczno-polityczno-gospodarcze. Książka podzielona jest na czas przed i w trakcie prohibicji. Autorka przedstawia jak wyglądało życie po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Duże ruchy ludności na świecie, rozwój technologiczny produkcji i nie tylko, zmiany w prawie wyborczym i w życiu społecznym. Człowieka zastępuje maszyna, ludność porzuca wieś i kieruje się do wygodnego miejskiego życia, kobiety skracają nie tylko spódniczki, ale i włosy. Dochodzi do dużej ilości zmian i w tak burzliwym czasie rząd amerykański podejmuje temat zakazu sprzedaży alkoholu. Amerykanie dzielą się teraz na suchych i mokrych. Temat ten wywołuje gorące dyskusje. I na przykładzie Nowego Jorku Winnicka pokazuje jak społeczeństwo nie godziło się na restrykcje rządowe. Mieszkańcy radzili sobie na różne sposoby. Życie społeczne ulega zupełnemu przeobrażeniu. Produktem tamtego okresu jest przestępczość zorganizowana i wiele innych ciekawych zjawisk. O nich wszystkich można poczytać w książce.

O ile sam temat prohibicji okazał się ciekawy, tak samo jak Nowy Jork tętniący wieloetnicznym społeczeństwem, to mnie jednak zainteresował najbardziej temat praw i obowiązków obywatelskich i zakres ingerencji rządu w życie wyborcy. Książka zostawiła mnie z dużą ilością pytań. Czy politycy mogą regulować każdą dziedzinę życia obywateli? Jak daleko mogą się posunąć? Czy społeczeństwo musi godzić się na każde ograniczenie? Czy obywatele mogą stawić granice zakazom? Wolność obywatelska jest prawem czy przywilejem? No właśnie, słowo wolność, jak w tytule.

Moim zdaniem autorka, poprzez temat prohibicji, chciała zwrócić uwagę na inne tematy i pewne mechanizmy. Jakie? Zachęcam to przeczytania i ich odnalezienia. 

Polecam. 

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Zabawa w chowanego. Guillaume Musso

 

TYTUŁ: Zabawa w chowanego
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 256
Data premiery: 11 sierpnia 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. To takich należy Musso. Przeczytałam wszystkie książki tego Francuza wydane w Polsce. Z zachwytem bywało różnie. Jedne lepsze, inne dobre. Po tę sięgałam bez obaw. 

Prawie o wszystkich powieściach tego autora można napisać podobnie. Złośliwcy pewnie powiedzą, że pisze on na jedno kopyto. Ale mnie ten schemat odpowiada. 
O czym jest ta książka? O pisarce, pisarzu, wydawcy. O prywatności, mediach, sławie i niemocy pisarskiej. O Francji i USA. O rzeczywistości i fantazjach. 
Ale Musso prowadzi fabułę w sposób dla siebie bardzo charakterystyczny. Trudno pisze się o jego książkach. Bo jak napisać tak, żeby nie zdradzić istotnych wątków?

W telegraficznym skrócie wygląda to tak:
* autor tworzy mieszankę gatunkową: jest trochę thrillera, trochę obyczajówki, trochę romansu i to wszystko okraszone odrobiną tajemniczości.
* akcja jest prowadzona tak, że w zasadzie zakładka nie jest potrzebna. Siadasz, czytasz i nagle koniec.
* Musso potrafi przykuć moją uwagę w sposób, który u innych pisarzy jest niespotykany.
* elementy zaskoczenia i zwroty akcji rozbudzają ciekawość do czerwoności.
* w trakcie czytania moja ilość wymyślonych zakończeń jest ogromna, a i tak autor zawsze zrobi mnie w przysłowiowego konia.
* w tej, jak i w wielu innych powieściach, autor, w moim odczuciu, podejmuje tematykę czy problem, który skłania do myślenia i refleksji.
* mnie niezmiennie zachwyca plastyczny język i ogromna wrażliwość tego twórcy.
* w niektórych powieściach miałam wrażenie, że książka ma drugie dno. Tak też było teraz. Ale ja go nigdy nie zdradzam, ale zachęcam do samodzielnych poszukiwań.

Ta nowość, jak i inne powieści Musso mają jedną wadę. Za szybko się kończą. 

Podsumowując: uwielbiam Pana, Panie Guillaume Musso!

PS To pisałam ja, nieustająca fanka.


niedziela, 23 września 2018

Czerwony notes. Sofia Lundberg

TYTUŁ: Czerwony notes
AUTOR: Sofia Lundberg 
WYDAWNICTWO: W.A.B
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 336



Zdjęice autorskie Iza w labiryncie książek




"Czerwony notes" to debiut szwedzkiej dziennikarki i pisarki. Bardzo lubię sagi rodzinne z tajemnicami w tle i to był jeden z powodów dla których sięgnęłam po tę książkę. I do tego akcja prowadzona naprzemiennie: wspominki głównej bohaterki i czasy współczesne. 

Zacznę od minusów.
Znalazłam trzy.
Pierwszy to okładka. Zupełnie nie pasuje do treści i może wprowadzić potencjalnego czytelnika w błąd. 
Drugi to: za szybko się skończyła. Mogłabym czytać i czytać. Dobrze napisana. 
Trzeci minus, który znalazłam, ale wcale mi nie odebrał przyjemności z czytania, to przewidywalność zakończenia.

No dobra, jest też czwarty minus... Nie napisali na okładce, że nie da się czytać bez chusteczek... Powinni byli uprzedzić...

I od tego zacznę. W trakcie czytania czułam się jak na emocjonalnej karuzeli. 
Prawie stuletnia Doris trafia do szpitala. Uwięziona w szpitalnym łóżku wspomina swoje długie życie. Część z niego spisała na kartkach, a część przekazuje osobiści swojej kuzynce Jenny. Niby nic nadzwyczajnego. Na każdego kiedyś przychodzi czas podsumowań...
Ale jest ale...

Życiorys Doris jest bardzo niezwykły. Można by nim obdzielić kilka osób. To, co przeżyła ta kobieta jest nierozerwalnie związane z historią XX wieku. Druga wojna światowa, choć Doris nie brała w niej bezpośredniego udziału, jest tu tylko jakby w tle. Nie ma opisów działań wojennych i faktów historycznych. 
Ludzie, których spotykała i zakręty losy, które musiała pokonywać wyciskały mi łzy z oczu. Nie wiem na ile ja potrafiłabym być taka twarda w obliczu wyzwań życiowych. Czytałam z podziwem i zaciekawieniem. 
Wątek miłosny, czy bardziej romansowy, jak dla mnie, trochę "przesłodzony". Bo ja mało "romansowa" jestem. Ale istotny dla fabuły i głównej bohaterki.

Ja zwróciłam jednak uwagę na inne tematy w tej powieści.
Pokazanie, przez pryzmat doświadczeń Doris, życia jako procesu przemijania. Jak bardzo zmieniała się rzeczywistość wokół naszej bohaterki i jak ona sama też dokonywała przemian w sobie. Ten wątek był dla mnie bardzo refleksyjny. 

Proces umierania czy może bardziej należałoby napisać proces odchodzenia i przygotowania się na śmierć. Bardzo wzruszający i dający do myślenia. Pięknie to autorka opisała. Musiałam korzystać z chusteczek.

No i ten tytułowy Czerwony notes. Zapisane w nim nazwiska osób, które się znało i kochało. Prawie przy każdym słowo: zmarł/zmarła. Kiedy Doris przeglądała ten notes, to wtedy nachodziły ją wspomnienia. Ta część jest dla mnie szczególna. Tak jak Doris wykreślała nazwiska w notesie, tak ja nie potrafię usunąć numeru telefonu osoby zmarłej... A poza tym miałam bardzo podobną osobę w rodzinie jak ta Szwedka. Siostra mojej babci w wieku 90 lat często powtarzała: "Pochowałam rodziców, rodzeństwo, męża, syna, wnuczkę, koleżanki i sąsiadów, teraz kolej na mnie". I to zdanie cały czas towarzyszyło mi podczas czytania.


Podsumowując: Bardzo ciepła i refleksyjna książka o życiu, przemijaniu, odchodzeniu, śmierci, miłości, rodzinie, przyjaźni.  A to wszystko przedstawione w wielkiej chmurze emocji. 

Polecam. Nie zapomnij kupić chusteczek!

piątek, 18 sierpnia 2017

Dziewczyna z Brooklynu. Guillaume Musso

TYTUŁ: Dziewczyna z Brooklynu
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: 
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON: 365
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Właśnie skończyłam czytać. I jestem w szoku! Nie wiem czy usnę...
Co poszło nie tak? Czy ja czegoś nie zrozumiałam? Czy wystąpiło u mnie "zmęczenie materiału"? Czy to może pan Autor już się wypalił? Albo napisał tę książkę ktoś, kto się podszywa pod mojego ulubionego pisarza?

Niestety. Jestem zawiedziona. Daje sobie sama legitymacje do wypowiedzi o książkach Musso, które zostały wydane w Polsce, bo ja je wszystkie przeczytałam. I na tę czekałam z niecierpliwością. Wszystkie do tej pory mnie porywały i pochłaniałam je z przyspieszonym biciem serce. Jedne mniej, inne bardziej. A tu co? Nuuuudaaaa!!! Ziewam teraz i ziewałam podczas czytania. 
Nie wiem co się stało...

Bohater wraz ze swoim przyjacielem policjantem poszukują ukochanej, która zniknęła bez śladu. Przemierzają Francję, potem USA. Odkrywają wątki z przeszłości. Natrafiają na tajemnice. Budzą uśpione demony. Tak w dużym uproszczeniu można przedstawić fabułę.

Określanie tej książki jako thriller to, według mnie, gruba przesada. Nie widzę w tej pozycji niczego, co mogłoby przyspieszyć bicie serca.
Wątek romansowy, jak dla mnie, znośny. Nie za dużo go było, tak w sam raz. Żeby mnie nie zemdliło.
Elementy kryminalne jak najbardziej w porządku. Akta policyjne, zdobywanie danych w internecie, ślady DNA, poczta elektroniczna. Były trupy, zaginięcia, psychopata, wielka polityka, tajemnice z przeszłości, śledztwo. W tej kwestii jestem zadowolona.
Największym plusem tej powieści jest jej zakończenie. Zostałam zaskoczona, a to lubię. Różne rozwiązania obstawiałam, ale takiego się nie spodziewałam.
Do plusów mogę zaliczyć jeszcze to, że szybko się czyta i wzbudza zainteresowanie typu "co będzie dalej?". I żadnych innych emocji, dzikiej ciekawości czy choćby "gęsiej skórki".

I jeszcze jedna sprawa na którą zwróciłam uwagę. Samotne rodzicielstwo. Ale tutaj to nie tatuś idzie w świat, tylko mama z rozbrajającą szczerością przyznaje, że do roli matki nie nadaje się. I nasz bohater podejmuje się samotnego wychowywania syna. Nie często spotykam się z tym tematem.

Polecam jednak. Może ktoś jednak się tą książką zachwyci. Mam taką nadzieję.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...