Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2022

Światłość i mrok. Małgorzata Niezabitowska

 

TYTUŁ: Światłość i mrok
AUTOR: Małgorzata Niezabitowska
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: powieść
STRON: 557
DATA PREMIERY: 9 maja 2022




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przedstawiam Państwu kandydatkę do Książki Roku 2022!
Raczej trudno będzie ją „przebić”,  ale kto wie. Jest dopiero wrzesień, kiedy to piszę i do końca roku zostało ponad 3 miesiące. Kto wie.

Małgorzata Niezabitowska, kojarzona przeze mnie do tej pory z polityką, pokazała w tej powieści, że są jeszcze autorzy, którzy potrafią napisać powieść tak wciągającą i fascynującą, że trudno, i jednocześnie żal, przerwać czytanie. A jeśli się już to uda, to i tak myślami tkwi się w tej historii.

Akcja rozgrywa się w 1939 roku na Wołyniu. A dokładnie od maja do września. 5 miesięcy życia jednej społeczności na 550 stronach. Osią tej historii jest zakazana miłość pomiędzy polskim ziemianinem i katolikiem Janem Worotyńskim, a chasydzką żydówką Chaną Zingelbojm. Dzieli ich wszystko, łączy miłość. I chociaż ja nie gustuję w historiach miłosnych, delikatnie pisząc, to ta pochłonęła mnie bez reszty. Do tego stopnia, a zdarza się to naprawdę rzadko, że czytałam po jednym rozdziale dziennie, żeby jak najdłużej śledzić losy mieszkańców Łucka i okolic. A jaki był powód takiej sytuacji? Powodów było kilka.

Już po kilku stronach ujęła mnie piękna polszczyzna, którą posługuje się autorka. Piękne porównania, działające na wyobraźnie opisy przy jednoczesnej oszczędności słów. Tu nie ma zbędnych wyrazów. Do tego język, jakim posługują się bohaterowie jest realistycznym odbiciem epoki, co w moim przypadku wpłynęło mocno na odbiór tej powieści.

Niezabitowska z pedantyczną dokładnością zadbała o szczegóły opisywanego okresu. A przecież diabeł tkwi w szczegółach. Dokładnie wiemy, jak wyglądała okolica, codzienne życie mieszkańców, co jedli, jak mieszkali i jak pracowali. Przyglądamy się życiu ziemiaństwa w ich dworach, mieszkańcom sztetla w małym miasteczku, życiu studenta w wielkim mieście i wspominamy początki państwa polskiego oraz historię Kresów. Kłaniam się nisko. 

Autorka rewelacyjnie przemyciła lekcję historii. Na kartach tej powieści spotykamy, choć tylko w wypowiedziach bohaterów, takie postacie jak Józef Piłsudski, minister Józef Beck czy Ignacy Łukasiewicz. Tło historyczne jest odmalowane perfekcyjnie i czytelnik nawet się nie orientuje, że się edukuje. Brawo!

Narracje prowadzona jest na wiele głosów. I tu autorka skradła, po raz kolejny, moje serce. Możemy spojrzeć na opisywane wydarzenia oczami jego uczestników. I tu nasuwa się powiedzenie: że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Patrzymy oczami Chany, która wychowana w zamkniętej społeczności chasydzkiej ośmieliła zakochać się w katoliku. Oczami Jana, który wychowany i hołubiony przez matkę buntuje się przeciw ustalonym normom społecznym. Jak pokazuje życie rodzeństwo Jana, Tadeusz i Aleksandra, też nie należą do świętych. Każde z nich prowadzi się niekoniecznie tak, jak oczekują od nich rodzice. Możemy poznać też punkt widzenia Chaima, żydowskiego syna wyklętego przez ojca, Meira, żyda i jednocześnie przyjaciela Jana. Narratorów jest więcej, ale poprzestanę na tych, których opisałam. Każdy rozdział należy do innego bohatera, co pozwala dokładnie przyjrzeć się stosunkom polsko-żydowsko-ukraińskim. Ale też relacjom właścicieli ziemskich z chłopami, handlowemu życiu Żydów i Polaków, społecznym stosunkom Polaków i Ukraińców. Zależności jest dużo i do prostych nie należą.

Dziękuję autorce za mapę opisywanych terenów. Należę do tych czytelników, którzy lubią podczas czytania wodzić palcem po mapie.

Minusów nie znalazłam. A to w połączeniu z pięknym językiem, pedantyczną dbałością o szczegóły, przemyconą lekcją historii i wielogłosem bohaterów powoduje, że książka jest silną kandydatką do Książki Roku 2022.

Polecam.

wtorek, 21 czerwca 2022

Enigma. Liczba wszystkich liczb. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

 

TYTUŁ: Enigma. Liczba wszystkich liczb
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: sensacja w stylu retro
STRON: 629
Data premiery: 23 czerwca 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Krzysztof Koziołek należy do grona moich ulubionych pisarzy. Bez zastanowienia biorę Jego kolejną książkę. I tak było tym razem. I do tego jeszcze Autor poruszył fascynującą tematykę: kulisy złamania szyfru Enigmy, tajnej maszyny niemieckiej, który podobno była nie do pokonania. A Polakom się udało.

Książka ta, podobnie jak większość poprzednich Pana Krzysztofa, zachwyciła mnie na wielu obszarach.

Niezmiennie uwielbiam przygotowanie Autora do opisywanego tematu. Umieszczenie akcji w określonym przedziale czasowym, w moim przekonaniu, wymaga oddania ducha epoki i okraszenia opisywanych wydarzeń szczegółami. Uwielbiam czytać przeróżne literackie smaczki, które pozwalają oczami wyobraźni zobaczyć opisywaną fabułę. Ja kocham okres dwudziestolecia międzywojennego z jego blaskami i cieniami. I tu go dostałam w pięknym wydaniu.

Rewelacyjna lekcja historii w wykonaniu Pana Koziołka umiejętnie wpleciona w akcję zachwyca nie pierwszy raz. Uważny czytelnik wyłowi z tekstu wiele ciekawostek i informacji, których w szkole z pewnością nie uświadczy. I zrobione to jest tak sprytnie, że człowiek nawet się nie zorientuje, że się edukuje. Brawa!

Fabuła poprowadzona jest w sposób, który nie pozwoli odłożyć czytającemu książkę nawet na moment. Uprzedzam, bo jednego wieczoru u mnie nie było kolacji, bo MUSIAŁAM doczytać co dalej będzie się działo. Chociaż od samego początku wiemy, że to Polacy (Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski) złamią szyfr Enigmy, to osiągnięcie tego sukcesu, nie było łatwą sprawą i, wbrew pozorom, zajęło matematykom ogrom czasu. A i okoliczności, nazwijmy je towarzyszące temu odkryciu, nie były sprzyjające.
Nie chcę opisywać dokładniej fabuły, gdyż powolne jej odkrywanie dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Dodam tylko, że bardzo różnych emocji. Niestety, mnie się trafiła jedna „drzazga”, która uwierała podczas czytania. A była nią osoba Edmunda Lorenca. No, nie polubiłam gościa. Na jego niekorzyść przemawia choćby stosunek do żony. A także pewne zachowania, nazwijmy je oględnie, nieprzystające mężowi i pracownikowi wywiadu. Jeśli akurat nie prowadzi czynności wywiadowczych oczywiście… Ale to moje bardzo subiektywne odczucie, bo nie lubię pewnych scen w powieściach.

I na koniec dodam tylko, że jeśli ktoś ma wątpliwości czy sprawy natury technicznej dotyczące samej Enigmy są zrozumiałe, to zapewniam, że pisarz dokonał „przekładu” z technicznego języka na potoczny i wyszło mu to doskonale. Czyta się ze zrozumieniem.

I gdybym napisała na początku, że w powieści spotkamy członków wywiadów, kontrwywiadów, szpiegów, matematyków, piękne kobiety, kryptografów, członków Abwehry i Biura Szyfrów, studentów oraz kryptologów, to mógłbyś pomyśleć, że szykuje się niezłe poplątanie z pomieszaniem. Ale nic z tego! Wszystko, wraz z przerzucanymi kartkami, układa się niczym puzzle. Idealnie dopasowane puzzle.

Podsumowując: Enigma to sensacja w stylu retro z domieszką edukacyjną okraszona rewelacyjnymi detalami z epoki, czyli rozrywka na najwyższym poziomie. Polecam.




Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora.

poniedziałek, 10 maja 2021

Inga i Mutek. Marian Piegza

 

TYTUŁ: Inga i Mutek
AUTOR: Marian Piegza
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura obyczajowa
STRON: 240
DATA PREMIERY: 16 marca 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Autor zachwycił mnie poprzednią książką Odnaleziony portret. Było to rok temu. Kiedy ukazała się kolejna książka Piegzy wcale się nie wahałam. I dobrze zrobiłam. 

Zarys fabuły wydaje się prosty. Ale tylko wydaje się, zapewniam. Inga Sobik ma siedemnaście lat, kiedy wybucha druga wojna światowa. Jako córka powstańca zostaje zesłana na roboty do Niemiec. Trafia do gospodarstwa wiejskiego i tam udaje jej się przetrwać wojnę. Po powrocie do domu okazuje się, że jest w ciąży. Ona mieszka teraz w Polsce, a ojciec dziecka pozostał w Niemczech. Rodzi się Waldek, zwany Mutkiem. I wraz z przerzucanymi kartkami poznajemy trudny i uroki życia w Polsce w okresie powojennym. 

Co mnie w tej powieści ujęło?
Przygotowanie autora do tematu. I znajomość historii, tej lokalnej, jak i powszechnej.
Pan Marian jest popularyzatorem historii Śląska i to czuć w tej historii. Mamy bardzo dobrze oddany klimat powojenny z jego deficytami na półkach sklepowych, wpływ polityki na przeciętnego obywatela i świetnie realia dnia codziennego. Bardzo dobrze oddane nastroje społeczne, skrupulatnie pokazaną zmieniającą się topografię Świętochłowic i różnorodność kulturową Śląska. A to wszystko podane w taki sposób, że miałam ochotę rzucić wszystko i jechać do Świętochłowic. Brawa!
Ciekawa kreacja postaci. O ile Inga wzbudziła mój szacunek i podziw swoją zaradnością, pracowitością i rosnącą z czasem mądrością życiową, to Mutek szarpał mi nerwy jak rzadko który bohater książkowy. Nie chcę tu pisać za dużo, aby nie zdradzać istotnych wątków fabuły, ale nie polubiłam tego faceta. Niezrozumiałe były dla mnie jego wybory i decyzje życiowe, stosunek do kobiet i podejście do życia. Ponieważ nie lubię wątków romansowych w książkach, to i tu znalazłam fragmenty, które mogłyby dla mnie być pominięte. A to akurat zależy od wrażliwości czytelnika.

Podsumowując: ciekawa i dająca do myślenia historia śląskiej rodziny na tle zmieniających się warunków politycznych i gospodarczych. Z pięknie odmalowanym tłem historycznym. 

Polecam.

niedziela, 29 grudnia 2019

Piekło ocalonych. Elżbieta Isakiewicz

 TYTUŁ: Piekło ocalonych
AUTOR: Elżbieta Isakiewicz 
WYDAWNICTWO: Państwowy Instytut Wydawniczy
GATUNEK: wspomnienia/na faktach
STRON: 426
DATA PREMIERY:  30 września 2019 roku










Ta książka porusza tematykę po którą najchętniej sięgam. Okres drugiej wojny światowej, a szczególnie Holocaust jest mi szczególnie bliski. Cały czas próbuję zrozumieć jak mogło dojść do takiej eksterminacji ludzi w XX wieku. Zgłębiam ten problem od ponad ćwierćwiecza i nadal nie znalazłam odpowiedzi.

Autorka przedstawiała 22 wspomnienia polskich Żydów, którym było dane przeżyć Zagładę. 
Przeżyli dzięki pomocy innych ludzi, przypadkom, dobrym decyzjom czy zbiegom okoliczności? 
Każda z tych historii jest inna. Jedne są rozbudowane, inne są jakby tylko przebłyskiem wspomnień.
Wszystkie one pokazują, że bycie dobrym człowiekiem nie zależy od narodowości. Raz Polak przechował w stodole, a raz Ukrainiec odwrócił głowę i udawał, że nie widzi. A innym razem Polak doniósł na Gestapo, a Niemiec strzelił bez zastanowienia. Ile osób, tyle sumień.

W tych retrospekcjach polscy Żydzi pokazują relacje polsko-żydowskie w czasie wojny. Polaków dzięki którym było dane im przeżyć. I którzy po wojnie, dzięki Ocaleńcom, dostali medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. I z którymi utrzymywali, w miarę możliwości, dalsze kontakty po wojnie.

Zbiór tych wspomnień wzrusza, skłania do myślenia i pobudza do refleksji. 
Nam, współczesnym, łatwo jest teraz oceniać. Mamy jedzenia pod dostatkiem, dach nad głową i żadnych egzystencjonalnych zagrożeń. A w czasie wojny za ukrywanie Żyda groziła śmierć całej rodzinie, a czasami nawet całej kamienicy. Czy mając tę wiedzę zaryzykowałabyś Polko życie swoich dzieci, by ratować życie dzieci żydowskich? Czy twoje serce okazałoby się zimne i zamknęłabyś drzwi przed żydowską rodziną? 
Ja nie umiem sobie wyobrazić takich sytuacji. Nie oceniam. Mogę się tylko domyślać co czuły obie strony tego dramatu. 

Autorka zebrała historie, o których nie możemy zapomnieć. Dołożyła zdjęcia świata i ludzi, których już nie ma. Czasami te wspomnienia wydają się „suche" i bez emocji, a czasami łzy same napływały do oczu w trakcie czytania. Ilu ludzi, tyle wrażliwości. A ja cały czas zastanawiałam się o co chodzi z tym piekłem w tytule. Przecież przeżyli. Ale czy do końca jest to powód do radości? Polecam zwrócić na to uwagę.

Książka bardzo ważna. Coraz mniej świadków tamtych wydarzeń. Warto przeczytać.

Polecam.

czwartek, 19 września 2019

Trzecia terapia. Danuta Chlupová

TYTUŁ: Trzecia terapia
AUTOR: Danuta Chlupová
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 328
DATA PREMIERY: 16 września 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To druga powieść tej autorki i moje kolejne spotkanie z jej twórczością. Debiut pt „Blizna" zdobył I miejsce w VI edycji międzynarodowego konkursu „Literacki debiut roku" w 2017 roku, który jest organizowany przez Wydawnictwo Novae Res. 

Powieść ta porusza kilka ważnych tematów. Pomimo ich wielości książkę czyta się z zaciekawieniem i brakiem zagubienia. Ja zwróciłam uwagę na kilka. 

Mathilda i jej matka.
Mathilda dowiaduje się od matki, że jej dziadek był esesmanem w Auschwitz. Dziewczyna zmaga się z poczuciem winy i wieloma innymi emocjami. I choć to Mathilda pojedzie do Oświęcimia i będzie poszukiwała rozwiązania swoich problemów, to proponuję zwrócić uwagę podczas czytania na postać matki. Kobiety, która nie może pogodzić się z przeszłością, a ona kładzie się cieniem na jej życie. I to matka jest przykładem drugiego pokolenia, które żyje ogarnięte marazmem wojennej przeszłości. Dla mnie temat choć nie pierwszoplanowy, ale ważny.
Czy smutek można odziedziczyć? A poczucie winy?

Mathilda i jej partner.
Matylda zwraca się do psychoterapeuty o pomoc. Chce poradzić sobie z przeszłością. A on co robi? Dla mnie to było trudne do zrozumienia i wzbudzało bardzo niefajne uczucia.  Obiecana eksperymentalna terapia okazuje się nie taka jak oczekiwała pacjentka. Zamiast pomóc przynosi skutek odwrotny. To, jak zachowuje się ów terapeuta powoduje u mnie, że na pomoc psychologiczną spojrzałam trochę z innej strony. I jednocześnie sobie myślałam: jak można być takim człowiekiem? Jak można tak traktować innego? Toksyczny związek, w który zaplątała się bohaterka jest trudny dla mnie do zrozumienia.

Grzegorz i jego matka, Barbara.
Grzegorz jest wdowcem z nastoletnią córką. Ale to jego matka nie pozwala swym zachowaniem zapomnieć o przeszłości. Obwinia go o śmierć synowej i zaistniałą sytuację. Trudna relacja matka-syn przekłada się na relacje ojciec-córka. Czy można uwolnić się od poczucia winy? A co jeśli to nie jest Twoja wina?

Barbara i jej życie.
Choć poświęciła się wychowaniu wnuczki, to nie może zapomnieć o przeszłości. I nie może się z nią pogodzić. Ale poznaje pewnego mężczyznę, który podobnie jak ona, nie jest pogodzony z dawnymi faktami. Czy związek dwojga ludzi, którzy przeżyli dramatyczne chwile w swoim życiu ma szansę przetrwać? Czy cienie z dawnych lat pozwolą im na to? Bardzo ciekawie przedstawiony jest ten wątek. Bo nasuwa mnóstwo pytań. Czy w dojrzałym wieku możemy sobie pozwolić na miłość? Czy możemy zapomnieć o traumatycznej kolejach życia i pozwolić sobie na szczęście?

Mathilda i Grzegorz.
Czy tych dwoje zazna wreszcie spokoju i szczęścia? Czy ich związek ma prawo przetrwać? W tej sprawie pozostaje dużo pytań i jeszcze więcej powodów do rozmyślań.

I choć może się wydawać, że ta mnogość wątków może przytłaczać, to zapewniam Cię, że tak nie jest. Autorce świetnie udało się przeplatać ww historie i wspaniale się łączyć. Jedne wpływają na drugie, zmieniają się i ewaluują. Ta powieść pokazuje jak relacje międzyludzkie mogą być skomplikowane, jaki wpływ mają na współczesnych historie z przeszłości, jak radzić sobie z traumą i jak wychodzić z mroków dawnych lat. Spotkałam się w tej książce z dużą dawką emocji, z jeszcze większą ilością pytań bez odpowiedzi i znalazłam wiele powodów do przemyśleń. I jak dla mnie jest to wystarczająca ilość argumentów, aby zachęcić wszystkich do przeczytania tej powieści

Polecam. 


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res

sobota, 23 marca 2019

Polskie triumfy. 50 chwalebnych bitew Polaków, o których każdy powinien pamiętać. Praca zbiorowa

TYTUŁ: Polskie triumfy. 
50 chwalebnych bitew Polaków, o których każdy powinien pamiętać
AUTOR: Praca zbiorowa
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont 
GATUNEK: historyczna
LICZBA STRON: 560 
DATA PREMIERY: 28 listopada 2018 roku

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Na początek krótki test: wymień jak najwięcej zwycięskich bitew Polaków. I jak? Ile dasz radę wymienić, tak od razu, bez zaglądania gdziekolwiek? To ja się przyznam pierwsza: dwie: pod Grunwaldem i pod Racławicami. Żenada, nie? I gdy trzymałam tę książkę w ręku, zanim ją przeczytałam, to się zastanawiałam skąd autorzy "wytrzasnęli" aż 50 zwycięskich bitew, skoro mnie przychodzą tylko dwie?

Spis treści podzielony jest na epoki. Zaczyna się w średniowieczu bitwą pod Cedynią w 972 roku, a kończy na czasach współczesnych. Czytelny i jasny układ epok, który pozwali znaleźć interesujący nas temat. Data, miejsce bitwy i autor. Jedna bitwa to jeden rozdział. Bardzo dobre rozwiązanie.

Ta przejrzystość, moim zdaniem, ułatwia czytelnikowi odnalezienie szukanej bitwy. Bo nie trzeba czytać po kolei, można czytać o konkretnej bitwie, czytać o bitwach z danego okresu historycznego, który nas interesuje, albo przeczytać całość.

Sposób wydania bardzo mnie zaskoczył. Poczułam się rozpieszczona jako czytelnik. Nic na to nie poradzę, że jakość wydania ma dla mnie duże znaczenie. Ta książka jest pięknie wydana: twarda oprawa, przejrzysty spis treści, mnóstwo zdjęć i ilustracji oraz prosty język, który trafi do każdego (tylko nie mylić z prostackim).

Kilkunastu autorów w sposób ciekawy przedstawiło 50 bitew Polaków. Jednak schemat rozdziałów jest taki sam: autor, data bitwy, miejsce bitwy, a na końcu bibliografia, która może okazać się pomocna, jeśli czytelnik zechce pogłębić wiedzę. Autorzy przedstawiają fakty, dementują plotki i snują rozważania. Można poczytać i porozmyślać. O przyczynach zwycięstw, uwarunkowaniach historycznych i przywódcach, którzy stanęli na czele danej bitwy. O wpływie każdej z bitew na historię kraju i Europy. Prosto i ciekawie.

Dużo zaletą, moim zdaniem, jest to, że tak książka jest dla każdego. Mój nastoletni syn czytał z zaciekawieniem, ja sama czytałam z przyjemnością i mój tata wyraził chęć przeczytania. Czyli każdy znajdzie coś dla siebie. 

Znalazłam tylko jeden minus. Książka jest ciężka. Nie da się jej zabrać do tramwaju czy w kolejkę do lekarza. Ale idealnie sprawdzi się na długie wieczory w domu.

Polecam.

wtorek, 8 stycznia 2019

Kraina snów. Owoc granatu. Maria Paszyńska.

TYTUŁ: Kraina snów
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 353
DATA PREMIERY: 3 października 2018 
CYKL: Owoc granatu (tom 2)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Jak ja się bałam tej książki! 
Nie lubię, kiedy akcja książki dzieje się poza europejskim kręgiem kulturowym, jakiś książę perski, jakieś żony. A do tego jeszcze wielka miłość na gorących piaskach Iranu. Brrr...
A jednocześnie chciałam poznać dalsze losy sióstr Łukowskich!

A ponieważ część pierwsza pt. "Dziewczęta wygnane" zakończyła się tak, że... brak słów, to sięgnęłam pełna obaw po kolejną.

W pierwszym tomie panny Łukowskie z rodzimych Kresów poprzez syberyjskie piekło kończą podróż w Iranie. Towarzyszymy im w poznawaniu tego słonecznego kraju. 
Jest miłość, jest zazdrość, ale jest i śmierć, i nienawiść.
Pojawia się książę, prości Persowie, ale też i dawne demony, które nie pozwalają żyć spokojnie.

Elżbieta i Stefania, siostry, które powinno połączyć wspólne doświadczenie piekła na ziemi, postanawiają, że każda pójdzie swoją drogą. Każda ma z nich inny charakter, temperament i priorytety. Bliźniaczki rozstają się.
I od tego momentu śledzimy losy obu sióstr oddzielnie. 
Żadnej, jednak, życie nie układa się po jej myśli. 
Jedna z nich zaznaje miłości, która odgania widma przeszłości.
Druga z sióstr walczy z wojennymi demonami, które nie pozwalają zaznać miłości.
Specjalnie nie chcę pisać zbyt szczegółowo, bo odkrywanie kolejnych losów byłych sybiraczek jest niesamowicie ekscytujące.

I podobnie jak w poprzedniej części, tak i w tej niesamowicie poruszyły mnie relacje miedzy siostrami. Pełne emocji, niedopowiedzeń i niezagojonych ran. 

Autorka w cudowny sposób opisała Iran i jego mieszkańców. Kraj życzliwych ludzi, którzy przyjęli do swojego kraju Polaków przybywających z syberyjskiego piekła. Którzy otoczyli opieką nie zważając na choroby i inne problemy związane z zesłańcami. Choć zdarzały się sytuacje o których czytałam ze łzami .
Do tego Paszyńska tak opisała potrawy kuchni irańskiej, że momentami z trudem mogłam przebrnąć. Robiłam się głodna. Iran został przedstawiony jako kraj pełen smaków, kolorów i zapachów. Widziałam to wszystko oczami wyobraźni. Same pyszności: szafran, daktyle, brzoskwinie.

W tym tomie autorce też udało się "przemycić" lekcje historii. Przecież znane mi są te fakty z historii wojennej i powojennej osób wywiezionych na Syberię, ale i tu Paszyńska potrafiła mnie zaskoczyć. Było i trochę historii i trochę polityki. Ale wszystko podane w odpowiednio dawkowanych porcjach. Świetnie dopełnienie rodzinnej historii Łukowskich.

Podsumowując:
Fabuła poprowadzona jest tak, że książkę trudno odłożyć.
Zwroty akcji, jak to często w życiu, zaskakujące i pełne emocji.
Siostry i ich relacje pokazane tak, że momentami czytałam ze łzami w oczach. A jedną z nich miałam ochotę potrząsnąć. Wkurzałam mnie, egoistka jedna!
Przeżycia kobiet i ich pełne wspomnień i emocji koleje losu wzruszały przeogromnie.
Opisy Iranu i jego mieszkańców barwne i interesujące.
Lekcje historii ciekawe i świetnie podane.
Relacje Polka-Irańczyk, w tym przypadku, wycisnęły ze mnie morze łez. Czyli emocje aż kipiały. Oj kipiały. A kiedy pojawił się pewien mężczyzna z przeszłości, to książkę dosłownie pochłaniałam. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć jak rozwinie się akcja.

I nagle książka się skończyła...
W TAKIM  momencie!?

Nie mogę się doczekać kolejnych części.
Dobrze, że dwie kolejne w tym roku. 

Polecam!

PS. Nie zapomnij o chusteczkach!

środa, 26 września 2018

Dom tęsknot. Piotr Adamczyk.

TYTUŁ: Dom tęsknot
AUTOR: Piotr Adamczyk
WYDAWNICTWO: Agora SA
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 512
Data premiery: 17 marca 2016

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Popatrzcie na nazwisko autora? Mnie od razu skojarzył się z TYM Adamczykiem. Aktorem. Ale to tylko zbieżność imion i nazwisk.

Autor jest filozofem z wykształcenia, dziennikarzem z zawodu. Urodzony we Wrocławiu. Po przeczytaniu dwóch Jego książek, uważam, że te informacje są ważne. Wiele wyjaśniają. Ja je odnalazłam po zapoznaniu się z lekturami autora i trochę zmieniło to mój odbiór. 

Przyznam się na początku. Mnie nie udało się od razu wciągnąć w fabułę. Miałam mieszane uczucia. Gdyby nie polecenie osoby, do której mam pełne zaufanie czytelnicze... Chcę przez to powiedzieć: nie zrażaj się początkiem! Z każdą kartką będzie coraz lepiej.

Wrocław. A w nim piękne kamienice. Poniemieckie. I polskie.
Dom tęsknot jest opowieścią o losach pewnej polsko-niemieckiej rodziny.
I o kamienicy, która ma swoją historię. Niemiecko-polską.
I o ludziach, którzy musieli odnaleźć się w powojennej rzeczywistości.
I o kraju, którego granice zostały zmienione po wojnie. 

Autor z niezwykłą dokładnością i dbałością o szczegóły historyczne przedstawił losy ludzi i czasy, w których przyszło im żyć. Poruszał wiele tematów trudnych i ciężkich w odbiorze w sposób, który pomimo zadumy potrafił wywołać uśmiech. I w takich momentach, w moim odczuciu, "wychodził" z autora filozof. I nie jest to, broń Boże, zarzut, ale komplement. 

Adamczyk zmusił mnie do bardzo wielu przemyśleń. Nigdy nie zastanawiałam się, jak wielka była migracja ludzi po wojnie. Jak wiele zmieniało się w życiu przesiedleńców. Jak duża była różnica kulturowa, mentalna, społeczna i cywilizacyjna pomiędzy Ziemiami Odzyskanymi, a Kresami Wschodnimi. Jak wyglądało życie małżeństw mieszanych, polsko-niemieckich. Bardzo dużo tematów udało się autorowi poruszyć w sposób interesujący i zabawny jednocześnie. U mnie nie wywoływało to poczucia zamieszania tylko raczej, wraz z  przerzucanymi kartkami, wrażenie układania się wszystkich wątków w cudowny kobierzec polsko-niemiecko relacji.

I jeśli jeszcze do tego wszystkiego dołożymy rewelacyjne poczucie humoru, dystans, ironię, brak patosu, zabawę słowem i ciekawe porównania, to wychodzi nam z tej mieszanki książka, od której trudno się oderwać. Jest interesująco, wciągająco, refleksyjnie, dowcipnie i edukacyjnie. I jakby tego było mało, to jeszcze są jakieś zagadki, tajemnice, ciekawostki i dbałość o drobiazgi, które powodują, że autor dołącza do moich ulubionych pisarzy. I "ląduje" na półce: Odkrycie Roku, obok Macieja Siembiedy, Krzysztofa Koziołka i Krzysztofa Bohusa. Kurcze, no! I wyszło na  to, że w tym roku poznałam samych interesujących autorów współcześnie piszących. Brawo Panowie! 

Czyli jednym słowem: POLECAM!

niedziela, 10 września 2017

Rejwach. Mikołaj Grynberg

TYTUŁ: Rejwach
AUTOR: Mikołaj Grynberg
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Nisza
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON:  129
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Dziś chcę opowiedzieć o niezwykłej książce. Niewielkiej objętościowo, ale przepełnionej emocjami.

Z książkami tego autora spotkałam się już wcześniej. Były to "Ocaleni z XX wieku" i "Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne". Obie pozycje zawierające duży ładunek emocjonalny. Ciekawe w prostocie i nie zawsze dające odpowiedzi na stawiane pytania.

Sięgając po "Rejwach" wiedziałam czego się spodziewać. Autor w moim odczuciu jest wspaniałym obserwatorem stosunków polsko-żydowskich. Nie ucieka od trudnych pytań, niewygodnych tematów czy snucia odważnych wniosków.

Ta pozycja jest trudna. I jest ważna. Wyłania się z niej pogląd, że wojna nie skończyła się w 1945 roku. Ona krąży w krwiobiegu współcześnie żyjących. Trauma przenoszona jest z pokolenia na pokolenie. Jest zapisana w genach.

Kiedy czytam wspomnienia osób, które przeżyły wojnę, to zawsze się zastanawiam się jak one się odnalazły w nowej rzeczywistości po zakończeniu wojny. Nigdy się nie rozmyślałam nad tym, jak to jest być dzieckiem ocaleńca...

Grynberg umieścił w swej książce 30 opowiadań. Każde jest inne. Każde skłania do myślenia. Prostota i szczerość. Opowieści o współcześnie żyjących potomkach Żydów, którzy ocaleli... O tym, jak to jest być Żydem w Polsce. Albo jak to jest nie być Żydem.

Cenię autora za to, że nie boi się trudnych tematów i krępujących pytań.
Że "wali" prosto z mostu.
Nie owija w bawełnę.
Nie ściemnia.

Uwielbiam jego styl wypowiedzi. Bez zbędnych ozdobników. Bez upiększania.

Polecam czytać Grynberga.
Ale tę pozycję jako ostatnią.

I jeszcze jedno. Autorem zdjęć jest sam pan Mikołaj. Przepiękne zdjęcia. Mnie zachwyciły.

Polecam szczerze.

PS. Rejwach to potocznie gwar, zamieszanie. I taka jest ta książka: mnóstwo głosów, różnych, sprzecznych, szczerych, głośnych.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...