Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nazizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nazizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2022

Żony nazistów. Kobiety kochające zbrodniarzy. James Wyllie



TYTUŁ: Żony nazistów
Kobiety kochające zbrodniarzy.
AUTOR: James Wyllie
WYDAWNICTWO: Agora S.A.
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 357
DATA PREMIERY: 6 maja 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Zastanawiałeś się kiedyś kim były kobiety, które stały u boku najważniejszych mężczyzn w Trzeciej Rzeszy? Czy były to tylko piękności nieświadome działalności swoich mężów? Wyllie w swej książce próbuje przedstawić nam te Niemki, ich związki i przyjaźnie na tle zmieniających się czasów.
Oto główni bohaterowie tej książki:
Magda Quandt i Joseph Geobbels
Lina von Osten i Reinhard Heydrich
Adolf Hitler i Eva Braun
Gerda i Martin Bormann
Heinrich i Margaret Himmler
Emma i Hermann Goring
Rudolf i Ilse Hess

Książka podzielona jest na 4 części.

Pierwsza, Sięgając szczytu, pokazuje nam jak powstawały związki najwyższych rangą nazistów.

Część druga, Wielki świat, to okres rozkwitu nazizmu. Czas wielkich przyjęć, wizyt w teatrze i korzystania z przywilejów, jakie dawało członkostwo w NSDAP.

Część trzecia, Długa droga ku klęsce, to czasy wojenne i zmieniająca się rzeczywistość, która z każdym dniem wywoływała coraz więcej pytań o przyszłość.

Część czwarta, Po kataklizmie, to próby odnalezienia się w nowych powojennych realiach. 

Lektura ta napisana jest bardzo przystępnym językiem i autor potrafi wzbudzić zaciekawienie u czytelnika. A jednocześnie jest bardzo nierówna. Momentami odnosiłam wrażenie, że autor chciałby, aby jego tekst zmierzał ku poważnym reportażom z pierwszych stron gazet, a z drugiej strony inne fragmenty trochę trąciły mi informacjami niczym z Pudelka. Która, którą lubiła, a której nie trawiła, z kim się chętnie spotykała, a której unikała. 
I tak zastanawiałam czy taki podział na rozdziały to dobry pomysł. Układ chronologiczny, a nie tematyczny nie bardzo mi przypadł do gustu. W każdym rozdziale jest mnóstwo nazwisk, dat i wydarzeń. Można się pogubić. Dla mnie lepszym pomysłem byłoby, gdyby autor każdemu związkowi poświęcił osobny rozdział i skupił się na jednej parze i śledził jej losy na przestrzeni lat.

Powyższe uwagi nie zmieniają faktu, że książka jest godna uwagi. Można się dużo dowiedzieć jakie społeczne i towarzyskie stosunki panowały w Trzeciej Rzeszy pomiędzy najważniejszymi nazistami i ich rodzinami. Jak wyglądało życie z osobą na politycznym świeczniku. Jak kobiety radziły sobie w czasach rządów Hitlera. 
Zaletą są też zdjęcia i pokaźna bibliografia. 

Mnie ta pozycja skłoniło do wielu pytań. Czy można wyrzec się swoich przekonań na rzecz wygody? Czy życie w złotej klatce jest możliwe na dłuższą metę? Czy wiara w wodza może tłumaczyć wszystko? I wiele jeszcze pytań może czytelnik sobie stawiać w trakcie czytania.

Polecam.

sobota, 8 stycznia 2022

Niebieska walizka. Pożegnanie z Breslau. Marianne Wheelaghan

 

TYTUŁ: Niebieska walizka. Pożegnanie z Breslau
AUTOR: Marianne Wheelaghan
WYDAWNICTWO: Silesia Progress
GATUNEK: powieść/biografia
STRON: 246
Data premiery: 26 października 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Książka ta to przykład, kiedy dziennik odnaleziony po latach dostaje drugie życie i tafia do rąk czytelników. Antonia była Niemką mieszkającą w Breslau. Było dwudziestolecie międzywojenne. Nastolatka prowadziła dziennik, w którym opisywała dzień po dniu. Kiedy po wielu latach długiego życia umiera w podeszłym wieku, córka musi zrobić porządek z rzeczami mamy.
I wtedy znajduje walizkę swojej zmarłej rodzicielki. Zaczyna czytać i postanawia wydać na podstawie tych zapisków i listów książkę. Ponieważ w materiałach są luki czasowe, to autorka zaznacza to już na wstępie:
„... książkę traktować należy nie tyle jako dokument historyczny, lecz bardziej jako autorską interpretację materiału źródłowego".

Tonia mieszka z rodziną w Breslau. Ma dwie siostry i dwóch braci. Jest rok 1932, kiedy dziewczynka zaczyna pisać dziennik. I tak jak śledzimy na kartach dorastanie Antoni, tak też przyglądamy się jak rośnie w siłę narodowy socjalizm w Niemczech. Patrzymy na te wszystkie zmiany oczami nastolatki. Obraz ten różni się od opowieści osoby dorosłej. Dziewczyna ma problemy, jak każda nastolatka, ale opisując rzeczywistość nie wszystkie zmiany wokół rozumie. Np. dlaczego, w wyniku zmian politycznych, mama, która jest lekarką straciła pracę, choć do żadnej partii nie należy? Albo, dlaczego niektórzy rówieśnicy znikają z jej życia? 
Polityka wkracza w życie rodziny. Dzieli ich i wywołuje emocje. Jeden z braci zapisuje się do Hitlerjugend, a drugiego zaczynają fascynować komuniści. Członkowie familii zaczynają mieć różne poglądy na otaczającą rzeczywistość i na tym tle dochodzi do spięć i konfliktów. Zresztą nie tylko w rodzinie. Miałam nieodparte wrażenie, że ta komórka społeczna to przykład jak podzielone było społeczeństwo i jakie zmiany w nim zachodziły.

I choć fabuła może wydawać się trochę chaotyczna, to trzeba wziąć pod uwagę, że Antonia pisała dziennik będąc nastolatką, a później kobietą. To nie są spisane wspomnienia. Pisała to, co widziała i czuła na bieżąco. Wiele spraw nie rozumiała, wiele mocno przeżywała. O tym trzeba pamiętać w trakcie czytania.
Mnie trochę niepokoją słowa autorki, które przytoczyłam wcześniej. Zastanawiam się ile w tej powieści jest słów Antoni, a ile „autorskiej interpretacji" jej córki? 
Nie zmienia to faktu, że opisany życiorys młodej Niemki jest smutny i przygnębiający. Nie miała lekkiego życia. Była świadkiem wydarzeń, o których nie da się zapomnieć. Doświadczyła rzeczy, których nikt nie chciałby przeżyć. A gdy do tego dodamy tło historyczne, które świetnie przedstawia Antonia w dzienniku, to można mieć ciarki na plecach. Pomimo młodego wieku, dziewczyna umiała dostrzec pewne absurdy czy zmiany, jakie zachodziły wokół niej. Choć nie wszystko rozumiała, to zadawała sobie różne pytania. I my, znając późniejszą historię, możemy zadawać sobie rozmaite pytania.

Podsumowując: niezwykłe świadectwo dziewczyny, która dzięki swoim zapiskom pozwoliła nam spojrzeć na rosnący w siłę narodowy socjalizm i zmiany jakie zachodziły w niemieckim społeczeństwie.

Polecam.

środa, 25 sierpnia 2021

Dziewczyna z białym psem. Anne Booth.

 

TYTUŁ: Dziewczyna z białym psem. 
AUTOR: Anne Booth
WYDAWNICTWO: Akapit Press
GATUNEK: literatura młodzieżowa
STRON: 199
DATA PREMIERY: rok 2017 




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Na tę książkę trafiłam przypadkiem. A ja podobno nie wierzę w przypadki. 
Mam zwyczaj przeglądać zasoby biblioteki filtrując książki pod względem tematu. I tak po wpisaniu hasła: nazizm pokazała mi się ta książka. Patrząc na okładkę myślałam, że doszło do pomyłki. Zaczęłam drążyć problem i skończyło się na tym, że ją wypożyczyłam.

W zasadzie to mogłabym o niej napisać trzy zdania:
Powinna być lekturą w szkole.
Do tej książki zakładka nie jest potrzebna.
Chusteczki za to są niezbędne.

Jest to powieść z kategorii literatura młodzieżowa, więc już absolutnie, wydaje się, nie dla mnie. Ale jednocześnie jest to jedna z lepszych książek, jakie czytałam. Dlaczego? Bo w piękny sposób porusza wiele tematów i budzi mnóstwo emocji, które towarzyszą okresowi dorastania.

Zakładka jest zbędna nie z powodu małej liczby stron, ale dlatego, że jest napisana w taki sposób, który trzyma czytelnika w ryzach i nie pozwala zrobić przerwy w czytaniu, zmusza do wielu refleksji.

Chusteczki są obowiązkowe. Pomimo tego, że tematy wojenne zgłębiam od lat, to ta książka wycisnęła ze mnie wiele łez. I to nie tylko w związku z tematyką wojny. Autorka potrafi tak operować słowami, że łzy same cisną się do oczów. I do tego ani przez moment nie jest ckliwie czy pompatycznie. 

A o czym ona jest? Fabułę można streścić w kilku zdania. Angielska nastolatka marzy o psie. Rodzice nie chcą się zgodzić. Za to babcia przygarnia psiaka. I w niedługim czasie zapada na zdrowiu. Dziewczynka opiekuje się psem, a rodzice doglądają babcię w szpitalu. Nestorka rodu swoimi słowami i zachowaniem budzi niepokój wśród rodziny. Wraca do lat swojego dzieciństwa i mówi rzeczy niezrozumiałe współczesnym. Wnuczka znajduje w szafie zdjęcia i listy babci. I to okazje się kluczem do wyjaśnienia całej sprawy. Wydaje się banalne, nie? Ale autorka wplata w tę historię mnóstwo innych wątków, nie mniej ciekawych.
Powiem szczere, że kiedy czytałam, to cały czas zastanawiałam się gdzie ten nazizm. Bo przecież pod takim hasłem wyskoczyła ta książka w bibliotece. Zalecam cierpliwość!

Mamy w tej powieści dwa wątki: współczesny i wojenny.
W materii współczesnej mamy bardzo różnorodną problematykę: uchodźców, migrantów zarobkowych, niepełnosprawności, narodowości, zagubienia, miłości, rozwodów, miłości do zwierząt, niezrozumienia, wykluczenia, starości, rodziny, chorób, wspomnieniową. Wydaje się dużo i różnorodnie. Bez obaw, autorka wspaniale to wszystko połączyła.
W kwestii wojennej występują takie zagadnienia, jak: nazizm (tak, jest!), wychowanie dzieci, nacjonalizm, indoktrynacja, propaganda, obojętność, strach, miłość do zwierząt, wykluczenie, narodowość, niepełnosprawność, starość i choroba. Tu też bez obaw. Wszystko świetnie współgra.

A jak pisarka połączyła to wszystko? Dla mnie po mistrzowsku. Pokazała, że można pisać o takich problemach, jak obozy koncentracyjne i wszechobecna śmierć w sposób delikatny i bez epatowania drastycznymi opisami. Że wiele problemów i zagadnień z przeszłości można odnaleźć w teraźniejszości. Że historia lubi się powtarzać. Że nie możemy być obojętni. Że przeszłość nie jest tylko przeszłością, ale powinna być też nauczką dla przyszłych pokoleń. Że młodzież, bez względu na lata, w jakich żyje, ma podobne problemy i radości. I mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. W końcu znalazłam powód, dlaczego tę książkę umieszczono w tematyce nazizm. Ale to już pozostawiam do samodzielnego odszukania.

Podsumowując: bardzo mądra i ciekawa książka, która porusza mnóstwo tematów bez szumnych haseł i moralizatorskich wstawek. Daje do myślenia, nie tylko młodzieży.

Polecam. 

PS Zwróć uwagę na temat baśni. Cudownie przedstawiony.

wtorek, 17 sierpnia 2021

Sonnenschein. Daša Drndić

 

TYTUŁ: Sonnenschein
AUTOR: Daša Drndić 
WYDAWNICTWO: Czarne
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 472
DATA PREMIERY: 1 marca 2010 
SERIA: Sulina

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kolejna książka, która zostawia czytelnika na bezdechu. I następna, która jest trudna w odbiorze i jednocześnie niesamowicie intrygująca. 

Daša Drndić to chorwacka pisarka. Choć napisała 5 książek, to w Polsce została wydana tylko jedna: Sonnenschein. Jej książki były tłumaczone na wiele języków.

Autorka porusza bardzo ważny i jednocześnie niewygodny temat, jakim jest Stowarzyszenie Lebensborn. I choć to jest, według mnie, temat główny, to nie tylko na nim skupia się Chorwatka. Porusza mnóstwo innych tematów, a wszystkie związane są z drugą wojną światową. Obozy koncentracyjne, getta, pogromy żydów, uprowadzenia dzieci w celu zniemczenia, Czerwony Krzyż czy działania Kościoła katolickiego. I to wszystko, przynajmniej na początku, wydaje się z sobą niepowiązane, porozrzucane niczym puzzle z różnych układanek. Do takiego narracyjnego chaosu trzeba przywyknąć. Gwarantuję, że wraz z przerzucanym kartkami wszystko będzie się układać w spójną całość. Duża liczba nazwisk, dat, miejsc może wydawać się przytłaczająca. Zalecam cierpliwość.

W historię rodziny Tedeschi, która wydaje się osią tej książki, wplecione jest mnóstwo innych opowieści. I wielokrotnie powtarzane zdanie, które wraz z treścią robi niesamowite wrażenie:

Za każdym imieniem kryje się historia.

Autorka wymienia z imienia i nazwiska (!) około 9 tysięcy Żydów deportowanych z Włoch albo zabitych we Włoszech i w krajach, które Włochy okupowały między 1943 a 1945 rokiem. 
I tutaj nasuwa mi się cytat, bo jak napisała Hanna Krall:

Nie mają nagrobków, niech będą w książce.

Oprócz przejmującej treści zwraca uwagę styl. Ta lektura może wydawać się napisana sucho i bez emocji. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Tak naprawdę to jest mieszanka stylów: czasami pisane językiem literatury pięknej, momentami niczym reportaż, a w innych fragmentach można dopatrzyć się zmierzaniu ku poezji. Może to wydawać się męczące, ale tak nie jest. Gdy już czytelnik zagłębi się w temat, to ta mieszanka wywołuje niesamowite emocje. A tym bardziej że to o czym pisze autorka, to czysta literatura faktu. 

Na koniec mam jeszcze jedną uwagę. Moim zdaniem jest to książka dla osób, które znają historię drugiej wojny światowej. Chociaż trochę, ale znają. Uważam, że osoba, która nie ma pojęcia o tematyce bardzo szybko się zgubi i nie odnajdzie się w mnogości poruszanych zagadnień. To nie jest lektura dla osób zaczynających zgłębiać tematykę wojenną.

Podsumowując: bardzo dobra pod względem faktograficznym, ale bardzo specyficzna pod względem stylu. Ciekawa i trudna. Refleksyjna i emocjonalna.

Polecam. 

piątek, 22 lutego 2019

Mój ojciec był nazistą. Część 2. Tatiana Freidensson

TYTUŁ: Mój ojciec był nazistą. Część 2
AUTOR: Tatiana Freidensson
WYDAWNICTWO: REA-SJ
GATUNEK: literatura współczesna/literatura faktu
STRON: 247
DATA PREMIERY: 17 MAJA 2108 




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Ostatnio spotkałam się z nowym, dla mnie, terminem: "trauma drugiego pokolenia". Odnosi się ona do dzieci osób ocalałych z zawieruchy wojennej. Dzieci, które mają rodziców, ale nie mają dziadków,cioć ani dalszej rodziny. Wszystkich ich zabrała wojna. 
Po książce Tatiany dochodzę do, może śmiałego, wniosku, że to określenie pasuje także do dzieci i potomków nazistów. Oni, jak sami o tym mówią, przejęli winę w genach. Zachowania i reakcję na bycie potomkiem zbrodniarza wojennego są skrajnie różne: od wyparcia i unikania mediów aż do współpracy z neonazistami. To może przedstawię bohaterów tej książki:

Bettina Goring - stryjeczna wnuczka reichsmarszałka Hermanna Goringa. Ukryta przed światem na amerykańskiej ziemi. 

Richard von Schirach - syn Baldura von Schiracha, przywódcy Hitlerjugend i gauleitera Wiednia. Po wojnie wychowanek wielu domów dziecka. Sinolog, tłumacz z chińskiego.

Katrin Himmler - stryjeczna wnuczka Heinricha Himmlera, od 1943 roku Ministra Spraw Wewnętrznych.


Klaus Gerhard Saur - syn Karla-Otto Saura, wysokiego urzędnika ministerstwa gospodarki.

Potomkowie Alberta Speera, osobistego architekta Hitlera.

Autorka z dużym trudem odnajduje potomków nazistów i jeszcze większym wysiłkiem namawia ich do współpracy. Jak się okazuje, jej narodowość jest dla niektórych problemem. No, bo jak z Rosjanką rozmawiać o wojnie? 
Autorka stawia pytania i nie unika trudnych stwierdzeń. I nie daje się "spławić" pytającemu. Pyta wprost i docieka. Ale też komentuje zachowania czy wypowiedzi pytanych. Snuje przypuszczenia.
Nie jest obiektywna, jak sama pisze. Czasami odkrywa kulisy pracy dziennikarskiej, a czasami doprowadza rozmówców do intymnych wyznań.


Książka jest interesująca, ciekawie napisana i skłania o wielu refleksji. 

Jedna myśl nie daje mi spokoju: tak jak naziści wierzyli w genetykę i geny, tak i ich potomkowie w nie wierzą. Choć powody są zupełnie inne. Czy poczucie winy można otrzymać od przodków w genach? 
Wiele pytań zostało mi w głowie po lekturze tej książki, a pewnie jeszcze wiele pojawi się z czasem.

Polecam.

PS. To jest druga książka Tatiany Freidensson. O pierwszej części możesz poczytać na moim blogu.


piątek, 27 lipca 2018

Rausz. Tomasz Białkowski

TYTUŁ: Rausz
AUTOR: Tomasz Białkowski
WYDAWNICTWO: Muza S.A
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 432

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jest jedna z niewielu książek, o których nie wiem co napisać.
Ja ją przeczytałam już w styczniu, a mamy koniec lipca. A ja nadal nie umiem określić co o niej sądzę.

Po tę historie sięgnęłam z kilku powodów.

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to okładka. Mocno przyciągnęła moje oko. I jest taka jak lubię: tajemnicza i niejednoznaczna.

Od wielu lat czytam o drugiej wojnie światowej i dlatego SS-man na okładce to jest to, co daje mi powód i nadzieje na dobrą lekturę.

Zanim sięgnęłam po tę książkę, to spotkałam się z wieloma bardzo pochlebnymi opiniami osób, z którymi mam podobny gust czytelniczy. I kilkoma zupełnie świetnymi recenzjami.

Zarys fabuły jest zachęcający: młody, pruski arystokrata, członek SS, ma uczestniczyć w akcji T4. Ma oczyścić naród niemiecki z elementów niepożądanych takich jak: chorzy umysłowo, alkoholicy,  upośledzeni psychicznie, chorzy na padaczkę itp. Ale los okazuje się przewrotny...
Nie mogę napisać nic więcej żeby nie psuć Ci czytania.

I po co to piszę?

Wszystko, co napisałam wyżej wskazywało, że będzie to dla mnie książka idealna.
Ale niestety.
Nie zaiskrzyło.
Nie wzbudziło we mnie żadnych emocji.

Główny bohater okazuje się okrutny i pozbawiony skrupułów. Dla mnie jest on jednym z wielu, którzy bezrefleksyjnie wykonywali rozkazy. Nie umiem określić jednoznacznie jakie wzbudzał we mnie emocje.
Tematyka miała mi zostać w głowie... jak czytałam w opiniach. Albo ja już mam za dużo książek przeczytanych o T4, albo autor nie potrafił wyzwolić we mnie żadnej refleksji.
Akcja momentami jakby obumarła, przygnieciona dużą ilością opisów. Opisy nie powodowały u mnie zaciekawienia, ale znużenie.

Temat zaiście ciekawy. I trudny. Zwłaszcza, że jak podają niektóre źródła w latach 1939-1944 zamordowano w ramach tej akcji ponad 200 tys. chorych i upośledzonych ludzi. 

Moim zdaniem autor nie udźwignął tematu. Albo ja nie zrozumiałam jaki był zamysł Białkowskiego.

Choć, jakby się zastanowić... To, osoby, które jeszcze nic nie czytały w tej tematyce mogą być zadowolone z tej książki. I, choć, bohater to postać fikcyjna, to w tej lekturze występuje dużo postaci znanych z historii. Można poszerzyć swą wiedzę i poczytać o kilku faktach historycznych. 

Czy polecam?
Oczywiście!
Sprawdź, Czytelniku, sam czy mam rację.

sobota, 2 grudnia 2017

Noszę jego nazwisko. Norbert Lebert, Stephan Lebert



TYTUŁ: Noszę jego nazwisko.
AUTOR: Norbert Lebert, Stephan Lebert
WYDAWNICTWO: Świat Książki
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 152
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie ksiażek


"W tej książce zajęliśmy się dziećmi, które  nigdy nie uwolniły się od obrazu swoich ojców".
Przedstawiam ojców:

Heinrich Himmler. Popełnił samobójstwo w dniu aresztowania połykając truciznę.

Był naczelnym dowódcą  SS.
"SS-mani byli to najlepsi z najlepszych, najbardziej nazistowscy ze wszystkich nazistów".
"To on powołał do życia Aktion Lebensborn, zakład  hodowli pięknych, jasnowłosych aryjczyków". Gudrun Himmler "(...) lubi także występować na rozmaitych neonazistowskich imprezach. Pozwala się wielbić". Utrzymuje kontakty z neonazistami.

Martin Bormann. Sekretarz Hitlera. Uważał się za szarą eminencje w Państwie Hitlera. Po wojnie został uznany za zaginionego. Zostawił ósemkę dzieci. Gerda Bormann umarła w 1946 roku. Dzieci zostały umieszczone w rodzinach zastępczych. Najstarszy syn, Martin Bormann junior, został księdzem i misjonarzem. I jako jedyny z ósemki rodzeństwa ma zdjęcie ojca na biurku...


Baldur von Schirach. "Młodzieżowym przywódcą NSDAP stał się, mając 24 lata". Był przywódcą Hitlerjugend. Został  skazany na 20 lat za zbrodnie przeciwko ludzkości i odsiedział wyrok w więzieniu Spandau. Ojciec czwórki dzieci. Żona wystąpiła o rozwód, ale dzieci regularnie odwiedzały ojca.


Hans Frank. Był generalnym gubernatorem Polski ze specjalnym zadaniem ludobójstwa. Powieszony 16 października 1946 roku. Zostawił piątkę dzieci. Niklas Frank jest najmłodszy z nich, a Norman najstarszy. Norman: "nie jestem nazistą". Niklas, dziennikarz, jest ziejącym nienawiścią do własnego ojca mężczyzną, który budzi wiele skrajnych emocji.


Hermann Göring. w latach 1935–1945 dowódca niemieckiego lotnictwa wojskowego (Luftwaffe). Popełnił samobójstwo w nocy przed egzekucją w Norymberdze. Edda Göring powiedziała w jednym z wywiadów: "Był dla mnie dobrym ojcem i zawsze mi go brakowało".


Rudolf Hess. Był zastępcą Hitlera. Wolf-Rudiger Hess jest jego długo wyczekiwanym synem. Odmówił służby w wojsku. I wtedy świat zwrócił na niego uwagę.

Wolf Rudiger Hess całe życie walczył o uwolnienie ojca. Chętnie nazywał go "męczennikiem pokoju". Nie uwierzył  w samobójczą śmierć ojca. A wnuczek Rudolfa Hessa, Wolf Andreas, pracuje nad stworzeniem strony internetowej poświęconej dziadkowi.


Książka niesamowicie ciekawa, czyta się ją jednym tchem. I cały czas, podczas czytania, gdzieś z tyłu głowy kołacze mi się myśl: jak pogodzić obraz kochającego ojca z wizerunkiem zbrodniarza wojennego? 
Z zainteresowaniem czytałam nie tylko o dzieciach ale i o żonach nazistów. Jak różnie potoczyły się ich losy... Sama jestem matką i żoną. 

Warto też zwrócić uwagę na autorów. To ojciec i syn. Syn kontynuował pracę ojca. Obaj są Niemcami. Ciekawie przedstawione niektóre wątki, zupełnie z innej perspektywy.

Bardzo dobrym  podsumowaniem są słowa Martina Bormanna: "(...) nie można uciec przed rodzicami, kimkolwiek by nie byli".

Polecam.

niedziela, 26 listopada 2017

Mój ojciec był nazistą. Tatiana Freidensson

TYTUŁ: Mój ojciec był nazistą.
AUTOR: Tatiana Freidensson
WYDAWNICTWO: REA-SJ
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 360
DATA PREMIERY: 16 listopada 2017 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Jak żyć mając w rodzinie nazistę?
Takie pytanie można postawić wszystkim bohaterom tej książki.

Zacznę od osoby autorki, bo ona ma tutaj duże znaczenie. Tatiana Freidensson to młoda rosyjska dziennikarka i producentka. Zrealizowała film "Dzieci Trzeciej Rzeszy", który cieszył się w Rosji niesłabnącym zainteresowaniem. A ponieważ do filmu nie weszły wszystkie zebrane materiały, to Tatiana postanowiła napisać tę książkę.
Freidensson opisuje swoje podróże w poszukiwaniu potomków nazistów, rozmowy z nimi, przytacza dokumenty i krótko przestawia fakty historyczne. Nie jest obiektywna, jak sama przyznaje. Zadaje pytania, snuje domysły, nie boi się dyskutować, ale ocenę postaci zostawia już czytelnikowi.

Poznajmy zatem osoby, które udało się namówić autorce do rozmowy.

Niklas Frank, syn Hansa Franka, urodzony w 1939 roku. Dziennikarz, mąż, ojciec. Człowiek żyjący z piętnem ojca nazisty. Mężczyzna noszący zdjęcie ojca. Ojca, którego właśnie zdjęto z szubienicy. Nie bójmy się tego napisać wprost: fotografię trupa. Zapytany przez autorkę po co nosi takie zdjęcie odpowiada, żeby mieć pewność, że ojciec nie żyje. Kiedy powiesili ojca Niklas miał 7 lat i był najmłodszym dzieckiem z piątki rodzeństwa. Każde z nich później musiało sobie samo poradzić z piętnem ojca zbrodniarza. Niklas opowiada o bracie Normanie, który w momencie wydania wyroku skazującego ojca miał 18 lat. O jego silnej więzi, o miłości, o życiu w powojennych Niemczech.
Najmłodszy z rodziny Frank wspomina też o swojej córce, która "uznała, że nawet drugie pokolenie niesie jakąś część winy".
Autorka jedzie z Frankiem juniorem do Norymbergi. Do więzienia, w którym siedział Hans. I w którym go powieszono.
Osoba Niklasa wzbudza dużo kontrowersji. Że "chory na głowę", że nie potrafi wybaczyć, że żywi się nienawiścią do rodziców. Ale padają też stwierdzenia, że to "biedny" syn swego ojca, że należy mu współczuć, że to nie jego wina, że był synem takiego ojca. Autorka mnie ujęła tym, że się wcale nie "certoliła" z Niklasem. Zadawała pytania, prowokowała teoriami i była nieustępliwa w dociekaniu tematu. A ocenę osoby syna "króla Polski", jak siebie nazywał Hans Frank, pozostawia czytelnikowi.

Rainer Höss. Wnuczek Rudolfa Hössa, w latach 1940-1943 komendanta obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Obsesyjnie wręcz chroniący swoją prywatność. Syn Rudolfa, Hans-Rudolf podzielał poglądy ojca. Z powodu przyjaźni z żydowskimi dziećmi wysłał Rainera do szkoły z internatem. Czy Rainer czegoś się boi? Czy wierzy w obciążające geny zła? Co sądzi o odradzających się ruchach neonazistów? I jaki ma stosunek do czynów ojca i dziadka? I czy poczucie winy może "przeskoczyć" jedno pokolenie? Mnóstwo pytań i niewiele odpowiedzi.


Elizabeth Göring, bratanica Hermanna Göringa, głównodowodzącego Luftwaffe. Córka Alberta, brata Hermanna, z matki Żydówki. Zamieszkała obecnie w Peru. I co ma z tym wspólnego koncern Skoda? I kto "hodował" lwy, a kto lubił koty? I kto miał piękny głos? Czy fizyczne podobieństwo do okrytego hańbą krewnego pomaga czy przeszkadza?


Erwin Rommel. Marszałek polny. Jedyny syn Manfred Rommel. Manfred był nadburmistrzem Stuttgardu. Politykiem z wieloma odznaczeniami. Jak ojciec. Podobny, a jednak inny.


Claus von Stauffenberg. Syn Berthold von Stauffenberg. Claus postrzegany jest jako zamachowiec na życie Wodza. Jako zdrajca i przestępca. Ale czy na pewno nim był?


W mojej ocenie Tatiana wykonała kawał dobrej roboty. Książka jest subiektywna, ale daje czytelnikowi wiele powodów do przemyśleń. Ja zastanawiałam się nad siłą genów, nad wpływem wychowania na człowieka, nad poczuciem winy nie za swoje czyny. Długo mogłabym pisać. Mnie też autorka "kupiła" tym, że jako osoba urodzona w latach osiemdziesiątych XX wieku podeszła do tematu odważnie i bez zahamowań. Nie bała się zadawać pytań, nie obchodziła się ze swoimi bohaterami "jak z jajkiem", prowokowała przypuszczeniami i nie dawała się "spławić" brakiem odpowiedzi.

Polecam. Książka ta zostaje ze mną. I w głowie, i na półce.

PS. Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, to polecam książkę "Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił" autorstwa Jennifer Teege i Nikoli Sellmair.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...