Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Książnica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 stycznia 2023

Wszystko dla Emilii. Maria Paszyńska

 

TYTUŁ: Wszystko dla Emilii
AUTORMaria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 9 listopada 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Maria Paszyńska należy do grona moich ulubionych piszących współcześnie autorek. Każda z Jej książek przypadła mi do gustu, ale w różnym stopniu. I po tę powieść sięgnęłam bez wahania.

Fabuła w streszczeniu może wydawać się banalna. Podkreślę to wyraźnie: może się wydawać. Ale im więcej kartek za nami, to tym szybciej zmieniamy zdanie. Przynajmniej ja tak miałam. 
Jakub Modrzycki jest warszawskim zabawkarzem. Ma niesamowity talent, dobrze prosperującą firmę, piękną żonę, dwójkę dzieci i wspaniały dom. I nagle okazuje się, że żona go zdradza. Co poszło nie tak? Jak do tego doszło? Jakub nie dowierza, ale się nie poddaje. Postanawia zawalczyć o żonę i rodzinę. Ale jak zwykle u tej autorki diabeł tkwi w szczegółach.

Akcja osadzona jest w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Paszyńska przecudownie odmalowała tło historyczno-społeczne.
Tak samo jak świat tworzenia zabawek w opisywanym okresie.
Z wielkim wyczuciem i bez tanich chwytów literackich ukazała dwoje dojrzałych małżonków i ich emocje.
Jest to też powieść o pasji do tworzenia i uwielbieniu tego, co się robi. Tak mocno, że inne rzeczy umykają sprzed oczu. 
I do tego wszystko napisane jest przepięknym językiem. Tu nie ma zbędnych słów, a są za to przepiękne porównania i zdania na granicy poezji.

Przyznam szczerze, że na początku nie mogłam wczytać się w tę powieść. Nie bardzo wiedziałam, co autorka próbuje przekazać. Ale proszę mi wierzyć: z każdą przeczytaną kartką było coraz lepiej. Zupełnie jak z puzzlami: im więcej ich ułożysz, tym więcej widzisz układanego obrazka.

Jednym słowem: polecam!

piątek, 12 listopada 2021

Cuda codzienności. Maria Paszyńska

 

TYTUŁCuda codzienności
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść historyczna
STRON: 336
DATA PREMIERY: 27 października 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Żadna to tajemnica, że jestem fanką autorki i każdą nowość biorę w dniu premiery. Dziś z lekkim poślizgiem.
Uwielbiam pióro Marii i nie jestem obiektywna w ocenach.

Ta powieść jest troszkę inna niż wcześniejsze. A może to ja ją inaczej odebrałam? 
Nie będę streszczać fabuły, ale napiszę co mi w duszy grało podczas czytania.
A grało i to wiele emocji.

Codzienność. Nudna i powtarzalna. Takie pierwsze skojarzenia ma pewnie większość z nas. Im jestem starsza, tym bardziej doceniam tę nudę. Ten brak zawirowań i powtarzalność dni. 
A z czasem i małe cuda, które się zdarzają. Piękne wschody słońca w drodze do pracy czy pięknie wybarwione jesienne drzewa. Myślę, że to przychodzi z wiekiem. 

Marzenia. Bo któż nie ma marzeń? Czy warto za nimi gonić? Czy lepiej pozostawić w głowie?
Maciej Ciszak, bohater książki, czuje się inny odkąd pamięta. Marzy o porzuceniu przypisanej mu przez rodzinę roli i zamieszkaniu w wielkim mieście. Czy będzie szczęśliwy? Czy w wielkim mieście znajdzie to, czego szuka? 

Rutyna i utarte schematy społeczne. Czy trzeba się na nie godzić czy lepiej żyć według własnych? Maciej nie chce żyć tak, jak jego rodzice. Chce poznawać inne miejsca i żyć po swojemu. Ale czy warto rzucać wszystko, co sprawdzone i wyjeżdżać w nieznane?

Tradycja. Towarzyszymy rodzinie Macieja przy wigilijnym stole. Lata lecą, a skład rodziny przy stole się zmienia. Jak to w życiu. Tutaj polecam zwrócić uwagę na to jak ozdabiane były mieszkania. Aż trudno uwierzyć, że nie było choinki. Mieszkania stroili podłaźniczką. 

Tło historyczno-społeczne. Niesamowicie ciekawie przedstawione życie mieszkańców wsi i miasta. Różnice, które współcześnie się zacierają, ale w tamtych latach były bardzo widoczne. Ja też zwróciłam uwagę na to, jaki wpływ miały zmiany polityczno-gospodarcze na życie przeciętnego człowieka. 

W każdej powieści Paszyńskiej, tak i w tej, zwraca uwagę piękny język i plastyczność opisów. Uwielbiam bezkrytycznie. Wrażliwość autorki połączona z dbaniem o szczegóły dają niesamowity efekt. Mało który pisarz potrafi tak mnie chwycić za serce i wycisnąć tyle łez.

Podsumowując: tak jak napisałam na początku: jestem bezkrytycznie zauroczona twórczością autorki. Jej wrażliwość, dopracowanie szczegółów, piękny język i plastyczność opisów powodują, że książki Paszyńskiej trudno odłożyć. 

Polecam. 

PS1 Z uwielbienia dla autorki założyłam grupę na Facebooku o nazwie: Fani twórczości Marii Paszyńskiej. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam.
PS2 Na zdjęciu moja próba wykonania podłaźniczki, czyli poprzedniczki choinki.

czwartek, 4 lipca 2019

Powroty. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Powroty. Owoc granatu
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 302
DATA PREMIERY:  3 lipca 2019
CYKL: Owoc granatu (tom 4)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już ostatnie spotkanie z kresowymi siostrami. Powroty zamykają cykl Owocu granatu. Trudne jest to zadanie, by napisać o tej części tak, by za dużo nie zdradzić z fabuły i nie popsuć frajdy z czytania potencjalnemu czytelnikowi. Jak to w serii: kolejność obowiązkowa: Dziewczęta wygnane, Kraina snów, Świat w płomieniach, Powroty. 

Siostry Łukowskie wreszcie się spotykają. Ale Paryż, choć piękny, nie sprzyja zbliżeniu sióstr. 
Warszawa też nie wygląda tak, jak ją bliźniaczki zapamiętały. 
Wspomnienia wciąż wracają. Demony przeszłości nie odpuszczają.
Nie pomaga też obecność Jędrzeja Walickiego.
Ani córka, ani wnuczka nie wiedzą z jakimi traumami zmagają się Stefania i Elżbieta.

Nie będę więcej pisać o fabule.
Przedstawię tylko to, co mnie urzekło w tej części.

Ta część, jak i cała seria, wywołała we mnie wiele emocji. Bardzo różnych i niezwykle silnych. Poruszenie wielu ciekawych tematów skłaniało mnie do chwilowych przerw, aby przemyśleć i zastanowić się. Relacje pomiędzy siostrami, emocje związane ze spotkaniem Jędrzeja, tęsknota za mężem, problemy z córką, przeszłość, przyszłość i wiele innych. Mnóstwo dylematów i powodów do rozmyślań. 

Siostry u schyłku życia robią rozrachunek z przeszłością. Wspominają, analizują, zadają sobie pytania, rozmyślają. I znowu wiele kwestii, niewiele odpowiedzi. Pytań o ojczyznę, rodzinne korzenie, miejsce na ziemi, doświadczenia życiowe, politykę i religię. Spora dawka refleksji.

I w tym tomie także autorka "przemyciła" lekcję historii. Ale zrobiła to w sposób prosty i ciekawy. Nie zanudziła, a odmalowała ciekawe tło historyczne. I to samo dotyczy "wstawek" o polityce. Dla mnie obie te tematyki podane są w proporcjach idealnych. 

Podczas czytania zwróciłam uwagę jeszcze na pewien wątek, który wzbudza we mnie wiele rozterek. Jak żyć, kiedy przeżyło się piekło na ziemi? Czyli problem traumy wojennej. Czy można wrócić do "normalnego" życia, kiedy doświadczyło się rzeczy niewyobrażalnych? Czy można zapomnieć?  Od kiedy zgłębiam tematykę wojenną, to ten temat mnie nurtuje. W tej części znalazłam kilka bliskich mi stwierdzeń i wątpliwości. Autorka wykazała się niesamowitą wrażliwością i morzem empatii, które są mi bliskie. Bardzo emocjonująco opisała niektóre przeżycia. Łzy stawały mi wielokrotnie w oczach.

I to zakończenie... Czytałam 3 razy. Nie mogłam zatrzymać łez. 

Podsumowując:
Paszyńska posiada ogromną wiedzę, skończyła między innymi iranistykę, i to się czuje w trakcie czytania.
Rewelacyjnie wplata historie i politykę w fabułę.
Plastycznie oddaje klimat opisywanych miejsc i rzeczy. 
Emocjonująco opisuje przeżycia bohaterów.
Porusza wiele tematów i zmusza czytelnika do zastanowienia się.
Prowadzi fabułę w taki sposób, że trudno odłożyć książkę.
Zakończenie wyciska łzy. W każdym tomie tej serii.

Bohaterki tej serii są symbolem pokolenia, któremu wojna zabrała młodość i rozrzuciła po całym świecie. Pokolenia, które zostało brutalnie oderwane od swoich rodzinnych korzeni, pozbawione bliskich, znajomych, domów i ojczyzny. Pozostawione samo sobie ze swoimi doświadczeniami i traumami. Zostało pokoleniem naznaczonym niewyobrażalnym cierpieniem.

Jest lipiec, a ja w tym roku przeczytałam już 6 książek tej autorki.
Maria Paszyńska zdecydowanie zostaje jedną z moich ulubionych współcześnie piszących kobiet.

Polecam po stokroć.

środa, 24 kwietnia 2019

Świat w płomieniach. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ:  Świat w płomieniach
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 24 kwietnia 2019
CYKL: Owoc granatu (tom 3)

Egzemplarz recenzyjny dzięki wydawnictwu Książnica 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





To już trzecie spotkanie z kresowymi siostrami. I kolejne bardzo emocjonujące.

Ta część cyklu zaczyna się w 1963 roku, kiedy to Elżbieta i Stefania wiodą spokojne życie na gorących piaskach Iranu. I nie utrzymują kontaktów od lat. Pomimo tego, co przeżyły w skutych zimnem lasach Syberii, nie potrafią dojść do porozumienia i wieść zgodne życie. 
Obawiałam się, że ta część będzie słabsza. Teraz siostry prowadzą ustabilizowane życie i porównując ich poprzednie perypetie do obecnego stanu, to wydawać by się mogło, że może powiać nudą. Nuda? U Paszyńskiej? Nigdy w życiu!
Autorka zafundowała mi taką "karuzelę emocjonalną", że czytałam tę powieść "na raty". 
Poruszyła tak wiele tematów i dała tyle powodów do rozmyślań, że niektóre sceny opisane w książce wracały do mnie jak bumerang.

Dla mnie jednym z ważniejszych tematów, który poruszyła autorka i na który ja zwróciłam szczególną uwagę jest problematyka związana z powrotem do normalnego życia, kiedy przeżyło się piekło na ziemi. Siostry przeżyły wywózkę na Syberię, katorżniczą pracę, niewyobrażalny głód i doświadczyły wiele zła od drugiego człowieka. A były wtedy zaledwie nastolatkami. Czy po takich przeżyciach można wstawać co rano do pracy, funkcjonować jak reszta ludzi, a wieczorem spokojnie kłaść się spać? No właśnie, można? Czy wspomnienia na to pozwolą? Czy demony z przeszłości odejdą? Mnóstwo pytań i niewiele odpowiedzi. Kiedy wcześniej czytałam wspomnienia Sybiraków, to ten temat najczęściej mnie "męczył". Czy można zapomnieć?

Drugi temat, który mnie urzekł to historia Iranu. Paszyńska tak sprawnie wplotła historię tego kraju w losy sióstr, że całkiem "przypadkiem" dostajemy przemyconą lekcję historii. Sporo polityki, kultury i mentalności Irańczyków. Prosto i ciekawie. A ja przecież nie lubię polityki w książkach... I to niech będzie najlepsza rekomendacja.

Pani Maria poruszyła dużo więcej tematów niż opisałam wyżej. Jak choćby macierzyństwo, problemy małżeńskie, wpływ polityki na przeciętnego obywatela, patriotyzm, pasja w wykonywanym zawodzie, walka z traumą i wiele innych. Niech każdy czytający odnajdzie je sam.

A zakończenie? 
Ostatnie kilkanaście stron czytałam z zapartym tchem. Choć takiego zakończenia się spodziewałam i takiego oczekiwałam, to wcale mi to nie popsuło czytania. Jak zwykle były emocje i czytanie przez łzy.

Podsumowując: autorka z każdą przeczytaną przeze mnie książką, a ta jest piata, udowadnia, że posiada oprócz ogromnej wiedzy także niesamowitą wrażliwość i wyczucie. Potrafi zajrzeć czytelnikowi do serca i duszy i skłonić do wielu przemyśleń. A losy bliźniaczek zostaną w mym sercu na długo. Już czekam na kolejny i, niestety, ostatni tom tej serii.

Polecam.

PS. Mała podpowiedź: tom pierwszy: "Dziewczęta wygnane", tom drugi: "Kraina snów".

sobota, 6 kwietnia 2019

Ja, królowa. Bona Sforza d'Aragona. Renata Czarnecka

TYTUŁ: Ja, królowa. Bona Sforza d'Aragona
AUTOR: Renata Czarnecka
WYDAWNICTWO: Książnica.
GATUNEK: powieść historyczna
STRON: 432
DATA PREMIERY: 17 października 2018

Egzemplarz recenzyjny dzięki wydawnictwu Książnica 


Zdjecie autorskie Iza w labiryncie książek


To moje pierwsze spotkanie z autorką. Skusiłam się na tę powieść z dwóch powodów: zupełnie nie znam twórczości Czarneckiej, a ma na swoim koncie kilka książek; rzadko sięgam po lektury, których akcja rozgrywa się w XVI wieku. Postanowiłam to zmienić. A jak zakończyło się to moje wyjście poza strefę czytelniczego komfortu?

Powieść ta zaczyna się w momencie przybycia Bony do Krakowa. Zostaje koronowana królową Polski i panią na Wawelu. Śledzimy później jej losy i towarzyszymy w podróżach. Tak w skrócie można streścić fabułę. 

Czarnecka niesamowicie wciągająco i lekko napisała tę powieść. Czyta się z zapartym tchem i zaciekawieniem. Mnie zupełnie nie przeszkadzało, że znam losy Jagiellonów. 
Autorce udało się oddać klimat opisywanych czasów. Czułam ciepło z kominków wawelskich, słyszałam szelest sukien i huczny śpiew na wystawnych przyjęciach. Ale też szepty służby, kłótnie poselskie i tętent kopyt posłańców z dalekich krajów. Dałam się tej powieści ponieś i całkowicie zanurzyłam w opisywany klimat.

Pisarce udało się też wzbudzić we mnie emocje. Wyobraziłam sobie piękną, młodą włoską księżniczkę, która przybywa do nieznanego sobie kraju i ma poślubić mężczyznę dwukrotnie od niej starszego. Łzy mi w oczach stawały, kiedy umiera młoda królowa, synowa Bony. A lekarze jedyne co mogą zrobić, to upuszczać krew. A kiedy Bona towarzyszy w ostatnich chwilach mężowi, to trudno było się nie wzruszyć. Zdecydowanie Czarnecka wie jak poruszyć serce czytelnika. I jednocześnie nie popaść w tanią sensację.

Po skończonej lekturze doszłam do dwóch wniosków.

Autorka przedstawiła Bonę bez oceniania. Pokazała wielowymiarową postać, która budzi wiele kontrowersji i uwag. Czytelnik sam będzie musiał opiniować tę postać. To duży plus powieści, kiedy autor nie narzuca swojego osadu o opisywanej postaci.

Druga refleksja dotyczy szerszego tematu. Roli kobiet na przestrzeni lat. W trakcie czytania, jak po skończeniu, zastanawiałam się jak bardzo zmieniła się pozycja kobiety. Ojciec wydawał księżniczkę za mąż nie oglądając się na uczucia obojga. Liczył się bowiem interes kraju. Miała mieszkać z dala od swojej rodziny, wśród obcych ludzi, urodzić następcę tronu i ładnie wyglądać. Słuchać męża i nie wtrącać się do polityki. Wychodzi na to, że Bona łatwo nie miała. Jak chyba każda księżniczka żyjąca w tamtych czasach. Nie oceniajmy więc jej zbyt surowa. 

Podsumowując: wciągająca, napisana lekkim stylem powieść o niejednoznacznej kobiecie, wywołująca momentami wiele emocji i skłaniająca do refleksji książka.

Polecam.

PS. Na zdjęciach Zamek Królewski w Piotrkowie Trybunalskim, który odwiedzała Bona. Teraz mnieści się tam Muzeum. 


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





sobota, 5 stycznia 2019

Dziewczęta wygnane. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ:  Dziewczęta wygnane
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 352
DATA PREMIERY: 20 czerwca 2018 
CYKL: Owoc granatu (tom 1)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. I pierwsza książka w 2019 roku.
Wiecie jak to jest sięgnąć po pierwszą książkę w roku i trafić na taką, której daje się 10/10? 
Ja już wiem.


Fabuła przedstawia się w skrócie, tak:
Siostry Stefania i Elżbieta Łukowskie żyją na Kresach.
Stefania zakochana w Jędrzeju Walickim, studencie medycyny, uskutecznia wspólnie granie: ona skrzypce, on fortepian.
Elżbieta zwana Halszką kochała ciszę i przyrodę.
Lato 1939 na Kresach, dworek dziadków Białkowskich.
Upalne lato, pierwsze miłości, gorące emocje.
Aż nadchodzi wojna... po której już nic nie będzie takie samo.
Bliźniaczki zostają wywiezione wraz z matką i małym braciszkiem na Syberię. Jak tysiące Polaków.
Opisy w syberyjskim piekle są takie, że trudno powstrzymać łzy. Aż nadchodzi moment w historii, że siostry wyruszają z armią Andersa na Bliski Wschód.
Nic więcej o fabule nie napiszę. To nie jest moja pierwsza książka o wywózkach na Syberię. Tematykę wojenną czytuję od ponad ćwierćwiecza. Czytam ponad 150 książek rocznie. Nie tak łatwo wzbudzić u mnie łzy. A jednak Pani Marii się udało.

Co mnie zachwyciło w tej książce?

Opisy relacji bliźniaczej i stosunków rodzinnych. Czytałam z wypiekami na twarzy. Zawsze chciałam mieć siostrę bliźniaczkę. Ale to, jak opisała te relacje autorka przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Myślałam, że dzieci z jednej ciąży są ze sobą związane w szczególny sposób i nie ma mowy, żeby coś zaburzyło tę relację. A tu taka niespodzianka... Siostry bliźniaczki, a tak bardzo różne.

Opisy przyrody były takie, że podczas czytania owijałam się w kocyk. Syberyjska zima w lesie przedstawiona w sposób taki, że czułam lodowaty powiew na karku. Jak dla mnie jest to sytuacja nie do wyobrażenia. Tajga zimą niczym piekło na ziemi...

Autorka grała sobie na moich emocjach jak chciała. Bardzo mnie to urzekło. Tak bardzo, że brakło mi chusteczek. Beztroskie lato na Kresach, wielotygodniowa podróż pociągiem w nieznane, śmierć najbliższych, nieludzie warunki życia w tajdze, wszechogarniający głód, brud, choroby, brak nadziei, samotność i tęsknota. Przetrwanie za wszelką cenę... 

A potem podróż na Bliski Wschód. Jest nadzieja i jest nie do opisania głód w podróży. Z zimowego piekła na gorące piaski Iranu. Problemy i nadzieje. Troski i wspomnienia. Różnice kulturowe i cechy wspólne Polaków i Persów. Problemy z językiem i porozumienie bez słów. 

Lubię, kiedy autorka bądź autor "przemyca" lekcje historii w swojej powieści. Jak dla mnie rewelacyjne to zrobiła w tej powieści Paszyńska. Ja znałam te fakty historyczne, ale z chęcią sobie je przypomniałam. Tak sobie myślę, że osoby, które nie znają tego okresu w historii mogą być usatysfakcjonowane. Można sobie świetnie i niejako "przy okazji" czytania powieści poszerzyć wiedzę. Choć, jak się okazało później, ja o kilku faktach nie wiedziałam.

Z mojego doświadczenia czytelniczego wynika jasno:
- jeśli matka, czyli ja, siedzi i nie wychodzi z pokoju przez dłuższy czas, to znaczy, że trafiła na ekscytującą książkę,
- jeśli z pokoju dochodzi pociąganie nosem i cichutkie chlipanie, to... jak wyżej,
- jeśli w domu skończyły się chusteczki, to... jak wyżej,
- jeśli nie ma obiadu, to... jak wyżej,
- jeśli nie ma kolacji, to... jak wyżej, 
- jeśli światło w moim pokoju pali się do rana, to... jak wyżej, 
- jeśli matka, czyli ja, kończy e-booka i jedzie po wersję papierową, to... jak wyżej.

Zastanawiałam się komu polecić tę książkę?
I jedno wiem: jeśli lubisz kiedy książka wywołuje emocje, to jest powieść dla Ciebie.
Jeśli lubisz "przemycane" lekcje historii, to musisz ją przeczytać.

Mam tylko jedno zastrzeżenie do autorki: TAK skończyć książkę??? Dobrze, że miałam drugi tom i mogłam czytać od razu. Mało nie zeszłam na zawał... Taki się nie traktuje swoich zachwyconych czytelniczek.

Cieszę się, że są kolejne tomy. Będę czytać. Tylko muszę zaopatrzyć się w zapas chusteczek. 
Moja pierwsza książka w tym roku i od razu ocena 10/10. 

Polecam!

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...