Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 listopada 2020

Organista z martwej wsi. Danuta Chlupová

 

TYTUŁ: Organista z martwej wsi
AUTOR: Danuta Chlupová
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Novae Res
GATUNEK: obyczajowa
STRON: 320
DATA PREMIERY: 25 listopada 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To już moje trzecie spotkanie z twórczością Autorki. Poprzednie książki, Blizna i Trzecia terapia, przypadły mi do gustu, to i po tę chętnie sięgnęłam.

Odkąd skończyłam czytanie, to zastanawiam się jak napisać o tej książce i jednocześnie nie zdradzić za wiele. Ta powieść ma tyle ciekawych wątków.

Głównym tematem jest wpływ jednego zdarzenia na resztę życia. Jak to jest być sądzonym nie za swoje winy? Czy to, co się wydarzyło było celowym działaniem czy był to może wypadek? 
Z premedytacją nie piszę szczegółowo, aby nie psuć frajdy z czytania.
Kolejnym wątkiem, na który zwróciłam uwagę jest życie w czasach komunizmu, a dokładnie w latach 50 XX wieku. Partia, propaganda, układy i wiele różnych działań, które były znakiem tamtych czasów.
Mała miejscowość, której mieszkańcy żyją z pracy w kopalni. Jest to dla mnie ciekawy wątek, jak działania władz kopalni wpływają na życie ludzi i środowisko. I nie mam tu tylko na myśli zajmowania terenów przez kopalniane władze, ale też wpływ na psychikę ludzi wysiedlanych z domów.
Bardzo mnie zainteresowało znaczenie muzyki w życiu głównego bohatera, ale nie tylko jego. Syn Teodora odziedziczył talent po ojcu, a chłopiec, którego uczył grać też przejawiał miłość do muzyki. Jak muzyka wywarła wpływ na ich życie, to już musicie doczytać sami.
Mam tylko nadzieję, że uczynienie z chłopca z autyzmem jednym z bohaterów przyczyni się do lepszego zrozumienia spotykanych ludzi z tym zaburzeniem w otaczającej rzeczywistości.

Wszystkie te wątki są ze sobą w ciekawy sposób splecione, nie wywołują poczucia chaosu. I choć akcja dzieje się dwutorowo, to czytelnik płynnie przechodzi pomiędzy nimi. Do tego jeszcze postacie nie są jednoznaczne, choć ja akurat głównego bohatera, Teodora, nie polubiłam.  
Autorce udało się wzbudzić moją ciekawość i zmusić do wielu chwil zastanowienia.

I proszę przyjrzeć się okładce. Ona świetnie oddaje klimat książki. Bardzo w moim guście. 

Podsumowując: interesująca powieść obyczajowa z wieloma ciekawymi wątkami.

Polecam. 


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res.

środa, 6 maja 2020

Elbing-Elbląg. Na zakręcie historii. Wiktor Hajdenrajch

TYTUŁ: Elbing-Elbląg. Na zakręcie historii.
AUTOR: Wiktor Hajdenrajch
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 543
DATA PREMIERY: 27 marca 2020 roku


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Sięgałam po ten debiut z pewną dozą niepewności. Lubię debiuty, chętnie sięgam po polskich autorów i nie lubię cegieł (czyli książek powyżej 400 stron). Co wyszło z takiej mieszanki?

Ta powieść należy do kategorii moich ulubionych książek. Akcja dzieje się dwutorowo, przy czym obowiązkowo jedna z płaszczyzn czasowych to druga wojna światowa. W tym wypadku mamy do czynienia z okresem dwudziestolecia międzywojennego w Elblągu. A drugi tor to lata siedemdziesiąte XX wieku. 

Fabułę można opisać pytaniem: co się stanie, gdy po pół wieku od zakończenia wojny zapuka  do drzwi starsza Niemka i powie, że w czasie wojny schowała w twoim mieszkaniu swój pamiętnik i chciałaby go odzyskać? Co zrobisz? I jakie będą konsekwencje twojej decyzji?

Na tę powieść można spojrzeć z różnych perspektyw.
Annelore to młoda Niemka zamieszkująca przedwojenny Elbląg. Jak przystała na prawdziwą Niemkę jest posłuszna ojcu, a później mężowi. Wyznaje maksymę 3K: „Kinder, Küche, Kirche”, czyli „dzieci, kuchnia, kościół”. I jest zafascynowana słowami dochodzącego do władzy Hitlera. I ten klimat propagandy i manipulacji narodem niemieckim przez nazistów i ich wodza jest tu świetnie pokazany. Trzeba oddać sprawiedliwość, że nie wszyscy uwierzyli i dali się uwieść nowej ideologii. Bardzo dobrze oddają to dyskusje, jakie toczą się w domu pomiędzy mężem Annelore a jej ojcem, dziedzicem pruskiej szlachty, przeplatane myślami samej kobiety. 
Tak o Żydach wypowiada się jeden z członków rodziny:

Śmieci się sprząta i wyrzuca, pali się je lub zakopuje, a nie trzyma na środku dywanu i podziwia, rzygając od ich smrodu.

Cytat ten świetnie oddaje pewne rosnące w siłę poglądy.

Zostając przy Annelore trzeba mieć na uwadze, że pamiętnik zaczyna pisać jako nastolatka. Niektóre zapisane myśli dziewczyny mogą wydawać się infantylne czy wręcz głupie, ale, zapewniam, że to jest, moim zdaniem, pewien zabieg, aby pokazać jak zmieniała się ta młoda kobieta. Jak dorastała i jak wyglądała sytuacja w Prusach Wschodnich.

Patrząc z innej perspektywy można zauważyć, że autor podzielił, świadomie lub nie, swoją powieść na dwie niemieckie części. Społeczeństwo niemieckie przed wojną i po wojnie. Okres przedwojenny z hitlerowską propagandą jest niesamowicie interesujący i przerażający jednocześnie. Czas pokoju to czas różnorakich przemyśleń. Ale też czas leczenia ran po stracie najbliższych i próba odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Obie części bardzo ciekawe i skłaniające do przemyśleń.

Współczesna część polska też dostarcza wiele emocji. W dawnym mieszkaniu Annelore mieszka obecnie Anna ze swoją rodziną. Anna jest z tego samego pokolenia co Niemka, choć kilka lat młodsza. Niestety, Polka jest schorowana i prosi, aby przed śmiercią Annelore dała jej przeczytać swój pamiętnik. Chce w ten sposób wrócić do lat swojego dzieciństwa. A może ma inne powody? Niemiecki pamiętnik czyta też wnuczek Anny jako wprawkę w nauce języka. W chłopcu zachodzi pewna przemiana. Jaka? A to już trzeba samemu doczytać.

Choć autor przyznaje, że ta powieść to fikcja literacka, to ja jestem skłonna uwierzyć, że takie historie mogły mieć miejsce. Znajdziemy tu też sporo faktów historycznych i znanych nazwisk. Mnie się wydaje, że operując niemieckimi nazwami ulic i instytucji pisarz mógł zrazić do siebie niektórych czytelników, bo ich nasycenie jest naprawdę duże. Ale na szczęście przypisy są i wszystko jest jasne. Na mnie zrobiła wrażenia wiedza, jaką posiadł autor o mieście, tym w którym mieszkała Annelore, i tym w którym mieszkała Anna.

Ważne jest też, że pisarz posługuję się prostym i ciekawym językiem, potrafi barwnie przedstawiać opisywane miejsca czy fakty, umiejętnie wciąga czytelnika w fabułę i pozwala spojrzeć na niektóre sprawy z niecodziennej perspektywy. I przemyca lekcję historii.

I choć mam kilka uwag odnośnie do, moim zdaniem, niepotrzebnych scen, wątków, czy dłużyzn, to są one tak mało istotne w ogólnej ocenie tej książki, że nie będę o nich wspominać. Debiutantom wybaczam więcej. 
Będę obserwować dalsze poczynania autora.

A tymczasem polecam tę powieść jako świetny obraz czasów przedwojennych widzianych oczami Niemki mieszkającej w Prusach Wschodnich. 


 Dziękuję Novae Res za egzemplarz recenzencki.

środa, 26 września 2018

Dom tęsknot. Piotr Adamczyk.

TYTUŁ: Dom tęsknot
AUTOR: Piotr Adamczyk
WYDAWNICTWO: Agora SA
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 512
Data premiery: 17 marca 2016

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Popatrzcie na nazwisko autora? Mnie od razu skojarzył się z TYM Adamczykiem. Aktorem. Ale to tylko zbieżność imion i nazwisk.

Autor jest filozofem z wykształcenia, dziennikarzem z zawodu. Urodzony we Wrocławiu. Po przeczytaniu dwóch Jego książek, uważam, że te informacje są ważne. Wiele wyjaśniają. Ja je odnalazłam po zapoznaniu się z lekturami autora i trochę zmieniło to mój odbiór. 

Przyznam się na początku. Mnie nie udało się od razu wciągnąć w fabułę. Miałam mieszane uczucia. Gdyby nie polecenie osoby, do której mam pełne zaufanie czytelnicze... Chcę przez to powiedzieć: nie zrażaj się początkiem! Z każdą kartką będzie coraz lepiej.

Wrocław. A w nim piękne kamienice. Poniemieckie. I polskie.
Dom tęsknot jest opowieścią o losach pewnej polsko-niemieckiej rodziny.
I o kamienicy, która ma swoją historię. Niemiecko-polską.
I o ludziach, którzy musieli odnaleźć się w powojennej rzeczywistości.
I o kraju, którego granice zostały zmienione po wojnie. 

Autor z niezwykłą dokładnością i dbałością o szczegóły historyczne przedstawił losy ludzi i czasy, w których przyszło im żyć. Poruszał wiele tematów trudnych i ciężkich w odbiorze w sposób, który pomimo zadumy potrafił wywołać uśmiech. I w takich momentach, w moim odczuciu, "wychodził" z autora filozof. I nie jest to, broń Boże, zarzut, ale komplement. 

Adamczyk zmusił mnie do bardzo wielu przemyśleń. Nigdy nie zastanawiałam się, jak wielka była migracja ludzi po wojnie. Jak wiele zmieniało się w życiu przesiedleńców. Jak duża była różnica kulturowa, mentalna, społeczna i cywilizacyjna pomiędzy Ziemiami Odzyskanymi, a Kresami Wschodnimi. Jak wyglądało życie małżeństw mieszanych, polsko-niemieckich. Bardzo dużo tematów udało się autorowi poruszyć w sposób interesujący i zabawny jednocześnie. U mnie nie wywoływało to poczucia zamieszania tylko raczej, wraz z  przerzucanymi kartkami, wrażenie układania się wszystkich wątków w cudowny kobierzec polsko-niemiecko relacji.

I jeśli jeszcze do tego wszystkiego dołożymy rewelacyjne poczucie humoru, dystans, ironię, brak patosu, zabawę słowem i ciekawe porównania, to wychodzi nam z tej mieszanki książka, od której trudno się oderwać. Jest interesująco, wciągająco, refleksyjnie, dowcipnie i edukacyjnie. I jakby tego było mało, to jeszcze są jakieś zagadki, tajemnice, ciekawostki i dbałość o drobiazgi, które powodują, że autor dołącza do moich ulubionych pisarzy. I "ląduje" na półce: Odkrycie Roku, obok Macieja Siembiedy, Krzysztofa Koziołka i Krzysztofa Bohusa. Kurcze, no! I wyszło na  to, że w tym roku poznałam samych interesujących autorów współcześnie piszących. Brawo Panowie! 

Czyli jednym słowem: POLECAM!

czwartek, 12 października 2017

Blizna. Danuta Chlupová [recenzja przedpremierowa]

TYTUŁ: Blizna
AUTOR:  Danuta Chlupová
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: Literatura współczesna/obyczajowa
STRON:  223

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Dziś o książce niecodziennej. Z kilku powodów, które zaraz przedstawię.

Jest to debiut autorki. Bo każdy kiedyś zaczyna... i dlatego dostaje u mnie szansę.

Powieść ta zdobyła I miejsce w VI edycji międzynarodowego konkursu "Literacki debiut roku", który jest organizowany przez Wydawnictwo Novae Res. Konkurs ten objęło honorowym patronatem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Byłam ciekawa jak przedstawia się zwycięski tytuł.

Narracja prowadzona jest dwutorowo. Współczesna bohaterka to czterdziestoletnia pracownica korporacji. Dostaje propozycję wyjazdu na pół roku do Ostrawy. Ma tam rozkręcić filię swojej firmy.
Drugi wątek rozpoczyna się w grudniu 1943 roku. Poznajemy pewną rodzinę, która musi sobie radzić w wojennej rzeczywistości. W 1944 roku w miejscowości Żywocice dochodzi do tragedii. Hitlerowcy w odwecie za atak partyzantów rozstrzeliwują 36 Polaków.
A w jaki sposób te dwie historie są powiązane? A to już trzeba sięgnąć po książkę...

I teraz powód, który pewnie rozbawi krakusów i warszawiaków. Katarzyna, bohaterka "Blizny", wyrusza do Czech z Piotrkowa Trybunalskiego. A to moje rodzinne miasto. Kraków i Warszawa wiele razy gościły na kartach powieści, ale mój osiemsetletni gród po raz pierwszy spotykam w takiej konwencji. Autorka sprawiła mi tym ogromną radość. Ale i zaskoczyła. I teraz jestem zaintrygowana czy Pani Chlupova jest w jakiś sposób związana z Piotrkowem....

Ja zwróciłam jeszcze na jedną rzecz uwagę. Stosunki Katarzyny z teściową. Sposób w jaki jest przedstawiona ta relacja bardzo mi się spodobał. Jakże odmienne od stereotypowych poglądów. Kasia ciepło wypowiada się o matce męża, dba o nią i troszczy się. Nie traktuje jej jak wroga. Bo przecież obie kochają tego samego mężczyznę. Postawa godna naśladowania.

Pozycja ta jest napisana w taki sposób, że poziom zaciekawienia rośnie wraz z przerzucanymi kartkami. Ani razu się nie nudziłam. Czytałam z zainteresowaniem. Autorce udało się oddać klimat lat wojennych jak i współczesnych.

I jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach? Taki "drobiazg" jak okładka... Ta świetnie oddaje treść książki. I tytuł. Dla mnie bardzo dwuznaczny. Bo czy blizna to tylko pamiątka po zabiegu chirurgicznym czy też może uraz innego rodzaju?

Z chęcią sięgnę po kolejne pozycje tej autorki.

Debiut uważam za udany i polecam. 

 

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...