Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść współczesna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 listopada 2023

Listopad. Alena Mornštajnová

 

TYTUŁ: Listopad 
AUTOR: Alena Mornštajnová
WYDAWNICTWO: Amaltea
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 303
DATA PREMIERY: 2 czerwca 2023


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje czwarte spotkanie z twórczością tej pisarki i mogę śmiało napisać, że Czeszka dokonała rzeczy wydawałoby się niemożliwej. Dla jasności dodam, że każda wcześniejsza powieść tej autorki wzbudziła mój zachwyt i nie spodziewałam się, że może ten podziw coś jeszcze przebić. A jednak!

Ta książka to odpowiedź na pytanie: a co by było, gdyby? Gdyby co? Gdyby komunizm nie upadł, a Aksamitna Rewolucja zakończyła się zupełnie inaczej. Ta powieść uświadomiła mi, że tak naprawdę mało wiem o historii naszych południowych sąsiadów. Na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko, że kiedy Czesi organizowali rewolucję, to ja chodziłam do podstawówki i nikt nie mówił na lekcji historii o tym, co się dzieje z drugiej strony granicy.

Aksamitna Rewolucja to określenie wydarzeń z 1989 roku w Czechosłowacji, które doprowadziły do obalenia komunizmu w kraju i pozwoliły na transformację ustrojową. Autorka stworzyła powieść, która przedstawia historię pewnej rodziny, która żyje w kraju, gdzie rewolucja nie udała się i komunizm dalej ma się dobrze. I co dalej? No właśnie. Co dalej dzieje się z ludźmi, którzy podnieśli rękę na władzę? Kto pamięta choć trochę tamte czasy, to może się domyślić, a kto nie pamięta, to niech czyta tę książkę. Rodziny są dzielone, jedni znikają bez śladu, inni odsiadują wyroki w więzieniach, a dzieci zostają oddane pod opiekę państwa. Panuje strach, niepewność, dezinformacja, a także tęsknota, żal i niezrozumienie.

Autorce świetnie udało się pokazać działanie reżimu. Jak zwykle nie będę zagłębiać się w szczegóły, ale pewne mechanizmy czy działania systemu pokazane są tak, że aż skóra cierpnie. W trakcie czytania naszła mnie myśl, że tak mogło się przecież potoczyć koło historii i do nie tylko w Czechosłowacji. Jak teraz wyglądałaby Europa? Mnóstwo pytań przyczepiało się do mnie podczas lektury. A to bardzo lubię.
Rewelacyjne pokazanie polityki z historią to jedno, a przedstawienie dramatu rodziny i jednostki w opresyjnym państwie to drugi aspekt tej powieści. Rodziny, która w 1989 roku odważyła się sprzeciwić rządzącym. Autorka skupiła się tu na przeżyciach uwięzionej matki i córki oddanej państwu pod opiekę. Życie i emocje w obu tych placówkach państwowych zobrazowane są w sposób dla mnie rewelacyjny. Co czuje matka nie mogąc towarzyszyć dziecku w dorastaniu i co czuje córka pozbawiona matczynej opieki? Odpowiedzi należy szukać w książce.
W Polsce wydane zostały 4 książki tej pisarki i każda z nich zachwyciła mnie na swój sposób. A to się rzadko zdarza, żeby wszystkie książki jednego autora podobały mi się równie mocno. W tej lekturze odczułam trochę klimat powieści Georga Orwella i Franza Kafki. Dwie książki, Rok 1984 i Proces, kładły swój cień na tę lekturę.

Polecam!

PS Polecam zwrócić uwagę na tytuł i okładkę. To pewne symbole.


piątek, 10 listopada 2023

Lata ciszy. Alena Mornštajnová

 

TYTUŁ: Lata ciszy
AUTOR: Alena Mornštajnová
WYDAWNICTWO: Amaltea
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 252
DATA PREMIERY: 15 grudnia 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje trzecie spotkanie z twórczością tej czeskiej pisarki i kolejne niezwykłe. Na Hannę trafiłam przypadkiem, Pustą mapę poleciła mi moja bratnia dusza czytelnicza i po tych lekturach zostałam już fanką autorki. Nic więc dziwnego, że nie mogłam doczekać się kolejnej. Ponownie zostałam oczarowana, pozostawiona w zachwycie i zdziwiona jednocześnie tak małą popularnością książek Pani Aleny w Polsce, choć przecież i Polska występuje w jej twórczości.

Lata ciszy to historia pewnej rodziny na tle historii Czechosłowacji. I w tym jednym zdaniu zamyka się cała fabuła. Ale jak to bywa u tej pisarki i tu diabeł tkwi w szczegółach. A jest ich sporo i dodają niesamowitego kolorytu powieści. Narracja prowadzona jest przez dwójkę bohaterów, naprzemiennie i w różnych planach czasowych. Jednak nie wprowadza to zamieszania, a wzbudza w czytelniku zainteresowanie. Autorka bardzo oszczędnie i powoli uchyla detale historii rodzinnej Bohdany i  Svatopluka Żaka. Ukazuje życie pewnej rodziny przez pryzmat nastoletniej dziewczyny i zgorzkniałego mężczyzny. Poznajemy członków rodziny, ich radości i nieszczęścia, a za każdym przysłowiowym rogiem czai się jakaś tajemnica. A wraz z sekretami idzie w parze tytułowa cisza. Jest ona wręcz namacalna w trakcie czytania. I ma kilka wymiarów, ale ich wyszukanie pozostawiam czytelnikowi.
Z premedytacją nie zagłębiam się w szczegóły, gdyż ciężko jest napisać coś więcej nie zdradzając istotnych wątków fabuły. Mogę spokojnie napisać, że moją uwagę zwróciły dwa aspekty. Pierwszą oczywiście jest rodzina z jej tajemnicami, a drugą jest historia Czechosłowacji w tle. Choć jakby się zastanowić, to nie do końca ta historia komunistycznego państwa jest w tle. Dla mnie oba wątki są równoważne i nie mniej ciekawe.
Oprócz ciekawie prowadzonej narracji, opowieści rodzinnej z tajemnicami i ciszą oraz lekcji historii kraju bajkowego Krecika autorka urzekła mnie także niezwykłą wrażliwością, empatią, wachlarzem wywołanych emocji, umiejętnością rozbudzenia ciekawości do czerwoności i plastycznością języka. Zwrócę uwagę jeszcze na pewien zabieg, z którym spotkałam się po raz pierwszy, a mianowicie: ostatnie zdanie jednego rozdziału jest pierwszym następnego. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, przypominam, że narracja prowadzona jest naprzemiennie przez dwie różne osoby. 

Alena Mornštajnová po raz kolejny zachwyciła mnie swoją powieścią. Książkę tę odkładam na swoją półkę tytułów nieodkładalnych w trakcie czytania, aby móc kiedyś do niej wrócić.

Bardzo polecam!

sobota, 7 stycznia 2023

Motyl. Lisa Genova

 

TYTUŁ: Motyl
AUTOR: Lisa Genova 
WYDAWNICTWO: Papierowy Księżyc
GATUNEK: powieść współczesna
LICZBA STRON: 365
DATA PREMIERY: 30 maja 2011


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Książkę tę przeczytałam po raz pierwszy w lutym 2015 roku jako 22 lekturę w tymże roku. I tak o niej napisałam w jednej z grup książkowych na Facebooku (wtedy tylko tam pisałam swoje opinie, bo blog powstał później):

Piękna i poruszająca. Skłaniająca do refleksji. Pochłonięta, a nie przeczytana.
Lisa Genova, amerykańska autorka oraz doktor nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii, przedstawia nam przejmującą historię kobiety zapadającej na chorobę Alzheimera. Alice Howland to pięćdziesięcioletnia profesor Harvardu, matka trójki dzieci, kobieta sukcesu i nagle diagnoza: Alzheimer. Ta książka to przerażające studium rozwoju tej strasznej choroby. Polecam gorąco.
P.S. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że nie poznaję osób, które kocham, a taka jest ta choroba.

Przeczytałam ją po raz kolejny. I zdania nie zmieniam. Przerażająca i przejmująca książka. Autorka ma dar albo jak kto woli umiejętność pisania o sprawach trudnych i bolesnych w sposób chwytający za serce, ale bez grama nudy i taniej sensacji. Lektura ta skłania do rozmyślań nad zdrowiem i relacjami w rodzinie. Mnie pozwoliła docenić to, co mam. Tak samo jak wcześniej przeczytana książka tej autorki pt. Życie za wszelką cenę, która przedstawia życie pewnego pianisty z diagnozą ALS.

Zanim powstał blog, to przeczytałam wszystkie książki tej autorki wydane w Polsce. Teraz postanowiłam do nich wrócić i opisać je na blogu. Uważam, że Jej książki powinien znać każdy, a szczególnie ci, którzy bezustannie narzekają.

Polecam.

czwartek, 28 lipca 2022

Dom sekretów. Dom na skraju lasu. Natalia A. Bieniek

 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Są takie książki, w których miejsce akcji/miasto/wieś ma istotne znaczenie. Jest albo ważnym tłem dla akcji albo bohaterem drugoplanowym. I kiedy zastanawiałam się, w których lekturach miasto Łódź odgrywa ważną rolę, to natychmiast przychodziła mi powieść Ziemia obiecana Władysława Reymonta. I choć książki Bieniek i Reymonta to zupełnie inna bajka, to Łódź w nich pokazana jest rewelacyjnie. Ale do rzeczy.

TYTUŁ: Dom sekretów
AUTOR: Natalia A. Bieniek
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 448
DATA PREMIERY: 20 sierpnia 2020
SERIA: Dorota Wiśniewska (tom 1)

Pierwsza część z Dorotą Wiśniewską w roli głównej. Absolwentka historii Uniwersytetu Łódzkiego zostaje wplątana w tajemnicze odkrycie w łódzkiej kamienicy. Wraz z odkrywanymi faktami związanymi z kamienicą poznajemy sekrety i zagadki z przeszłości. Co wyniknie z tego śledztwa? 
Dorota szukając informacji o mieszkańcach starego budynku odkrywa przed nami Łódź lat trzydziestych XX wieku. Pewnie nie każdy czytelnik wie, że to obecnie miasto wojewódzkie było kiedyś jednym wielkim tyglem kulturowym. Niemiec prowadził interesy z Polakami, Polacy z Żydami, a Żydzi z całym krajem itd. Mieszkali w jednym budynki, chodzi do różnych kościołów, mówi w różnych językach. Nie była to idylla, ale każdy z każdym potrafił jakoś się dogadać. I ta kamienica, przynajmniej dla mnie, była takim symbolem miasta i jego mieszkańców. Aż przyszła wojna i świat im się zawalił. I ludzie musieli dokonywać wyborów, których nie chcieli. Tak można w wielkim skrócie przedstawić fabułę. A zakończenie całej tej historii? No, ja byłam zdziwiona.


TYTUŁ: Dom na skraju lasu
AUTOR: Natalia A. Bieniek
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść współczesna
STRON: 344
DATA PREMIERY: 7 lipca 2022
SERIA: Dorota Wiśniewska (tom 2)

W drugiej części Dorota dostaje zlecenie napisania historii pewnej wiekowej willi, która skrywa pewną tajemnicę. I tu też, tak jak w poprzedniej książce, poznajemy miasto Łódź i jego historyczne zawiłości. Tylko w tej lekturze autorka skupiła się na pierwszych latach powojennych w Polsce. Latach, kiedy panował stalinizm i komunizm, kiedy kształtowały się pierwsze organy państwowe i kiedy Polacy szukali swojego miejsca w nowej rzeczywistości. Jak się okazało wcale niełatwej i kolorowej. Dorota prowadzi śledztwo, choć oficjalnie zbiera materiały do swojej książki, przeszukuje archiwa, kolekcjonuje dokumenty i ciągle napotyka na mur milczenia. Na dodatek okazuje się, że i jej rodzina ma powiązania z opisywaną przez Wiśniewską historią. Cały czas podczas czytania zastanawiałam się co wydarzyło się w tajemniczej willi i jaki to ma związek ze współczesnością.
Dla mnie rewelacyjnie autorka przedstawiła pewne zachowania. A przecież znane mi są pewne fakty opisane w książce, jak chociażby działanie organów bezpieczeństwa, to i tak czytałam z zapartym tchem. A jaki był finał tej powieści? Jak dla mnie zaskakujący. Obstawiałam kilka, a i tak nie trafiłam.

Obie książki można podsumować bardzo podobnie. Miasto Łódź i jego historia, ta międzywojenna, jak i ta powojenna, przedstawione świetnie. Sporo historii miejsc, ale też ludzi, i to w ilościach odpowiednich, aby zaciekawić, a nie zanudzić. Szczególnie, kiedy zna się miasto i w wyobraźni można odbyć podróż w opisywane dzielnice. 
Bardzo mnie zaciekawiła kreacja bohaterów. Dla mnie bardzo trafna, bo nie ma ludzi, tylko dobrych albo tylko złych, a świat nie jest czarno biały. Czasami człowiek musi podejmować decyzje, na które nie jest gotowy. I choć nie polubiłam głównej bohaterki, to i tak mocno jej kibicowałam w dążeniu do odkrycia prawdy.
Sposób poprowadzenia fabuły też przypadł mi do gustu. Autorka niespiesznie odkrywa poszczególne wątki i tajemnice, co powoduje, że nie można oderwać się od czytania. Przynajmniej ja tak miałam. Cały czas myślałam jak ta historia się zakończy.
No właśnie! Zakończenie. W obu książkach autorka mnie zaskoczyła. Finały niespodziewane, ale możliwe. I takie, że po zakończonych lekturach jeszcze sporo o nich myślałam. A to lubię. Choć miałam nadzieję na inne.

Bardzo polecam! Szczególnie łodzianom i wszystkim lokalnym patriotom, którzy chcą poznać historię miasta.

sobota, 13 stycznia 2018

Latawce. Agnieszka Lis { recenzja przedpremierowa }

TYTUŁLatawce
AUTOR: Agnieszka Lis
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 191

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Zacznę od tego, że jest to najmniej "lisowa" książka tej autorki.  Wiem co piszę, bo przeczytam wszystkie pozycje tej pisarki. Zaskoczyła mnie ona trzykrotnie: że taka cieniutka (po "Karuzeli" spodziewałam się grubszej), że oparta na prawdziwych wydarzeniach i że tak szybko się skończyła.

Jest to jedna z tych lektur o których ciężko cokolwiek napisać nie zdradzając istotnych wątków fabuły. Ja mogłabym ją umieścić w dwóch kategoriach: nie wiem jak napisać bez spjlerowania i książka esencjonalna czyli przy minimum treści maksimum wrażeń. Ale do rzeczy...

Pierwsze, co zwraca uwagę po otwarciu powieści, to forma zapisu. Widzimy prawie same dialogi. Krótkie "przerzucanie" zdań pomiędzy bohaterami. Mnie się one skojarzyły z migawkami kadru w filmie. Scenka, trach i kolejna i kolejna. Nie ma opisów, nie wiemy jak wyglądają bohaterowie, w jakim mieszkaniu żyje Grzegorz z rodziną. To nie jest istotne...

Relacje rodzinne przedstawione w książce są znane każdemu. Jeśli nie ma się ich w swojej rodzinie, to z pewnością zna się takie. Odejście ojca, wiecznie w pretensjach matka, ojczym próbujący odnaleźć się w nowej sytuacji, zagubiony nastolatek, placówki oświatowe działające z różną skutecznością, smutne zakończenie... (choć z tym zakończeniem, to już sprawa dyskusyjna).

Mnie zainteresowały bardzo niedługie fragmenty o lataniu. Co znaczą sny o lataniu? Co znaczy latać? Pełno symboliki i skojarzeń. Czytałam z zaciekawieniem. 

No i zakończenie. Smutne. Zupełnie zmieniło mi odbiór tej historii.
Tak samo jak posłowie. 
Tak jak i kilkanaście zdań-petard, które trafiają czytelnika prosto w głowę (lub serce) i zostawiają go skołowanego czyli skłaniają do przemyśleń.

Ta opowieść będzie siedzieć jeszcze we mnie długo. Dlaczego? Bo Autorce udało się uchwycić pewne sprawy i zachowania z którymi spotykamy się na co dzień. A które mijamy obojętnie. Nie mogę napisać nic więcej. Muszę teraz przemyśleć kilka kwestii wychowawczych. Też mam syna. Jak bohaterka książki. 

Polecam.

Premiera 17 stycznia 2018 roku.

czwartek, 11 stycznia 2018

Jedwabne rękawiczki. Renata Kosin

TYTUŁ: Jedwabne rękawiczki
AUTOR: Renata Kosin
WYDAWNICTWO: Filia
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 390
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Z twórczością Renaty Kosin zaczęłam przygodę dość przypadkowo. Kiedy byłam w bibliotece pani, która stała w kolejce przed mną oddawała Jej książkę i nie mogła się nachwalić. I chciała kolejne. No to wzięłam wtedy "Sekret zegarmistrza". I tak się zaczęło. Muszę przyznać szczerze, że do każdej książki tej autorki są kolejki w bibliotece.

Dziś będę chciała zachęcić Cię do sięgnięcia po najnowszą książkę, która miała premierę 10 stycznia 2018 roku. Dla mnie lektura ta jest niezmiernie intrygująca i interesująca. 

Pierwsze co mnie zauroczyło, to okładka. Jest taka, jak lubię. I świetnie oddaje treść książki. A ponieważ, z reguły, okładki polskich lektur nie bardzo trafiają w mój gust, to ja zawsze na nie zwracam uwagę. I tu jest świetnie.

Po drugie: tytuł. Możesz uwierzyć mi na słowo, że jest... jakby to napisać? Można go tłumaczyć na wiele sposobów. Totalne zaskoczenie i ciekawa niespodzianka. Nie mogę napisać nic więcej aby nie psuć Ci frajdy z czytania.

Dla mnie premiera ta zawiera elementy sagi rodzinnej. Co prawda nie ma tutaj wydarzeń podanych chronologicznie, ale są pokazane losy pewnej rodziny od połowy XIX wieku aż do współczesności. I to przedstawione w taki sposób, że momentami "szlak jasny" mnie trafiał... Bo autorka ujawnia nam historię tej familii po kawałeczku i nie wszystko od razu. Jakaś tajemnica wisi w powietrzu, coś się wydarzyło, coś, ktoś, gdzieś. Myślałam, że nie wytrzymam. Chciałam dowiedzieć co się stało i czytałam nie mogąc przerwać. Czyli natężenie zaciekawienia sięgnęło zenitu. Brawo! 

Do tego poziom przygotowania się pisarki do tematu. Sporo faktów historycznych podanych w sposób łatwy do przyswojenia. Ciekawie napisane o okultyzmie, tajnych stowarzyszeniach, Erze Horusa, mistykach, proroctwach i...neurologii. Ilość w sam raz aby poczytać z przyjemnością, a nie zostać przygniecioną nadmiarem informacji. 

Bohaterowie, którzy przewijają się przez karty powieści są bardzo różni. Jedni budzą sympatię, inny nie. Ale maja jedną cechę wspólną: są ciekawi i nietuzinkowi. Czasami miałam mieszane uczucia co do wyborów, których dokonywali, ale... nie mnie osądzać. Nie żyłam w tamtych czasach. Z główną bohaterką, Laurą, mam wspólną cechę: też, tak jak ona, bym nie odpuściła, też bym drążyła historię rodziny. Wiem, ciekawość pierwszy stopień do piekła...

Akcja poprowadzona tak, że trudno odłożyć książkę. Cały czas coś się dzieje, a jak się nie dzieje, to wypływają jakieś ciekawostki. A jak czytelnik już jest pewien, że ustalił pewne fakty, to bum! I znów coś wyskakuje za rozdziału. To wszystko powoduje, że książkę czyta się bardzo szybko.

Z pełną premedytacja nie streszczam fabuły. Ona jest tak ciekawie poprowadzona, że trudno byłoby cokolwiek napisać i nie spojerować.

Więc dla kogo jest ta książka?
Dla osób, które lubią historie rodzinne z tajemnicą w tle. Do tego niewielka dawka informacji z zakresu kilku ciekawych dziedzin. No i! Byłbym zapomniała! Zaskakujące zakończenie. A to lubię! Wiele opcji zakończenia obstawiałam, ale takiego się nie spodziewałam. 

Polecam.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...