Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2024

Niemka. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Niemka
AUTORWojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: literatura piękna 
LICZBA STRON: 432
DATA PREMIERY: 13 marca 2024

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja piąta książka tegoż autora i kolejna, która bardzo przypadła mi do gustu. Po lekturze powieści Czerń i purpura oraz serii o Antonim Mokrzyckim zostałam fanką autora. Po tę sięgnęłam więc bez wahania.

Zarys fabuły wygląda tak: Magdalena Pohl, córka łódzkiego fabrykanta urodzona i wychowana w Polsce nigdy nie zastanawiała się nad swoją tożsamością narodową. Ojciec był Niemcem. Wśród przyjaciół miała i Polaków, i Żydów i Niemców. I do momentu wybuchu wojny żadna tożsamość ani narodowa, ani religijna nie miała znaczenia. Jednak wkroczenie Niemców do Polski w 1939 zmienia wszystko. Magdalena musi wybrać: czy czuje się Polką czy Niemką?
Nie chcę zdradzać żadnych wątków czy aspektów fabuły, więc nie napiszę nic więcej.
Moją uwagę skupiły trzy płaszczyzny tej powieści.

Pierwszy wątek, który wysuwa się na pierwszy plan to tożsamość narodowa. Czy można czuć się Polką i Niemką jednocześnie? Dobrze to pokazuje ten fragment:

Była Niemką z rodziny, języka i kultury, ale też Polką - emocjonalnie, uczuciowo i z racjonalnego wyboru.

Czy da się pogodzić bycie Polką i Niemką, czy trzeba wybierać? Na to pytanie, a także wiele innych będzie musiała odpowiedzieć sobie Magdalena. Ale nie tylko ona. Wiele osób z jej otoczenia stanie przed tym dylematem. 

Drugim motywem, nad którym mocno się skoncentrowałam była rola kobiety w czasie wojny. Choć czasy przedwojenne, jak i powojenne też dawały do myślenia. Czy w trakcie konfliktu zbrojnego jest przestrzeń na działalność dla kobiet? Czy one mają spełniać tylko rolę pomocniczą w formie pielęgniarek, czy kucharek? Jedno zdanie Magdy utkwiło mi w głowie: Znowu ktoś za mnie zdecydował. Pracując w czasie wojny wykonywała polecenie mężczyzn z dwóch stron barykady wojennej. Tylko że ona wybrała jedną stronę, a druga... No właśnie. Po zakończeniu działań wojennych znowu inni mężczyźni decydowali o jej losie. 
W trakcie czytania często pojawiało się w mojej głowie pytania: ile jest w stanie znieść kobieta? Skąd w niej tyle siły? Ile jest w stanie zrobić dla idei, w którą wierzy? Ile może wybaczyć? Czy wszystko może wybaczyć? Czy pamięć jest przekleństwem, czy wybawieniem? Czy da się zapomnieć krzywdy, które tkwią w pamięci? Mnóstwo pytań przewijało się podczas lektury.

Trzecim elementem, który mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora jest rewelacyjnie przemycona lekcja historii. Dla mnie każda książka, której fabuła osadzona jest w określonym czasie powinna trzymać się faktów historycznych i posiadać mnóstwo szczegółów, które tworzą klimat opisywanych zdarzeń. I to właśnie panu Wojciechowi wychodzi, w mojej ocenie, świetnie. Na kartach powieści pojawiają się prawdziwi bohaterowie tamtych lat, jak i wydarzenia, które miały miejsce. Dla mnie jest to świetna powtórka z historii Polski i Europy XX wieku.
Magdalena spotyka na swojej drodze mojego ulubieńca, czyli Antoniego Mokrzyckiego, który jest bohaterem serii nazwanej jego imieniem i nazwiskiem. Dlatego polecam przeczytać najpierw tę serię, bo ona wiele wyjaśni.

Powieść ta wywołała we mnie wiele pytań. Ale nie tylko. Na tej karuzeli pytań i braku odpowiedzi kręciły się też emocje. Na każdym etapie życia Magdaleny zastanawiałam się jak ja bym się zachowała i jaką decyzję podjęła. Łatwo jest nam teraz oceniać i wydawać opinię o decyzjach ludzi w tamtych ekstremalnie trudnych czasach, ale nikt nie wie jak sam by się zachował w podobnej sytuacji. Ostatnie strony czytałam ze ściśniętym matczynym sercem. Nie takiego zakończenia oczekiwałam.

Polecam wszystkim, którzy lubią zastanawiać się nad dylematami bohaterów, cenią dobrze zbudowane tło historyczno-obyczajowe i potrafią docenić nieoczywiste zakończenie.

Bo siła jest kobietą.

Polecam.

piątek, 2 grudnia 2022

Czarna krew. Krzysztof Bochus

 

 TYTUŁ: Czarna krew
AUTORKrzysztof Bochus 
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał
STRON: 368
DATA PREMIERY: 12 października 2022
CYKL: Marek Smuga (tom 1)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Krzysztof Bochus należy do grona moich ulubionych pisarzy. Przygodę zaczęłam z twórczością autora od kryminałów retro, które uwielbiam. Przeczytałam wszystkie Jego książki, oprócz antologii. Sięgając, po tę książkę wiedziałam, że to będzie nowy bohater i kryminał dziejący się we współczesnej Warszawie i dlatego miałam troszkę obaw czy przypadnie mi do gustu. Przyznam, że tylko troszkę, bo jako fanka wierzyłam, że i tym razem autor zapewni mi rozrywkę na najwyższym poziomie. Jak się okazało w trakcie lektury to nie tylko rozrywkę. Autor podsunął mi wiele powodów do przemyśleń.

Akcja dzieje się dwutorowo. Czasy współczesne i rok 1944. Co łączy te dwie płaszczyzny czasowe? Miasto. Warszawa. W tak prowadzonej fabule zawsze zastanawia mnie jak autor splecie te dwa wątki w finale. Tutaj, jak zawsze, mistrzowsko. 

W tej książce Warszawa nie jest miastem z kolorowych snów Czesława Niemena. To słowa samego autora na końcu książki. I tak jest. Nie ma tu sielskich parków i pięknych widoczków. Są za tajemnice z przeszłości, ciemne sprawki i niewyjaśnione historie.

Sprawcy zabójstw nie udało mi się wytypować. Dla mnie zagadka kryminalna i powiązania pomiędzy planami czasowymi upleciona są świetnie. Wszystko układało się niczym puzzle.

Zakończenie zaskakujące tak samo jak i motywy sprawcy. Dla mnie świetne zakończenie, choć nie takiego się spodziewałam i obstawiałam wiele innych. Lubię to.

Choroba głównego bohatera. Nie napiszę konkretnie jaka, ale bardzo mnie cieszy, że autor poruszył ten temat. Może niektórym czytelnikom zmieni się pogląd, bo ja się spotkałam ze stwierdzeniem, że to nie jest choroba. Przykre, ale prawdziwe.

Odniesienia do współczesności i wulgaryzmy. Z zasady nie lubię. Ale pan Krzysztof zrobił to w taki sposób, że kompletnie mi nie przeszkadzały w czytaniu, a powiedziałabym, że miały swoje uzasadnienie w fabule, a to nieczęsto się zdarza. 

Jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach. I tak jest w tej książce. Mnogość, wydawałoby się, drobnych szczegółów powoduje, że w fabułę czytelnik się zanurza i daje się jej porwać. Mnie osobiście zachwycają różne smaczki i ciekawostki, które autor umieścił w swej powieści, dodając jej kolorytu i oddając klimat opisywanych czasów i miejsc.

I na koniec muszę dodać jeszcze jedno. Pan Bochus posługuję się taką polszczyzną, że ja czuję się pokrzepiona, że jeszcze ktoś tak potrafi pisać i troszkę zazdroszczę tej umiejętności. Polecam zwrócić uwagę. 

Polecam.

Dziękuję Skarpie Warszawskiej za egzemplarz recenzencki.

sobota, 12 listopada 2022

Demony śmierci. Tomasz Bonek

 

TYTUŁDemony śmierci.
Zbrodniarze z Gross-Rosen
AUTOR: Tomasz Bonek
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 330
DATA PREMIERY: 27 czerwca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To moje drugie spotkanie z autorem. Poprzednia książka, Chemia śmierci, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam ciekawa czy i z drugą historią Bonek sobie poradzi równie dobrze.

Gross-Rosen to, w moim odczuciu, niesłusznie zapomniany obóz. Kiedy poruszany jest temat obozów koncentracyjnych, to większość od razu mówi o Auschwitz. Obóz w Oświęcimiu istnieje w społecznym odbiorze jako pewien symbol zła z okresu drugiej wojny światowej. Po przeczytaniu tej książki moje spojrzenie na niemieckie obozy koncentracyjne uległo zmianie.

Kamienne piekło. Tak określali obóz więźniowie. I to właśnie Im autor oddał głos w tej książce. To Oni, świadkowie tych okrutnych wydarzeń opowiadają tę historię. Historie, których nie da się czytać spokojnie. Niektóre fragmenty aż zapierają dech w piersiach

Auschwitz? W Auschwitz w porównaniu z tym, co działo się w Gross-Rosen, było jak w sanatorium.

To słowa jednego z więźniów, któremu udało się przeżyć.

Co łączyło te dwa miejsca, Gross-Rosen i Auschwitz? Były to niemieckie obozy koncentracyjne, które poprzez ciężką pracę i głodowe porcje żywnościowe prowadziły do masowych śmierci więźniów. A w czym Gross-Rosen różniło się od Auschwitz? Więźniowie Gross-Rosen pracowali w kamieniołomach. To, w połączeniu z niedożywieniem i brakiem opieki medycznej powodowało, że śmiertelność w tym obozie było dużo większa niż w innych. 

Tytuł ma o wiele szersze znaczenie niż wskazuje na to okładka. Bo demonami nie byli tylko Niemcy. Było ich o wiele więcej. Demony głodu, kamieniołomów, chorób, trucizn, marszów i wiele innych. Autor, słowami więźniów, opisuje każdego z demonów osobno. Podsumowuje rozdział swoimi słowami, które uchylają rąbka tajemnicy pracy reportera. I to ta praca zrobiła na mnie duże wrażenie. Autor dotarł w różne miejsca, archiwa, muzea, w których odszukał zeznania więźniów. Znamy ich z imienia i nazwiska oraz numeru obozowego. To nie są bezimienni świadkowie. Bezcenne.

Autor poruszył dużo więcej tematów niż te, o których napisałam wyżej, ale nie będę o nich pisać. Polecam zapoznać się z nimi osobiście. Dają do myślenia i skłaniają do refleksji. 

Polecam i kłaniam się nisko autorowi za wykonaną pracę w zbieraniu materiałów do tej książki.

sobota, 10 września 2022

Rodzinny sekret. Grzegorz Gołębiowski

 

TYTUŁ: Rodzinny sekret
AUTOR: Grzegorz Gołębiowski
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura obyczajowa
STRON: 282
DATA PREMIERY: 23 czerwca 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Po tę książkę sięgałam bez obaw. Dlaczego? Bo to moje 4 spotkanie z autorem. Poprzednie lektury bardzo przypadły mi do gustu. Każda miała to coś, co zwróciło moją uwagę i nie pozwoliło przejść obojętnie. I tym razem nie było inaczej.

Adam Floriański prowadzi biuro genealogiczne w Warszawie. Pewnego dnia zgłasza się do niego starsza kobieta, żeby pomógł jej rozwikłać rodzinną zagadkę, która nie daje jej spokoju. Od swojej ciotki, a siostry mamy, dowiaduje się, że matka zaraz po wojnie urodziła dziecko, które zmarło. Ale rodzicielka Marty Wielgórskiej dopiero na łożu śmierci przyznała się siostrze, że dziecko nie zmarło, tylko zostało przez nią oddane. I teraz Marta, sama będąc już u schyłku życia postanawia odnaleźć to dziecko, choć nie zna nawet płci. Czy jej się to uda? I jaki będzie finał tych poszukiwań?

Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Jeden z nich to poszukiwania rodzeństwa pani Marty, a drugi to prywatne życie Floriana i jego ciężarnej żony Anny. I o ile wątek poszukiwań był ciekawy, to ten prywatny wcale mnie nie interesował. Choć rozumiem, tak mi się wydaje, zamysł autora. 
Poszukiwania przodków i odkrywanie tajemnic sprzed lat to jeden z moich ulubionych tematów w literaturze. W trakcie czytania zawsze zastanawiam się co ja bym zrobiła na miejscu bohaterów. I czy odkrywanie tajemnic to zawsze jest dobry pomysł? Jak historie rodzinne wpływają na żyjących członków rodziny? Zawsze mam mnóstwo pytań w trakcie lektury.
Choć znam wcześniejsze książki, to zawsze mam trochę obiekcji czy autor nie zamęczy czytelnika szczegółami z dziedziny genealogii. Pan Grzegorz przedstawił tę historię tak, że czytający dostaje odpowiednią dawkę informacji, a gdy poczuje niedosyt, jak ja, to może zgłębiać temat na własną rękę. I dla mnie jest to duży plus tej historii. I do tego pisarz potrafił tak przedstawić pewne aspekty tej powieści, że moja ciekawość szalała. A u mnie o to coraz trudniej.
I przysłowiową wisienką na torcie jest zakończenie. Gwarantuję, że cokolwiek byście nie obstawiali, to i tak nie zgadniecie, jaki będzie finał tej historii. Dla mnie bomba!

Podsumowując: kolejna książka Pana Gołębiowskiego, którą czyta się z dużym zainteresowaniem, rozbudzoną ciekawością, z odpowiednią dawką informacji i mnóstwem pytań, aby otrzymać rozwiązanie, którego nikt się nie spodziewa.

Polecam.

PS A co Ty, Czytelniku, wiesz o Mennonitach w Polsce? 


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res

środa, 3 sierpnia 2022

Schronisko, które przestało istnieć. Sławek Gortych

 

TYTUŁ: Schronisko, które przestało istnieć
AUTOR: Sławek Gortych
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Dolnośląskie
GATUNEK: kryminał górski
STRON: 368
DATA PREMIERY: 28 lipca 2022
CYKL: Karkonoska seria kryminalna (tom 1)

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Ale to było dobre! Dawno żadna książka tak mnie nie pochłonęła. 

Świetny polski debiut mężczyzny, który z miłości do ukochanych Karkonoszy popełnił kryminał. Gdyby to była 15 książka tego autora, to miałabym kilka uwag, a tak, to do tego debiutu nie mam komentarzy negatywnych. 

Kryminał, który obfituje w moc zagadek i zwrotów akcji oraz w kilka przestrzeni czasowych. Trzyma w ciekawości i napięciu. I imponuje zaskoczeniem, którego się nie spodziewałam. Dla mnie świetne! Nie mogłam się oderwać!

Góry. Tło czy główny bohater? Dla mnie bohater przez duże B. Rewelacyjnie ukazane Karkonosze z ich wspaniałymi widokami, licznymi legendami, ciekawą historią i problemami. Aż chciałam spakować się i jechać w Karkonosze. I spotkać Liczyrzepę oczywiście.

Tło społeczne i historyczne takie, jak lubię. Dużo ciekawostek i mnóstwo smaczków, które wraz z opisami przyrody tworzą niepowtarzalny klimat. Zaczynając od nazistów i grabieży ziem polskich w czasie drugiej wojny światowej, poprzez problematykę tworzenia po wojnie państwa polskiego, kłopoty Ziem Odzyskanych, troski wysiedlanych Niemców, trudności polskich osadników. Do tego tematyka typowa górska, czyli współistnienie schronisk na styku trzech granic: polskiej, niemieckiej i czeskiej. Ja, mieszkanka centralnej Polski, czytałam z zaciekawieniem. I po raz kolejny przekonałam się, że koniec wojny, to nie koniec problemów. A początek zupełnie innych. 

Bohaterowie niejednoznaczni i ciekawie przedstawieni na zasadzie, że nie ma tylko złych, ani tylko dobrych ludzi. Brawa za zwrócenie uwagi czytelników na prawdziwie postacie Gerharta Hauptmanna, niemieckiego noblisty w dziedzinie literatury z 1912 roku i osobę Karla Hanke, gauleitera  Dolnego Śląska i zbrodniarza wojennego. W posłowiu autor wyjaśnia, które osoby i zdarzenia są prawdziwe, a które wytworem jego wyobraźni. 

I do tego język, który jest ta powieść napisana. Bez zbędnych słów, sentymentalizmów czy literackich zapychaczy, ale z miłością do opisywanych terenów, co czułam w każdym zdaniu. Ale jednocześnie bez zamęczania czytelnika niepotrzebnymi szczegółami. Wszystko w odpowiedniej dawce i stężeniu. Ja poczułam się rozpieszczona.

I na koniec jeszcze jedno. Okładka! Dla mnie rewelacja! Od razu przyciągnęła moją uwagę. I świetnie oddaje treść. 

Czego chcieć więcej? Młody, obiecujący polski autor, który napisał kryminał zachwycający na wielu poziomach. Będę śledzić poczynania Gortycha. I chętnie sięgnę po kolejną książkę.

 A tymczasem POLECAM!

sobota, 9 lipca 2022

Chemia śmierci. Zbrodnie w najtajniejszym obozie w III Rzeszy. Tomasz Bonek

 

TYTUŁ: Chemia śmierci.
 Zbrodnie w najtajniejszym obozie w III Rzeszy. 
AUTOR:  Tomasz Bonek
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 3 czerwca 2021

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z autorem. Oceniam jako bardzo udane. I ze zdziwienia wyjść nie mogę, bo nigdy nie słyszałam o opisywanym obozie. A tematykę drugiej wojny światowej zgłębiam od bardzo dawna.

Tomasz Bonek podjął się niełatwego zadania przybliżenia czytelnikom pewnej zapomnianej historii. Kto wie, że był obóz w miejscowości Dyhernfurth na Dolnym Śląsku, w którym Niemcy podczas wojny prowadzili eksperymenty medyczne i produkowali śmiertelną broń? Jeśli powiem: eksperymenty medyczne w czasie drugiej wojny światowej, to pewnie większość będzie miała pierwsze skojarzenie: Josef Mengele i obóz koncentracyjny w Auschwitz. Ja tak miałam, dopóki nie przeczytałam tej książki.

To, co działo się w tym obozie przechodzi ludzkie pojęcie i ciężko jest uwierzyć, że ten obóz nie istnieje w świadomości społecznej. Naukowcy syntezowali tam bojowe środki medyczne takie jak tabun i sarin. I testowali najpierw na małpach, a potem na więźniach, których nazywali elfami. Dlaczego? To trzeba doczytać samemu.

Autor bardzo skrupulatnie przedstawia historię obozu. Najbardziej przejmujące są relację świadków i więźniów. Bonek dotarł też do różnych interesujących dokumentów i zdjęć, których kopie zmieścił w książce. Wykonał kawał dobrej reporterskiej roboty. Jest to bardzo ciekawy dokument o mało znanej filii obozu Gross-Rosen, który mieścił się w miejscowości obecnie zwanej Brzeg Dolny. 

Ja zwróciłam uwagę na kilka rzeczy.
Pisarz przywraca pamięć o więźniach tego obozu. Dziękuję.
Bardzo mało, a prawie wcale, w niej samego autora. Przedstawia fakty bez oceniania, krytyki czy osobistych uwag. To zostawia czytelnikowi. Bezcenne.
Książka napisana jest prosto i interesująco. I nawet zagadnienia chemiczne przedstawione są tak, że laik zrozumie. Przynajmniej dla mnie wszystko było jasne.

Jak zwykle nie zagłębiam się w szczegóły, bo, jak zwykle, tam tkwi diabeł. Mnóstwo ciekawych informacji, dat, nazwisk, wydarzeń podany jest w sposób przyswajalny dla przeciętnego czytelnika. I po lekturze aż dziw bierze, że prawie nikt nie zna historii opisywanego miejsca.

Polecam.

wtorek, 21 czerwca 2022

Enigma. Liczba wszystkich liczb. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

 

TYTUŁEnigma. Liczba wszystkich liczb
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: sensacja w stylu retro
STRON: 629
Data premiery: 23 czerwca 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Krzysztof Koziołek należy do grona moich ulubionych pisarzy. Bez zastanowienia biorę Jego kolejną książkę. I tak było tym razem. I do tego jeszcze Autor poruszył fascynującą tematykę: kulisy złamania szyfru Enigmy, tajnej maszyny niemieckiej, który podobno była nie do pokonania. A Polakom się udało.

Książka ta, podobnie jak większość poprzednich Pana Krzysztofa, zachwyciła mnie na wielu obszarach.

Niezmiennie uwielbiam przygotowanie Autora do opisywanego tematu. Umieszczenie akcji w określonym przedziale czasowym, w moim przekonaniu, wymaga oddania ducha epoki i okraszenia opisywanych wydarzeń szczegółami. Uwielbiam czytać przeróżne literackie smaczki, które pozwalają oczami wyobraźni zobaczyć opisywaną fabułę. Ja kocham okres dwudziestolecia międzywojennego z jego blaskami i cieniami. I tu go dostałam w pięknym wydaniu.

Rewelacyjna lekcja historii w wykonaniu Pana Koziołka umiejętnie wpleciona w akcję zachwyca nie pierwszy raz. Uważny czytelnik wyłowi z tekstu wiele ciekawostek i informacji, których w szkole z pewnością nie uświadczy. I zrobione to jest tak sprytnie, że człowiek nawet się nie zorientuje, że się edukuje. Brawa!

Fabuła poprowadzona jest w sposób, który nie pozwoli odłożyć czytającemu książkę nawet na moment. Uprzedzam, bo jednego wieczoru u mnie nie było kolacji, bo MUSIAŁAM doczytać co dalej będzie się działo. Chociaż od samego początku wiemy, że to Polacy (Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski) złamią szyfr Enigmy, to osiągnięcie tego sukcesu, nie było łatwą sprawą i, wbrew pozorom, zajęło matematykom ogrom czasu. A i okoliczności, nazwijmy je towarzyszące temu odkryciu, nie były sprzyjające.
Nie chcę opisywać dokładniej fabuły, gdyż powolne jej odkrywanie dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Dodam tylko, że bardzo różnych emocji. Niestety, mnie się trafiła jedna drzazga, która uwierała podczas czytania. A była nią osoba Edmunda Lorenca. No, nie polubiłam gościa. Na jego niekorzyść przemawia choćby stosunek do żony. A także pewne zachowania, nazwijmy je oględnie, nieprzystające mężowi i pracownikowi wywiadu. Jeśli akurat nie prowadzi czynności wywiadowczych oczywiście… Ale to moje bardzo subiektywne odczucie, bo nie lubię pewnych scen w powieściach.

I na koniec dodam tylko, że jeśli ktoś ma wątpliwości czy sprawy natury technicznej dotyczące samej Enigmy są zrozumiałe, to zapewniam, że pisarz dokonał przekładu z technicznego języka na potoczny i wyszło mu to doskonale. Czyta się ze zrozumieniem.

I gdybym napisała na początku, że w powieści spotkamy członków wywiadów, kontrwywiadów, szpiegów, matematyków, piękne kobiety, kryptografów, członków Abwehry i Biura Szyfrów, studentów oraz kryptologów, to mógłbyś pomyśleć, że szykuje się niezłe poplątanie z pomieszaniem. Ale nic z tego! Wszystko, wraz z przerzucanymi kartkami, układa się niczym puzzle. Idealnie dopasowane puzzle.

Podsumowując: Enigma to sensacja w stylu retro z domieszką edukacyjną okraszona rewelacyjnymi detalami z epoki, czyli rozrywka na najwyższym poziomie. Polecam.




Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora.

niedziela, 5 czerwca 2022

Bieszczady. Adrian Markowski

 

TYTUŁ: Bieszczady 
AUTOR: Adrian Markowski
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: literatura faktu
STRON:238, 175
DATA PREMIERY: 6 maja 2021, 12 kwietnia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Początek czerwca oznacza dla mnie zbliżający się urlop w Bieszczadach. Kocham ten rejon i jeżdżę tam, tak często, jak tylko mogę. Dlatego też, aby umilić sobie czas oczekiwania na wyjazd sięgnęłam po te książki. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Markowskiego, ale nie pierwsze książki o Bieszczadach. Ciekawa była, czy autor mnie zaskoczy.

Autor utwierdza mnie w przekonaniu, iż moje zdanie o górach jest trafne. A brzmi ono: że Bieszczady to nie tylko piękne widoki i zapora na Solinie. I tu pewnie narażę się wielu osobom, bo wielokrotnie słyszałam, że Solina to nie Bieszczady. Dla mnie jednak zapora na Solinie to taka symboliczna brama do Bieszczad. I nie każdy musi się z tym zgadzać.

Pan Markowski opowiada czytelnikowi o rzeczach nieoczywistych dla wielu osób. Pokazuje i zachęca do wielu działań i odwiedzin. Wiele turystów jadąc w Bieszczady nastawia się na chodzenie po szklakach po połoninach i zdobycie Tarnicy, najwyższego szczytu polskich Bieszczad. A autor mówi stop. To nie jedyne miejsca warte uwagi. Warto znać historię tych terenów. Dlaczego połonina nazywa się Caryńska? Dlaczego nie ma już wielu wsi? Jak wyglądało życie w odległych czasach? Co jadano, a co jada się na terenach nieprzyjaznych rolnictwu? Jak wygląda historia zapory. Jak historia odcisnęła swoje znamię na tych terenach. Jak współgrały ze sobą różne religie. Jak różni ludzie mieszkali na tych obszarach. Wielokulturowość pod wieloma postaciami. Można tak wymieniać bez końca.

Trudno określić czy to przewodnik czy reportaż. Dla mnie to gawęda, którą chciałbym. aby mi ktoś opowiedział przy bieszczadzkim ognisku. Napisane właśnie tak: lekko i ciekawie.

Czy autor mnie zaskoczył? Nie. Ale bardzo zaciekawił. Dał wiele powodów do rozmyślań. I do wyznaczenia nowych tras, które chcę odbyć w Bieszczadach. 
Ja ze swojej strony polecam tak jak autor, przyjrzeć się cmentarzom i kościołom, bez względu na wyznanie. Niesamowite miejsca z niezwykłą historią. Mówią więcej niż niejeden przewodnik. 

Polecam.


sobota, 30 kwietnia 2022

Wirtuoz. Krzysztof Bochus

 

TYTUŁ: Wirtuoz
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał
STRON: 352
DATA PREMIERY: 23 marca 2022
CYKL: Adam Berg (tom 4)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jękły — głuche kamienie:
Ideał — sięgnął bruku.

Fragment wiersza Cypriana Kamila Norwida pt. Fortepian Chopina.
Towarzyszył mi podczas lektury tej książki.

Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. Do takich należy Krzysztof Bochus. Przeczytałam wszystkie z serii z Adamem Bergiem i po tę sięgałam bez obaw.

Jestem fanką i nie umiem spojrzeć krytycznie. 
Książki Autora zawierają te elementy, które lubię.
Fabuła, która zaskakuje.
Rewelacyjne tło historyczne z mnóstwem smaczków.
Nienachalny wątek osobisty Adama Berga.
Dopracowany styl i plastyczny język.
Świetne połączenie fikcji z faktami.
Zakończenie, którego nikt się nie spodziewa.
Pisarz potrafi mnie skłonić to wielu przemyśleń jak, chociażby nad rolą pamiątek, czy to osobistych, czy narodowych.
Nieodkładalność to kolejna cecha książek Pana Krzysztofa. Potrafi skupić uwagę czytelnika jak rzadko który autor.

Znalazłam jednak dwa minusy.
Pierwszy to taki, że książki tego autora za szybko się kończą.
Drugi minus dotyczy wplatania współczesnej polityki do fabuły. Ja po prostu tego nie lubię. 

Polecam.

niedziela, 20 lutego 2022

Wrócę przed nocą. Reportaż o przemilczanym. Jerzy Szperkowicz

 

TYTUŁWrócę przed nocą.
 Reportaż o przemilczanym.
AUTOR: Jerzy Szperkowicz
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
LICZBA STRON: 222
DATA PREMIERY: 10 maja 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Dziś, 20 lutego 2022 roku, kiedy to piszę, dotarła do mnie informacja, że autor zmarł. Miał 89 lat.
Rocznik 1933, reporter, publicysta i pisarz. Prywatnie mąż Hanny Krall, tak TEJ Hanny Krall.

Ta książka to reporterskie śledztwo, które miało na celu ustalenie co się stało z mamą autora. W pewną październikową noc 1943 roku kobieta wyszła z domu i już nie wróciła. Po latach syn próbuje odtworzyć wydarzenia tamtej nocy. Odwiedza miejsca i ludzi, którzy mogą mu pomóc w tym zadaniu. Czy mu się uda? A to już musisz przeczytać sam.

Dwa aspekty zasługują na uwagę. 
Jednym z nich są emocje. Mały Jurek miał 10 lat, kiedy ostatni raz widział mamę. Przez całe życie zmagał się z niewiedzą lub podejrzeniami co stało się tamtej nocy. I te emocje czułam w trakcie czytania. Nasuwało się mnóstwo pytań. Myśli kłębiły się nieokiełznane.
Drugim jest język, jakim autor przedstawia tę historię. Czasami bardzo emocjonalny, czasami oschły. Wielokrotnie na granicy poezji, a niekiedy wydaje się wręcz surowy. 
Wynik tego śledztwa, o którym nie napiszę, mnie osobiście zaskoczył. Miałam jednak nadzieję, że prawda będzie inna. A okazała się bolesna i ciężka do przyjęcia.
Ta książka to efekt wielu lat poszukiwań, dociekań, podróży, rozmów i pytań. Autor bardzo długo przygotowywał się do jej napisania. Był w trakcie pisania kontynuacji tej książki, kiedy rozstał się z życiem. Mam tylko cichą nadzieję, że tam, gdzie teraz jest spotka się ze swoją mamą. I wreszcie zazna spokoju.

Dziękuję Panie Jerzy za tę książkę. Nie jest łatwo prowadzić śledztwo reporterskie we własnej sprawie. Panu się udało.

Polecam.

czwartek, 17 lutego 2022

Cisza. Tomasz Lipko

 

TYTUŁCisza
AUTOR: Tomasz Lipko
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: thriller/cyberthriller
STRON: 385 
DATA PREMIERY: 2 września 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja trzecia książka tego autora. I kolejna, która sprowokowała wiele pytań.
I tutaj muszę zacząć tak, jak pisałam przy okazji poprzednich książek.

Ważna w tym wypadku jest osoba samego autora. Tomasz Lipko pracował w wielu zawodach i ma rozległe doświadczenia jako dziennikarz, reporter, korespondent wojenny, producent filmowy czy fotoreporter. Ważne jest to w kontekście tego, o czym pisze. Świat mediów, social mediów w szczególności, praca dziennikarza, policjanta czy polityka nie jest mu obcy. Po prostu wie, o czym pisze. 

Akcja dzieje się dwutorowo.

Bohaterami, tak jak i w poprzednich, jest trójka przyjaciół: ksiądz Bartek Heller, ksiądz, Radosław Bolesta, były prokurator rejonowy, Igor Hanys, policjant. Panowie spotykają się nie tylko w pracy, ale też na gruncie prywatnym.

Drugim torem toczy się akcja zupełnie odmiennie.
Yaara Alex to zaginiona dziewczyna i wróg obecnego systemu. Wraz z partnerem przemierzają Europę. Tylko w jakim celu? I dlaczego?

Podczas czytania można wiele razy się zastanawiać co mają wspólnego nasi bohaterowie z tych dwóch wątków. A zapewniam, że spotkanie ich będzie ciekawe i zaskakujące.

Osią tej lektury jest Awaria, taka przez duże A. Czego ona dotyczy? Szlag trafił Internet. Zniknął na całym świecie. Ludzie nie znają powodów tej sytuacji. Są zaniepokojeni, mówią delikatnie.
Na okładce jest napisane: Wyobraź sobie świat bez Internetu.
Tym zdaniem jest też reklamowana ta książka. I dla mnie jest to trochę niefortunne sformułowanie. Dlaczego? Bo ja jestem z tego pokolenia, które pamięta świat bez globalnej sieci. Tak, był taki czas. Choć teraz niektórym trudno to sobie wyobrazić. Trochę nie do końca dobry sposób reklamy. 
Proponuję takie małe zadanie. Usiądź i spisz na kartce, do czego potrzebny Ci net. Tak na spokojnie. Nie podsunę tu żadnej podpowiedzi. Ale za to wiele znajdziesz ich w książce. Ja sama, w trakcie czytania, zastanawiałam się nad wieloma sprawami. Autor wskazuje pewne zagrożenia, pokazuje różne sytuacje i rozważa wiele możliwych alternatyw przyszłości.
Jedno jest dosyć niepokojące. Czy sztuczna inteligencja wygra z człowiekiem w przyszłości?
I w którą stronę podąża cywilizacja?
Szczegóły tego thrillera są bardzo ciekawe i godne zastanowienia. Dlatego nie piszę zbyt szczegółowo, aby nie psuć frajdy z czytania.

Tomasz Lipko, tak samo jak Jakub Szamałek i Marc Elsberg, pisze o czymś, co jest ważne. Nie tylko o otaczającej rzeczywistości, ale także o zagrożeniach jakie w niej możemy spotkać. I potrafią skłonić czytelnika do przemyśleń. A możliwości w sieci i rozwój technologii, choć bardzo ułatwiają życie, niosą ze sobą mnóstwo niebezpieczeństw.

Walor edukacyjny jest w tej książce, moim zdaniem, największym atutem.

Polecam.

czwartek, 30 grudnia 2021

Imię Pani. Cisza. Krzysztof Koziołek

 

TYTUŁ: Imię Pani. Cisza
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 410
Data premiery : październik 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. Krzysztof Koziołek do nich należy. Każda książka, po którą sięgnęłam przypadła mi do gustu. Kiedy więc autor zaproponował mi patronat nad tą książką, to moje decyzja mogła być jedna: oczywiście, że tak!

Od jakiegoś czasu bardzo mnie kręci taki romans kryminału z historią, czyli kryminał retro. Przeczytałam już kilka w wykonaniu Koziołka i pokochałam całym sercem. Dwa główne powody to: uwielbiam kryminały i kocham lata 20/30 XX wieku. Autor osiągnął w tej powieści to, co nie zawsze udaje się innym pisarzom: zbudował zagadkę kryminalną, która mnie wciągnęła i zaskoczyła rozwiązaniem. Oprócz tego jest jeszcze coś, w czym Pan Krzysztof zdobył tytuł, przynajmniej dla mnie, mistrzowski. To tworzenie klimatu opisywanych wydarzeń. Tu nie ma miejsce na fuszerkę. Autor zadbał o wszystkie aspekty budowanego klimatu: ludzie i wypowiadane poglądy, miejsca przedstawione z detalami, rzeczy opisane z precyzją, a nawet zmienna pogoda. Kłaniam się nisko za pracę włożoną w poszukiwaniu detali opisywanych czasów. 
Jest też druga strona medalu... Spotkałam się w sieci z opinią, że ta warstwa historyczna może być zbyt rozbudowana i zmęczyć czytelnika. I tu nie mogę zgodzić się z tą informacją. Kryminał retro tym się właśnie charakteryzuje: ma wiernie oddać realia historyczne, na tle którego rozgrywa się akcja. A jak wiadomo: diabeł tkwi w szczegółach, więc i tych szczegółów musi być dużo.

Ta książka jest zdecydowanie dla fanów kryminałów, które mają miejsce w przeszłości. Zagadka kryminalna ciekawie poprowadzona i potrafiąca utrzymać zainteresowanie i ciekawość do ostatnich stron, a warstwa historyczna nadaje opisywanym wydarzeniom niesamowity nastrój. 

Nie mogę pominąć okładki i jakości wydania. Stylizacja kartek na bardzo stare nadała książce super klimatu, a okładka wiernie oddaje treść i przyciąga wzrok.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Manufaktura Tekstów.

czwartek, 11 listopada 2021

Notebook. Login. Tomasz Lipko


 

TYTUŁ: Notebook, Login
AUTOR: Tomasz Lipko
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie
GATUNEK: thriller/cyber thriller
STRON: 444, 376
DATA PREMIERY: 1 lipca 2015, 4 września  2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje drugie spotkanie z autorem. Pierwsze było rok temu i przeczytałam wtedy książkę Notebook. Wtedy o niej nie pisałam. Ale kiedy w bibliotece wpadła mi w ręce druga książka autora, czyli Login, to najpierw postanowiłam sobie odświeżyć Notebook, a potem przeczytać Login. I co z tego wyniknęło?

Te książki to kolejny przykład na to, że oceny na portalach opiniotwórczych zupełnie mijają się z moimi. Czytelnicy dają średnie noty, a u mnie jest naprawdę wysoka ocena. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Ważna w tym wypadku jest osoba samego autora. Tomasz Lipko pracował w wielu zawodach i ma rozległe doświadczenia jako dziennikarz, reporter, korespondent wojenny, producent filmowy czy fotoreporter. Ważne jest to w kontekście tego, o czym pisze. Świat mediów, social mediów w szczególności, praca dziennikarza, policjanta czy polityka nie jest mu obcy. I ja to czułam w trakcie czytania. Po prostu wie o czym pisze. I to jest jeden z plusów tych powieści. Trzeba mieć tylko świadomość, że książka Notebook została wydana w 2015 roku i od tego czasu technologia wystrzeliła do przodu.

Bohaterami obu lektur jest trójka przyjaciół: ksiądz Bartek Heller, proboszcz parafii w Piotrkowie Mazowieckim, Radosław Bolesta, prokurator rejonowy, Igor Hanys, miejscowy policjant. Panowie spotykają się nie tylko w pracy, ale też na gruncie prywatnym. I wcale nie zachowują się jak święci.

Nie będę streszczać obu książek. Łączy je wiele wspólnych cech, o których chcę tu napisać.

Tak jak pisałam wyżej, autor wie o czym pisze. I robi to w sposób zrozumiały i ciekawy. Nawet jeśli w wirtualnym świecie jesteś mało rozeznany.
Lipko potrafi rozbudzić ciekawość i utrzymać uwagę czytelnika. Nagłe zwroty akcji czy pojawiające się niewiarygodne informację nie pozwalają odłożyć książki.
Choć niektóre sytuacje wydawały mi się mało prawdopodobne, to i tak nie przeszkadzało mi to w odbiorze. Tak samo jak wulgaryzmy. Nie lubię ich w literaturze, ale tutaj nie kłuły mnie w oczy.
Kreacja postaci też przypadła mi do gustu. Panowie choć różnią się od siebie, to i tak wspaniale się dogadują. Każdy ma swoje zawodowe dylematy i żaden nie kreuje się na idealnego. Niektóre rozważania czytałam z większym zainteresowaniem.
Nie lubię, kiedy autor wplata w fabułę politykę i religię. Ale nie dotyczy to tych dwóch thrillerów. Tutaj Lipko powiązał to w taki sposób, że wszystko pasowało do siebie idealnie.

Najważniejszy atut tych książek zostawiłam na koniec. Dla mnie największym plusem tych książek jest wątek edukacyjny o sieci i jej zagrożeniach. Ale nie tylko. Bo mamy tu informacje do przemyślenia o nowych technologiach, prywatności, polityce, kościele, władzach państwowych, wielkich pieniądzach, relacjach społecznych, zmianach jakie zachodzą w społeczeństwie i wielu innych nie mniej ważnych tematach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Były takie momenty, że miałam tzw. gęsią skórkę z wrażenia. Mam świadomość, że nikt nie jest w cyberprzestrzeni anonimowy, ale... No właśnie, jest zawsze jakieś ale. I niech każdy znajdzie swoje.

Tomasz Lipko, tak samo jak Jakub Szamałek i Marc Elsberg, pisze o czymś, co jest ważne. Nie tylko o otaczającej rzeczywistości, ale także o zagrożeniach jakie w niej możemy spotkać. I potrafią skłonić czytelnika do przemyśleń. Przynajmniej w moim przypadku im się udało. I teraz mam do rozważenia wiele spraw i do wprowadzenia kilka zmian.

Polecam.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...