Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2024

Cudowne lata. Valérie Perrin

 

TYTUŁ: Cudowne lata
AUTOR: Valérie Perrin 
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura piękna 
LICZBA STRON: 576
DATA PREMIERY: 22 lutego 2023

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje drugie spotkanie z autorką. Pierwsza, Życie Violette, zachwyciła mnie od pierwszych stron i po zakończonej lekturze wiedziałam już, że zostaje fanką autorki. 

Cudowne lata to historia czwórki przyjaciół, których przyjaźń zaczyna się w podstawówce w latach osiemdziesiątych XX wieku i trwa aż do dorosłości. Tak w skrócie można określić fabułę. Ale jest kilka szczegółów, które po sumowaniu dały powieść, o której trudno zapomnieć.
Sposób opowiedzenia historii zauroczył mnie bardzo. Autorka tak snuje fabułę, że moja ciekawość jak zakończy się, a może jak rozpoczęła się ta historia rozgrzana była do czerwoności.
Niesamowita czułość i wrażliwość bijąca z kart tej powieści otulały mnie w trakcie lektury. I jednocześnie Perrin nie zahacza o kicz i tandetę. Cudownie wszystko wyważone.
Autorka porusza wiele tematów, z którymi spotykamy się w życiu. Jest skryta miłość, zazdrość, żal, nadzieja, problemy z tożsamością, brak wiary w siebie, przyjaźń, sieroctwo, tajemnice z przeszłości. Ale jak w poprzednim akapicie: wszystko harmonijnie splecione.
Dla mnie wartością dodaną było to, że jestem w podobnym wieku, co bohaterowie książki. Też w latach 80 XX wieku chodziłam do podstawówki i niektóre rzeczy z tamtego okresu pamiętam doskonale. To była dla mnie sentymentalna podróż w czasie.
Zastanawiałam się już podczas czytania poprzedniej książki tej autorki, tak jak i w trakcie tej, jak Pani Valérie to robi, że poruszając trudne tematy (bo przecież porzucenie przez matkę, czy wychowywanie bez okazywania uczuć do łatwych tematów nie należą) nie wywołuje u mnie smutku ani przygnębienia, a raczej zmusza do refleksji i zadumy? Jak to jest, że czytając o przykrych momentach w życiu bohaterów nie miałam łez w oczach, lecz oczy zamglone rozczuleniem i skupiłam się nad rozważaniem zawiłości losu?
Perrin jest świetnym obserwatorem rzeczywistości i umie to rewelacyjnie ubrać w odpowiednie słowa. A dwa wątki: współczesny i przeszłość świetnie się uzupełniają.
W swoim życiu przeczytałam mnóstwo książek, ale żaden autor ani autorka nie wywołała we mnie takich emocji jak ta francuska pisarka. 
Pozostaje pod wrażeniem umiejętności tworzenia tak pięknych powieści.
Polecam serdecznie.


piątek, 8 marca 2024

Niemka. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Niemka
AUTOR: Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: literatura piękna 
LICZBA STRON: 432
DATA PREMIERY: 13 marca 2024

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja piąta książka tegoż autora i kolejna, która bardzo przypadła mi do gustu. Po lekturze powieści Czerń i purpura oraz serii o Antonim Mokrzyckim zostałam fanką autora. Po tę sięgnęłam więc bez wahania.

Zarys fabuły wygląda tak: Magdalena Pohl, córka łódzkiego fabrykanta urodzona i wychowana w Polsce nigdy nie zastanawiała się nad swoją tożsamością narodową. Ojciec był Niemcem. Wśród przyjaciół miała i Polaków, i Żydów i Niemców. I do momentu wybuchu wojny żadna tożsamość ani narodowa, ani religijna nie miała znaczenia. Jednak wkroczenie Niemców do Polski w 1939 zmienia wszystko. Magdalena musi wybrać: czy czuje się Polką czy Niemką?
Nie chcę zdradzać żadnych wątków czy aspektów fabuły, więc nie napiszę nic więcej.
Moją uwagę skupiły trzy płaszczyzny tej powieści.

Pierwszy wątek, który wysuwa się na pierwszy plan to tożsamość narodowa. Czy można czuć się Polką i Niemką jednocześnie? Dobrze to pokazuje ten fragment:

Była Niemką z rodziny, języka i kultury, ale też Polką - emocjonalnie, uczuciowo i z racjonalnego wyboru.

Czy da się pogodzić bycie Polką i Niemką, czy trzeba wybierać? Na to pytanie, a także wiele innych będzie musiała odpowiedzieć sobie Magdalena. Ale nie tylko ona. Wiele osób z jej otoczenia stanie przed tym dylematem. 

Drugim motywem, nad którym mocno się skoncentrowałam była rola kobiety w czasie wojny. Choć czasy przedwojenne, jak i powojenne też dawały do myślenia. Czy w trakcie konfliktu zbrojnego jest przestrzeń na działalność dla kobiet? Czy one mają spełniać tylko rolę pomocniczą w formie pielęgniarek, czy kucharek? Jedno zdanie Magdy utkwiło mi w głowie: Znowu ktoś za mnie zdecydował. Pracując w czasie wojny wykonywała polecenie mężczyzn z dwóch stron barykady wojennej. Tylko że ona wybrała jedną stronę, a druga... No właśnie. Po zakończeniu działań wojennych znowu inni mężczyźni decydowali o jej losie. 
W trakcie czytania często pojawiało się w mojej głowie pytania: ile jest w stanie znieść kobieta? Skąd w niej tyle siły? Ile jest w stanie zrobić dla idei, w którą wierzy? Ile może wybaczyć? Czy wszystko może wybaczyć? Czy pamięć jest przekleństwem, czy wybawieniem? Czy da się zapomnieć krzywdy, które tkwią w pamięci? Mnóstwo pytań przewijało się podczas lektury.

Trzecim elementem, który mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora jest rewelacyjnie przemycona lekcja historii. Dla mnie każda książka, której fabuła osadzona jest w określonym czasie powinna trzymać się faktów historycznych i posiadać mnóstwo szczegółów, które tworzą klimat opisywanych zdarzeń. I to właśnie panu Wojciechowi wychodzi, w mojej ocenie, świetnie. Na kartach powieści pojawiają się prawdziwi bohaterowie tamtych lat, jak i wydarzenia, które miały miejsce. Dla mnie jest to świetna powtórka z historii Polski i Europy XX wieku.
Magdalena spotyka na swojej drodze mojego ulubieńca, czyli Antoniego Mokrzyckiego, który jest bohaterem serii nazwanej jego imieniem i nazwiskiem. Dlatego polecam przeczytać najpierw tę serię, bo ona wiele wyjaśni.

Powieść ta wywołała we mnie wiele pytań. Ale nie tylko. Na tej karuzeli pytań i braku odpowiedzi kręciły się też emocje. Na każdym etapie życia Magdaleny zastanawiałam się jak ja bym się zachowała i jaką decyzję podjęła. Łatwo jest nam teraz oceniać i wydawać opinię o decyzjach ludzi w tamtych ekstremalnie trudnych czasach, ale nikt nie wie jak sam by się zachował w podobnej sytuacji. Ostatnie strony czytałam ze ściśniętym matczynym sercem. Nie takiego zakończenia oczekiwałam.

Polecam wszystkim, którzy lubią zastanawiać się nad dylematami bohaterów, cenią dobrze zbudowane tło historyczno-obyczajowe i potrafią docenić nieoczywiste zakończenie.

Bo siła jest kobietą.

Polecam.

sobota, 30 września 2023

Głodne. Reportaże o (nie) jedzeniu. Klaudia Stabach



TYTUŁ: Głodne. Reportaże o (nie) jedzeniu
AUTOR: Klaudia Stabach
WYDAWNICTWO: Wielka Litera 
GATUNEK: reportaż
STRON: 240
DATA PREMIERY: 25 stycznia 2023


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kolejna książka, po Rozmiar szczęścia nie daje autorstwa Marty Kieniuk-Mędrali, która porusza ważny temat, jakim są zaburzenia odżywiania. I od razy zaznaczę, że nie jest to kompendium wiedzy w poruszanym zakresie, lecz impuls, który ma zwrócić uwagę na opisany w książce problem.

Autorka rozmawiała z osobami, które cierpią na różnego rodzaju zaburzenia odżywiania. Wiele pytań, wiele odpowiedzi, wiele przebytych kilometrów za autorką. Anoreksja i bulimia to chyba najbardziej znane nieprawidłowości w tej problematyce. Ale niestety to nie są jedyne zaburzenia odżywiania. Poznamy też problemy z ortoreksją, napadowym objadaniem się czy z obsesyjnym ćwiczeniami, żeby spalić jak najwięcej kalorii. Jak się okazuje, to nie jest tylko problem kobiet. I to nawet nie jest problem modelek, których jakość życia zależy od wyglądu. To może być problem każdego. Jest szczerze i przerażająco jednocześnie. Z tych rozmów wyłania się przy okazji wiele innych problemów. Oprócz problemów ze zdrowiem chorego, co wydaje się oczywiste, poznajemy także zmartwienia osób najbliższych, dylematy instytucji państwowych oraz różnych organizacji pozarządowych pomagających chorym i ich rodzinom. Stabach ma świetny zmysł obserwacji i świetnie punktuje wszelkie mankamenty opieki zdrowotnej czy inne zagadnienia w środowisku osób z zaburzeniami odżywiania. Niektóre zdania i wnioski autorki czy osoby opowiadającej o sobie są jak zadra, która nie daje spokoju. Polecam uwadze. Tak samo jak sposób pisania Pani Klaudii. Na początku wydawać się może oschły czy prosty, ale z czasem czytelnik zaczyna rozumieć dlaczego jest taki sposób pisania.

Mnie najbardziej utkwiła w głowie pewna scena, kiedy osoba z zaburzeniem trafiła do ośrodka leczenia i nie mogła ćwiczyć, co była jej obsesją na punkcie figury, a jednak i tak to robiła, kiedy brała prysznic, a nikt tego nie widział i kontrolował. Przerażający fragment.

Książkę polecam wszystkim tym, którzy kiedykolwiek zmagali się z nadwagą. Ku przestrodze!

wtorek, 27 czerwca 2023

Dziewczyna z konbini. Sayaka Murata

 

TYTUŁ: Dziewczyna z konbini
AUTOR: Sayaka Murata
WYDAWNICTWO: WUJ
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 144
DATA PREMIERY: 15 marca 2019
SERIA: Seria z Żurawiem

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje kolejne udane spotkanie ze współczesną literaturą japońską. Od pewnego czasu sięgam po książki z tej kategorii i niezmiennie jestem zadziwiona jak bardzo one trafiają w moją estetykę czytelniczą.

Ta, choć objętościowo niewielka, to niesie ze sobą spory ładunek filozoficzno-emocjonalny.  Dla mnie jest ona manifestem przeciw presji społecznej, rodzinnej i spełnianiu czyiś oczekiwań. Dlaczego? Bo główna bohaterka ma 36 lat, nie założyła rodziny, pracuje dorywczo w sklepie i nie chce spełniać roszczeń otoczenia. Chce żyć po swojemu według własnych przemyśleń. Sklep, w którym pracuje w Tokio przypomina trochę polski sklep z zielonym płazem w logo.  Zasady panujące w sklepie i przewidywalność pozwalają jej funkcjonować w spokoju. Sposób życia Keiko nie wszystkim odpowiada. Ale one nie chce niczego zmieniać.

Książkę tę odebrałam jako sposób zwrócenia uwagi na osoby, które nie pasują do standardów wyznaczonych przez społeczeństwo i rodzinę. Autorka świetnie pokazuje też mentalność i kulturę japońską, momentami lekko ją przerysowując. Czytałam tę książkę bardzo powoli, bo w wielu momentach musiałam robić przerwę, żeby zastanowić się nad kilkoma sprawami. Czy uniformizacja i automatyzacja w społeczeństwie to dobry i nieuchronny kierunek? Czy brak marzeń o karierze, domu i wielkich pieniądzach jest czymś złym i niepożądanym? Czy we współczesnym społeczeństwie jest miejsce na indywidualizm? Mnie się nasuwało mnóstwo pytań w trakcie czytania, ale znalazłam też wiele cech wspólnych dla mieszkańców Azji i Europy.

Polecam, jeśli ktoś lubi sobie podumać nad czytanym tekstem.

PS Ważne dla zrozumienia tej lektury jest doczytanie czym są sklepy konbini w Japonii. Praca tam jest dorywcza, głównie dla uczniów i studentów, za niewielkie pieniądze. Taki rodzaj przystanku w drodze do wielkiej kariery czy dla szybkiego podratowania budżetu. Praca taka ma niską społeczną ocenę.

poniedziałek, 13 marca 2023

Dzieci Wołgi. Guzel Jachina

 

TYTUŁ: Dzieci Wołgi
AUTOR: Guzel Jachina 
WYDAWNICTWO: Noir Sur Blanc
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 450
DATA PREMIERY: 6 października 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Jej Zulejka otwiera oczy była jedną z najlepszych przeczytanych książek w 2017 roku. Książka ta zostawiła mnie w zachwycie dla autorki i z obietnicą, że każdą kolejną biorę bez zastanowienia. I tak też zrobiłam, kiedy natknęłam się na Dzieci Wołgi w zasobach Legimi. Wzięłam i przepadłam. 

Autorka po raz kolejny udowodniła, że pięknie umie opisywać trudne tematy. W poprzedniej książce było: o przesiedleniach, o życiu na Syberii, o niewyobrażalnym głodzie, o kilkumiesięcznej podróży w głąb Rosji, o miłości i śmierci.  W tej jest podobnie, tylko tym razem przyglądamy się życiu Niemców, którzy osiedlili się nad Wołgą. Śledzimy mieszkańców małego miasteczka na przestrzeni lat, od 1918 do 1941, kiedy to zostali deportowani w głąb Rosji. Główny bohater, wiejski nauczyciel, jest osobą znaną i cenioną w swojej społeczności. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy dostaje pewien list z drugiego brzegu rzeki i jedzie na spotkanie do stojącego na uboczu chutoru. 
Autorka poprzez życie Jacoba Bacha i mieszkańców miasteczka pokazuje, jakie zmiany zachodziły w kraju, jak i w samych ludziach. Ludność wiedzie życie spokojne i naznaczone ciężką pracą. Wielka historia toczy się jakby obok nich, choć z czasem i u nich zachodzą transformacje. Wołga jest ważnym elementem codzienności. Daje pożywienie, zapewnia lód do przechowywania żywności, pozwala uprać odzież i schłodzić się w gorące dni. Ale pozwala też przybyć nowościom, które niosą ze sobą zmiany w kraju, choć nie zawsze takie, jakich by wszyscy oczekiwali.

Mnie zachwyciły trzy aspekty tej powieści. Przepiękny styl opowieści, plastyczny język i do tego niemal filmowe opisy przyrody i zdarzeń, które wzbudzają dużo emocji. Oczami wyobraźni widziałam fabułę przeniesioną na duży ekran.
Drugim był Jacob i jego życie. Od samotności, przez wielką miłość, aż po ogromną tragedię. Jego zaradność, pomysłowość, pracowitość i hart ducha wielokrotnie mnie zadziwiały i zachwycały jednocześnie.
Trzecim są przepiękne baśnie, które spisywał Jacob. Polecam szczególnej uwadze.

Znalazłam tylko jeden minus. Przez większość stron akcja snuje się leniwie i malowniczo, by pod sam koniec kilka lat zawrzeć na niewielu stronach. Jakby autorce zabrakło czasu i chęci do kontynuowania losów swoich bohaterów. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

Książka trafia do grona najlepszych książek w tym roku.

Polecam.

sobota, 11 marca 2023

Szmaragdowa tablica. Carla Montero

 

TYTUŁ: Szmaragdowa tablica.
AUTOR: Carla Montero
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 670
DATA PREMIERY: 16 kwietnia 2013
CYKL: Ana Garcia - Brest (tom 1)

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Po raz pierwszy przeczytałam tę książkę w 2015 roku z polecenia członków jednej z grup książkowych na Facebooku. Postanowiłam do niej wrócić, ponieważ na początku marca 2023 wychodzi kolejna książka tej autorki pt. Ognisty medalion i jest to kontynuacja Szmaragdowej tablicy. W 2015 roku tak o niej pisałam:

65/52 Carla Montero „Szmaragdowa Tablica”
I znów strzał w 10!
Po książkę sięgnęłam dzięki opiniom w tej grupie i znów się nie zawiodłam.
W tej książce jest wszystko, co lubię w powieściach: trudna miłość w trudnych czasach, druga wojna światowa, Żydzi, Holocaust, zaginiony obraz, Paryż…
Czyta się szybko i bardzo wciąga. Czasami miałam wrażenie, że czytam ''50 twarzy G '' (on wszechmocny finansowo a ona biedna i zdolna) a czasami, że czytam Dana Browna (zaginiony obraz i tajemniczy światowy spisek).
Książka ma jednak dwie wady: szybko się czyta i trochę niewygodnie (666 stron).
Mnie się bardzo podobała i polecam. Już zrobiłam rezerwację w bibliotece na kolejne książki tej autorki.

Czy po 8 latach i kilkuset przeczytanych książek później mój odbiór będzie taki sam?

Zdecydowanie jest inny, co nie znaczy, że książka okazała się zła. Zastanawiam się, czy to kwestia mojego wieku czy doświadczenia czytelniczego. Ale do rzeczy.

Zacznę od plusów.
Akcja dzieje się dwutorowo: współcześnie i w czasach drugiej wojny światowej. Realia obu wątków oddane bardzo dobrze.
Dużo ciekawostek i informacji z zakresu malarstwa i działań wojennych.
Ta powieść to świetna pozycja dla fanów Dana Browna i zagadek z przeszłości. Ja bardzo lubię i fragmenty dotyczące tajemnic czytałam z ciekawością.
Autorka sprawnie łączy plany czasowe i potrafi wzbudzić zainteresowanie do tego stopnia, że trudno odłożyć książkę. Na szczęście tempo akcji jest niczym sinusoida, bo w innym wypadku czytelnik mógłby zejść na zawał.
Zakończenie zaskakujące. Różne obstawiałam, ale z żadnym nie trafiłam.
Powieść ta w wielu miejscach skłoniła mnie to refleksji. Zastanawiałam się np. czy jakieś dzieło sztuki jest więcej warte od ludzkiego życia? Pytań pojawiało się w trakcie czytania więcej.

Minusy też znalazłam.
Wątki romansowe jak dla mnie zbyt rozbudowane i momentami trochę naiwne. Wojenna miłość, choć możliwa, to jednak trochę już ten temat jest oklepany. Nie lubię i nie wzbudzają we mnie żadnych emocji.
Książka mogłaby być o połowę krótsza, bo moim zdaniem, wiele scen nic nie wnosi do fabuły, a tylko zamula akcję.
Dla mnie za dużo nieuzasadnionych niczym przekleństw.
Współczesna bohaterka, Ana, choć osoba z tytułem doktora, to zachowywała się momentami jak nastolatka.

To wszystko jednak blednie w świetle tego, co, moim zdaniem jest najważniejsze. Osią tej historii jest grabież dzieł sztuki przez Niemców w czasie drugiej wojny światowej na terenach okupowanych. Był to bardzo dobrze przemyślany i zorganizowany proceder, który spowodował, że wiele bezcennych dzieł zniknęło bez śladu, a wiele z nich do tej pory nie odnaleziono. Niemcy grabili i wywozili nie tylko obrazy, ale wszystkie rzeczy, które według nich przestawiały jakąś wartość historyczną. Do tej akcji zatrudnili wielu znawców tematu, jak kustoszy, malarzy, historyków sztuki. Dla mnie ten wątek był najważniejszy i to na nim się skupiłam.

Polecam.

piątek, 13 stycznia 2023

Wszystko dla Emilii. Maria Paszyńska

 

TYTUŁ: Wszystko dla Emilii
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 9 listopada 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Maria Paszyńska należy do grona moich ulubionych piszących współcześnie autorek. Każda z Jej książek przypadła mi do gustu, ale w różnym stopniu. I po tę powieść sięgnęłam bez wahania.

Fabuła w streszczeniu może wydawać się banalna. Podkreślę to wyraźnie: może się wydawać. Ale im więcej kartek za nami, to tym szybciej zmieniamy zdanie. Przynajmniej ja tak miałam. 
Jakub Modrzycki jest warszawskim zabawkarzem. Ma niesamowity talent, dobrze prosperującą firmę, piękną żonę, dwójkę dzieci i wspaniały dom. I nagle okazuje się, że żona go zdradza. Co poszło nie tak? Jak do tego doszło? Jakub nie dowierza, ale się nie poddaje. Postanawia zawalczyć o żonę i rodzinę. Ale jak zwykle u tej autorki diabeł tkwi w szczegółach.

Akcja osadzona jest w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Paszyńska przecudownie odmalowała tło historyczno-społeczne.
Tak samo jak świat tworzenia zabawek w opisywanym okresie.
Z wielkim wyczuciem i bez tanich chwytów literackich ukazała dwoje dojrzałych małżonków i ich emocje.
Jest to też powieść o pasji do tworzenia i uwielbieniu tego, co się robi. Tak mocno, że inne rzeczy umykają sprzed oczu. 
I do tego wszystko napisane jest przepięknym językiem. Tu nie ma zbędnych słów, a są za to przepiękne porównania i zdania na granicy poezji.

Przyznam szczerze, że na początku nie mogłam wczytać się w tę powieść. Nie bardzo wiedziałam, co autorka próbuje przekazać. Ale proszę mi wierzyć: z każdą przeczytaną kartką było coraz lepiej. Zupełnie jak z puzzlami: im więcej ich ułożysz, tym więcej widzisz układanego obrazka.

Jednym słowem: polecam!

środa, 16 listopada 2022

Kołysanka. Maciej Siembieda. Audiobook, czyta Mariusz Bonaszewski


TYTUŁ: Kołysanka
AUTOR: Maciej Siembieda
WYDAWNICTWO: Agora
GATUNEK: literatura współczesna
CZAS TRWANIA: 11 godzin 41 minut
DATA PREMIERY: 9 listopada 2022
CZYTA: Mariusz Bonaszewski
CYKL: Jakub Kania (tom 5)


Zdjęcie ze strony audioteka.pl



Ta książka skłoniła mnie do wielu pytań i refleksji.
Pierwsze pytania jakie nasunęło mi się po wysłuchaniu audiobooka jest takie: co powoduje, że książki jednych autorów zachwycają nas za KAŻDYM razem, choć w różnym stopniu, a innych autorów odrzucają po kilku/kilkunastu stronach? 
Co musi mieć w sobie osoba lektora, że byłabym skłonna słuchać bez końca?
Co takiego zawiera książka, że po wysłuchaniu audiobooka chce się sięgnąć po wersję papierową i zanurzyć w fabułę jeszcze raz?

Pan Maciej należy do moich ulubionych współczesnych pisarzy. Przeczytałam wszystkie Jego książki, oprócz zbioru reportaży. Na każdą Jego książkę czekam z niecierpliwością. I tak też było z tą.

Nic o fabule nie napiszę. Zacytuję tylko samą siebie, kiedy to pisałam o Katharsis:

Fabuła jest poprowadzona w sposób taki, że ciężko się oderwać. Autor snuje historie swoich bohaterów niespiesznie, powoli uchyla skrywane tajemnice i rozjaśnia niedopowiedzenia. Aby na koniec wszystko zgrabnie spiąć zaskakującym zakończeniem. I to powoduje, że chce się wiedzieć więcej i więcej, aż trudno przestać czytać. Moja ciekawość była rozpalona do czerwoności. 
Dla mnie ważną częścią twórczości Pana Macieja jest sposób przedstawiania opowieści. Widać, a przynajmniej ja to czuję, wieloletnie doświadczenie reporterskie i bogate doświadczenie literackie. Piękny język dopracowany w każdym zdaniu, precyzyjna dbałość o szczegóły, świetne porównania, dyskretne poczucie humoru okraszone ironią bądź sarkazmem i do tego fenomenalne połączenie faktów z fikcją. Ja czuję się rozpieszczona.

Tak, po raz kolejny czuję się rozpieszczona. I nie będę wymyślać nowych peanów na cześć kolejnej książki Pana Macieja. O praktycznie wszystkich mogę napisać to samo: mistrzostwo!

I poproszę o brawa dla Mariusza Bonaszewskiego. Kłaniam się nisko! Świetna robota.

Polecam.

Audiobook wysłuchany dzięki audioteka.pl.

 

poniedziałek, 7 listopada 2022

Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz. Manfred Deselaers, Piotr Żyłka

 

TYTUŁ: Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz
AUTOR: Manfred Deselaers, Piotr Żyłka
WYDAWNICTWO: Znak 
GATUNEK: biografia
STRON: 336
DATA PREMIERY: 29 sierpnia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przeczytaj jeszcze raz tytuł, ale zatrzymując się i zastanawiając się nad każdym wyrazem.

Niemiecki.
Ksiądz.
U progu.
Auschwitz.

I jeszcze raz. I tak w kółko. Dlaczego? Zrozumienie przyjdzie po przeczytaniu tego wywiadu.

Książka ta to zapis kilku rozmów, jakie przeprowadzili ze sobą obaj panowie. Pan Piotr oddał głos księdzu i bardzo mało go w tej książce. Kłaniam się nisko, bo nie każdy potrafi zachować odpowiednie proporcje. I dziękuję jednocześnie za tę lekturę, bo to, co robi ksiądz Manfred, jak najbardziej zasługuje na nagłośnienie. 

Każda rozmowa to jeden rozdział. W każdym rozdziale poruszony jest inny temat. Poczytamy o drodze do duszpasterstwa księdza, o wszystkich momentach w życiu, które spowodowały, że jest tu, gdzie jest. Nasz bohater opowie o swojej pracy doktorskiej, która przedstawia osobę Rudolfa Hößa, komendanta obozu w Auschwitz. Dowiemy się, jak wyglądało muzeum w Oświęcimiu w czasie pandemii i jakie refleksje wywołało. Oprócz opowieści o ludziach, miejscach i zdarzeniach do mnie najbardziej przemówiły słowa o doświadczeniach i emocjach. O miłości, pamięci, wybaczaniu, dialogu ponad podziałami. Tak mało jest takich refleksji w codziennym życiu, jak i w przestrzeni publicznej. Tak bardzo mi brakuje słów ojca Manfreda na co dzień. Czytałam z dużym zainteresowaniem o rozmowach ze świadkami tamtych okrutnych wydarzeń, jak i z młodzieżą, która przebyła setki kilometrów, żeby odwiedzić ten symbol zła, jakim, w moich oczach, jest teren obozu w Auschwitz. Ksiądz rozmawia z każdym, kto tylko takiej rozmowy potrzebuje. Mówi też o swoich doświadczeniach jako Niemiec w Polsce. Mnóstwo różnych emocji i rozważań na intrygujące tematy.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę w bibliotece. Daje ona nadzieję, że są jeszcze ludzie pełni empatii i miłości, którzy potrafią prowadzić życie i rozmowy ponad wszelkimi podziałami i pomimo uprzedzeń. 

I na koniec cytat, który wiele (a może wszystko?) mówi o księdzu Manfredzie:

Jestem niemieckim księdzem mieszkającym w Oświęcimiu. Nie robię wiele więcej niż modlitwa i rozmowa z ludźmi. I tak tu trwam od trzydziestu lat.


Polecam.

środa, 28 września 2022

Grace, córka latarnika. Hazel Gaynor


TYTUŁ: Grace, córka latarnika
AUTOR: Hazel Gaynor
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść historyczna
STRON:384
DATA PREMIERY: 13 września 2022
 
 
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

 

Autorka tej książki może podziękować grafikowi, który stworzył okładkę magiczną i przyciągającą wzrok. Spojrzałam i się zakochałam. Tak, wiem, jestem sroką okładkową i okładka jest dla mnie ważna. 

Akcja dzieje się dwutorowo. Grace mieszka i żyje z rodzicami w latarni, a jest rok 1838.  Matilda zostaje odesłana do krewnych, aby poczekać do rozwiązania problemu, jakim jest dla rodziny dziewczyny ciąża. Jest rok 1938 i panienka z dobrego domu i córka polityka nie może pokazać się brzemienna. To, co łączy obie dziewczyny to latarnia i praca latarnika. A co dzieli? Wydaje się, że dużo, ale czy tak jest naprawdę? 
 
Kolorytu tej powieści dodaje fakt, że powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń. Historia z 1838 roku, która została opisana w tej powieści i jej bohaterka Grace Darling jest tak samo niesamowita co piękna. Grace wraz z ojcem latarnikiem uratowała w czasie sztormu dziewięciu rozbitków, co przyniosło jej rozgłos i niechcianą sławę, która przeszkadzała jej w pracy. Dla mnie ta lektura to hołd złożony tej niesamowitej kobiecie i próba ocalenia od zapomnienia ważnej lekcji historii. Jakiej? To już niech każdy rozważy w swojej wrażliwości.
 
Ta książka nie jest tylko o dzielnej Grace. Dla mnie jest ona o sile kobiet. Przecież panna Darling żyła w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy to kobiety nie decydowały o swoim losie, o czym wspomina jedna z bohaterek. Kiedy przyszedł odpowiedni czas, to przechodziły spod opieki ojca pod pieczę męża i nie miały nic do gadania. Musiały odgrywać przypisane im przez status społeczny role i nie mogły same decydować o sobie. Sto lat później, kiedy żyje Matilda wydaje się, że już wiele się w tej kwestii zmieniło. Kobiety już mają prawa wyborcze, a Maria Curie-Skłodowska jako pierwsza kobieta odebrała nagrodę Nobla. Ale czy na pewno wiele się zmieniło? Matilda bez pytania jej o zdanie została odesłana za ocean. Rodzinne i społeczne konwenanse okazały się ważniejsze niż szczęście córki. Czy ulegnie i zrobi to, co każe matka? Czy wybierze status czarnej owcy w rodzinie? Tak, zdecydowanie jest to książka o silnych kobietach, bo zawód latarnika (czy latarniczki?) przecież do łatwych nie należy. A przecież nie chodzi tylko o siłę na polu zawodowym...
Mnie zachwyciło to, jak autorka opisała pracę w latarni i szeroko rozumiany krajobraz wokół. Kolory nieba, barwy morza, dźwięki sztormu, zawodzenie wiatru, hałas robiony przez ptaki. Wszystkie te opisy bardzo działały mi na wyobraźnię. Praca w latarni od strony, nazwijmy ją, technicznej pokazana została bardzo interesująco. Przycinanie knotów, czyszczenie szkieł i dbanie o to, by światło włączano dokładnie o tej samej porze. Niektórzy powiedzieć mogą, że to bardzo nudne życie. Zapewniam, że Gaynor udowodniła, że można wieść proste życie w latarni i cieszyć się małymi rzeczami oraz celebrować codzienne rytuały. I nie narzekać.
 
Niesamowicie przypadł mi do gustu sposób przedstawienia tej historii. Oprócz działających na wyobraźnię opisów autorka potrafiła we mnie wzbudzić wiele emocji. Czułam razem z bohaterami radość i smutek, strach i przerażenie. A łzy nie raz stawały mi w oczach. Często zadawałam sobie pytanie: co ja bym zrobiła w takiej sytuacji? Istna karuzela wrażeń.

A gdyby ktoś chciał poczytać o pracy latarnika to polecam książki, które też poruszają to zagadnienie: Światło między oceanami M.L. Stedman i Latarnik H. Sienkiewicza. 

To jest lektura, która skłania do wielu przemyśleń podczas czytania i tkwi niczym drzazga po zakończeniu. A takie lubię najbardziej. 

Polecam.

 

sobota, 24 września 2022

Niepowinność. Paweł Radziszewski

 

 

TYTUŁ: Niepowinność
AUTOR: Paweł Radziszewski
WYDAWNICTWO: wydawnictwo Sine Qua Non
GATUNEK: polska literatura piękna
STRON: 416
DATA PREMIERY: 28 września 2022
 
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



 
To druga książka tego autora. Debiut, który przeczytałam w kwietniu 2021 roku wprawił mnie w zachwyt, aż trudno było uwierzyć, że to pierwsza książka pisarza. Z niecierpliwością czekałam na kolejną. Premiera wersji papierowej, tak jak napisałam wyżej, będzie miała miejsce 28 września 2022 roku, ale dzięki #Legimi mam możliwość przeczytania jej wcześniej. I tak po raz kolejny, Pan Radziszewski zburzył moją kolejkę do czytania.

Już w trakcie czytania myślałam sobie, że to będzie wielka gratka dla tych wszystkich czytelników, którzy pamiętają opisywane zdarzenia. A chodzi dokładnie o działalność PGR-ów, czyli Państwowych Gospodarstw Rolnych w PRL. Należę do pokolenia, które pamięta działalność tych pomysłów socjalistycznych. Autor umieścił, właśnie tam, akcję swojej powieści. Poznajemy ludzi i małą miejscowość na granicy mazursko-podlaskiej. Możemy spojrzeć na fabułę z różnych punktów widzenia. Po mamy opowieść dzieciaka, dyrektora, palacza, księgowej i jeszcze kilku osób. Są też różne poziomy czasowe. Czas, kiedy byli pracownicy PGR-u, a nie było zwierząt. Czas, kiedy były zwierzęta, a nie było gdzie mieszkać. Czas, gdy było gdzie mieszkać, a nie było pracy. Bardzo ciekawy zabieg literacki.

Rozdziały podzielone są jak piętra w bloku. A założenie jest takie, że na parterze mieszka palacz, a na ostatnim piętrze ma apartament dyrektor. Do tego wszystkiego są jeszcze piwnice, które mają więcej poziomów niż blok pięter. Nie mogę napisać nic więcej, bo podróżowanie po tych piętrach to jedna wielka radocha, której nie chcę zepsuć.

W moim odczuciu nie należy tej powieści brać dosłownie. Dla mnie jest to powieść alegoryczna. Blok, piętra, piwnice, bycie kimś, bycie nikim, to tylko pewien psikus literacki, który ma nas skłonić do przemyśleń. Określenie, które pada wiele razy w tej książce to „szarzy ludzie”. Co ono oznacza? A co znaczy bycie kimś? A co to znaczy, jeśli ktoś chce być nikim? Czy musimy być niewolnikami oczekiwań innych? Czy musimy godzić się na role społeczne, w które chcą nas wtłoczyć inni?

Bardzo przypadła mi do gustu kreacja bohaterów. Dyrektor, który przybył nie wiadomo skąd i pije z palaczem w piwnicy. Palacz, który jest bibliotekarzem. Matka Marzeny, która kupuje alkohol w Pewexie w innej miejscowości, aby nikt nie pomyślał, że pije. Seweryn, dyrektorski syn, który chce być jak ojciec. Jacek, który chce życia zupełnie innego niż tata. I ona, królowa fabuły, przynajmniej dla mnie, czyli księgowa. Czytałam z niedowierzaniem, uśmiechem i zazdrością dla kreatywności i zaradności tej kobiety. Dla mnie zdecydowanie postać, która zasługuje na szczególną uwagę. Tak samo jak motyw dworu, który mieścił się obok PGR-u. I wątek szarych ludzi, którzy mieszkają w piwnicach. Polecam te motywy szczególnej uwadze.

Jest jeszcze wiele innych tematów, które są poruszone w tej lekturze, które warto by zaznaczyć. Ale pozostawiam je do samodzielnych poszukiwań.

Tylko zakończenie jest zupełnie inne niż się spodziewałam. Poczułam lekkie rozczarowanie. Ale im więcej czasu upływa, od kiedy skończyłam czytać, to coraz częściej zastanawiam się „co autor miał na myśli", jak mawiała moja polonistka. Muszę to zakończenie chyba jeszcze „przetrawić".

O debiucie autora pisałam tak: I, jeśli do tego dodamy plastyczny język i cudowną wrażliwość, która wraz z godnym pozazdroszczenia zmysłem obserwacji tworzą opowieść, której nie da się czytać bez ołówka w ręku. Wybrane zdania są jak petardy, zostawiają czytelnika z otwartą buzią. I tak jest teraz. Niektóre fragmenty czytałam po kilka razy.

Panie Pawle! Po raz kolejny kłaniam się nisko! Jestem zachwycona i czekam na kolejną książkę.

Polecam!
 
PS Okładka dopiero po skończonej lekturze okazuje się być idealna! I genialna jednocześnie.

#czytamzlegimi

niedziela, 11 września 2022

Światłość i mrok. Małgorzata Niezabitowska

 

TYTUŁ: Światłość i mrok
AUTOR: Małgorzata Niezabitowska
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: powieść
STRON: 557
DATA PREMIERY: 9 maja 2022




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przedstawiam Państwu kandydatkę do Książki Roku 2022!
Raczej trudno będzie ją „przebić”,  ale kto wie. Jest dopiero wrzesień, kiedy to piszę i do końca roku zostało ponad 3 miesiące. Kto wie.

Małgorzata Niezabitowska, kojarzona przeze mnie do tej pory z polityką, pokazała w tej powieści, że są jeszcze autorzy, którzy potrafią napisać powieść tak wciągającą i fascynującą, że trudno, i jednocześnie żal, przerwać czytanie. A jeśli się już to uda, to i tak myślami tkwi się w tej historii.

Akcja rozgrywa się w 1939 roku na Wołyniu. A dokładnie od maja do września. 5 miesięcy życia jednej społeczności na 550 stronach. Osią tej historii jest zakazana miłość pomiędzy polskim ziemianinem i katolikiem Janem Worotyńskim, a chasydzką żydówką Chaną Zingelbojm. Dzieli ich wszystko, łączy miłość. I chociaż ja nie gustuję w historiach miłosnych, delikatnie pisząc, to ta pochłonęła mnie bez reszty. Do tego stopnia, a zdarza się to naprawdę rzadko, że czytałam po jednym rozdziale dziennie, żeby jak najdłużej śledzić losy mieszkańców Łucka i okolic. A jaki był powód takiej sytuacji? Powodów było kilka.

Już po kilku stronach ujęła mnie piękna polszczyzna, którą posługuje się autorka. Piękne porównania, działające na wyobraźnie opisy przy jednoczesnej oszczędności słów. Tu nie ma zbędnych wyrazów. Do tego język, jakim posługują się bohaterowie jest realistycznym odbiciem epoki, co w moim przypadku wpłynęło mocno na odbiór tej powieści.

Niezabitowska z pedantyczną dokładnością zadbała o szczegóły opisywanego okresu. A przecież diabeł tkwi w szczegółach. Dokładnie wiemy, jak wyglądała okolica, codzienne życie mieszkańców, co jedli, jak mieszkali i jak pracowali. Przyglądamy się życiu ziemiaństwa w ich dworach, mieszkańcom sztetla w małym miasteczku, życiu studenta w wielkim mieście i wspominamy początki państwa polskiego oraz historię Kresów. Kłaniam się nisko. 

Autorka rewelacyjnie przemyciła lekcję historii. Na kartach tej powieści spotykamy, choć tylko w wypowiedziach bohaterów, takie postacie jak Józef Piłsudski, minister Józef Beck czy Ignacy Łukasiewicz. Tło historyczne jest odmalowane perfekcyjnie i czytelnik nawet się nie orientuje, że się edukuje. Brawo!

Narracje prowadzona jest na wiele głosów. I tu autorka skradła, po raz kolejny, moje serce. Możemy spojrzeć na opisywane wydarzenia oczami jego uczestników. I tu nasuwa się powiedzenie: że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Patrzymy oczami Chany, która wychowana w zamkniętej społeczności chasydzkiej ośmieliła zakochać się w katoliku. Oczami Jana, który wychowany i hołubiony przez matkę buntuje się przeciw ustalonym normom społecznym. Jak pokazuje życie rodzeństwo Jana, Tadeusz i Aleksandra, też nie należą do świętych. Każde z nich prowadzi się niekoniecznie tak, jak oczekują od nich rodzice. Możemy poznać też punkt widzenia Chaima, żydowskiego syna wyklętego przez ojca, Meira, żyda i jednocześnie przyjaciela Jana. Narratorów jest więcej, ale poprzestanę na tych, których opisałam. Każdy rozdział należy do innego bohatera, co pozwala dokładnie przyjrzeć się stosunkom polsko-żydowsko-ukraińskim. Ale też relacjom właścicieli ziemskich z chłopami, handlowemu życiu Żydów i Polaków, społecznym stosunkom Polaków i Ukraińców. Zależności jest dużo i do prostych nie należą.

Dziękuję autorce za mapę opisywanych terenów. Należę do tych czytelników, którzy lubią podczas czytania wodzić palcem po mapie.

Minusów nie znalazłam. A to w połączeniu z pięknym językiem, pedantyczną dbałością o szczegóły, przemyconą lekcją historii i wielogłosem bohaterów powoduje, że książka jest silną kandydatką do Książki Roku 2022.

Polecam.

sobota, 9 lipca 2022

Wszystko, co ukrywamy. Kelly Rimmer

 

TYTUŁ: Wszystko, co ukrywamy
AUTOR: Kelly Rimmer
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura piękna
LICZBA STRON: 376
DATA PREMIERY: 28 lutego 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które powinni sprzedawać z chusteczkami. Serio. 
I ta właśnie do takich należy. Kiedyś użyłam takiego hasztagu #chusteczkowapowiesc.
To moja trzecia, po Sierocie z Warszawy i Tego ci nie powiedziałam, powieść tej autorki, która bardzo przypadła mi do gustu. Opinie o obu tych książkach można znaleźć na blogu, wpisując w lupkę tytuł lub nazwisko autorki.

Rimmer ma to Coś, co pozwala poruszyć w czytelniku najczulszą nutę w trakcie zgłębiania książki. A jednocześnie nie ociera się o kicz i małostkowość. Bardzo rzadkie połączenie.

Fabuła tej powieści dzieje się dwutorowo. Historię Beth poznajemy w 1996 roku, a Grace w 1957. Obie kobiety zmagają się z codziennością. I obie nie radzą sobie z macierzyństwem. Każda na swój sposób. 
Beth poznajemy, kiedy musi podjąć decyzję wraz z rodzeństwem w sprawie ojca, który ze względu na swoją chorobę nie może mieszkać już sam. Czwórka dzieci wychowała się bez matki i teraz przeżywają ciężkie chwile. Postanawiają oddać ojca pod specjalistyczną opiekę, a dom sprzedać. Tylko że ten dom trzeba najpierw opróżnić. Podejmuje się tego właśnie Beth, która jako jedyna z rodzeństwa nie pracuje, gdyż przebywa na urlopie macierzyńskim. To, co znajduje na strychu domu wywróci życie dorosłych już dzieci do góry nogami.
Grace poznajemy, kiedy zakochuje się i wychodzi za mąż na Patricka, zamieniając luksusowy dom rodzinny na dom komunalny. W ciągu 4 lat na świat przychodzi czwórka dzieci. I pewnego dnia Grace znika.
Co łączy obie historie? Beth to córka Grace. 
Autorka tak poprowadziła fabułę, że trudno było odłożyć książkę. Tajemnice i niedopowiedzenie odkrywała stopniowo i bardzo niespiesznie powodując, że czytelnik chciał czytać i czytać, aby dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło.
Mam wrażenie, że książki Rimmer mają jakieś ukryte drugie dno i poruszają społeczne tematy, na które pisarka chce zwrócić czytelnika uwagę. W tej cztery tematy skłaniają czytelnika do przemyśleń. Kolejność przypadkowa.
Pierwszy to depresja poporodowa. Temat jak często występujący, tak często skrywany. Świetnie przedstawiony. Bez oceniania czy krytyki.
Drugi to otępienie czołowo-skroniowe występujące u osób starszych. Pięknie przedstawione i dające powody do refleksji. I bardzo wzruszające.
Trzeci to tradycyjne role w społeczeństwie ze względu na płeć. W wielu domach pokutuje jeszcze przekonanie, że to kobieta powinna zostać w domu i zająć się wychowywaniem dzieci. Na szczęście pomału się to zmienia.
Czwarty to prawo do aborcji. Temat kontrowersyjny dla wielu osób. W tej powieści przedstawiony tak, że każdy, kto trzyma książkę w ręku będzie musiał sam sobie odpowiedzieć na pytania, jakie pojawią się w trakcie czytania.

Rimmer, po raz kolejny, wykazała się dużą wrażliwością i wyczuciem. Każdy z poruszonych tematów przestawiła w sposób subtelny i wyważony. Znalazłam tylko jeden minus: jak dla mnie zbyt długo rozkręca się fabuła. Niezbyt cierpliwi czytelnicy mogą porzucić powieść. Zalecam cierpliwość.
Chociaż nie. Jest jeszcze jeden minus. Okładka. Porażka. Gdybym miała kupić tę książkę w księgarni, to ominęłabym ją wielkim łukiem. Na szczęście ten egzemplarz mam z biblioteki. Kompletnie nie pasuje do treści i nie zachęca do zakupu.

Polecam.

I cytat na koniec:

W ciągu kilku ostatnich lat przekonałam się, że samotność jest gorsza od smutku. A to dlatego, jak sobie uświadamiam, że samotności z definicji nie da się z nikim dzielić.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...