Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druga wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druga wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2024

Niemka. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Niemka
AUTORWojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: literatura piękna 
LICZBA STRON: 432
DATA PREMIERY: 13 marca 2024

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja piąta książka tegoż autora i kolejna, która bardzo przypadła mi do gustu. Po lekturze powieści Czerń i purpura oraz serii o Antonim Mokrzyckim zostałam fanką autora. Po tę sięgnęłam więc bez wahania.

Zarys fabuły wygląda tak: Magdalena Pohl, córka łódzkiego fabrykanta urodzona i wychowana w Polsce nigdy nie zastanawiała się nad swoją tożsamością narodową. Ojciec był Niemcem. Wśród przyjaciół miała i Polaków, i Żydów i Niemców. I do momentu wybuchu wojny żadna tożsamość ani narodowa, ani religijna nie miała znaczenia. Jednak wkroczenie Niemców do Polski w 1939 zmienia wszystko. Magdalena musi wybrać: czy czuje się Polką czy Niemką?
Nie chcę zdradzać żadnych wątków czy aspektów fabuły, więc nie napiszę nic więcej.
Moją uwagę skupiły trzy płaszczyzny tej powieści.

Pierwszy wątek, który wysuwa się na pierwszy plan to tożsamość narodowa. Czy można czuć się Polką i Niemką jednocześnie? Dobrze to pokazuje ten fragment:

Była Niemką z rodziny, języka i kultury, ale też Polką - emocjonalnie, uczuciowo i z racjonalnego wyboru.

Czy da się pogodzić bycie Polką i Niemką, czy trzeba wybierać? Na to pytanie, a także wiele innych będzie musiała odpowiedzieć sobie Magdalena. Ale nie tylko ona. Wiele osób z jej otoczenia stanie przed tym dylematem. 

Drugim motywem, nad którym mocno się skoncentrowałam była rola kobiety w czasie wojny. Choć czasy przedwojenne, jak i powojenne też dawały do myślenia. Czy w trakcie konfliktu zbrojnego jest przestrzeń na działalność dla kobiet? Czy one mają spełniać tylko rolę pomocniczą w formie pielęgniarek, czy kucharek? Jedno zdanie Magdy utkwiło mi w głowie: Znowu ktoś za mnie zdecydował. Pracując w czasie wojny wykonywała polecenie mężczyzn z dwóch stron barykady wojennej. Tylko że ona wybrała jedną stronę, a druga... No właśnie. Po zakończeniu działań wojennych znowu inni mężczyźni decydowali o jej losie. 
W trakcie czytania często pojawiało się w mojej głowie pytania: ile jest w stanie znieść kobieta? Skąd w niej tyle siły? Ile jest w stanie zrobić dla idei, w którą wierzy? Ile może wybaczyć? Czy wszystko może wybaczyć? Czy pamięć jest przekleństwem, czy wybawieniem? Czy da się zapomnieć krzywdy, które tkwią w pamięci? Mnóstwo pytań przewijało się podczas lektury.

Trzecim elementem, który mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora jest rewelacyjnie przemycona lekcja historii. Dla mnie każda książka, której fabuła osadzona jest w określonym czasie powinna trzymać się faktów historycznych i posiadać mnóstwo szczegółów, które tworzą klimat opisywanych zdarzeń. I to właśnie panu Wojciechowi wychodzi, w mojej ocenie, świetnie. Na kartach powieści pojawiają się prawdziwi bohaterowie tamtych lat, jak i wydarzenia, które miały miejsce. Dla mnie jest to świetna powtórka z historii Polski i Europy XX wieku.
Magdalena spotyka na swojej drodze mojego ulubieńca, czyli Antoniego Mokrzyckiego, który jest bohaterem serii nazwanej jego imieniem i nazwiskiem. Dlatego polecam przeczytać najpierw tę serię, bo ona wiele wyjaśni.

Powieść ta wywołała we mnie wiele pytań. Ale nie tylko. Na tej karuzeli pytań i braku odpowiedzi kręciły się też emocje. Na każdym etapie życia Magdaleny zastanawiałam się jak ja bym się zachowała i jaką decyzję podjęła. Łatwo jest nam teraz oceniać i wydawać opinię o decyzjach ludzi w tamtych ekstremalnie trudnych czasach, ale nikt nie wie jak sam by się zachował w podobnej sytuacji. Ostatnie strony czytałam ze ściśniętym matczynym sercem. Nie takiego zakończenia oczekiwałam.

Polecam wszystkim, którzy lubią zastanawiać się nad dylematami bohaterów, cenią dobrze zbudowane tło historyczno-obyczajowe i potrafią docenić nieoczywiste zakończenie.

Bo siła jest kobietą.

Polecam.

wtorek, 26 września 2023

Bezduszni. Zapomniana zagłada chorych. Kalina Błażejowska

 

TYTUŁ: Bezduszni. Zapomniana zagłada chorych
AUTOR: Kalina Błażejowska
WYDAWNICTWO: Czarne 
GATUNEK: reportaż 
STRON: 326
DATA PREMIERY: 20 września 2023


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Zacznę trochę przewrotnie, bo pytaniem: jak (albo kiedy) rozpoznać, że książka jest świetna? 
W moim przypadku jest to moment, kiedy już w trakcie czytania powstają zdania w głowie, które chcę napisać w opinii. A książki jeszcze nie skończyłam czytać. I zastanawiam się, czy trafiłam właśnie na lekturę, która ma szansę na tytuł Książki Roku. 
Tak jest w przypadku tego reportażu. Czytałam na raty. Duża dawka emocji nie pozwalała czytać mi bez przerw o mordowaniu ludzi, ludzi chorych, dzieci, najbardziej bezbronnych istot. Moje matczyne serce krwawiło. Nie potrafię napisać na chłodno.

Autorka skupiła się tylko na dwóch ośrodkach dla osób chorych psychicznie: w Gostyninie i Lublińcu. W tym pierwszym pozbawiano życia dorosłych, a w tym drugim-dzieci. Jak sama autorka napisała: ośrodków było więcej, ale nie sposób pisać o nich wszystkich w jednej książce ze względu na obszerność tematu. Pani Kalina sięga aż do lat trzydziestych XX wieku, kiedy to zaczęto w Niemczech sterylizować osoby niepełnosprawne w ramach ideologii eugeniki negatywnej. By potem uznać je za niegodne życia i usuwać ze społeczeństwa, jako jednostki nieproduktywne i obciążające budżet państwa. Przy czym określenie chory psychicznie było zupełnie odmienne od współczesnego i pozwalało na dużą interpretację. Przykładem może być przypadek dziecka, które trafiło do ośrodka z powodu moczenia nocnego. Wachlarz powodów umieszczania dziecka bądź dorosłego był bardzo szeroki i różnorodny.  A czasami aż trudny do uwierzenia. Tak samo jak sposoby pozbawiania życia i prowadzenia eksperymentów. 

Błażejowska podzieliła każdy z opisywanych tematów na trzy okresy: przed wojną, wojenny i powojenny. W trakcie czytania myślałam, że okres wojenny będzie wywoływał duże emocje. Ale ten powojenny, w którym przedstawia losy jak chorych, tak i oprawców, którzy pozostali bezkarni wzbudził nie mniej wzruszeń i refleksji. Większość lekarzy i pracowników ośrodków, w których zabijano niepełnosprawnych po wojnie nie poniosła konsekwencji swoich zbrodniczych działań. O losach wielu dzieci nic nie wiadomo. Duża część dokumentacji albo zaginęła, albo została zniszczona. 
Kalina Błażejowska spędziła ponad 4 lata na zbieraniu materiału. Dokładnie opisała swoje poszukiwania i zmagania z przeciwnościami, a także chwile zwątpienia. Ogrom pracy, jaki włożyła widać bardzo dobrze po liczbie przypisów i bibliografii. Polecam uwadze. Wiele ciekawych informacji już sobie zapisałam.

Moją uwagę zwrócił styl i sposób pisania. Trafność spostrzeżeń i celność uwag powodowała u mnie czasami ciarki na plecach. Oraz chwile zadumy. Kłaniam się nisko autorce. Wrażliwość i empatia na najwyższym poziomie.

Polecam gorąco! 

sobota, 27 maja 2023

Ptaki krzyczą nieustannie. Historia Günthera Niethammera, esesmana i ornitologa z Auschwitz. Beata Dżon-Ozimek, Michał Olszewski

 

TYTUŁ: Ptaki krzyczą nieustannie.
 Historia Günthera Niethammera, esesmana i ornitologa z Auschwitz.
AUTOR: Beata Dżon-Ozimek, Michał Olszewski
WYDAWNICTWO: Czarne
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 504
DATA PREMIERY: 26 kwietnia 2023
SERIA: Sulina


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Seria Sulina należy do moich ulubionych serii. Żadna z przeczytanych do tej pory przeze mnie książek z tego cyklu mnie nie zawiodła. I tym razem nie było inaczej.

Günther Niethammer, Niemiec, któremu można przypiąć wiele etykiet. Ornitolog, syn właściciela z branży papierniczej, pasjonat nauki, członek Waffen-SS, kurator w muzeum, kolekcjoner ptaków, publicysta, ojciec czterech synów i strażnik w obozie koncentracyjnym w Auschwitz.  Jednak to ta ostatnia z wymienionych tu funkcji wzbudza najwięcej emocji. W szczególności w połączeniu z wcześniej wymienionymi obowiązkami.
Ta biografia jest bardzo drobiazgowa, co dla jednych jest wadą, a dla innych zaletą. Nie będę tu streszczać życiorysu Niethammera, bo to znajduje się w książce, tylko napiszę o moim odbiorze.
Biogram Niemca jest bardzo skrupulatny, wolny od oceniających porównań co pozwalało mi zastanawiać się na decyzjami Günthera. Dowiedziałam się wiele o pracy ornitologa w pierwszej połowie XX wieku, pracy człowieka z pasją, fascynata nauki. To oblicze związane z nauką było bardzo interesujące. W przeciwieństwie do działań związanych z nazistami i ówczesnym systemem politycznym. Tu czasami ogarniało mnie przerażenie, że człowiek tak wykształcony mógł nie widzieć całego okrucieństwa wokół siebie. Bo jak to zrozumieć? Z jednej strony obserwował ptaki, a za plecami ginęli ludzie w komorach gazowych. A po wojnie milczał jak zaklęty. 

Życiorys ornitologa to tak naprawdę główna oś tej książki. Wcale nie mniej interesujące jest tło tej historii. System nauki za rządów nazistów pokazany jest bardzo ciekawie, jak chociażby ekspedycje naukowe w Afryce czy ścieżka kariery naukowej, że o Ahnenerbe nie wspomnę. Także czasy powojenne budzą wiele emocji. Powrót do wykonywania zawodu po odsiedzeniu wyroku i praca jakby wojny nie było też dają do myślenia. Tak, jak wcześniej wspomniane milczenie ornitologa.

Podsumowując: dająca do myślenia biografia Niemca z bogatym tłem naukowo-politycznym ówczesnych czasów.

Polecam.

PS Przez cały czas czytania biografii Günthera Niethammera kołatała mi się myśl, że życiorys ornitologa podobny jest do życiorysu innego nazistowskiego fasynata nauki i zbrodniarza wojennego w jednym, jakim był Josef Mengele. Obaj pochodzili z rodów niemieckich przedsiębiorców, obaj byli wykształceni, obydwu nauka była pasją i obaj pracowali w Auschwitz. 

niedziela, 23 kwietnia 2023

Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy. Prawdziwe historie. Marek Łuszczyna

 

TYTUŁ: Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy. Prawdziwe historie
AUTOR: Marek Łuszczyna
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 352
DATA PREMIERY: 22 marca 2023
SERIA: Prawdziwe historie

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już kolejna książka z serii Prawdziwe historie. Bardzo mi ten cykl przypadł do gustu. Każda lektura z tej serii to wciągająca historia, a tutaj są to historie 9 kobiet, które łączy to, że żyły w czasach III Rzeszy i robiły rzeczy, o których większości ludzi nawet się nie śniło. I dostały wspólny mianownik: złe. A jak to zło się ujawniało?

Poznajmy bohaterki, a może raczej antybohaterki książki:

Hermine Braunsteiner vel Hermine Ryan vel Kobyła z Majdanka, była nadzorczynią SS w obozie w Majdanku.
Gertrud Scholtz-Klink, Nadkobieta, była politykiem i  przywódczynią wszystkich nazistek.
Irmgard Furchner była sekretarką obozu koncentracyjnego i stenografką w obozie koncentracyjnym Stutthof. Ciekawe jest tu zestawienie dwóch tematów: Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej, a biologiczne rozwiązanie kwestii niemieckiej.
Carmen Mory, była podwójną agentką i szpiegiem oraz kapo w Ravensbrück w jednej osobie.
Inge Viermetz, należała do kierownictwa organizacji Lebensborn, miała wpływ na losy wielu dzieci i ich rodziców.
Gertrude Segel Landau, była najpierw sekretarką, a później żoną Feliksa Landau, zbrodniarza wojennego odpowiedzialnego między innymi za egzekucję profesorów lwowskich w 1941 roku.
Ruth Kellermann, była pracownicą Urzędu Higieny Rasowej, naukowczynią, specjalizowała się w tematach związanych z Romami i Sinti.
Gertrud Slottke, uznana za zbrodniarkę wojenną, odpowiedzialna za to, że wielu holenderskich Żydów trafiło do obozów koncentracyjnych. Polecam zwrócić uwagę na holenderskiego Schindlera.
Pauline Kneissler, pielęgniarka, która brała czynny udział w Akcji T4 i Akcji 14f13. 

Mnie, podczas czytania, najbardziej dawał do myślenia fakt, że to są prawdziwe historie. Że autor wykonał kawał dobrej roboty i zebrał te historie. Że to, w wielu wypadkach, kobiety kobietom zgotowały ten los. Że same będąc matkami zabijały dzieci. Że nie wszystkie usiadły na ławie oskarżonych, a nawet jeśli usiadły, to nie zawsze usłyszały wyrok skazujący. To dla mnie bardzo przygnębiająca myśl. Ale z drugiej strony daleka jestem od oceniania. Co prawda fakty z życia tych kobiet mówią same za siebie, ale rzeczywistość w III Rzeszy do lekkich nie należała. Niech czytelnik sam oceni.

Ta seria jest jedną z moich ulubionych. Jak sama nazwa wskazuje są to PRAWDZIWE historie. Często ocalają od zapomnienia, czasami nakazują pamiętać. Zawsze tekst jest okraszony dużą liczbą zdjęć, co akurat ja sobie bardzo cenię. A do tego jednolita szata graficzna i jakość wydania przyciągająca wzrok.
To moje pierwsze spotkanie z autorem, ale z pewnością nie ostatnie. Już czeka na mnie kolejna książka autora pt. Igły. Polskie agentki, które zmieniły historie.
Trzeba tylko pamiętać, że to nie są pełne biografie tych kobiet. Każda z nich nadaje się na osobną książkę. Autor skupił się tylko na określonym przez siebie okresie.

Podsumowując: prawdziwe historie kobiet, które warto znać. 

Polecam.


sobota, 11 marca 2023

Szmaragdowa tablica. Carla Montero

 

TYTUŁSzmaragdowa tablica.
AUTOR: Carla Montero
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 670
DATA PREMIERY: 16 kwietnia 2013
CYKL: Ana Garcia - Brest (tom 1)

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Po raz pierwszy przeczytałam tę książkę w 2015 roku z polecenia członków jednej z grup książkowych na Facebooku. Postanowiłam do niej wrócić, ponieważ na początku marca 2023 wychodzi kolejna książka tej autorki pt. Ognisty medalion i jest to kontynuacja Szmaragdowej tablicy. W 2015 roku tak o niej pisałam:

65/52 Carla Montero „Szmaragdowa Tablica”
I znów strzał w 10!
Po książkę sięgnęłam dzięki opiniom w tej grupie i znów się nie zawiodłam.
W tej książce jest wszystko, co lubię w powieściach: trudna miłość w trudnych czasach, druga wojna światowa, Żydzi, Holocaust, zaginiony obraz, Paryż
Czyta się szybko i bardzo wciąga. Czasami miałam wrażenie, że czytam ''50 twarzy G '' (on wszechmocny finansowo a ona biedna i zdolna) a czasami, że czytam Dana Browna (zaginiony obraz i tajemniczy światowy spisek).
Książka ma jednak dwie wady: szybko się czyta i trochę niewygodnie (666 stron).
Mnie się bardzo podobała i polecam. Już zrobiłam rezerwację w bibliotece na kolejne książki tej autorki.

Czy po 8 latach i kilkuset przeczytanych książek później mój odbiór będzie taki sam?

Zdecydowanie jest inny, co nie znaczy, że książka okazała się zła. Zastanawiam się, czy to kwestia mojego wieku czy doświadczenia czytelniczego. Ale do rzeczy.

Zacznę od plusów.
Akcja dzieje się dwutorowo: współcześnie i w czasach drugiej wojny światowej. Realia obu wątków oddane bardzo dobrze.
Dużo ciekawostek i informacji z zakresu malarstwa i działań wojennych.
Ta powieść to świetna pozycja dla fanów Dana Browna i zagadek z przeszłości. Ja bardzo lubię i fragmenty dotyczące tajemnic czytałam z ciekawością.
Autorka sprawnie łączy plany czasowe i potrafi wzbudzić zainteresowanie do tego stopnia, że trudno odłożyć książkę. Na szczęście tempo akcji jest niczym sinusoida, bo w innym wypadku czytelnik mógłby zejść na zawał.
Zakończenie zaskakujące. Różne obstawiałam, ale z żadnym nie trafiłam.
Powieść ta w wielu miejscach skłoniła mnie to refleksji. Zastanawiałam się np. czy jakieś dzieło sztuki jest więcej warte od ludzkiego życia? Pytań pojawiało się w trakcie czytania więcej.

Minusy też znalazłam.
Wątki romansowe jak dla mnie zbyt rozbudowane i momentami trochę naiwne. Wojenna miłość, choć możliwa, to jednak trochę już ten temat jest oklepany. Nie lubię i nie wzbudzają we mnie żadnych emocji.
Książka mogłaby być o połowę krótsza, bo moim zdaniem, wiele scen nic nie wnosi do fabuły, a tylko zamula akcję.
Dla mnie za dużo nieuzasadnionych niczym przekleństw.
Współczesna bohaterka, Ana, choć osoba z tytułem doktora, to zachowywała się momentami jak nastolatka.

To wszystko jednak blednie w świetle tego, co, moim zdaniem jest najważniejsze. Osią tej historii jest grabież dzieł sztuki przez Niemców w czasie drugiej wojny światowej na terenach okupowanych. Był to bardzo dobrze przemyślany i zorganizowany proceder, który spowodował, że wiele bezcennych dzieł zniknęło bez śladu, a wiele z nich do tej pory nie odnaleziono. Niemcy grabili i wywozili nie tylko obrazy, ale wszystkie rzeczy, które według nich przestawiały jakąś wartość historyczną. Do tej akcji zatrudnili wielu znawców tematu, jak kustoszy, malarzy, historyków sztuki. Dla mnie ten wątek był najważniejszy i to na nim się skupiłam.

Polecam.

piątek, 24 lutego 2023

Dorastanie w cieniu wojny. Władysław Gołkiewicz

 

TYTUŁDorastanie w cieniu wojny.
AUTOR: Władysław Gołkiewicz
WYDAWNICTWO: Novae Res 
GATUNEK: wspomnienia
STRON: 258
DATA PREMIERY: 28 sierpnia 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Historia małego Bogdana to głos części pokolenia urodzonego w latach 30 XX wieku, któremu dane było przeżyć drugą wojnę światową. Można powiedzieć, że historia jakich wiele i do tego niezbyt ciekawie opowiedziana. Tak może się wydawać i takie można odnieść pierwsze wrażenie. Spróbuję jednak przekonać potencjalnych czytelników, że książka warta jest uwagi.

           Ta książka jest trochę inna niż wszystkie z nurtu wspomnień wojennych. Najczęściej w opowieściach tych, którzy przeżyli najwięcej miejsca zajmuje właśnie wojna. I autorzy skupiają się na wojnie i jej okrucieństwie. 
Kiedy Niemcy napadają na Polskę Bogdan ma 6 lat, mieszka w Kowlu na Wołyniu w otoczeniu licznej rodziny i przyjaciół. Przychodzi moment, w którym familia małego Bogusia musi podjąć decyzję o ucieczce. I tak zaczyna się wieloletnia odyseja rodziny Gołkiewiczów. W odróżnieniu od innych relacji ocaleńców w tej książce nie ma opisów mordów ani relacji ze zdarzeń ociekających krwią. Autor w centrum uwagi stawia rodzinę i panujące w niej korelacje. Wielokrotnie podkreśla, że ma dużo szczęścia, gdyż jest z rodziną pomimo panujących wszędzie okropności. W tej opowieści jest śmierć, głód, strach, bieda, nieustająca podróż, ale pomimo tego Gołkiewicz nie na nich się skupia. Autor w każdej sytuacji szuka pozytywów i dziękuje za to, co ma, a nie na tym, czego mu brakuje. Nie ma domu, ale ma rodzinę. Bo to właśnie rodzina jest dla niego najważniejsza. To jeden z plusów tej historii i jednocześnie wyróżnik w gąszczu pozostałych lektur wspomnieniowych.
Drugim przejawem inności są odwrócone proporcje fabuły. Polega to na tym, że opisywany okres wojenny zajmuje w tej powieści znacznie mniej miejsca niż czas powojenny. Najczęściej we wspomnieniach opisywane wydarzenia kończą się wraz z końcem wojny, a czas pokoju opisany jest pokrótce. Autor przedstawił obszernie swoje życie w Polsce powojennej z jego blaskami i cieniami. Poczytamy jak odnalazł się w rzeczywistości socjalistycznej, jaki wybrał zawód i jak wyglądała rodzina, którą założył. I to jest dla mnie duży plus, bo kiedy czytam wspomnienia z okresu wojny, to za często się zastanawiam jak wyglądało życie w czasie pokoju i jak sama wojna wpłynęła na dalsze życie bohaterów wspomnień. I tu właśnie dostałam odpowiedzi na część nurtujących mnie pytań we wspomnianej tematyce. I muszę podkreślić z całą siłą, że autor w każdym opisywanych okresie życia skupia się na jego pozytywnych walorach. Nie narzeka, nie czuje złości, nie szuka zemsty. Jest to mi bliska filozofia życia, w której dominuje wdzięczność, a nie skupianie się na negatywach.

Podsumowując: literatura wspomnieniowa, którą warto przeczytać. Trochę inna niż większość dostępna na rynku, ale wzbudzająca nie mniej refleksji i powodów do przemyśleń.

Polecam.

piątek, 27 stycznia 2023

Chłopiec, który narysował Auschwitz. Thomas Geve


TYTUŁ: Chłopiec, który narysował Auschwitz
AUTORThomas Geve 
WYDAWNICTWO: W.A.B
GATUNEK: biografia, wspomnienia
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 26 stycznia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kolejne świadectwo uczestnika tamtych okrutnych wydarzeń. Szczególnie przejmujące, bo autor trafił do obozu jako nieletni.

Książka ta to wspomnienia żydowskiego chłopca, który w wieku 13 lat trafił wraz z matką do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. To, co przeżył i widział w ciągu dwóch lat pobytu w obozie przelał na papier w postaci rysunków. Obóz w Auschwitz to nie jedyny obóz, który przeżył. Gross-Rosen i Buchenwald także odcisnęły piętno na życiu chłopaka. Prace swoje wykonał zaraz po wyzwoleniu. 

Dla mnie jest to niezwykły dokument, który oprócz przejmującej treści ukazuje realia życia w obozie oczami młodego chłopaka w postaci rysunków. Takie połączenie tekstu i obrazów potęguje odczucia czytelnika. Już sam tekst zachwyca szczegółowością opisów. I do tego niesamowita wrażliwość na detale widoczna w narysowanych scenach.

Książka ta kojarzy mi się bardzo z inną lekturą, w której też chłopiec rysował to, co widział w czasie drugiej wojny światowej. Tytuł jej to Uratowany rysunkami autorstwa Waltera Spitzera. I Walter i Thomas byli nieletni w czasie wojny i obaj sobie radzili z traumą za pomocą rysowania tego, czego doświadczyli i co widzieli w obozach.

Dla mnie to jedna z tych pozycji wspomnieniowych, które są bezcenne. Druga wojna światowa widziana oczami nastoletniego chłopca ukazana za pomocą słów i obrazów. 
Niesamowicie ważny głos z piekła, jakim był obóz koncentracyjny wybrzmiewający z dziecka, które patrzy na świat bez bagażu doświadczeń osoby dorosłej i pełnego zrozumienia otaczającej rzeczywistości.

Polecam.

czwartek, 19 stycznia 2023

Szklane ptaki. Opowieść o miłościach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Katarzyna Zyskowska

 

TYTUŁ: Szklane ptaki. 
Opowieść o miłościach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
AUTORKatarzyna Zyskowska
WYDAWNICTWO: Znak Literanova 
GATUNEK: biografia
LICZBA STRON: 416
DATA PREMIERY: 27 lipca 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja piąta książka tej autorki. W 2017 roku przeczytałam po raz pierwszy o Baczyńskich w książce Ty jesteś imię moje. W tym samym roku przeczytałam biografię Marii Skłodowskiej-Curie pt. Zanim. W 2019 roku poznałam Historie złych uczynków oraz Sprawę Hoffmanowej. Każda z tych książek przypadła mi bardzo do gustu więc i po tę sięgnęłam bez obaw.

Sięgając po tę książkę warto wiedzieć, że autorka skupiła się tylko na latach 40 XX wieku i nie jest to biografia w potocznym znaczeniu tego słowa. Jest to fragment z życia poety. To jedna ważna informacja. Druga jest taka, że Zyskowska skupiła się tutaj na uczuciach i emocjach, a nie na wojnie. Warto to wyraźnie podkreślić.

Szklane ptaki to opowieść o trójce ludzi i ich relacjach. Krzysztof Kamil Baczyński, Basia Drapczyńska oraz Stefania Baczyńska to trzy osoby tego dramatu. Tak, nie boję się użyć tego słowa. Fabuła rozłożona jest na trzy głosy. Poznajemy perspektywę z różnych stron i w różnych płaszczyznach czasowych. Dopóki nie zaczęłam czytać, to wydawało mi się, że najbardziej tragiczne postacie tej książki to małżeństwo Baczyńskich. Po zakończonej lekturze uważam, że nie ma tu bardziej czy mnie tragicznych bohaterów. Każda z nich budziła we mnie duże emocje. Rozumiałam matkę poety, szczególnie kiedy poznałam jej przeszłość. Rozterki Krzysztofa i Barbary również trafiały do mojego serca. Trudno wartościować emocje i przeżycia bohaterów. 

Autorka z niesamowitą wrażliwością i wyczuciem opisała wojenny okres rodziny Baczyńskich. Świetnie ukazała życie artystyczne okupowanej Warszawy, jak i prozę codzienności ludności pod rządami niemieckimi. W świetle niektórych informacji, o których nie miałam do tej pory pojęcia, a nie napiszę, jakich żeby nie spojlerować, zmieniłam zdanie na wiele tematów. Nie mnie oceniać zasadność wyborów w warunkach, jakimi jest wojna. To był czas ekstremalnie trudnych decyzji, o których, my współcześni, nie mamy pojęcia.

Całość podana jest pięknym językiem, bez zbędnych słów czy literackich zapychaczy. Cudowne określenia na granicy poezji, trafne porównania czy świetna gra słów sprawiają, że tę książkę czyta się nieśpiesznie i z zachwytem. Czasami miałam wrażenie, że siedzę razem z bohaterami w ich ciasnym warszawskim mieszkaniu. 

Polecam. 

sobota, 14 stycznia 2023

Dzieci wojny. Mali Polacy, którzy ocaleli. Monika Odrobińska

 

TYTUŁ: Dzieci wojny.
Mali Polacy, którzy ocaleli.
AUTORMonika Odrobińska
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: wspomnienia
LICZBA STRON: 355
DATA PREMIERY: 10 października 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To już kolejna książka z serii Prawdziwe historie. Bardzo mi ten cykl przypadł do gustu. W wielu przypadkach autorzy robią coś, co jest dla mnie bardzo ważne, czyli ocalają od zapomnienia. W przypadku tej książki wspomnienia są bardzo wzruszające, bo są to retrospekcje oczami dzieci. 

W tej części poznajemy historie ośmiorga dzieci, które przeżyły wojnę:

Haneczka, przeżyła obóz koncentracyjny w Auschwitz bez nogi;
Maszeńka, Polka żydowskiego pochodzenia wychowana przez nianię;
Jasiek, mieszkaniec Gdańska, ani Niemiec, ani Polak;
Anielka, jedna z Dzieci Zamojszczyzny;
Jurek, dziecko z obozu koncentracyjnego dla dzieci w Łodzi na Przemysłowej;
Staś, przeszedł przez niemiecki obóz przesiedleńczy w Potulicach; 
Boguś, mały mieszkaniec stolicy, który przeżył Powstanie Warszawskie;
Stefcia, urodzona w obozie koncentracyjnym w Auschwitz.

Osiem historii, które mrożą krew w żyłach. Dzieci, które powinny spędzać beztroskie dzieciństwo doświadczały emocji i wrażeń, które przerosłyby dorosłego człowieka. Wszechobecna śmierć, strach, głód, krwiożercze insekty doprowadzały do sytuacji ekstremalnych nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Wiele z nich nosi fizyczne ślady wojennych doświadczeń, jak chociażby Haneczka, która straciła nogę w czasie wojny, ale prawie wszyscy mają emocjonalne czy psychiczne uszczerbki na zdrowiu. Pewnych rzeczy nie da się wyleczyć żadnymi lekami czy terapiami. Nie mniej emocji dostarczyło mi czytanie o powojennych losach tych dzieci. Bardzo chwytające za serce.
Tło historyczne jest bardzo dobrze rozbudowane, co daje pełniejszy obraz opisywanych życiorysów. Zastanawiam się tylko czy są to słowa samych bohaterów tej książki, czy jest to już ingerencja autorki.

W tego typu książkach przynajmniej dla mnie ważne są wszelkie fotografie ludzi i zdjęcia miejsc, których już nie ma. Na mnie zawsze robią wrażenie i są ważnym uzupełnieniem testu. Tak było i w tym przypadku. Polecam się przyjrzeć dokładnie, chwytają za serce nie mniej niż słowa bohaterów książki.

I po raz kolejny jestem wdzięczna, że mogłam przeczytać wspomnienia osób, które przeżyły czas, o którym nie można zapomnieć. Czas płynie, a świadków tamtych okrutnych wydarzeń coraz mniej. Pamiętajmy!

Polecam.

sobota, 12 listopada 2022

Demony śmierci. Tomasz Bonek

 

TYTUŁDemony śmierci.
Zbrodniarze z Gross-Rosen
AUTOR: Tomasz Bonek
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 330
DATA PREMIERY: 27 czerwca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To moje drugie spotkanie z autorem. Poprzednia książka, Chemia śmierci, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam ciekawa czy i z drugą historią Bonek sobie poradzi równie dobrze.

Gross-Rosen to, w moim odczuciu, niesłusznie zapomniany obóz. Kiedy poruszany jest temat obozów koncentracyjnych, to większość od razu mówi o Auschwitz. Obóz w Oświęcimiu istnieje w społecznym odbiorze jako pewien symbol zła z okresu drugiej wojny światowej. Po przeczytaniu tej książki moje spojrzenie na niemieckie obozy koncentracyjne uległo zmianie.

Kamienne piekło. Tak określali obóz więźniowie. I to właśnie Im autor oddał głos w tej książce. To Oni, świadkowie tych okrutnych wydarzeń opowiadają tę historię. Historie, których nie da się czytać spokojnie. Niektóre fragmenty aż zapierają dech w piersiach

Auschwitz? W Auschwitz w porównaniu z tym, co działo się w Gross-Rosen, było jak w sanatorium.

To słowa jednego z więźniów, któremu udało się przeżyć.

Co łączyło te dwa miejsca, Gross-Rosen i Auschwitz? Były to niemieckie obozy koncentracyjne, które poprzez ciężką pracę i głodowe porcje żywnościowe prowadziły do masowych śmierci więźniów. A w czym Gross-Rosen różniło się od Auschwitz? Więźniowie Gross-Rosen pracowali w kamieniołomach. To, w połączeniu z niedożywieniem i brakiem opieki medycznej powodowało, że śmiertelność w tym obozie było dużo większa niż w innych. 

Tytuł ma o wiele szersze znaczenie niż wskazuje na to okładka. Bo demonami nie byli tylko Niemcy. Było ich o wiele więcej. Demony głodu, kamieniołomów, chorób, trucizn, marszów i wiele innych. Autor, słowami więźniów, opisuje każdego z demonów osobno. Podsumowuje rozdział swoimi słowami, które uchylają rąbka tajemnicy pracy reportera. I to ta praca zrobiła na mnie duże wrażenie. Autor dotarł w różne miejsca, archiwa, muzea, w których odszukał zeznania więźniów. Znamy ich z imienia i nazwiska oraz numeru obozowego. To nie są bezimienni świadkowie. Bezcenne.

Autor poruszył dużo więcej tematów niż te, o których napisałam wyżej, ale nie będę o nich pisać. Polecam zapoznać się z nimi osobiście. Dają do myślenia i skłaniają do refleksji. 

Polecam i kłaniam się nisko autorowi za wykonaną pracę w zbieraniu materiałów do tej książki.

środa, 2 listopada 2022

Kołysanka dla Łani. Ewa Formella

 

TYTUŁKołysanka dla Łani
AUTOR: Ewa Formella
WYDAWNICTWO: Replika
GATUNEK: biografia/pamiętnik
STRON: 300
DATA PREMIERY: 23 czerwca 2020
SERIA: Szkatułka wspomnień


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już moje ostatnie spotkanie z serią Szkatułka wspomnień.
Poprzednie trzy części mnie zachwyciły. Z tą było inaczej.
Mam mieszane uczucia. Przez cały czas czytania nie odstępowało mnie uczucie przewidywalności fabuły, które mnie trochę uwierało. 

Pani Ewa pisała swoją serię Szkatułka wspomnień na podstawie prawdziwych wydarzeń. Poprzednie części bardzo mnie wzruszyły. Z tą było inaczej. Bezdomny i z zanikami pamięci Zygmunt przygarnięty przez główną bohaterkę nie wzbudził mojego współczucia, ani żadnych innych ciepłych uczuć. Zresztą sam fakt przygarnięcia do domu nieznajomego człowieka bez pamięci w tych czasach wydaje mi się trochę nieroztropny. 
Akcja dzieje się dwutorowo, co bardzo lubię w powieściach. Tu, niestety, żaden z wątków mnie nie urzekł, choć najczęściej wątek z przeszłości jest dla mnie bardziej interesujący. Cały czas uwierała mnie ta przewidywalność, tym bardziej, że autorka cały czas podsuwała pewne podpowiedzi co do zakończenia.
Trochę zabrakło mi emocji, kreacji bohaterów i tła historyczno-obyczajowego. Ale ja już czasami czuję się zmanierowana przez ilość przeczytanych książek.

Książka nie jest zła, aczkolwiek zupełnie nie dla mnie. Nie lubię pewnych rzeczy w powieściach, jak choćby romantycznych i ckliwych scen czy nierozważnych bohaterek. I powtarzających się zdrobnień.

Książkę polecam tym, którym powyższe moje zastrzeżenia nie przeszkadzają w książkach.

sobota, 3 września 2022

Sól morza. Ruta Sepetys.


TYTUŁ: Sól morza
AUTORRuta Sepetys
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
GATUNEK: literatura współczesna
LICZBA STRON: 416
DATA PREMIERY: 23 stycznia 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Pierwsze moje spotkanie z autorką odbyło się w 2018 roku przy książce pt. Szare śniegi Syberii. Było dużo emocji i kilka łez. Z ciekawością sięgnęłam po kolejną powieść autorki.

Ruta Sepetys postanowiła w tej książce przywrócić pamięć pewnemu wydarzeniu, które miało miejsce 30 stycznia 1945 roku. W ten dzień zatonął MS Wilhelm Gustloff, niemiecki statek pasażerski, który wypłynął z Gdyni i przewoził prawie 10 tys. ludzi, z czego prawie połowa utonęła. Dla rzetelności trzeba dodać, że statek ów posiadał 1465 miejsc dla pasażerów. Dramaturgii temu wydarzeniu dodaje fakt, że dużą część pasażerów stanowili uchodźcy z krajów, do których zbliżała się Armia Czerwona, w tym kobiety i dzieci. To jest fakt. Natomiast bohaterowie tej powieści to już wytwór wyobraźni autorki. Poznajmy ich. 
Alfred pracuje na statku Wilhelm Gustloff  i jest wielbicielem niemieckiego narodowego socjalizmu.
Emilia to polska nastolatka ze Lwowa.
Florian jest uciekającym rannym Prusakiem.
Joana to pielęgniarka, Litwinka.
Klaus, kilkulatek zwany Małym Wędrowcem.
Starszy pan nazwany Trzewikowym poetą.
Eva, ogromna kobieta i Ingrid, niewidoma dziewczyna.
Ta grupka osób ucieka wraz z rzeką innych ludzi po tym, jak wydano rozkazy ewakuacyjne.
Jest zima. Śnieg, mróz, głód. Wszyscy uciekają na Zachód, bez względu na narodowość czy miejsce zamieszkania. Grupa głównych bohaterów jest właśnie takim przykładem mieszanki narodowościowej. Po przejściu wielu kilometrów docierają do Gdyni i nie bez kłopotów dostają się na statek. Ich radość nie trwa długo, bo trafia ich rosyjska torpeda. Statek tonie. Nie będę opisywać tego, co się działo dalej. Naszykujcie chusteczki.

To, co zachwyciło mnie w tej powieści to, to, że autorka bardzo dobrze oddała realizm opisywanego okresu i zadbała o szczegóły oraz tło historyczne. Dla mnie jest to bardzo ważne. Polecam uwadze.
Podobała mi się też kreacja bohaterów. Każdy uciekał z innego powodu i każdy miał swoje tajemnice. Autorka odkrywa je stopniowo i bardzo niespiesznie. Moją uwagę zwrócił Alfred. Choć nie jest to postać pierwszoplanowa, to dała mi najwięcej do myślenia. Jego miłość do Hitlera i listy układane w głowie do ukochanej to dwa motywy przewodnie tej postaci. Polecam uwadze. 
Fabuła prowadzona jest przez każdego z bohaterów oddzielnie. Możemy spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Rozdziały są krótkie, zdania niewyszukane, język oszczędny. Nie mylić z prostackim. Wydawać by się mogło, że to wszystko jest pisane bez emocji, ale to tylko pozory. Wielokrotnie łzy stawały mi w oczach. Autorka bardzo dobrze wie, jak wzbudzić napięcie i wzruszenie u czytelnika.

Polecam nie omijać słów autorki na końcu książki. Podaje źródła, z których korzystała i przyznaje się do wieloletniego zbierania materiałów. I to czuć w trakcie czytania, to, że Sepetys przyłożyła się do napisania tej powieści. Ja sama skorzystałam z tych źródeł i już zamówiłam pewną lekturę, którą napisał świadek tej morskiej tragedii.

Dwie kwestie na koniec: piękna okładka i zakończenie, które nie zaskakuje, a i tak zaskakuje.

Podsumowując: bardzo piękna i smutna jednocześnie historia grupki ludzi, którzy spotkali się w bardzo niesprzyjających warunkach. Jest to historia pokazująca, że wojna to dramat ludzki, bez względu na narodowość czy wiek. Że w każdym z nas są te iskierki dobra, które rozświetlają największy mrok i wojenną rzeczywistość. Że bycie dobrym człowiekiem nie zależy od narodowości.

Polecam.

PS O poprzedniej książce tej autorki można przeczytać tutaj:

http://izawlabiryncieksiazek.blogspot.com/2018/11/szare-sniegi-syberii-ruta-sepetys.html


niedziela, 28 sierpnia 2022

Mali tułacze. Wojciech Lada

 

TYTUŁ: Mali tułacze
AUTOR: Wojciech Lada
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: reportaż
STRON: 344
DATA PREMIERY:  25 sierpnia 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje spotkanie z autorem, choć nie pierwsze spotkanie z tą tematyką. Pierwszy raz czytałam o Andersie i Jego armii w cudownym cyklu Marii Paszyńskiej o pięknym tytule: Owoc granatu. Wiedziałam czego mam się spodziewać po tej książce, co jednak nie zmieniło zupełnie mojego odbioru i bez chusteczek się nie obyło.

Nie będę streszczać fabuły, bo zakładam, że każdy zna, choć w zarysie, szklak Andersa, zwany też szlakiem nadziei. Ta lektura wyróżnia się tym, że przyglądamy się powszechnie znanym faktom z perspektywy dzieci. Jednym tak małym, że nie pamiętają ojczyzny, nic nierozumiejącym kilkulatkom i przerażonym nastolatkom. Istotom, które powinny dorastać na łonie rodziny wśród przyjaciół. A zostały siłą wyrwane ze swojego środowiska, wywiezione w głąb Rosji, zmuszone do życia w niewyobrażalnych warunkach, by potem wyruszyć przez trzy kontynenty w poszukiwaniu wolności. Choć niekoniecznie na ziemi polskiej, jak później pokazało życie.

Ja zwróciłam uwagę na kilka kwestii. Zacznę od plusów.
Autor przytacza wypowiedzi uczestników tamtych wydarzeń. Dzieci, ale także wychowawców i, jak się okazuje, znanych osób jak Hanka Ordonówna, ksiądz Lucjan Królikowski czy sam Władysław Anders. Dla mnie bezcenne.
Pisarz spowodował, że mam ogromną ochotę przeczytać biografię Hanki Ordonówny i Władysława Andersa. Tak ciekawie przedstawił te postacie, że mam ochotę dowiedzieć się więcej.
Wojciech Lada pomiędzy wypowiedzi swoich bohaterów wplótł wspaniałe opisy przyrody i interesująco rozbudował tło historyczne. Dla mnie było to bardzo ciekawy zabieg. Dowiedziałam się wielu zadziwiających faktów. Choć z drugiej strony słyszę też uszami wyobraźni, że było tego za dużo i zupełnie niepotrzebne. Nie i jeszcze raz nie! Polecam zwrócić na to uwagę. 
Dla mnie jest dużym plusem, że autorowi udało się wzbudzić we mnie wiele emocji i refleksji. To, co przeszły te dzieci wielu współczesnych dorosłych nie jest sobie w stanie wyobrazić. Pierwszy przykład z brzegu: różnica temperatur. Na Syberii do -50 stopni, w Persji prawie +50 stopni. Wszędzie głód, brud, insekty, dzikie zwierzęta. Tęsknota, samotność i niepewność jutro. Dużo można tu pisać. Polecam przeczytać książkę.
Zwróciłam uwagę na jeszcze jeden aspekt. I zachęcam do przyjrzenia się pewnej kwestii. Jak przyjmowano dzieci w różnych częściach świata. Jak traktowano polskich uchodźców w tak odległych krajach jak Persja czy Nowa Zelandia. Polecam ku rozwadze i przemyśleniu.

Niestety, znalazłam też minusy. Podkreślę to z całą siłą, że są one bardzo subiektywne. Nie są zarzutem wobec książki, lecz wynikiem osobistych skrzywień.
Mnie zabrakło zdjęć. Bardzo je lubię. Szczególnie kiedy dotyczą osób i świata, którego już nie ma.
Przydałaby się mapa ze szklakiem Andersa. Lubię wodzić palcem po mapie.
Brak szczegółowej bibliografii. Autor zamieścił rozdział z wybraną bibliografią na końcu książki. W moim odczuciu powinien być na początku. Lada zaznacza w nim, że książka ma charakter popularny, a nie stricte historyczny. Gdybym to wiedziała, kiedy zaczynałam czytać, to nie szukałabym przypisów w trakcie czytania.

Podsumowując: bardzo ciekawie przedstawione losy nieletnich Polaków, którzy doświadczyli trudów życia na Syberii, wędrówki przez trzy kontynenty i poszukiwań swojego miejsca na ziemi w czasach powojennych. Pełna pięknych opisów przyrody i faktów powieść drogi przepełniona emocjami i skłaniająca do refleksji.

Polecam.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...