Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bagna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bagna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lutego 2019

Cymanowski Młyn. Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

TYTUŁ: Cymanowski Młyn
AUTOR: Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda
WYDAWNICTWO: Filia
GATUNEK: literatura współczesna
LICZBA STRON: 340
DATA PREMIERY13 lutego 2019 roku


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Lubisz duety pisarskie?
Ja nie. 
"Bo do tanga trzeba dwojga", jak śpiewał pewien zespół. No właśnie, do tanga, ale czy do pisania?
Przeczytałam większość książek pani Magdaleny, z Panem Stefanem spotykam się po raz pierwszy.
I utwierdzam się w przekonaniu, że jednak duety pisarskie nie zawsze wychodzą, tak z resztą jak nie zawsze wychodzi tango...

Kiedy na okładce przeczytałam: "Mistrzowskie połączenie thrillera i powieści obyczajowej", to sobie pomyślałam, że to coś dla mnie. Lubię oba gatunki. Ale chyba za bardzo się "nakręciłam" na tę książkę, albo ... sama już nie wiem.

Małżeństwo Moniki i Macieja przeżywa kryzys. Postanawiają wyjechać z Warszawy na kaszubskie "zadupie", aby uzdrowić swoje małżeństwo. I tak w jednym zdaniu można streścić fabułę. 

Fabuła? Nie obudziła mojej ciekawości. 
Bohaterowie? Żaden nie wzbudził emocji.
Powieść obyczajowa? Trochę za mało tego "obyczaju". Chętnie bym poczytała o Kaszubach, ich historii i regionalnej kuchni.
Opisy terenów wokół Cymanowskiego Młynu. Lasy i bagna. To zdecydowanie przemówiło do mojej wyobraźni. Kiedy sobie wyobraziłam jak wciąga mnie takie bagno... brrr...
Thriller? W trakcie czytanie włos mi na głowie nie stawał, ani nie miałam stanu przedzawałowego. A tego oczekuje od thrillera. Nie zaiskrzyło.
Tajemnice z przeszłości? Za mało, za oględnie, za mało ciekawie.
Zakończenie? Jak dla mnie, to jest mało wiarygodne i trochę przekombinowane. Nie przekonało mnie.

Wnioski nasunęły mi się same. Albo to jest kiepskie połączenie autorskie albo ja przeczytałam zbyt wiele thrillerów, żeby we mnie wzbudzić strach, niepewność czy zaciekawienie. 

Pomimo tylu minusów znalazłam dwa plusy.
Pierwszy, to okładka. Świetna, oddaje klimat książki.
Drugi, to pewna prawda życiowa, która wypływa z kart tej  powieści. Nie możesz ruszyć ku przyszłości bez rozliczenia się z przeszłością. Jest to mądrość, którą potwierdza moje doświadczenie życiowe. Czy można stworzyć szczęśliwy związek będąc myślami w poprzednim? 

Polecam. Jednak.
Może to, po prostu, nie jest to książka dla mnie.

PS. Na moją wyobraźnię podziałały opisy bagna. Tak bardzo, że odszukałam je w okolicy i cyknęłam fotkę.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Niespokojni zmarli. Simon Beckett

TYTUŁ: Niespokojni zmarli
AUTOR: Simon Beckett
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
GATUNEK: thriller/sensacja/kryminał
LICZBA STRON: 503

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jak ja uwielbiam takie książki! Mnóstwo trupów, krwi i wnętrzności. I to jak Beckett tłumaczy zawiłości z zakresu antropologii sądowej. Nawet ja rozumiem. I do tego ten David Hunter, inteligentny i przystojny o przenikliwym umyśle. To lubię!
To już piąta część z błyskotliwym lekarzem. Wszystkie poprzednie pochłonęłam na jednym wdechu. Kolejno to były: "Chemia śmierci", "Zapisane w kościach", "Szepty zmarłych", "Wołanie grobu".
I tak to kolejna część miała wysoko podniesioną poprzeczkę.
Ale chyba coś poszło nie tak...
Albo ja już się zmanierowałam...

Niestety akcja mnie nie porwała. A nawet w pewnym momencie uśpiła. Sama fabuła rozciągnięta do granic możliwości. Tak, że miałam ochotę czasami przewrócić i ominąć kartkę. Tropy podsuwane przez autora mnie nie intrygowały, całość akcji, a może w zasadzie jej brak, poprowadzona w sposób taki, że wcale nie byłam ciekawa, co dalej. A wiecie, co było najgorsze? Gdzieś tak w połowie książki zaczęłam podejrzewać,  jakie będzie zakończenie. A tego nie znoszę! Brrr...
Bohaterowie nie wzbudzili we mnie żadnych emocji. Byli jak mijani obojętnie przechodnie w deszczowy dzień. Nawet doktor Hunter był taki jak nie on...
Sama intryga kryminalna, że tak się wyraża, nie była zła. Ale czegoś brakło... Napięcia? Niepewności? Zaciekawienia?

Ale było coś, co mnie urzekło. To opisy krajobrazu i pogody: łachy mułowe i mokradła, wydmy, szalejący wiatr od morza, deszcz, strumienie, przypływy i odpływy, błoto, rozlewiska, trawy, wieże fortu morskiego, słona wilgoć w powietrzu. Tak, to mi bardzo przypadło do gustu.
No i oczywiście te wszystkie opisy zwłok. Tam zastygła krew, tam oderwana stopa. Gotowanie zwłok w specjalnym roztworze, aby oddzielić tkanki miękkie od kości, sekcje zwłok. Te fragmenty czytałam z zaciekawieniem. 
A gdyby komuś było mało tych "okropnych" opisów, to odsyłam na stronę Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii. Tam opisów pod dostatkiem. www.amsik.pl

I to tyle. Ale żeby było jasne: to nie jest zła książka. Myślę, że fani kryminałów będą zadowoleni.
Ale to chyba u mnie nie był dobry moment na taką lekturę.
Radzę przekonać się samemu, po której stronie staniecie: zachwyconych czy rozczarowanych.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...