Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 marca 2023

Dzieci Wołgi. Guzel Jachina

 

TYTUŁDzieci Wołgi
AUTOR: Guzel Jachina 
WYDAWNICTWO: Noir Sur Blanc
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 450
DATA PREMIERY: 6 października 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Jej Zulejka otwiera oczy była jedną z najlepszych przeczytanych książek w 2017 roku. Książka ta zostawiła mnie w zachwycie dla autorki i z obietnicą, że każdą kolejną biorę bez zastanowienia. I tak też zrobiłam, kiedy natknęłam się na Dzieci Wołgi w zasobach Legimi. Wzięłam i przepadłam. 

Autorka po raz kolejny udowodniła, że pięknie umie opisywać trudne tematy. W poprzedniej książce było: o przesiedleniach, o życiu na Syberii, o niewyobrażalnym głodzie, o kilkumiesięcznej podróży w głąb Rosji, o miłości i śmierci.  W tej jest podobnie, tylko tym razem przyglądamy się życiu Niemców, którzy osiedlili się nad Wołgą. Śledzimy mieszkańców małego miasteczka na przestrzeni lat, od 1918 do 1941, kiedy to zostali deportowani w głąb Rosji. Główny bohater, wiejski nauczyciel, jest osobą znaną i cenioną w swojej społeczności. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy dostaje pewien list z drugiego brzegu rzeki i jedzie na spotkanie do stojącego na uboczu chutoru. 
Autorka poprzez życie Jacoba Bacha i mieszkańców miasteczka pokazuje, jakie zmiany zachodziły w kraju, jak i w samych ludziach. Ludność wiedzie życie spokojne i naznaczone ciężką pracą. Wielka historia toczy się jakby obok nich, choć z czasem i u nich zachodzą transformacje. Wołga jest ważnym elementem codzienności. Daje pożywienie, zapewnia lód do przechowywania żywności, pozwala uprać odzież i schłodzić się w gorące dni. Ale pozwala też przybyć nowościom, które niosą ze sobą zmiany w kraju, choć nie zawsze takie, jakich by wszyscy oczekiwali.

Mnie zachwyciły trzy aspekty tej powieści. Przepiękny styl opowieści, plastyczny język i do tego niemal filmowe opisy przyrody i zdarzeń, które wzbudzają dużo emocji. Oczami wyobraźni widziałam fabułę przeniesioną na duży ekran.
Drugim był Jacob i jego życie. Od samotności, przez wielką miłość, aż po ogromną tragedię. Jego zaradność, pomysłowość, pracowitość i hart ducha wielokrotnie mnie zadziwiały i zachwycały jednocześnie.
Trzecim są przepiękne baśnie, które spisywał Jacob. Polecam szczególnej uwadze.

Znalazłam tylko jeden minus. Przez większość stron akcja snuje się leniwie i malowniczo, by pod sam koniec kilka lat zawrzeć na niewielu stronach. Jakby autorce zabrakło czasu i chęci do kontynuowania losów swoich bohaterów. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

Książka trafia do grona najlepszych książek w tym roku.

Polecam.

poniedziałek, 21 listopada 2022

W ogrodzie bestii. Erik Larson


TYTUŁW ogrodzie bestii
AUTOR: Erik Larson
WYDAW NICTWO: Sonia Draga 
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 548
DATA PREMIERY: 5 marca 2014 roku


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Zacznę od myśli, która towarzyszyła mi cały czas podczas czytania: tę książkę powinien przeczytać każdy pisarz, kto umieszcza swoją akcję w latach 30 XX wieku. Dlaczego? Już tłumaczę.

Erik Larson bohaterem swojej książki uczynił Williama Dodda, amerykańskiego ambasadora USA w Niemczech, który pełnił funkcję w latach 1933-1937. Dodd udał się na placówkę wraz z rodziną i zamieszkał w Berlinie. Autor obok osoby ambasadora skupił się na Jego córce Marcie, natomiast o synu i żonie znajdziemy niewiele informacji. Rodzinę Doddów obserwujemy w latach 1933-1934, czyli w pierwszych dwóch latach okresu niemieckiego. Dalsze losy autor podaje skrótowo. Dlaczego? Bo w ciągu tych dwóch pierwszych lat zachodzi w Doddzie i jego rodzinie wielka przemiana. Widząc co się dzieje w Niemczech bardzo powoli, ale skutecznie zmieniają zdanie o Niemcach i ich polityce wewnętrznej, jak i polityce międzynarodowej. I jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.

Nie jest to biografia amerykańskiego ambasadora. Ciekawie to autor opisał we wstępie:

Książka ta nie jest fabularyzowana. […] Mój zamiar był bardziej intymny: ukazać miniony świat przez doświadczenia i percepcję dwojga moich głównych bohaterów, ojca i córki, którzy przybywając do Berlina, rozpoczynają podróż pełną odkryć, przemian i - ostatecznie - najgłębszych rozczarowań miłosnych. 

I to mu się świetnie udało. Atmosfera panująca w Berlinie, jak i w całych Niemczech po dojściu Hitlera do władzy ukazana jest bardzo dobrze. Zachowania członków rządzącej partii, stosunki w polityce wewnętrznej kraju, jak i na arenie międzynarodowej, relacje pomiędzy Doddem a prezydentem USA, zachowania innych ambasadorów oraz społeczeństwa niemieckiego przedstawione w sposób bardzo realistyczny i oddający ducha epoki. Mnóstwo cytatów z korespondencji dyplomatycznej i jak i prywatnej pokazuje odczucia nadawców tychże pism. Widać po kolejnych listach jak zmienia się opinia o opisywanych wydarzeniach.

Mnie zachwyciły dwa aspekty. Po pierwsze z dużym zaciekawieniem czytałam o przemianie, jaka dokonywała się w Doddzie i jego córce. Oboje byli bardzo proniemieccy w dniu przyjazdu. Z czasem, obserwując to, co się dzieje wokół nich zaczęli zmieniać zdanie. Byli coraz bardziej przerażeni i nie mogli uwierzyć w to, co widzą. I tę przemianę autorowi udało się świetnie pokazać. Drugi aspekt dotyczy nastrojów, jakie panowały w Niemczech po dojściu Hitlera do władzy i jak ten klimat się zmieniał. Ogarniający strach, powstawanie obozów koncentracyjnych, wprowadzanie przepisów ograniczających prawa Żydów i jeszcze wiele innych działań stworzyło aurę niepewności i przerażenia. 
Dużym plusem jest też brak oceniania działań bohaterów tej książki. I choć polubiłam tego historyka, który został ambasadorem, to już zachowania jego córki jak i jej osoba bardzo mnie irytowały. Nie polubiłam Marty i nie rozumiałam jej poczynań. Ale też nie czułam takiej potrzeby.

Bardzo odpowiadał mi język jakim ta książka została napisana. Bardzo plastyczny i pełen świetnych porównań. Czasami aż trudno było powtrzymać się od uśmiechu. A zdarzyło się też, że i łza w oku stanęła. Trafność niektórych porównań godna pozazdroszczenia.

I na koniec proponuję dokładnie przejrzeć przypisy, bibliografie i materiały źródłowe zamieszczone na końcu książki. Imponujące!

To moje pierwsze spotkanie z autorem i z pewnością nie ostatnie.

Polecam!

sobota, 12 listopada 2022

Demony śmierci. Tomasz Bonek

 

TYTUŁDemony śmierci.
Zbrodniarze z Gross-Rosen
AUTOR: Tomasz Bonek
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 330
DATA PREMIERY: 27 czerwca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To moje drugie spotkanie z autorem. Poprzednia książka, Chemia śmierci, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam ciekawa czy i z drugą historią Bonek sobie poradzi równie dobrze.

Gross-Rosen to, w moim odczuciu, niesłusznie zapomniany obóz. Kiedy poruszany jest temat obozów koncentracyjnych, to większość od razu mówi o Auschwitz. Obóz w Oświęcimiu istnieje w społecznym odbiorze jako pewien symbol zła z okresu drugiej wojny światowej. Po przeczytaniu tej książki moje spojrzenie na niemieckie obozy koncentracyjne uległo zmianie.

Kamienne piekło. Tak określali obóz więźniowie. I to właśnie Im autor oddał głos w tej książce. To Oni, świadkowie tych okrutnych wydarzeń opowiadają tę historię. Historie, których nie da się czytać spokojnie. Niektóre fragmenty aż zapierają dech w piersiach

Auschwitz? W Auschwitz w porównaniu z tym, co działo się w Gross-Rosen, było jak w sanatorium.

To słowa jednego z więźniów, któremu udało się przeżyć.

Co łączyło te dwa miejsca, Gross-Rosen i Auschwitz? Były to niemieckie obozy koncentracyjne, które poprzez ciężką pracę i głodowe porcje żywnościowe prowadziły do masowych śmierci więźniów. A w czym Gross-Rosen różniło się od Auschwitz? Więźniowie Gross-Rosen pracowali w kamieniołomach. To, w połączeniu z niedożywieniem i brakiem opieki medycznej powodowało, że śmiertelność w tym obozie było dużo większa niż w innych. 

Tytuł ma o wiele szersze znaczenie niż wskazuje na to okładka. Bo demonami nie byli tylko Niemcy. Było ich o wiele więcej. Demony głodu, kamieniołomów, chorób, trucizn, marszów i wiele innych. Autor, słowami więźniów, opisuje każdego z demonów osobno. Podsumowuje rozdział swoimi słowami, które uchylają rąbka tajemnicy pracy reportera. I to ta praca zrobiła na mnie duże wrażenie. Autor dotarł w różne miejsca, archiwa, muzea, w których odszukał zeznania więźniów. Znamy ich z imienia i nazwiska oraz numeru obozowego. To nie są bezimienni świadkowie. Bezcenne.

Autor poruszył dużo więcej tematów niż te, o których napisałam wyżej, ale nie będę o nich pisać. Polecam zapoznać się z nimi osobiście. Dają do myślenia i skłaniają do refleksji. 

Polecam i kłaniam się nisko autorowi za wykonaną pracę w zbieraniu materiałów do tej książki.

sobota, 5 listopada 2022

Uciekłem z getta. John Carr

 

TYTUŁUciekłem z getta
AUTOR: John Carr
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: biografia
STRON: 320
DATA PREMIERY: 19 września 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To kolejna książka, która pokazuje, jak niewiarygodne scenariusze pisze Życie.

Autor jest syna Chaima, głównego bohatera. John jako brytyjski nastolatek dowiedział się, że ojciec jest polskim Żydem ocalałym z Holocaustu. Choć on, jak i jego 5 braci zapewniało ojca, że to wyznanie nie ma dla nich istotnego znaczenia, Chaim wraz z wiekiem miał różne dylematy. Jako najmłodsze dziecko John poprosił ojca u schyłku życia o opowiedzenie swojej przedwojennej i wojennej historii. Jak autor książki sam przyznał: nie wie komu bardziej takie oczyszczenie było potrzebne: jemu czy ojcu.

Historia Chaima zaczyna się w Łodzi w latach przedwojennych. Chłopiec ma 13 lat, kiedy wybucha wojna. Powstaje getto w Łodzi i rodzina Herszmanów, jak i reszta społeczności żydowskiej zostaje odizolowana od mieszkańców miasta. Jednak Chaim podejmuje w ułamku sekundy decyzję o ucieczce. I od tego momentu będzie trwać nieustająca wędrówka nastolatka przez wojenną Europę. Nie będę streszczać fabuły, żeby nie psuć wrażeń innym czytelnikom, ale napiszę tylko co mnie poruszyło w tej książce.

Chłopiec wykazał się nie tyle odwagą co pomysłowością i zaradnością. Aż trudno czasami było uwierzyć, że człowiek z tak małym doświadczeniem życiowym wpada na pewne pomysły. Jakie? A to sam musisz doczytać.

Mój szacunek wzbudziła także szczerość Chaima. Choć jego życiorys napisał syn, to jak zapewnia autor we wstępnie, starał się oddać ducha i charakter ojca. Chaim opowiada jak zabił człowieka, kradł, oszukiwał i popełniał jeszcze wiele innych czynności, które są społecznie i prawnie naganne. Nie wstydził się ich i nie zatajał. Wyrażał także szczere opinie o ludziach, których spotkał na swojej drodze. Otwarcie opowiadał, że nie wszyscy Niemcy byli źli, a Żydzi dobrzy. Podkreślał mocno, że szufladkowanie ludzi czy narodów jest bardzo krzywdzące. 

Choć wojenna wędrówka nastolatka wywołuje emocje, to u mnie podobne emocje wywołały czasy powojenne. Młody mężczyzna bez rodziny, domu, kraju, przyjaciół na obcej ziemi próbuje ułożyć sobie życie. Mnóstwo refleksji, pytań, łez i bólu jest w tych opowieściach. 

Książka ta tematyką podobna jest do innej książki, o której pisałam już wcześniej. 
Pojednanie ze złem. Historia chłopca z łódzkiego getta. Magda Jaros, Leon Weintraub
Choć formuła książek jest inna, to poznajemy historię dwóch żydowskich chłopców, których wojna zastała w Łodzi.

Podsumowując: literatura faktu, która pokazuje czytelnikowi wyjątkowe życie nietuzinkowego człowieka, skłania do przemyśleń i zostawia z nadzieją i wiarą w człowieka.


Polecam.


niedziela, 11 września 2022

Światłość i mrok. Małgorzata Niezabitowska

 

TYTUŁŚwiatłość i mrok
AUTORMałgorzata Niezabitowska
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: powieść
STRON: 557
DATA PREMIERY: 9 maja 2022




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przedstawiam Państwu kandydatkę do Książki Roku 2022!
Raczej trudno będzie ją „przebić”,  ale kto wie. Jest dopiero wrzesień, kiedy to piszę i do końca roku zostało ponad 3 miesiące. Kto wie.

Małgorzata Niezabitowska, kojarzona przeze mnie do tej pory z polityką, pokazała w tej powieści, że są jeszcze autorzy, którzy potrafią napisać powieść tak wciągającą i fascynującą, że trudno, i jednocześnie żal, przerwać czytanie. A jeśli się już to uda, to i tak myślami tkwi się w tej historii.

Akcja rozgrywa się w 1939 roku na Wołyniu. A dokładnie od maja do września. 5 miesięcy życia jednej społeczności na 550 stronach. Osią tej historii jest zakazana miłość pomiędzy polskim ziemianinem i katolikiem Janem Worotyńskim, a chasydzką żydówką Chaną Zingelbojm. Dzieli ich wszystko, łączy miłość. I chociaż ja nie gustuję w historiach miłosnych, delikatnie pisząc, to ta pochłonęła mnie bez reszty. Do tego stopnia, a zdarza się to naprawdę rzadko, że czytałam po jednym rozdziale dziennie, żeby jak najdłużej śledzić losy mieszkańców Łucka i okolic. A jaki był powód takiej sytuacji? Powodów było kilka.

Już po kilku stronach ujęła mnie piękna polszczyzna, którą posługuje się autorka. Piękne porównania, działające na wyobraźnie opisy przy jednoczesnej oszczędności słów. Tu nie ma zbędnych wyrazów. Do tego język, jakim posługują się bohaterowie jest realistycznym odbiciem epoki, co w moim przypadku wpłynęło mocno na odbiór tej powieści.

Niezabitowska z pedantyczną dokładnością zadbała o szczegóły opisywanego okresu. A przecież diabeł tkwi w szczegółach. Dokładnie wiemy, jak wyglądała okolica, codzienne życie mieszkańców, co jedli, jak mieszkali i jak pracowali. Przyglądamy się życiu ziemiaństwa w ich dworach, mieszkańcom sztetla w małym miasteczku, życiu studenta w wielkim mieście i wspominamy początki państwa polskiego oraz historię Kresów. Kłaniam się nisko. 

Autorka rewelacyjnie przemyciła lekcję historii. Na kartach tej powieści spotykamy, choć tylko w wypowiedziach bohaterów, takie postacie jak Józef Piłsudski, minister Józef Beck czy Ignacy Łukasiewicz. Tło historyczne jest odmalowane perfekcyjnie i czytelnik nawet się nie orientuje, że się edukuje. Brawo!

Narracje prowadzona jest na wiele głosów. I tu autorka skradła, po raz kolejny, moje serce. Możemy spojrzeć na opisywane wydarzenia oczami jego uczestników. I tu nasuwa się powiedzenie: że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Patrzymy oczami Chany, która wychowana w zamkniętej społeczności chasydzkiej ośmieliła zakochać się w katoliku. Oczami Jana, który wychowany i hołubiony przez matkę buntuje się przeciw ustalonym normom społecznym. Jak pokazuje życie rodzeństwo Jana, Tadeusz i Aleksandra, też nie należą do świętych. Każde z nich prowadzi się niekoniecznie tak, jak oczekują od nich rodzice. Możemy poznać też punkt widzenia Chaima, żydowskiego syna wyklętego przez ojca, Meira, żyda i jednocześnie przyjaciela Jana. Narratorów jest więcej, ale poprzestanę na tych, których opisałam. Każdy rozdział należy do innego bohatera, co pozwala dokładnie przyjrzeć się stosunkom polsko-żydowsko-ukraińskim. Ale też relacjom właścicieli ziemskich z chłopami, handlowemu życiu Żydów i Polaków, społecznym stosunkom Polaków i Ukraińców. Zależności jest dużo i do prostych nie należą.

Dziękuję autorce za mapę opisywanych terenów. Należę do tych czytelników, którzy lubią podczas czytania wodzić palcem po mapie.

Minusów nie znalazłam. A to w połączeniu z pięknym językiem, pedantyczną dbałością o szczegóły, przemyconą lekcją historii i wielogłosem bohaterów powoduje, że książka jest silną kandydatką do Książki Roku 2022.

Polecam.

sobota, 3 września 2022

Sól morza. Ruta Sepetys.


TYTUŁ: Sól morza
AUTORRuta Sepetys
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
GATUNEK: literatura współczesna
LICZBA STRON: 416
DATA PREMIERY: 23 stycznia 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Pierwsze moje spotkanie z autorką odbyło się w 2018 roku przy książce pt. Szare śniegi Syberii. Było dużo emocji i kilka łez. Z ciekawością sięgnęłam po kolejną powieść autorki.

Ruta Sepetys postanowiła w tej książce przywrócić pamięć pewnemu wydarzeniu, które miało miejsce 30 stycznia 1945 roku. W ten dzień zatonął MS Wilhelm Gustloff, niemiecki statek pasażerski, który wypłynął z Gdyni i przewoził prawie 10 tys. ludzi, z czego prawie połowa utonęła. Dla rzetelności trzeba dodać, że statek ów posiadał 1465 miejsc dla pasażerów. Dramaturgii temu wydarzeniu dodaje fakt, że dużą część pasażerów stanowili uchodźcy z krajów, do których zbliżała się Armia Czerwona, w tym kobiety i dzieci. To jest fakt. Natomiast bohaterowie tej powieści to już wytwór wyobraźni autorki. Poznajmy ich. 
Alfred pracuje na statku Wilhelm Gustloff  i jest wielbicielem niemieckiego narodowego socjalizmu.
Emilia to polska nastolatka ze Lwowa.
Florian jest uciekającym rannym Prusakiem.
Joana to pielęgniarka, Litwinka.
Klaus, kilkulatek zwany Małym Wędrowcem.
Starszy pan nazwany Trzewikowym poetą.
Eva, ogromna kobieta i Ingrid, niewidoma dziewczyna.
Ta grupka osób ucieka wraz z rzeką innych ludzi po tym, jak wydano rozkazy ewakuacyjne.
Jest zima. Śnieg, mróz, głód. Wszyscy uciekają na Zachód, bez względu na narodowość czy miejsce zamieszkania. Grupa głównych bohaterów jest właśnie takim przykładem mieszanki narodowościowej. Po przejściu wielu kilometrów docierają do Gdyni i nie bez kłopotów dostają się na statek. Ich radość nie trwa długo, bo trafia ich rosyjska torpeda. Statek tonie. Nie będę opisywać tego, co się działo dalej. Naszykujcie chusteczki.

To, co zachwyciło mnie w tej powieści to, to, że autorka bardzo dobrze oddała realizm opisywanego okresu i zadbała o szczegóły oraz tło historyczne. Dla mnie jest to bardzo ważne. Polecam uwadze.
Podobała mi się też kreacja bohaterów. Każdy uciekał z innego powodu i każdy miał swoje tajemnice. Autorka odkrywa je stopniowo i bardzo niespiesznie. Moją uwagę zwrócił Alfred. Choć nie jest to postać pierwszoplanowa, to dała mi najwięcej do myślenia. Jego miłość do Hitlera i listy układane w głowie do ukochanej to dwa motywy przewodnie tej postaci. Polecam uwadze. 
Fabuła prowadzona jest przez każdego z bohaterów oddzielnie. Możemy spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Rozdziały są krótkie, zdania niewyszukane, język oszczędny. Nie mylić z prostackim. Wydawać by się mogło, że to wszystko jest pisane bez emocji, ale to tylko pozory. Wielokrotnie łzy stawały mi w oczach. Autorka bardzo dobrze wie, jak wzbudzić napięcie i wzruszenie u czytelnika.

Polecam nie omijać słów autorki na końcu książki. Podaje źródła, z których korzystała i przyznaje się do wieloletniego zbierania materiałów. I to czuć w trakcie czytania, to, że Sepetys przyłożyła się do napisania tej powieści. Ja sama skorzystałam z tych źródeł i już zamówiłam pewną lekturę, którą napisał świadek tej morskiej tragedii.

Dwie kwestie na koniec: piękna okładka i zakończenie, które nie zaskakuje, a i tak zaskakuje.

Podsumowując: bardzo piękna i smutna jednocześnie historia grupki ludzi, którzy spotkali się w bardzo niesprzyjających warunkach. Jest to historia pokazująca, że wojna to dramat ludzki, bez względu na narodowość czy wiek. Że w każdym z nas są te iskierki dobra, które rozświetlają największy mrok i wojenną rzeczywistość. Że bycie dobrym człowiekiem nie zależy od narodowości.

Polecam.

PS O poprzedniej książce tej autorki można przeczytać tutaj:

http://izawlabiryncieksiazek.blogspot.com/2018/11/szare-sniegi-syberii-ruta-sepetys.html


poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Moja misja wojenna. Klementyna Mańkowska

 

TYTUŁ: Moja misja wojenna
AUTOR: Klementyna Mańkowska
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: wspomnienia
STRON: 288
DATA PREMIERY: 26 kwietnia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Ta książka należy do mojego ulubionego gatunku, czyli do literatury faktu. Są to wspomnienia kobiety, która miała nieprzeciętne życie i przyszło jej żyć w trudnych i jednocześnie ciekawych czasach.

Klementyna Maria Mańkowska była polską arystokratką i działaczką ruchu oporu w czasie drugiej wojny światowej. Jej życiorysem można by obdzielić kilka osób. Czasami trudno było uwierzyć w opisywane wydarzenia, ale jest to kolejny przykład na to, że to życie pisze najbardziej niewiarygodne scenariusze. 

Wraz z przerzucanymi kartkami rósł mój podziw na tej kobiety. Klementyna w momencie wybuchu wojny miała 28 lat, była żoną i matką dwójki kilkuletnich chłopców. Pochodziła z zamożnej rodziny, wychowana na zamku, odebrała staranne wykształcenie i posiadała nienaganne maniery. Została żoną hrabiego Andrzeja Mańkowskiego i zamieszkała z nim w posiadłości w Winnej Górze koło Poznania. Przed wojną prowadziła bogate życie towarzyskie, gościła u siebie nie tylko Polaków, ale i Niemców, co miało wielkie znaczenie w późniejszych latach. Wielkie bale, polowania, przejażdżki konne i przyjęcia to była jej codzienność. Aż nastał 1 września 1939 roku i cały jej świat runął. Ale Klementyna nie załamała się. Nie tak ją wychowano, co wielokrotnie powtarzała. To, co napisałam wcześniej plus jej aryjska uroda z niebieskimi oczami i blond włosami oraz suma osobistych cech pozwoliły jej podjąć działalność w ruchu oporu. Wielokrotnie zastanawiałam się, co ja bym zrobiła na jej miejscu. Przemieszczała się po całej ogarniętej wojną Europie, od Paryża, przez Berlin, Warszawę aż po Lwów. Znajomość kilku języków i wszechstronne wykształcenie pozwalały jej na wiele rodzajów działań. Czasami jej kreatywność, a czasami zuchwałość przeprawiały mnie o niedowierzanie pomieszane z podziwem. Niekiedy bywała w sytuacjach, wydawałoby się, bez wyjścia, ale wtedy powtarzała sobie, ku mojemu rozbawieniu, że przecież urodzona jest w niedzielę, więc nic jej się nie może stać.

Swoje wspomnienia spisała tuż po 70 urodzinach. Najpierw zostały wydane w Niemczech i Francji, a pierwsze polskie wydanie miało miejsce dopiero w XXI wieku. Oprócz samego tekstu, który napisany jest, pomimo dramatycznych wydarzeń, w bardzo prosty i ciekawy sposób, mnie ujęły zdjęcia i skany dokumentów. Patrząc na zdjęcia młodej Klementyny wcale się nie dziwiłam mężczyznom stającym na jej drodze. Bo to piękna kobieta była.

Od wojennych przeżyć nie mniej ciekawe były także te powojenne. I po raz kolejny okazało się, że koniec wojny, to nie koniec problemów. 

Tę książkę czyta się niczym powieść szpiegowską. A to tylko życiorys niebanalnej kobiety.

Polecam.

wtorek, 26 lipca 2022

Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy. Jan Mohnhaupt

 

TYTUŁ: Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy. 
AUTOR: Jan Mohnhaupt
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Poznańskie
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 286
DATA PREMIERY: 29 czerwca 2022 
SERIA: seria niemiecka

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Jan Mohnhaut to niemiecki dziennikarz młodego pokolenia, rocznik 1983. Ta książka to pierwsza pozycja wydana w Polsce. Została wydana przez Wydawnictwo Poznańskie w serii niemieckiej, w której do tej pory ukazało się 5 książek:

Autor poruszył ciekawy temat, jakim była rola i znaczenie zwierząt w Trzeciej Rzeszy. Temat ujął dość szeroko, bo zaczynając od jedwabników, a kończąc na dzikich zwierzętach takich, jak choćby lwy i tygrysy.

I tak w kolejnych rozdziałach poznajemy historię wilków i psów, świń, jedwabników oraz stonki ziemniaczanej. Autor podzielił zwierzęta na domowe, jak np. koty i dzikie, jak tygrysy i lwy. Jakież było moje zdumienie, kiedy przeczytałam, że naziści o kotach mówili, że są to: żydzi wśród zwierząt.
Sporo jest informacji o Międzynarodowej Wystawie Łowieckiej w 1937 roku i zwierzętach takich jak ryś, jeleń, żubr i tur.
Jest też mowa o niemieckim lesie jako symbolu ojczyzny i koniu jako ikonie żołnierskości.
Autor pochyli się nawet nad wszami, pluskwami i pchłami.

Mnie najbardziej chyba poruszyło to, że Niemcy w 1933 roku jako jedni z pierwszych wprowadzili ustawę o ochronie zwierząt, a jednocześnie utworzyli w tym samym roku pierwszy obóz koncentracyjny w Dachau. Z jednej strony wynosili zwierzęta na piedestały, jak choćby konie czy wilki, a z drugiej Żydów nie traktowali jak ludzi. 
Jak ciekawostkę dodam, że Polska ustawę o ochronie zwierząt wprowadziła w system prawny dopiero w 1997 roku.
 
Ta książka jest nie tylko dla miłośników zwierząt. Autor nie ograniczył się tylko do czworonogów i owadów. Dowiemy się sporo o historii Trzeciej Rzeszy, polityce, wojskowości, a nawet o gustach kulinarnych Niemców. Jakby ktoś poczuł jednak niedosyt, to polecam przypisy i bibliografię, które zajmują kilkadziesiąt stron. Imponujące!

Dla mnie jest to pozycja i fascynująca, i przygnębiająca. Polecam sprawdzić dlaczego.

PS. Na zdjęciu mój kot, Lusia, który zgodził się na publikację wizerunku za dodatkową miskę karmy.

wtorek, 21 czerwca 2022

Enigma. Liczba wszystkich liczb. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

 

TYTUŁEnigma. Liczba wszystkich liczb
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: sensacja w stylu retro
STRON: 629
Data premiery: 23 czerwca 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Krzysztof Koziołek należy do grona moich ulubionych pisarzy. Bez zastanowienia biorę Jego kolejną książkę. I tak było tym razem. I do tego jeszcze Autor poruszył fascynującą tematykę: kulisy złamania szyfru Enigmy, tajnej maszyny niemieckiej, który podobno była nie do pokonania. A Polakom się udało.

Książka ta, podobnie jak większość poprzednich Pana Krzysztofa, zachwyciła mnie na wielu obszarach.

Niezmiennie uwielbiam przygotowanie Autora do opisywanego tematu. Umieszczenie akcji w określonym przedziale czasowym, w moim przekonaniu, wymaga oddania ducha epoki i okraszenia opisywanych wydarzeń szczegółami. Uwielbiam czytać przeróżne literackie smaczki, które pozwalają oczami wyobraźni zobaczyć opisywaną fabułę. Ja kocham okres dwudziestolecia międzywojennego z jego blaskami i cieniami. I tu go dostałam w pięknym wydaniu.

Rewelacyjna lekcja historii w wykonaniu Pana Koziołka umiejętnie wpleciona w akcję zachwyca nie pierwszy raz. Uważny czytelnik wyłowi z tekstu wiele ciekawostek i informacji, których w szkole z pewnością nie uświadczy. I zrobione to jest tak sprytnie, że człowiek nawet się nie zorientuje, że się edukuje. Brawa!

Fabuła poprowadzona jest w sposób, który nie pozwoli odłożyć czytającemu książkę nawet na moment. Uprzedzam, bo jednego wieczoru u mnie nie było kolacji, bo MUSIAŁAM doczytać co dalej będzie się działo. Chociaż od samego początku wiemy, że to Polacy (Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski) złamią szyfr Enigmy, to osiągnięcie tego sukcesu, nie było łatwą sprawą i, wbrew pozorom, zajęło matematykom ogrom czasu. A i okoliczności, nazwijmy je towarzyszące temu odkryciu, nie były sprzyjające.
Nie chcę opisywać dokładniej fabuły, gdyż powolne jej odkrywanie dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Dodam tylko, że bardzo różnych emocji. Niestety, mnie się trafiła jedna drzazga, która uwierała podczas czytania. A była nią osoba Edmunda Lorenca. No, nie polubiłam gościa. Na jego niekorzyść przemawia choćby stosunek do żony. A także pewne zachowania, nazwijmy je oględnie, nieprzystające mężowi i pracownikowi wywiadu. Jeśli akurat nie prowadzi czynności wywiadowczych oczywiście… Ale to moje bardzo subiektywne odczucie, bo nie lubię pewnych scen w powieściach.

I na koniec dodam tylko, że jeśli ktoś ma wątpliwości czy sprawy natury technicznej dotyczące samej Enigmy są zrozumiałe, to zapewniam, że pisarz dokonał przekładu z technicznego języka na potoczny i wyszło mu to doskonale. Czyta się ze zrozumieniem.

I gdybym napisała na początku, że w powieści spotkamy członków wywiadów, kontrwywiadów, szpiegów, matematyków, piękne kobiety, kryptografów, członków Abwehry i Biura Szyfrów, studentów oraz kryptologów, to mógłbyś pomyśleć, że szykuje się niezłe poplątanie z pomieszaniem. Ale nic z tego! Wszystko, wraz z przerzucanymi kartkami, układa się niczym puzzle. Idealnie dopasowane puzzle.

Podsumowując: Enigma to sensacja w stylu retro z domieszką edukacyjną okraszona rewelacyjnymi detalami z epoki, czyli rozrywka na najwyższym poziomie. Polecam.




Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora.

poniedziałek, 30 maja 2022

Historia społeczna Trzeciej Rzeszy. Richard Grunberger

 

TYTUŁ: Historia społeczna Trzeciej Rzeszy
AUTOR: Richard Grunberger
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu 
LICZBA STRON: 592
DATA PREMIERY: 7 marca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które wyróżniają się na tle innych. I ta taka jest. Kolejna lektura, która ma szansę na zostanie Książką Roku. I to z kilku powodów.

Po pierwsze: treść. 12 lat Trzeciej Rzeszy opisane na prawie 600 stronach. Podzielone tematycznie i przedstawione w sposób prosty i ciekawy. O ile rozdziały pt. Partia, Wojsko czy Język nazi nie były dla mnie zaskoczeniem, to już Plastyka i Humor tak. W rozdziale o humorze Niemców była i zdziwiona, i roześmiana. Nie podejrzewałam, że w tak trudnych czasach Niemcy potrafią się śmiać, i to z samych siebie. Dużo dat, nazwisk i miejsc może powodować na początku poczucie skołowania, ale wraz z zagłębianiem się w treść wszystko ładnie się układa.

Po drugie: kolejne wznowienie. Książka została wydana po raz pierwszy w 1971 roku. I od tego czasu już była wielokrotnie wydawana. Została też przetłumaczona na wiele języków. Zastanawiałam się nad tym podczas czytania. Dlaczego ta książka po tylu latach od premiery wciąż jest drukowana i czytana? Moim zdaniem ta lektura to ostrzeżenie. Jak sobie pomyślę, że to było tylko 12 lat i jakich zmian dokonali naziści w swoim kraju, to ogarnia mnie przerażenie. Od zmian w rządzie poprzez podzielenie społeczeństwa, aż po zmiany w literaturze, muzyce i plastyce. Dokonali zmian w każdej dziedzinie życia.

Po trzecie: sama postać autora. Richard Grunberger, rocznik 1924, urodził się w Wiedniu w żydowskiej rodzinie. Po anszlusie Austrii w 1938 roku został wysłany pierwszym pociągiem w ramach akcji Kindertransport do Anglii. Życie spędził w kraju, który go przygarnął i przepracował w nim jako brytyjski historyk zajmujący się historią Trzeciej Rzeszy. 

Po czwarte: poza samą treścią: ponad 30 stron przypisów! Ta ilość robi wrażenie. Niesamowite źródło informacji. Pokazuje także jaki ogrom pracy włożył autor w zebranie materiałów do swej książki. Oraz chronologia zdarzeń, która została zamieszczona na końcu książki. Może pomóc usystematyzować wiedzę. Świetny pomysł.

Podsumowując: świetna książka, którą polecam każdemu, kto chce przeczytać jak rodzi się zło i jak obojętność większości doprowadza mniejszość do władzy. 


poniedziałek, 7 lutego 2022

Ostateczne rozwiązanie. Historia holokaustu. Hans Mommsen

 

TYTUŁ: Ostateczne rozwiązanie. Historia holokaustu.
AUTOR: Hans Mommsen 
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo RM
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 232
DATA PREMIERY: 18 marca 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



W przypadku wielu książek ważna jest postać autora. Tak jest w tym przypadku. Hans Mommsen był niemieckim historykiem żyjącym w latach 1930-2015. Teoretycznie powinien pamiętać część opisywanych przez siebie wydarzeń. Dla mnie istotnym faktem jest, że ten niemiecki historyk zadawał sobie to samo pytanie, które i mnie nie daje spokoju: jak mogło dojść w Europie w XX wieku do takiego ludobójstwa, jakim był Holocaust? Czy udało Mu się znaleźć odpowiedź?

Autor zaczyna analizę tematu od antysemityzmu w Republice Weimarskiej, awansu NSDAP, z dokładnością opisuje powstanie ustaw norymberskich, jak przebiegało wyłączanie Żydów z gospodarki, publiczny lincz w Noc Kryształową, opisuje politykę przesiedleń w czasie drugiej wojny światowej, zagładę rasową w Związku Radzieckim i w Generalnym Gubernatorstwie, aby przenieść się do Auschwitz jako symbolu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Kończy na dniu 17 lipca 1942 roku. Dlaczego? A to już trzeba doczytać.

Książka jest napisana przystępnym językiem, choć miałam obawy czy historyk potrafi napisać książkę dla szerszego grona odbiorców. Fakty przedstawione w szerokim świetle wielu innych aspektów, jak chociażby społecznych czy gospodarczych. Autor łączy niektóre fakty, wysnuwa wnioski, pokazuje zależności. Nie ocenia, ale zadaje pytania, na które czytelnik będzie szukał odpowiedzi.
Mommsen zwraca uwagę na słowa, którymi posługują się naziści. Są specjalistami od propagandy i mistrzami eufemizmów. Pierwszy z brzegu przykład: nie mówią o wywózkach ludności żydowskiej  tylko o przesiedleniach. Takich motywów jest w książce więcej. 

A gdyby ktoś zechciał zgłębiać temat jeszcze dokładniej, to polecam bibliografię. Zawiera się ona na 40 stronach!!! Polecam uwadze.

Czy ja dowiedziałam się czegoś nowego? Nie. Ale ja czytam książki z tej tematyki od ćwierćwiecza.
Czy książka jest idealna dla osób, które dopiero co zainteresowały się tą tematyką? Tak. Pozwoli poznać temat i, najważniejsze, usystematyzować posiadaną wiedzę.

Czy uzyskałam odpowiedź na pytanie z początku tekstu? Nie, ale dostałam w tej książce mnóstwo tematów do rozważań, które mogą mnie doprowadzić do tych odpowiedzi. Na wiele aspektów spojrzałam inaczej i kilka mnie zaintrygowało.

Czy polecam? Jak najbardziej! Od takich książek powinno zaczynać się zgłębiać historię Europy w XX wieku.

niedziela, 6 lutego 2022

Samobójcy. Listy z nazistowskich Niemiec. Christian Goeschel

 

TYTUŁ: Samobójcy. Listy z nazistowskich Niemiec. 
AUTOR: Christian Goeschel
WYDAWNICTWO: Wielka Litera
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 304
DATA PREMIERY: 26 stycznia 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Christian Goeschel to niemiecki historyk, rocznik 1978, który specjalizuje się tematyce dotyczącej Niemiec i Włoch. W trakcie swojej kariery naukowej przyglądał się zmianom w zachowaniu ludzi na przestrzeni lat. I tak powstała ta książka.

Autor podzielił opisywany przez siebie okres na pięć części.
W pierwszej analizuje samobójstwa w Republice Weimarskiej. Zastanawia się jak zakończenie pierwszej wojny światowej wpłynęło na postawy niemieckich obywateli. I jak traktat Wersalski przyjęli ci, którzy nie mogli pogodzić się z klęską Niemiec.
Druga część to samobójstwa pod znakiem swastyki, czyli lata 1933-1939. Przygląda się zmianom, jakie zachodzą w społeczeństwie pod rządami Hitlera. I rozważa przyczyny, które skłoniły Niemców do pożegnania się z życiem: warunki polityczne czy społeczne.
W trzeciej części bada zjawiska samobójstw niemieckich Żydów w latach 1933-1945. Polecam szczególnie tej rozdział, gdyż pokazuje jak ewaluowały represje wobec Żydów na przestrzeni lat. I jak reagowało niemieckie społeczeństwo na te zmiany.
Czwarta część obejmuje lata 1939-1944 i autor w niej bada przyczyny samobójstw w tak trudnym czasie, jakim jest wojna. Czy poczucie ciągłego zagrożenia miało wpływ na decyzję o odebraniu sobie życia?
Ostatnia część zaczyna się od słów:

Wiosną 1945 roku istnienie Trzeciej Rzeszy zakończyła masowa fala samobójstw. 

I tu podobnie, jak po zakończeniu pierwszej wojny światowej, nie wszyscy chcieli pogodzić się z takim zakończeniem konfliktu zbrojnego, a część z obywateli niemieckich uciekła w ten sposób przed odpowiedzialnością za swoje czyny.

W każdym z rozdziałów autor przytacza oryginalne listy samobójców oraz inne dokumenty. Choć uprzedza na początku książki, że niektóre nazwiska zostały zmienione zgodnie z prawem niemieckim chroniącym dane osobowe.
Na mnie zrobiła duże wrażenie bibliografia. Ponad 30 stron!!! To informacja dla tych czytelników, którzy poczują niedosyt i będą chcieli zgłębiać temat dalej.
Czyta się płynnie, pomimo dużej ilości nazwisk, dat i nazw. I najważniejsze: autor nie ocenia. Zastanawia się, rozważa, rozkłada na czynniki pierwsze powody, które wpłynęły na decyzję o zakończeniu życia, ale wnioski do wyciągnięcia pozostawia czytlenikowi.

Podsumowując: literatura faktu, która pozwala przyjrzeć się Niemcom i ich decyzjom dotyczącym  własnego życia w latach 1919-1945.

Polecam.

sobota, 8 stycznia 2022

Niebieska walizka. Pożegnanie z Breslau. Marianne Wheelaghan

 

TYTUŁ: Niebieska walizka. Pożegnanie z Breslau
AUTOR: Marianne Wheelaghan
WYDAWNICTWO: Silesia Progress
GATUNEK: powieść/biografia
STRON: 246
Data premiery: 26 października 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Książka ta to przykład, kiedy dziennik odnaleziony po latach dostaje drugie życie i tafia do rąk czytelników. Antonia była Niemką mieszkającą w Breslau. Było dwudziestolecie międzywojenne. Nastolatka prowadziła dziennik, w którym opisywała dzień po dniu. Kiedy po wielu latach długiego życia umiera w podeszłym wieku, córka musi zrobić porządek z rzeczami mamy.
I wtedy znajduje walizkę swojej zmarłej rodzicielki. Zaczyna czytać i postanawia wydać na podstawie tych zapisków i listów książkę. Ponieważ w materiałach są luki czasowe, to autorka zaznacza to już na wstępie:
„... książkę traktować należy nie tyle jako dokument historyczny, lecz bardziej jako autorską interpretację materiału źródłowego".

Tonia mieszka z rodziną w Breslau. Ma dwie siostry i dwóch braci. Jest rok 1932, kiedy dziewczynka zaczyna pisać dziennik. I tak jak śledzimy na kartach dorastanie Antoni, tak też przyglądamy się jak rośnie w siłę narodowy socjalizm w Niemczech. Patrzymy na te wszystkie zmiany oczami nastolatki. Obraz ten różni się od opowieści osoby dorosłej. Dziewczyna ma problemy, jak każda nastolatka, ale opisując rzeczywistość nie wszystkie zmiany wokół rozumie. Np. dlaczego, w wyniku zmian politycznych, mama, która jest lekarką straciła pracę, choć do żadnej partii nie należy? Albo, dlaczego niektórzy rówieśnicy znikają z jej życia? 
Polityka wkracza w życie rodziny. Dzieli ich i wywołuje emocje. Jeden z braci zapisuje się do Hitlerjugend, a drugiego zaczynają fascynować komuniści. Członkowie familii zaczynają mieć różne poglądy na otaczającą rzeczywistość i na tym tle dochodzi do spięć i konfliktów. Zresztą nie tylko w rodzinie. Miałam nieodparte wrażenie, że ta komórka społeczna to przykład jak podzielone było społeczeństwo i jakie zmiany w nim zachodziły.

I choć fabuła może wydawać się trochę chaotyczna, to trzeba wziąć pod uwagę, że Antonia pisała dziennik będąc nastolatką, a później kobietą. To nie są spisane wspomnienia. Pisała to, co widziała i czuła na bieżąco. Wiele spraw nie rozumiała, wiele mocno przeżywała. O tym trzeba pamiętać w trakcie czytania.
Mnie trochę niepokoją słowa autorki, które przytoczyłam wcześniej. Zastanawiam się ile w tej powieści jest słów Antoni, a ile autorskiej interpretacji" jej córki? 
Nie zmienia to faktu, że opisany życiorys młodej Niemki jest smutny i przygnębiający. Nie miała lekkiego życia. Była świadkiem wydarzeń, o których nie da się zapomnieć. Doświadczyła rzeczy, których nikt nie chciałby przeżyć. A gdy do tego dodamy tło historyczne, które świetnie przedstawia Antonia w dzienniku, to można mieć ciarki na plecach. Pomimo młodego wieku, dziewczyna umiała dostrzec pewne absurdy czy zmiany, jakie zachodziły wokół niej. Choć nie wszystko rozumiała, to zadawała sobie różne pytania. I my, znając późniejszą historię, możemy zadawać sobie rozmaite pytania.

Podsumowując: niezwykłe świadectwo dziewczyny, która dzięki swoim zapiskom pozwoliła nam spojrzeć na rosnący w siłę narodowy socjalizm i zmiany jakie zachodziły w niemieckim społeczeństwie.

Polecam.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...