Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Paszyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Paszyńska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 stycznia 2023

Wszystko dla Emilii. Maria Paszyńska

 

TYTUŁ: Wszystko dla Emilii
AUTORMaria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 9 listopada 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Maria Paszyńska należy do grona moich ulubionych piszących współcześnie autorek. Każda z Jej książek przypadła mi do gustu, ale w różnym stopniu. I po tę powieść sięgnęłam bez wahania.

Fabuła w streszczeniu może wydawać się banalna. Podkreślę to wyraźnie: może się wydawać. Ale im więcej kartek za nami, to tym szybciej zmieniamy zdanie. Przynajmniej ja tak miałam. 
Jakub Modrzycki jest warszawskim zabawkarzem. Ma niesamowity talent, dobrze prosperującą firmę, piękną żonę, dwójkę dzieci i wspaniały dom. I nagle okazuje się, że żona go zdradza. Co poszło nie tak? Jak do tego doszło? Jakub nie dowierza, ale się nie poddaje. Postanawia zawalczyć o żonę i rodzinę. Ale jak zwykle u tej autorki diabeł tkwi w szczegółach.

Akcja osadzona jest w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Paszyńska przecudownie odmalowała tło historyczno-społeczne.
Tak samo jak świat tworzenia zabawek w opisywanym okresie.
Z wielkim wyczuciem i bez tanich chwytów literackich ukazała dwoje dojrzałych małżonków i ich emocje.
Jest to też powieść o pasji do tworzenia i uwielbieniu tego, co się robi. Tak mocno, że inne rzeczy umykają sprzed oczu. 
I do tego wszystko napisane jest przepięknym językiem. Tu nie ma zbędnych słów, a są za to przepiękne porównania i zdania na granicy poezji.

Przyznam szczerze, że na początku nie mogłam wczytać się w tę powieść. Nie bardzo wiedziałam, co autorka próbuje przekazać. Ale proszę mi wierzyć: z każdą przeczytaną kartką było coraz lepiej. Zupełnie jak z puzzlami: im więcej ich ułożysz, tym więcej widzisz układanego obrazka.

Jednym słowem: polecam!

piątek, 12 listopada 2021

Cuda codzienności. Maria Paszyńska

 

TYTUŁCuda codzienności
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść historyczna
STRON: 336
DATA PREMIERY: 27 października 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Żadna to tajemnica, że jestem fanką autorki i każdą nowość biorę w dniu premiery. Dziś z lekkim poślizgiem.
Uwielbiam pióro Marii i nie jestem obiektywna w ocenach.

Ta powieść jest troszkę inna niż wcześniejsze. A może to ja ją inaczej odebrałam? 
Nie będę streszczać fabuły, ale napiszę co mi w duszy grało podczas czytania.
A grało i to wiele emocji.

Codzienność. Nudna i powtarzalna. Takie pierwsze skojarzenia ma pewnie większość z nas. Im jestem starsza, tym bardziej doceniam tę nudę. Ten brak zawirowań i powtarzalność dni. 
A z czasem i małe cuda, które się zdarzają. Piękne wschody słońca w drodze do pracy czy pięknie wybarwione jesienne drzewa. Myślę, że to przychodzi z wiekiem. 

Marzenia. Bo któż nie ma marzeń? Czy warto za nimi gonić? Czy lepiej pozostawić w głowie?
Maciej Ciszak, bohater książki, czuje się inny odkąd pamięta. Marzy o porzuceniu przypisanej mu przez rodzinę roli i zamieszkaniu w wielkim mieście. Czy będzie szczęśliwy? Czy w wielkim mieście znajdzie to, czego szuka? 

Rutyna i utarte schematy społeczne. Czy trzeba się na nie godzić czy lepiej żyć według własnych? Maciej nie chce żyć tak, jak jego rodzice. Chce poznawać inne miejsca i żyć po swojemu. Ale czy warto rzucać wszystko, co sprawdzone i wyjeżdżać w nieznane?

Tradycja. Towarzyszymy rodzinie Macieja przy wigilijnym stole. Lata lecą, a skład rodziny przy stole się zmienia. Jak to w życiu. Tutaj polecam zwrócić uwagę na to jak ozdabiane były mieszkania. Aż trudno uwierzyć, że nie było choinki. Mieszkania stroili podłaźniczką. 

Tło historyczno-społeczne. Niesamowicie ciekawie przedstawione życie mieszkańców wsi i miasta. Różnice, które współcześnie się zacierają, ale w tamtych latach były bardzo widoczne. Ja też zwróciłam uwagę na to, jaki wpływ miały zmiany polityczno-gospodarcze na życie przeciętnego człowieka. 

W każdej powieści Paszyńskiej, tak i w tej, zwraca uwagę piękny język i plastyczność opisów. Uwielbiam bezkrytycznie. Wrażliwość autorki połączona z dbaniem o szczegóły dają niesamowity efekt. Mało który pisarz potrafi tak mnie chwycić za serce i wycisnąć tyle łez.

Podsumowując: tak jak napisałam na początku: jestem bezkrytycznie zauroczona twórczością autorki. Jej wrażliwość, dopracowanie szczegółów, piękny język i plastyczność opisów powodują, że książki Paszyńskiej trudno odłożyć. 

Polecam. 

PS1 Z uwielbienia dla autorki założyłam grupę na Facebooku o nazwie: Fani twórczości Marii Paszyńskiej. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam.
PS2 Na zdjęciu moja próba wykonania podłaźniczki, czyli poprzedniczki choinki.

czwartek, 11 czerwca 2020

Czas białych nocy. Wiatr ze wschodu. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Czas białych nocy
AUTOR:  Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść
STRON: 408
DATA PREMIERY:  3 czerwca 2020
Cykl: Wiatr ze wschodu (tom 1)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Ustalmy na początku dwie kwestie.
Jestem fanką autorki. Seria Owoc grantu stoi na honorowym miejscu na moim regale. 
I trudno mi być obiektywną. Przyznaję się bez bicia.
Jestem niecierpliwcem. Już i natychmiast bym chciała wiedzieć, co i jak się potoczy w książce. Piszę o tym dlatego, żeby uprzedzić takich jak ja napaleńców, że pierwsza połowa książki jest bardzo spokojna i klimatyczna, a druga... nie pozwala odłożyć powieści ani na moment. Cierpliwości!

Historia Anastazji i Kazimierza zaczyna się jak romans osadzony w realiach początku wieku. Oboje piękni, młodzi i charakterni. Każdy ze swoim bagażem doświadczeń i marzeniami na przyszłość.
Ale czy napotkani ludzie i niezbadany los pozwolą na to, że ich historia zakończy się happy endem?
Trudno pisać o tej opowieści tak, aby nie zdradzić istotnych wątków fabuły.

Nie będę streszczać meritum. Napiszę tylko na co ja zwróciłam uwagę.

Początek spokojny i klimatyczny, ale może wydawać się nużący. Zalecam cierpliwość! Takie właśnie rozpoczęcie powieści jest po coś! Wszystko okaże się później!
Druga połowa zabiera czytelnika na emocjonalną karuzelę. I to tylko po to, aby zakończeniem wytrącić człowieka z równowagi i kazać czekać z niecierpliwością na kolejną część serii.

Oprócz uczucia dwojga głównych bohaterów bardzo przypadło mi do gustu rewelacyjnie odmalowane tło historyczne. Rosja i jej przemiany, korelacja do sąsiadów, stosunki społeczne, polityka i wojna. To, jak zmiany w kraju wpływają na życie zwykłego obywatela pokazane prosto i ciekawie. I choć nie lubię, kiedy w powieści są wątki polityczne, to w tym przypadku były one istotne i potrzebne. I bardzo dobrze wplecione w fabułę.

Autorka przemyciła, jak zawsze, kilka świetnych lekcji historii. O pierwszej w Polsce palarni kawy, o roli kobiety w społeczeństwie, o pierwszych zamach terrorystycznych, o patriotyzmie, o wychowaniu dzieci i jeszcze sporo bym mogła wymieniać. Ale niech każdy czytelnik sam odszuka ile jeszcze tych lekcji jest w tej książce.

Ważną częścią tej powieści są role drugoplanowe. Macocha i bracia Anastazji. Osoby, które wywołują emocje i są przyczyną niecenzuralnych słów, które same cisną się na usta.
Ojciec Kazimierza i historia jego życia z Małgorzatą. I także bez niej. Bardzo dobry wątek, który skłonił mnie do wielu przemyśleń. Tutaj zwracam uwagę wszystkim tym, którzy lubią tajemnice rodzinne i zagadki z przeszłości.
Stary doktor i zakonnice. Osoby w tle tej opowieści, ale bardzo ważne dla tej historii. Polecam zwrócić uwagę.

I na koniec jeszcze wspomnę o dwóch dużych plusach. Paszyńska używa bardzo plastycznego języka. Czyta się Jej powieści tak, że opisywane obrazy same układają się w głowie. Niczym stop klatki filmu lub zachwycające obrazy. I jeśli do tego dołożymy wrażliwość i subtelność, z jaką maluje pewne sceny czy bohaterów, to mamy gotowy przepis na bestseller.

I poproszę o brawa dla wydawnictwa za okładkę! Ja co prawda czytałam e-booka, ale miałam w ręku wydanie papierowe. Bardzo dobrze oddaje treść książki. I jest świetnie dopracowane.

I jaką tu napisać ocenę? Nie lubię romansów, nie lubię polityki w powieściach i przedstawiony czas wraz z krajem też nie należą do moich ulubionych. 
Autorka udowodniła, że ma niesamowitą wyobraźnię do kreowania historii, które porywają czytelnika pomimo wszystko. I wyobraźnię, i wiedzę, i wrażliwość, i warsztat pisarski.

Polecam. 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

sobota, 23 listopada 2019

Dwa światła. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Dwa światła
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Pascal
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 400 
DATA PREMIERY: 16 października 2019



Zdjęcie autorksie Iza w labiryncie książek




Rok 2019 zdecydowanie jest u mnie rokiem Marii Paszyńskiej. Na początku roku trafiłam na pierwszą część serii Owoc granatu i tak się zaczęła moja miłość to twórczości tej autorki. Dwa światła to już 7 książka polskiej pisarki. Wszystkie moje opinie poprzednich książek można znaleźć na tym blogu.

Powieść ta jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Ale Paszyńska tak ją przedstawiła, że trudno było ją odłożyć i nie używać chusteczek podczas czytania.
W tej książce autorka przedstawia nam opowieść o przyjaźni profesora muzyki i małego żydowskiego chłopca. Niby co w tym niezwykłego? Ano to, że przyjaźń rozwija się w czasie drugiej wojny światowej w Warszawie. I nie jest to żadną tajemnicą ani spojlerem, że chłopiec po wojnie zostaje laureatem Konkursu Chopinowskiego i robi karierę pianistyczną. Ale czy zapomni o piekle jakie przeżył podczas wojny?

O wszystkich, także o tej, przeczytanych przeze mnie książkach Paszyńskiej mogę napisać praktycznie podobnie:
* autorka ma niesamowity zmysł, który pozwala zasłyszane historie przetworzyć na emocjonujące historie,
* posiada tego typu wrażliwość, która powoduje, że nie daj się czytać jej książek bez chusteczek,
* rewelacyjnie wplata fakty historyczne czy znane postacie co powoduje, że udaje się jej przemycić" lekcje historii,
* potrafi odtworzyć klimat opisywanych czasów poprzez wiele drobnych detali i szczegółów,
* postacie bohaterów są wielowymiarowe i niekoniecznie wszystkie dają się lubić,
* fabuła jest tak poprowadzona, że ciekawość nie pozwala odłożyć książki,
* w tej konkretnej książce nie sposób nie zauważyć jak autorka pięknie pisze o muzyce i miłości do muzyki.

To wszystko sprawia, że niezmiennie pozostaje pod wrażeniem pióra autorki i wyczekuje kolejnych je książek.

Polecam.

czwartek, 4 lipca 2019

Powroty. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Powroty. Owoc granatu
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 302
DATA PREMIERY:  3 lipca 2019
CYKL: Owoc granatu (tom 4)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już ostatnie spotkanie z kresowymi siostrami. Powroty zamykają cykl Owocu granatu. Trudne jest to zadanie, by napisać o tej części tak, by za dużo nie zdradzić z fabuły i nie popsuć frajdy z czytania potencjalnemu czytelnikowi. Jak to w serii: kolejność obowiązkowa: Dziewczęta wygnane, Kraina snów, Świat w płomieniach, Powroty. 

Siostry Łukowskie wreszcie się spotykają. Ale Paryż, choć piękny, nie sprzyja zbliżeniu sióstr. 
Warszawa też nie wygląda tak, jak ją bliźniaczki zapamiętały. 
Wspomnienia wciąż wracają. Demony przeszłości nie odpuszczają.
Nie pomaga też obecność Jędrzeja Walickiego.
Ani córka, ani wnuczka nie wiedzą z jakimi traumami zmagają się Stefania i Elżbieta.

Nie będę więcej pisać o fabule.
Przedstawię tylko to, co mnie urzekło w tej części.

Ta część, jak i cała seria, wywołała we mnie wiele emocji. Bardzo różnych i niezwykle silnych. Poruszenie wielu ciekawych tematów skłaniało mnie do chwilowych przerw, aby przemyśleć i zastanowić się. Relacje pomiędzy siostrami, emocje związane ze spotkaniem Jędrzeja, tęsknota za mężem, problemy z córką, przeszłość, przyszłość i wiele innych. Mnóstwo dylematów i powodów do rozmyślań. 

Siostry u schyłku życia robią rozrachunek z przeszłością. Wspominają, analizują, zadają sobie pytania, rozmyślają. I znowu wiele kwestii, niewiele odpowiedzi. Pytań o ojczyznę, rodzinne korzenie, miejsce na ziemi, doświadczenia życiowe, politykę i religię. Spora dawka refleksji.

I w tym tomie także autorka "przemyciła" lekcję historii. Ale zrobiła to w sposób prosty i ciekawy. Nie zanudziła, a odmalowała ciekawe tło historyczne. I to samo dotyczy "wstawek" o polityce. Dla mnie obie te tematyki podane są w proporcjach idealnych. 

Podczas czytania zwróciłam uwagę jeszcze na pewien wątek, który wzbudza we mnie wiele rozterek. Jak żyć, kiedy przeżyło się piekło na ziemi? Czyli problem traumy wojennej. Czy można wrócić do "normalnego" życia, kiedy doświadczyło się rzeczy niewyobrażalnych? Czy można zapomnieć?  Od kiedy zgłębiam tematykę wojenną, to ten temat mnie nurtuje. W tej części znalazłam kilka bliskich mi stwierdzeń i wątpliwości. Autorka wykazała się niesamowitą wrażliwością i morzem empatii, które są mi bliskie. Bardzo emocjonująco opisała niektóre przeżycia. Łzy stawały mi wielokrotnie w oczach.

I to zakończenie... Czytałam 3 razy. Nie mogłam zatrzymać łez. 

Podsumowując:
Paszyńska posiada ogromną wiedzę, skończyła między innymi iranistykę, i to się czuje w trakcie czytania.
Rewelacyjnie wplata historie i politykę w fabułę.
Plastycznie oddaje klimat opisywanych miejsc i rzeczy. 
Emocjonująco opisuje przeżycia bohaterów.
Porusza wiele tematów i zmusza czytelnika do zastanowienia się.
Prowadzi fabułę w taki sposób, że trudno odłożyć książkę.
Zakończenie wyciska łzy. W każdym tomie tej serii.

Bohaterki tej serii są symbolem pokolenia, któremu wojna zabrała młodość i rozrzuciła po całym świecie. Pokolenia, które zostało brutalnie oderwane od swoich rodzinnych korzeni, pozbawione bliskich, znajomych, domów i ojczyzny. Pozostawione samo sobie ze swoimi doświadczeniami i traumami. Zostało pokoleniem naznaczonym niewyobrażalnym cierpieniem.

Jest lipiec, a ja w tym roku przeczytałam już 6 książek tej autorki.
Maria Paszyńska zdecydowanie zostaje jedną z moich ulubionych współcześnie piszących kobiet.

Polecam po stokroć.

środa, 24 kwietnia 2019

Świat w płomieniach. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ:  Świat w płomieniach
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 320
DATA PREMIERY: 24 kwietnia 2019
CYKL: Owoc granatu (tom 3)

Egzemplarz recenzyjny dzięki wydawnictwu Książnica 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





To już trzecie spotkanie z kresowymi siostrami. I kolejne bardzo emocjonujące.

Ta część cyklu zaczyna się w 1963 roku, kiedy to Elżbieta i Stefania wiodą spokojne życie na gorących piaskach Iranu. I nie utrzymują kontaktów od lat. Pomimo tego, co przeżyły w skutych zimnem lasach Syberii, nie potrafią dojść do porozumienia i wieść zgodne życie. 
Obawiałam się, że ta część będzie słabsza. Teraz siostry prowadzą ustabilizowane życie i porównując ich poprzednie perypetie do obecnego stanu, to wydawać by się mogło, że może powiać nudą. Nuda? U Paszyńskiej? Nigdy w życiu!
Autorka zafundowała mi taką "karuzelę emocjonalną", że czytałam tę powieść "na raty". 
Poruszyła tak wiele tematów i dała tyle powodów do rozmyślań, że niektóre sceny opisane w książce wracały do mnie jak bumerang.

Dla mnie jednym z ważniejszych tematów, który poruszyła autorka i na który ja zwróciłam szczególną uwagę jest problematyka związana z powrotem do normalnego życia, kiedy przeżyło się piekło na ziemi. Siostry przeżyły wywózkę na Syberię, katorżniczą pracę, niewyobrażalny głód i doświadczyły wiele zła od drugiego człowieka. A były wtedy zaledwie nastolatkami. Czy po takich przeżyciach można wstawać co rano do pracy, funkcjonować jak reszta ludzi, a wieczorem spokojnie kłaść się spać? No właśnie, można? Czy wspomnienia na to pozwolą? Czy demony z przeszłości odejdą? Mnóstwo pytań i niewiele odpowiedzi. Kiedy wcześniej czytałam wspomnienia Sybiraków, to ten temat najczęściej mnie "męczył". Czy można zapomnieć?

Drugi temat, który mnie urzekł to historia Iranu. Paszyńska tak sprawnie wplotła historię tego kraju w losy sióstr, że całkiem "przypadkiem" dostajemy przemyconą lekcję historii. Sporo polityki, kultury i mentalności Irańczyków. Prosto i ciekawie. A ja przecież nie lubię polityki w książkach... I to niech będzie najlepsza rekomendacja.

Pani Maria poruszyła dużo więcej tematów niż opisałam wyżej. Jak choćby macierzyństwo, problemy małżeńskie, wpływ polityki na przeciętnego obywatela, patriotyzm, pasja w wykonywanym zawodzie, walka z traumą i wiele innych. Niech każdy czytający odnajdzie je sam.

A zakończenie? 
Ostatnie kilkanaście stron czytałam z zapartym tchem. Choć takiego zakończenia się spodziewałam i takiego oczekiwałam, to wcale mi to nie popsuło czytania. Jak zwykle były emocje i czytanie przez łzy.

Podsumowując: autorka z każdą przeczytaną przeze mnie książką, a ta jest piata, udowadnia, że posiada oprócz ogromnej wiedzy także niesamowitą wrażliwość i wyczucie. Potrafi zajrzeć czytelnikowi do serca i duszy i skłonić do wielu przemyśleń. A losy bliźniaczek zostaną w mym sercu na długo. Już czekam na kolejny i, niestety, ostatni tom tej serii.

Polecam.

PS. Mała podpowiedź: tom pierwszy: "Dziewczęta wygnane", tom drugi: "Kraina snów".

sobota, 16 marca 2019

Willa pod Zwariowaną Gwiazdą. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Willa pod Zwariowaną Gwiazdą
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Pascal
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 368
DATA PREMIERY: 31 stycznia 2018



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie ksiażek




Dziś książka dla wszystkich miłośników zwierząt. Historia niezwykła, która porusza sporo ciekawych spraw. Opowieść, która zostaje w głowie i nawet po kilku dniach od skończenia czytania wciąż wracają niektóre pytania, z którymi zostawiła mnie ta książka. 

To moja czwarta powieść tej autorki. I kolejna, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Za mną już dwie części serii "Owoc granatu" i "Instytut Piękności", które mogę polecić. 
I ta powieść jest wyjątkowa. Dla mnie na pierwszy plan wysuwa się miłość do zwierząt. W moim domu zawsze mieszkały zwierzęta. Nie wyobrażam sobie domu bez czworonożnego przyjaciela. Obecnie mam 3 koty i psa, że o myszach i wróblach nie wspomnę 😉
Ale czy w świecie ogarniętym wojną ktoś pomyślał żeby ratować dzikie zwierzęta w warszawskim zoo? Tak, to małżeństwo Antoniny i Jana Żabińskich, gdzie on był dyrektorem tegoż zoo. Historia tego związku znana jest szerszej publiczności dzięki filmowi pt. "Azyl", amerykańskiemu filmowi z 2017 roku wyreżyserowanego przez Niki Caro. 

Miłość do zwierząt przestawiona tak, że wielokrotnie łzy stawały mi w oczach. Nie będę zdradzać szczegółów, ale niektóre sceny rwały mi serce na drobne kawałki. Bez chusteczek się nie obeszło. Czy w czasie, kiedy Twoje życie jest zagrożone pomyślałbyś żeby ratować zwierzęta?

Rzeczywistość wojenna ukazana realistycznie i ciekawie. Od braków żywności po ukrywanie Żydów. Poprzez ratowanie życia zwierząt i ludzi. Zdobywanie pożywienia, udział w konspiracji i przyjmowanie Niemców w swojej willi. Pełen wachlarz zdarzeń i emocji.

Historia pewnej miłości, która nie powinna się wydarzyć. Historia trojga ludzi, Piotra, Ady i Daniela, która przytrafiła się w czasie najmniej do tego odpowiednim. I która nie ma dobrego zakończenia, bo każde rani przynajmniej jedną z osób. Miłość, która ratuje życie, by potem nie mieć prawa istnieć. Uczucie, które istnieje, choć nie powinno. Ciężko mi napisać tak, żeby nie zdradzić istotnych wątków fabuły. Napiszę tylko, że niesamowicie umiejętnie autorka wplątała tę historię miłosną w historię zoo. 

Mam tylko jedną uwagę: takie zakończenie? Nie takiego oczekiwałam. I na takie się nie godzę. Zaskoczenie i niedowierzanie w jednym.

Obok tej książki nie można przejść obojętnie.
Pokazuje ona, że zawsze warto być przyzwoitym.  
To opowieść, gdzie miłość do zwierząt przeplata się z ratowaniem ludzi. Gdzie fikcja literacka (jakim jest historia Piotra, Ady i Daniela) przeplata się  z autentycznymi wydarzeniami. Gdzie słychać huk bomb i ciche kwilenie nowo narodzonego dziecka. Gdzie wyczuwa się strach zwierząt i panikę wśród ludzi. 

Podsumowując: powieść obyczajowa z historią w tle. Nasączona emocjami i prawdziwymi zdarzeniami z przeszłości.
Pokazuje, że zawsze warto być człowiekiem.

Polecam.

sobota, 2 marca 2019

Instytut Piękności. Maria Paszyńska

TYTUŁ: Instytut Piękności
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Pascal
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 357
DATA PREMIERY: 27 lutego 2019 roku


Zdjęcie autorskie Iza labiryncie książek



Są takie książki, które po zakończeniu czytania trzeba przemyśleć, przetrawić, poukładać sobie w głowie.
Bardzo je lubię, ale coraz rzadziej na nie trafiam. 
Przyznam się od razu, że odkąd przeczytałam dwie części z serii "Owoc granatu" Marii Paszyńskiej, zostałam fanką autorki. Z wielką chęcią sięgnęłam po kolejną Jej książkę, choć nie jest ona częścią w/w serii.

Im dłużej myślę o tej książce, tym bardziej jestem przekonana, że spodoba się ona każdej kobiecie. Dlaczego? Bo każda z nas, bez względu na wiek, wie że odpowiedni strój i makijaż mogą zdziałać cuda. A jeśli zmiana wyglądu może uratować życie, to...

Poznajemy Madę Walter, lekarza i dietetyka, mieszkankę okupowanej Warszawy. Pewnego dnia wpada na pomysł otworzenia Instytutu Piękności. Ale nie takiego zwykłego, przecież jest wojna. Postanawia przyjmować w nim zbiegłe z getta Żydówki. Nauczyć je jak się malować, żeby ukryć semickie rysy i jak się ubrać, by wtopić się w tłum  i nie wyróżniać się pomiędzy warszawiakami. A kiedy Gestapo wymyśła sposób żeby podejrzanym kobietom przeprowadzać swoisty egzamin z bycia Aryjką, to Mada uczy kobiety pacierza, niekoszernej kuchni, zwyczajów chrześcijańskich i innych przydatnych umiejętności. A to wszystko w swoim instytucie przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie.

Przyznam się, że na początku nie mogłam się "wgryźć" w tę książkę. Nie mogłam "zaskoczyć" o co autorce chodzi. Ale im więcej kartek było za mną, tym bardziej nie mogłam się oderwać. Wszystko zaczęło układać się w spójną całość.

Co mnie urzekło w tej książce?

Osoba Mady Walter. Kobiety niezwykłej. Nie patrząc na zagrożenia, ratowała Żydów. A chyba każdy wie, co za to groziło w czasie wojny. Niestrudzona, pełna pomysłów i niezwykle charyzmatyczna. A jednocześnie skromna i pełna optymizmu. 

Historie Sary, Zoi, Lei i Dalili, kobiet, z których każda ma sobą traumatyczne przeżycia. I każda z tych historii wyciska łzy z oczy. Mnie najbardziej poruszyła historia Sary, która swój dramat życiowy skrywa za tajemniczą woalką.

Warstwa historyczna bardzo dobrze "przemycona". Na kartach tej książki pojawiają się znane z historii osoby, ale też wydarzenia. Świetnie wplecione w fabułę powodują, że tę książkę czyta się z zapartym tchem.

Kobieca przyjaźń, która łączy ze sobą w tak trudnych czasach tak niezwykłe kobiety. Podejrzewam, że w innym okresie może by się nie spotkały. Ale w tych niebezpiecznych warunkach w każdej z tych pań dokonuje się duża przemiana. Wspólnie się wspierają, choć początki nie zawsze są łatwe.

Dwie warstwy czasowe: wojenna Warszawa i Jerozolima w 1978 roku spowodowały u mnie wiele przemyśleń i refleksji, nie tylko nad wojenną rzeczywistością, ale też nad przemijaniem i pamięcią. Bardzo poruszające.

Zakończenie mnie zaskoczyło. Cały czas miałam nadzieję na inne. 

Jakby się zastanowić na rolą kobiet w wojnie, to pierwsze co przychodzi mi do głowy, to kobieta-sanitariuszka lub kobieta-kucharka. Ale walczyć można na wiele innych sposobów.
Mnie najbardziej poruszyło to, że uczestniczyć w wojnie można niekoniecznie z bronią w ręku. Można ratować życie w inny sposób niż tylko, albo aż, ukrywanie. Można, na pozór, drobnymi czynami czy czynnościami pomagać ratować ludzi w ciężkiej sytuacji. Nauczyć sztuki makijażu, załatwić odpowiednie dokumenty, przekazać cenne informacje o rodzinie. Bo nie trzeba być na pierwszej linii frontu by "grać pierwsze skrzypce" na wojnie. 

Polecam.

wtorek, 8 stycznia 2019

Kraina snów. Owoc granatu. Maria Paszyńska.

TYTUŁ: Kraina snów
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 353
DATA PREMIERY: 3 października 2018 
CYKL: Owoc granatu (tom 2)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Jak ja się bałam tej książki! 
Nie lubię, kiedy akcja książki dzieje się poza europejskim kręgiem kulturowym, jakiś książę perski, jakieś żony. A do tego jeszcze wielka miłość na gorących piaskach Iranu. Brrr...
A jednocześnie chciałam poznać dalsze losy sióstr Łukowskich!

A ponieważ część pierwsza pt. "Dziewczęta wygnane" zakończyła się tak, że... brak słów, to sięgnęłam pełna obaw po kolejną.

W pierwszym tomie panny Łukowskie z rodzimych Kresów poprzez syberyjskie piekło kończą podróż w Iranie. Towarzyszymy im w poznawaniu tego słonecznego kraju. 
Jest miłość, jest zazdrość, ale jest i śmierć, i nienawiść.
Pojawia się książę, prości Persowie, ale też i dawne demony, które nie pozwalają żyć spokojnie.

Elżbieta i Stefania, siostry, które powinno połączyć wspólne doświadczenie piekła na ziemi, postanawiają, że każda pójdzie swoją drogą. Każda ma z nich inny charakter, temperament i priorytety. Bliźniaczki rozstają się.
I od tego momentu śledzimy losy obu sióstr oddzielnie. 
Żadnej, jednak, życie nie układa się po jej myśli. 
Jedna z nich zaznaje miłości, która odgania widma przeszłości.
Druga z sióstr walczy z wojennymi demonami, które nie pozwalają zaznać miłości.
Specjalnie nie chcę pisać zbyt szczegółowo, bo odkrywanie kolejnych losów byłych sybiraczek jest niesamowicie ekscytujące.

I podobnie jak w poprzedniej części, tak i w tej niesamowicie poruszyły mnie relacje miedzy siostrami. Pełne emocji, niedopowiedzeń i niezagojonych ran. 

Autorka w cudowny sposób opisała Iran i jego mieszkańców. Kraj życzliwych ludzi, którzy przyjęli do swojego kraju Polaków przybywających z syberyjskiego piekła. Którzy otoczyli opieką nie zważając na choroby i inne problemy związane z zesłańcami. Choć zdarzały się sytuacje o których czytałam ze łzami .
Do tego Paszyńska tak opisała potrawy kuchni irańskiej, że momentami z trudem mogłam przebrnąć. Robiłam się głodna. Iran został przedstawiony jako kraj pełen smaków, kolorów i zapachów. Widziałam to wszystko oczami wyobraźni. Same pyszności: szafran, daktyle, brzoskwinie.

W tym tomie autorce też udało się "przemycić" lekcje historii. Przecież znane mi są te fakty z historii wojennej i powojennej osób wywiezionych na Syberię, ale i tu Paszyńska potrafiła mnie zaskoczyć. Było i trochę historii i trochę polityki. Ale wszystko podane w odpowiednio dawkowanych porcjach. Świetnie dopełnienie rodzinnej historii Łukowskich.

Podsumowując:
Fabuła poprowadzona jest tak, że książkę trudno odłożyć.
Zwroty akcji, jak to często w życiu, zaskakujące i pełne emocji.
Siostry i ich relacje pokazane tak, że momentami czytałam ze łzami w oczach. A jedną z nich miałam ochotę potrząsnąć. Wkurzałam mnie, egoistka jedna!
Przeżycia kobiet i ich pełne wspomnień i emocji koleje losu wzruszały przeogromnie.
Opisy Iranu i jego mieszkańców barwne i interesujące.
Lekcje historii ciekawe i świetnie podane.
Relacje Polka-Irańczyk, w tym przypadku, wycisnęły ze mnie morze łez. Czyli emocje aż kipiały. Oj kipiały. A kiedy pojawił się pewien mężczyzna z przeszłości, to książkę dosłownie pochłaniałam. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć jak rozwinie się akcja.

I nagle książka się skończyła...
W TAKIM  momencie!?

Nie mogę się doczekać kolejnych części.
Dobrze, że dwie kolejne w tym roku. 

Polecam!

PS. Nie zapomnij o chusteczkach!

sobota, 5 stycznia 2019

Dziewczęta wygnane. Owoc granatu. Maria Paszyńska

TYTUŁ:  Dziewczęta wygnane
AUTOR: Maria Paszyńska
WYDAWNICTWO: Książnica
GATUNEK: polska powieść 
LICZBA STRON: 352
DATA PREMIERY: 20 czerwca 2018 
CYKL: Owoc granatu (tom 1)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. I pierwsza książka w 2019 roku.
Wiecie jak to jest sięgnąć po pierwszą książkę w roku i trafić na taką, której daje się 10/10? 
Ja już wiem.


Fabuła przedstawia się w skrócie, tak:
Siostry Stefania i Elżbieta Łukowskie żyją na Kresach.
Stefania zakochana w Jędrzeju Walickim, studencie medycyny, uskutecznia wspólnie granie: ona skrzypce, on fortepian.
Elżbieta zwana Halszką kochała ciszę i przyrodę.
Lato 1939 na Kresach, dworek dziadków Białkowskich.
Upalne lato, pierwsze miłości, gorące emocje.
Aż nadchodzi wojna... po której już nic nie będzie takie samo.
Bliźniaczki zostają wywiezione wraz z matką i małym braciszkiem na Syberię. Jak tysiące Polaków.
Opisy w syberyjskim piekle są takie, że trudno powstrzymać łzy. Aż nadchodzi moment w historii, że siostry wyruszają z armią Andersa na Bliski Wschód.
Nic więcej o fabule nie napiszę. To nie jest moja pierwsza książka o wywózkach na Syberię. Tematykę wojenną czytuję od ponad ćwierćwiecza. Czytam ponad 150 książek rocznie. Nie tak łatwo wzbudzić u mnie łzy. A jednak Pani Marii się udało.

Co mnie zachwyciło w tej książce?

Opisy relacji bliźniaczej i stosunków rodzinnych. Czytałam z wypiekami na twarzy. Zawsze chciałam mieć siostrę bliźniaczkę. Ale to, jak opisała te relacje autorka przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Myślałam, że dzieci z jednej ciąży są ze sobą związane w szczególny sposób i nie ma mowy, żeby coś zaburzyło tę relację. A tu taka niespodzianka... Siostry bliźniaczki, a tak bardzo różne.

Opisy przyrody były takie, że podczas czytania owijałam się w kocyk. Syberyjska zima w lesie przedstawiona w sposób taki, że czułam lodowaty powiew na karku. Jak dla mnie jest to sytuacja nie do wyobrażenia. Tajga zimą niczym piekło na ziemi...

Autorka grała sobie na moich emocjach jak chciała. Bardzo mnie to urzekło. Tak bardzo, że brakło mi chusteczek. Beztroskie lato na Kresach, wielotygodniowa podróż pociągiem w nieznane, śmierć najbliższych, nieludzie warunki życia w tajdze, wszechogarniający głód, brud, choroby, brak nadziei, samotność i tęsknota. Przetrwanie za wszelką cenę... 

A potem podróż na Bliski Wschód. Jest nadzieja i jest nie do opisania głód w podróży. Z zimowego piekła na gorące piaski Iranu. Problemy i nadzieje. Troski i wspomnienia. Różnice kulturowe i cechy wspólne Polaków i Persów. Problemy z językiem i porozumienie bez słów. 

Lubię, kiedy autorka bądź autor "przemyca" lekcje historii w swojej powieści. Jak dla mnie rewelacyjne to zrobiła w tej powieści Paszyńska. Ja znałam te fakty historyczne, ale z chęcią sobie je przypomniałam. Tak sobie myślę, że osoby, które nie znają tego okresu w historii mogą być usatysfakcjonowane. Można sobie świetnie i niejako "przy okazji" czytania powieści poszerzyć wiedzę. Choć, jak się okazało później, ja o kilku faktach nie wiedziałam.

Z mojego doświadczenia czytelniczego wynika jasno:
- jeśli matka, czyli ja, siedzi i nie wychodzi z pokoju przez dłuższy czas, to znaczy, że trafiła na ekscytującą książkę,
- jeśli z pokoju dochodzi pociąganie nosem i cichutkie chlipanie, to... jak wyżej,
- jeśli w domu skończyły się chusteczki, to... jak wyżej,
- jeśli nie ma obiadu, to... jak wyżej,
- jeśli nie ma kolacji, to... jak wyżej, 
- jeśli światło w moim pokoju pali się do rana, to... jak wyżej, 
- jeśli matka, czyli ja, kończy e-booka i jedzie po wersję papierową, to... jak wyżej.

Zastanawiałam się komu polecić tę książkę?
I jedno wiem: jeśli lubisz kiedy książka wywołuje emocje, to jest powieść dla Ciebie.
Jeśli lubisz "przemycane" lekcje historii, to musisz ją przeczytać.

Mam tylko jedno zastrzeżenie do autorki: TAK skończyć książkę??? Dobrze, że miałam drugi tom i mogłam czytać od razu. Mało nie zeszłam na zawał... Taki się nie traktuje swoich zachwyconych czytelniczek.

Cieszę się, że są kolejne tomy. Będę czytać. Tylko muszę zaopatrzyć się w zapas chusteczek. 
Moja pierwsza książka w tym roku i od razu ocena 10/10. 

Polecam!

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...