Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Lira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Lira. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2024

Niemka. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Niemka
AUTORWojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: literatura piękna 
LICZBA STRON: 432
DATA PREMIERY: 13 marca 2024

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moja piąta książka tegoż autora i kolejna, która bardzo przypadła mi do gustu. Po lekturze powieści Czerń i purpura oraz serii o Antonim Mokrzyckim zostałam fanką autora. Po tę sięgnęłam więc bez wahania.

Zarys fabuły wygląda tak: Magdalena Pohl, córka łódzkiego fabrykanta urodzona i wychowana w Polsce nigdy nie zastanawiała się nad swoją tożsamością narodową. Ojciec był Niemcem. Wśród przyjaciół miała i Polaków, i Żydów i Niemców. I do momentu wybuchu wojny żadna tożsamość ani narodowa, ani religijna nie miała znaczenia. Jednak wkroczenie Niemców do Polski w 1939 zmienia wszystko. Magdalena musi wybrać: czy czuje się Polką czy Niemką?
Nie chcę zdradzać żadnych wątków czy aspektów fabuły, więc nie napiszę nic więcej.
Moją uwagę skupiły trzy płaszczyzny tej powieści.

Pierwszy wątek, który wysuwa się na pierwszy plan to tożsamość narodowa. Czy można czuć się Polką i Niemką jednocześnie? Dobrze to pokazuje ten fragment:

Była Niemką z rodziny, języka i kultury, ale też Polką - emocjonalnie, uczuciowo i z racjonalnego wyboru.

Czy da się pogodzić bycie Polką i Niemką, czy trzeba wybierać? Na to pytanie, a także wiele innych będzie musiała odpowiedzieć sobie Magdalena. Ale nie tylko ona. Wiele osób z jej otoczenia stanie przed tym dylematem. 

Drugim motywem, nad którym mocno się skoncentrowałam była rola kobiety w czasie wojny. Choć czasy przedwojenne, jak i powojenne też dawały do myślenia. Czy w trakcie konfliktu zbrojnego jest przestrzeń na działalność dla kobiet? Czy one mają spełniać tylko rolę pomocniczą w formie pielęgniarek, czy kucharek? Jedno zdanie Magdy utkwiło mi w głowie: Znowu ktoś za mnie zdecydował. Pracując w czasie wojny wykonywała polecenie mężczyzn z dwóch stron barykady wojennej. Tylko że ona wybrała jedną stronę, a druga... No właśnie. Po zakończeniu działań wojennych znowu inni mężczyźni decydowali o jej losie. 
W trakcie czytania często pojawiało się w mojej głowie pytania: ile jest w stanie znieść kobieta? Skąd w niej tyle siły? Ile jest w stanie zrobić dla idei, w którą wierzy? Ile może wybaczyć? Czy wszystko może wybaczyć? Czy pamięć jest przekleństwem, czy wybawieniem? Czy da się zapomnieć krzywdy, które tkwią w pamięci? Mnóstwo pytań przewijało się podczas lektury.

Trzecim elementem, który mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora jest rewelacyjnie przemycona lekcja historii. Dla mnie każda książka, której fabuła osadzona jest w określonym czasie powinna trzymać się faktów historycznych i posiadać mnóstwo szczegółów, które tworzą klimat opisywanych zdarzeń. I to właśnie panu Wojciechowi wychodzi, w mojej ocenie, świetnie. Na kartach powieści pojawiają się prawdziwi bohaterowie tamtych lat, jak i wydarzenia, które miały miejsce. Dla mnie jest to świetna powtórka z historii Polski i Europy XX wieku.
Magdalena spotyka na swojej drodze mojego ulubieńca, czyli Antoniego Mokrzyckiego, który jest bohaterem serii nazwanej jego imieniem i nazwiskiem. Dlatego polecam przeczytać najpierw tę serię, bo ona wiele wyjaśni.

Powieść ta wywołała we mnie wiele pytań. Ale nie tylko. Na tej karuzeli pytań i braku odpowiedzi kręciły się też emocje. Na każdym etapie życia Magdaleny zastanawiałam się jak ja bym się zachowała i jaką decyzję podjęła. Łatwo jest nam teraz oceniać i wydawać opinię o decyzjach ludzi w tamtych ekstremalnie trudnych czasach, ale nikt nie wie jak sam by się zachował w podobnej sytuacji. Ostatnie strony czytałam ze ściśniętym matczynym sercem. Nie takiego zakończenia oczekiwałam.

Polecam wszystkim, którzy lubią zastanawiać się nad dylematami bohaterów, cenią dobrze zbudowane tło historyczno-obyczajowe i potrafią docenić nieoczywiste zakończenie.

Bo siła jest kobietą.

Polecam.

niedziela, 13 czerwca 2021

Cienie Paryża. Paulina Kuzawińska

 

TYTUŁCienie Paryża
AUTOR: Paulina Kuzawińska 
WYDAWNICTWO: Lira 
GATUNEK: powieść historyczna
STRON: 352
DATA PREMIERY: 19 maja 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Kiedy czytam kilka książek z rzędu z kategorii literatury faktu, to muszę zrobić sobie przerwę. I ta książka miała być takim lekkim przerywnikiem. Lubię kiedy Francja jest tłem powieści. I akcja dzieje się w Belle Époque. Tutaj dokładnie w 1889 roku, kiedy to odbywa się Światowa Wystawa w Paryżu.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pauliny Kuzawińskiej, choć ona do tej pory popełniła już 5 książek. Teraz jestem pewna, że chętnie pochylę się nad poprzednimi.

Co mnie urzekło w tej książce?

Klimat Belle Époque. Wspaniale oddany. Jestem zachwycona. Stukot kopyt po bruku, szelest sukni, światło gazowych latarni na ulicach. I ona: wieża Eiffla. Królowa Paryża, przedmiot sporów, szczyt inżynierii, miejsce romantycznych schadzek. I przyczyna obsesji głównego bohatera.

Sposób poprowadzenia akcji. Na pierwszych stronach powieści poznajemy młodego architekta Victora Argenta, który przebywa w szpitalu psychiatrycznym. To jakby finał całej tej historii. Wraz z przewracanymi stronami dowiadujemy się co doprowadziło pacjenta do tegoż szpitala. 

Świetna znajomość realiów epoki. Ach, aż chciałoby się tam być. 

Bardzo dobre połączenie powieści obyczajowej, historycznej i kryminału. O pierwszych dwóch pisałam wyżej, a ten element kryminału dodał fajnego smaczku tej powieści. 

Są też elementy grozy i fantastyki. Nie wiadomo momentami co jest sceną realną, a co się wydaje Victorowi. Gdybym o tym wiedziała wcześniej, to nie wiem, czy bym się skusiła na tę książkę, bo nie lubię takich mieszanek. A tak spotkała mnie niespodzianka! Autorce udało się nie dość, że rewelacyjnie połączyć te wszystkie elementy, to jeszcze spowodować, że nie mogłam odłożyć książki. A to zdarza się u mnie coraz rzadziej. 

Jest też element romantyczny, ale w dawce dla mnie do zniesienia. Nic nie poradzę, że nie lubię tego wątku w powieściach.

A zakończenie! Mega zaskoczenie. Autorce wiele razy udało się mnie wprawić w zdumienie i wywołać efekt wow. Cenię pomysłowość Autorki w tej materii. Lubię ten element zaskoczenia i niedopowiedzenia.

Podsumowując: polecam, szczególnie tym, którzy uwielbiają, jak ja, okres zwanym Belle Époque. Którzy lubią świetnie oddany klimat opisywanych wydarzeń i cenią niedopowiedzenia i tajemnice.

Polecam!

środa, 31 marca 2021

Kurier z Tivoli. Wojciech Dutka

 

TYTUŁ: Kurier z Tivoli
AUTOR:  Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: powieść
STRON: 512
DATA PREMIERY: 3 marca 2021
CYKL: Antoni Mokrzycki (tom 3)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kurier z Tivoli to kontynuacja losów hrabiego Antoniego Mokrzyckiego, którego znamy z poprzednich części, czyli z Kuriera z Toledo i Kuriera z Teheranu. To trzecia i już niestety ostatnia część.

Ta część, tak jak i poprzednie, bardzo przypadła mi do gustu. I pomimo dużej, jak dla mnie, liczbie  stron, dałam się ponieść tej powieści i przeczytałam szybko i z zaciekawieniem. 

Są tu trzy warstwy, o których już pisałam przy poprzednich częściach: historyczna, szpiegowsko-sensacyjna i uczuciowa. Mnie najbardziej przypadła do gustu cześć historyczna. Pozwoliła mi utrwalić posiadane już informacje na temat historii, ale też przemyśleć je i poukładać na nowo w głowie. Niby większość informacji nie była dla mnie nowością, ale... Jest tu dużo dat, nazwisk i nazw i nie każdemu to może się podobać. Dla mnie to największy walor tej powieści, jak i całego cyklu.
Warstwa szpiegowsko-sensacyjna z pewnością najbardziej się spodoba męskiej części czytelników, choć i ja czytałam z dużym zaciekawieniem.
W warstwie uczuciowej, która najmniej przypadła mi do gustu w poprzednich częściach, dopatrzyłam się tutaj ciekawych i interesujących spostrzeżeń i przemyśleń. Zauważyłam widoczną przemianę Antoniego Mokrzyckiego w podejściu do wielu kwestii. Tak jakby spadły mu hrabiowskie klapki z oczu...

Zwróciłam swoje emocje ku fragmentom dotyczącym żony Mokrzyckiego, Moniki. Jako żona i matka czytałam ze ściśniętym gardłem. Polecam uwadze.

Tę część, jak i cały cykl, uważam za bardzo dobrą. Autorowi udało się stworzyć wiarygodną postać głównego bohatera, wpleść w tę historię prawdziwe postacie historyczne, z którymi spotkał się Mokrzycki, rewelacyjnie odmalować tło historyczne i świetnie oddać klimat opisywanych wydarzeń. I do tego nie zanudzić, a zaciekawić czytelnika. Kłaniam się nisko autorowi i czekam na kolejne książki.

Polecam.


piątek, 8 maja 2020

Kurier z Teheranu. Wojciech Dutka

TYTUŁ: Kurier z Teheranu
AUTOR:  Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Lira
GATUNEK: powieść
STRON: 544
DATA PREMIERY: 24 marca 2020
CYKL: Antoni Mokrzycki (tom 2)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Tak sobie myślę, że 8 maja to jest dobry dzień na publikację mojej opinii.
Bo 8 maja to nie tylko Narodowy Dzień Zwycięstwa, lecz też Światowy Dzień Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, organizacji, która odgrywała szczególnie ważną rolę w czasie konfliktów zbrojnych. 
Ta część przygód hrabiego Mokrzyckiego rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. I hrabia jest świadkiem zakończenia tego strasznego czasu. Jest świadkiem zakończenia wojny.
To jest moja kolejna książka tego Pisarza. I tak się zastanawiam czy wykształcenie Autora (jest historykiem) pomaga czy przeszkadza Mu w pisaniu?
W zasobach internetu znalazłam słowa Pana Wojciecha:

Napomknę jedynie, że ta powieść miała pewne cele: pokazanie losu Polski na tle historii jednego człowieka.

Czy Mu się to udało?

W moim przekonaniu tak. I to bardzo dobrze.

Kurier z Teheranu to kontynuacja losów hrabiego Antoniego Mokrzyckiego, którego znamy z poprzedniej części, czyli z Kuriera z Toledo. Można czytać nie po kolei, ale ja zalecam kolejność chronologiczną.

I podobnie jak w pierwszej części, i tutaj mamy trzy płaszczyzny, które da się wyodrębnić podczas lektury.

Warstwa historyczna. Moja ulubiona. Autor świetnie przemyca lekcje historii. Mokrzycki spotyka na swojej drodze, oprócz osób fikcyjnych, także osoby, które są znane z kart historii: minister Beck, generał Stefan Jacek Dembiński, poeta Józef Czechowicz, Tadeusz Dołęga-Mostowicz. I uczestniczy w wielu zdarzeniach historycznych. Wyławiane ich z teksu było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Warstwa szpiegowsko-sensacyjna. Wywiad, kontrwywiad i polityka. Tajni agenci i tajemnicze spotkania. Dużo się dzieje, a akcja pędzi w szalonym tempie. 

Warstwa uczuciowa. Hiszpańskie wspomnienia z Kuriera z Toledo wciąż są żywe. Polska żona i wojenna rzeczywistość pozwalają na wiele chwil zapomnieć o przeszłości.


I pomimo tego, że nie lubię książek powyżej 400 stron (nazywam je cegłami), to tę pochłonęłam bardzo szybko. Dużo faktów i osób znanych z kart historii połączone z fikcyjnym losem Mokrzyckiego daje ciekawą mieszankę, która bardzo przypadła mi do gustu. 
Dla osób znających dobrze historię będzie to dobre odświeżenie wiedzy, a dla osób, które mają luki w wiedzy, to może być świetne uzupełnienie wiadomości.
Do tego dołóżmy jeszcze dopracowany styl i wielość poruszanych tematów, a wyłoni nam się powieść, która pokazuje losy Polski i Polaków na tle losów Europy uwikłanych w wielką zawieruchę historyczną. Często zadawałam sobie pytanie: co by było, gdyby...? 
Czekam na kolejną część, czyli na Kuriera z Tivoli.  Bo jestem ciekawa jak hrabia Mokrzycki odnajdzie się w powojennej rzeczywistości.

Polecam.

                            Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Lira 

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Kurier z Toledo. Wojciech Dutka

TYTUŁ: Kurier z Toledo
AUTOR: Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Lira
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 352
Data premiery : 4 września 2019 rok
CYKL: Antoni Mokrzycki (tom 1)


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Kurier z Toledo to kolejna książka, po Czerni i purpurze, tego autora, która przypadła mi do gustu.
I choć byłam pełna obaw, kiedy ją zaczynałam czytać, to jednak wszystko skończyło się dobrze.

Przedstawiam głównego bohatera: Hrabia Antoni Mokrzycki, lat 28, absolwent UW, studiował literaturę hiszpańską i historię, pracownik MSZ, zaręczony z Moniką Skirmuntówną absolwentką wydziału malarstwa we Lwowie. Ma swoją tajemnicę w postaci żydowskiej kochanki. 
Jest rok 1936 i Antoni zostaje wysłany z ramienia rządu do Hiszpanii. Ma tam tajną misję obserwacyjną. Zostawia Polskę i wyjeżdża. Tam wpada w wir wydarzeń, poznaje znane z historii osobistości i spotyka na swojej drodze niezwykłego chłopca o imieniu Teo. Jak się skończy ta historia? 
Tyle jeśli chodzi o fabułę.

Dla mnie ta powieść ma trzy płaszczyzny na które zwróciłam uwagę.

Warstwa historyczna. Poznajemy wojnę w Hiszpanii. Autor w sposób prosty i przystępny kroi tło dla pozostałych warstw. Umiejętnie wplata w fabułę i nie nudzi ani na chwilę. Ja z dużym zainteresowaniem przybliżałam sobie historię tego słonecznego kraju. Wiele razy zdarzyło się mi przystanąć podczas czytania i pomyśleć, że nie ma gorszego rodzaju wojny jak wojna domowa. Brat przeciwko bratu. 

Warstwa szpiegowsko-sensacyjna. Dużo się dzieje: są tajni agenci, wywiad, kontrwywiad i polityka.
Jest wiele ciekawych zwrotów akcji, pościgi, nieoczekiwane zbiegi okoliczności i zaskakujące spotkania. Czyli nudy nie ma.

Warstwa uczuciowa. Ta część historii najmocniej do mnie trafiła. Nie polubiłam Mokrzyckiego. Od samego początku drażnił mnie swoim wygodnictwem i egoizmem. Ale od momentu, kiedy poznał Teo i wszystko się zmieniło. Zaczęłam się zastanawiać co zrobi. Czy porzuci lekkie życie w Warszawie i pozostanie pod iberyjskim słońcem? Czy potraktuje hiszpańskie uczucie jako przygodę i wróci w warszawski świat konwenansów? Tutaj snuło mi się mnóstwo pytań i wątpliwości. 

Autorowi udało się świetnie spleść te trzy płaszczyzny i stworzyć ciekawą opowieść. Mnie najbardziej urzekło pięknie odmalowane tło historyczne i losy uczucia, które bez względu na wybór bohatera nie będzie miało dobrego zakończenia.
Książka ta poruszyła wiele ciekawych tematów i skłoniła mnie do wielu refleksji. Nad własnym krajem, nad podziałami politycznymi, nad patriotyzmem, ale także nad miłością i trudnymi decyzjami. Wiele powodów do rozmyślań. A to bardzo cenię w książkach.

I cieszy mnie fakt, że jest to pierwsza z trzech części wojennej trylogii. Czekam już na Kuriera z Teheranu  Kuriera z Tivoli

Polecam :)

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Lira 

czwartek, 11 lipca 2019

Zemsta kobiet. Marcin Pilis

TYTUŁ: Zemsta kobiet
AUTORMarcin Pilis 
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Lira 
GATUNEK: powieść polska
LICZBA STRON: 480
DATA PREMIERY:  15 maja 2019 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które w trakcie czytania wywołują emocjonalną karuzelę, a po zakończeniu lektury nie chcą "wyjść z głowy". I ta powieść to takich należy. Zemstę kobiet miałam "na oku" od dnia premiery. Bardzo jej byłam ciekawa, bo znając poprzednie książki autora, wiedziałam czego mogę oczekiwać. I co dostałam? O tym poniżej.


Autor przedstawia nam historię nastoletniej Pauli, która mieszka w rodzinie zastępczej i dom ten nie można zaliczyć do najszczęśliwszych. Nie ojciec, jak go określa dziewczynka, molestuje dziecko, a w końcu sprzedaję ją ludziom zajmującym się prostytucją. Poznajemy też Klaudynę, która jest rezydentką w Egipcie i raz na jakiś czas przyjeżdża dopilnować spraw związanych z domem po zmarłej mamie. Ale tym razem przyjeżdża do ojczyzny, bo dostała tajemniczy list od "dziadka". Obiecuje on jej spotkanie z dzieckiem, które Klaudyna oddała zaraz po porodzie. Co z tego wyniknie? Co stanie się z Paulą? Czy Klaudyna odnajdzie swoją córeczkę? Jak zakończą się te dwie historie?

To, co mnie ujęło w tej powieści to to, jak autor potrafi świetnie operować słowami i za ich pomocą wywołać burzę emocji. Niektóre sceny są tak przedstawione, że miałam ciarki na plecach, niektóre wywołały refleksje, a inne aż zapierały dech w piersiach. Ale i tak najczęściej to otwierałam buzię ze zdziwienia.
Ta rewelacyjna umiejętność zabawy słowami przyczynia się również do zbudowania niesamowitego napięcia i wzbudzenia w czytelniku ciekawości, która powoduje, że trudno odłożyć książkę. Klimat, napięcie, niedomówienia, tajemnice, niepewność i zwroty akcji powodują, że nie można przestać czytać. I uwierzyć.
Mnie podobał się też sposób poprowadzenia fabuły. Nie wszystko zostaje ukazane wprost. Nie wszystko poznajemy od razu. Autor przedstawił tę historię w sposób, który lubię najbardziej, a który przypomina mi trochę układanie puzzli. Pokazuje krótkie sceny, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. A wraz z ilością przerzuconych kartek wszystko zaczyna układać się w całość, jak w puzzlach. A fragmenty, kiedy bohaterowie wspominają przeszłość, poprzeplatane z teraźniejszością, budują coraz to ciekawszą opowieść i pozwalają zrozumieć niektóre aspekty fabuły.

Ale na pierwszy plan, przynajmniej dla mnie, wysuwają się kobiety. Ale kobiety przez duże K. I ich relacje z mężczyznami, ale też z innymi kobietami.
Relacja Klaudyny z matką wydaje się co najmniej dziwna, dopóki nie poznajemy faktów z przeszłości. Wszystko się wtedy zmienia całkowicie, przynajmniej w moich oczach.
Więzy jakie łączą Paulę i jej nie matkę wydają się niezrozumiałe, dopóki nie poznamy przeszłości kobiety, która wychowuje dziecko.
Gosia, kobieta, która pracuje u Karola Cichowskiego wydaje się zupełnie kim innym. Dopiero poznanie Pauli powoduje, że w Gosi coś pęka.
Bezimienne bohaterki tej powieści, czyli "skurwione córki", których życie i zdrowie uzależnione jest od ojców, braci i radzieckich żołnierzy. Dla mnie ten wątek nie do ogarnięcia.

Autor porusza tu mnóstwo przerażających tematów jak choćby prostytucja, handel ludźmi, pedofilia, zobojętnienie społeczeństwa, przemoc fizyczną i psychiczna wobec kobiet i dzieci, brutalność i bezwzględność mężczyzn, molestowanie, znęcanie i dewiacje. Czasami ciężko się czytało. 

A najgorsza była myśl, że to, co opisuje autor to nie fikcja. Przecież współcześnie wiele kobiet znika, wiele dzieci się nie odnajduje, a to wszystko można przeczytać nie w kąciku fantastycznym tylko w programach informacyjnych. 

Powieść ta wywołała dużo wrażeń i przemyśleń. I one cały czas we mnie wirowały i się zmieniały. Jak na początku byłam wściekła na Klaudynę, tak na końcu miałam ochotę ją przytulić. Jak nie rozumiałam Gosi, tak później jej współczułam.

A sama historia życia opowiedziana przez Karola Cichowskiego może wywołać szok i niedowierzanie. Trudno uwierzyć, a jeszcze trudniej zrozumieć.

Wszystko to, co napisałam zmierza do tego, że ta książka uplasuje się w moim TOP NAJ 2019 roku.
Zupełnie tak jak "Łąka umarłych" wpadła do TOP NAJ 2017 roku.
I tym sposobem zostaję fanką autora i każdą następną książkę biorę w ciemno.

Polecam.

PS.1. Wielkie brawa dla autora za rewelacyjne przedstawienie kobiecej psychiki!
PS.2. Zdjęcie nieprzypadkowe. Życie wielu bohaterów książki legło w gruzach.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...