Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2022

Glatz. Kraj Pana Boga. Tomasz Duszyński

 

                                                   TYTUŁ: Glatz. Kraj Pana Boga
AUTORTomasz Duszyński
WYDAWNICTWO: SQN
GATUNEK: kryminał retro
LICZBA STRON: 416
DATA PREMIERY: 3 czerwca 2020
CYKL: Glatz. Tom 2


Zdjęcie autorstwa Iza w labiryncie książek


 

To moje drugie spotkanie z autorem i kolejne udane. Jestem fanką kryminałów retro, a w szczególności uwielbiam te, które dzieją się w okresie międzywojennym. I w tej książce przenosimy się do roku 1921 i Kłodzka. Wilhelm Klein i Franz Koschella znów będą mieli zagadkę do rozwiązania.

Kryminał retro to bardzo wymagająca odmiana kryminału, bo oprócz zagadki kryminalnej ważna jest warstwa historyczna. Nie każdy autor potrafi się odnaleźć w takiej formie. Duszyński zrobił to idealnie. Ale po kolei.

Warstwa kryminalna świetnie przedstawiona. Nie udało mi się wytypować mordercy, a inne wątki podrzucane przez autora powodowały, że w mojej głowie kłębiło się mnóstwo zakończeń tej historii. Z żadną nie trafiłam. 

Klimat lat 20 XX wieku oddany rewelacyjnie. Można się przejść z bohaterami po uliczkach Dusznik i Kłodzka podziwiając miasto, wypić regionalne piwo w lokalnej restauracji i skosztować miejscowych przysmaków.

Autor poruszył w tej książce ważny temat społeczny, jakim była bieda w latach dwudziestych. Polecam wyłapać w tekście fragmenty dotyczącego tego tematu. Dają do myślenia.

Wrażenie zrobił na mnie też sposób pisania. Duszyński potrafi budować napięcie i zaintrygować tak czytelnika, że trudno odłożyć książkę. 

I do kompletu moich plusów dołączę jeszcze zachwyt nad szatą graficzną. Okładki świetnie oddają klimat książki i przyciągają wzrok. Tak, jestem sroką okładkową i ten aspekt jest dla mnie ważny.

Podsumowując: świetna książka dla miłośników kryminałów, dla których ważna jest nie tylko warstwa kryminalna, ale i historyczna z elementami problematyki społecznej.

 

Polecam.

sobota, 24 września 2022

Niepowinność. Paweł Radziszewski

 

 

TYTUŁ: Niepowinność
AUTOR: Paweł Radziszewski
WYDAWNICTWO: wydawnictwo Sine Qua Non
GATUNEK: polska literatura piękna
STRON: 416
DATA PREMIERY: 28 września 2022
 
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



 
To druga książka tego autora. Debiut, który przeczytałam w kwietniu 2021 roku wprawił mnie w zachwyt, aż trudno było uwierzyć, że to pierwsza książka pisarza. Z niecierpliwością czekałam na kolejną. Premiera wersji papierowej, tak jak napisałam wyżej, będzie miała miejsce 28 września 2022 roku, ale dzięki #Legimi mam możliwość przeczytania jej wcześniej. I tak po raz kolejny, Pan Radziszewski zburzył moją kolejkę do czytania.

Już w trakcie czytania myślałam sobie, że to będzie wielka gratka dla tych wszystkich czytelników, którzy pamiętają opisywane zdarzenia. A chodzi dokładnie o działalność PGR-ów, czyli Państwowych Gospodarstw Rolnych w PRL. Należę do pokolenia, które pamięta działalność tych pomysłów socjalistycznych. Autor umieścił, właśnie tam, akcję swojej powieści. Poznajemy ludzi i małą miejscowość na granicy mazursko-podlaskiej. Możemy spojrzeć na fabułę z różnych punktów widzenia. Po mamy opowieść dzieciaka, dyrektora, palacza, księgowej i jeszcze kilku osób. Są też różne poziomy czasowe. Czas, kiedy byli pracownicy PGR-u, a nie było zwierząt. Czas, kiedy były zwierzęta, a nie było gdzie mieszkać. Czas, gdy było gdzie mieszkać, a nie było pracy. Bardzo ciekawy zabieg literacki.

Rozdziały podzielone są jak piętra w bloku. A założenie jest takie, że na parterze mieszka palacz, a na ostatnim piętrze ma apartament dyrektor. Do tego wszystkiego są jeszcze piwnice, które mają więcej poziomów niż blok pięter. Nie mogę napisać nic więcej, bo podróżowanie po tych piętrach to jedna wielka radocha, której nie chcę zepsuć.

W moim odczuciu nie należy tej powieści brać dosłownie. Dla mnie jest to powieść alegoryczna. Blok, piętra, piwnice, bycie kimś, bycie nikim, to tylko pewien psikus literacki, który ma nas skłonić do przemyśleń. Określenie, które pada wiele razy w tej książce to „szarzy ludzie”. Co ono oznacza? A co znaczy bycie kimś? A co to znaczy, jeśli ktoś chce być nikim? Czy musimy być niewolnikami oczekiwań innych? Czy musimy godzić się na role społeczne, w które chcą nas wtłoczyć inni?

Bardzo przypadła mi do gustu kreacja bohaterów. Dyrektor, który przybył nie wiadomo skąd i pije z palaczem w piwnicy. Palacz, który jest bibliotekarzem. Matka Marzeny, która kupuje alkohol w Pewexie w innej miejscowości, aby nikt nie pomyślał, że pije. Seweryn, dyrektorski syn, który chce być jak ojciec. Jacek, który chce życia zupełnie innego niż tata. I ona, królowa fabuły, przynajmniej dla mnie, czyli księgowa. Czytałam z niedowierzaniem, uśmiechem i zazdrością dla kreatywności i zaradności tej kobiety. Dla mnie zdecydowanie postać, która zasługuje na szczególną uwagę. Tak samo jak motyw dworu, który mieścił się obok PGR-u. I wątek szarych ludzi, którzy mieszkają w piwnicach. Polecam te motywy szczególnej uwadze.

Jest jeszcze wiele innych tematów, które są poruszone w tej lekturze, które warto by zaznaczyć. Ale pozostawiam je do samodzielnych poszukiwań.

Tylko zakończenie jest zupełnie inne niż się spodziewałam. Poczułam lekkie rozczarowanie. Ale im więcej czasu upływa, od kiedy skończyłam czytać, to coraz częściej zastanawiam się „co autor miał na myśli", jak mawiała moja polonistka. Muszę to zakończenie chyba jeszcze „przetrawić".

O debiucie autora pisałam tak: I, jeśli do tego dodamy plastyczny język i cudowną wrażliwość, która wraz z godnym pozazdroszczenia zmysłem obserwacji tworzą opowieść, której nie da się czytać bez ołówka w ręku. Wybrane zdania są jak petardy, zostawiają czytelnika z otwartą buzią. I tak jest teraz. Niektóre fragmenty czytałam po kilka razy.

Panie Pawle! Po raz kolejny kłaniam się nisko! Jestem zachwycona i czekam na kolejną książkę.

Polecam!
 
PS Okładka dopiero po skończonej lekturze okazuje się być idealna! I genialna jednocześnie.

#czytamzlegimi

poniedziałek, 17 maja 2021

Glatz. Tomasz Duszyński

TYTUŁGlatz
AUTORTomasz Duszyński
WYDAWNICTWO: SQN
GATUNEK: kryminał retro
LICZBA STRON: 408
DATA PREMIERY: 24 kwietnia 2019
CYKL: Glatz. Tom 1


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kocham retro kryminały. A na ten natknęłam się przypadkowo w sieci. I jak udało się to spotkanie?
Glatz to klasyczny kryminał retro, czyli małżeństwo kryminału z historią. Tutaj akurat akcja dzieje się w 1920 roku w Kłodzku, czyli przenosimy się z bohaterami do okresu międzywojennego.


Zastanowiłam się jakie cechy musi spełniać kryminał, aby móc być określony jako retro.
Znalazłam taką definicję:

"Przepis na kryminał retro pozornie jest prosty: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych (czytaj: spokojnych) czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze "
Źródło: K. Wajda, Śladem retro zbrodni, http://www.dwutygodnik.com/artykuł/3820- -sladem-retrozbrodni.html.

I te wszystkie cechy posiada Glatz.
Mamy rok 1920. 
Glatz, miasto wielokulturowe.
Bohater, kapitan Wilhelm Klein, przybyły z Berlina rozwiązać zagadkę morderstw jest typem z tajemniczą przeszłością.
Jest i zagadka kryminalna. 

Czy to wystarczyło do tego, aby uznać ten retro kryminał za świetny?
Nie.
Były jeszcze inne aspekty tej książki, które zrobiły na mnie wrażenie i podniosły ogólną oceną.
Jednym z nich jest niesamowicie malowniczo oddany klimat miasta i jego mieszkańców. Takie drobne szczegóły, które dodają wspaniałego smaczku lekturze. W trakcie czytania miałam przed oczami dorożki sunące po ulicach miasta i słyszałam szelest sukien dam na spacerze.
Bardzo wyraźnie daje się też odczuć nastroje okresu międzywojnia. Sytuacja polityczno-gospodarcza budzi niepokój wśród mieszkańców Glatz. Postanowienia Traktatu Wersalskiego nie wszystkim przypadły do gustu. Ten nastrój dobrze oddają rozmowy i komentarze pomiędzy bohaterami. To napięcie udziela się także czytelnikowi.
Kolejny wątek to ciekawa zagadka kryminalna. Autor tak poprowadził akcje, że książkę było trudno odłożyć. Potrafił skupić uwagę i wzbudzić moje zainteresowanie do tego stopnia, że nawet jeśli nie czytałam, to zastanawiałam się jakie będzie rozwiązanie. A i tak nie udało mi się wytypować mordercy.
I do tego dużym plusem jest zakończenie.

Podsumowując: świetna lektura dla fanów kryminałów, dla których ważne jest tło historyczne.

Polecam.

I od razu biorę za drugą część: Glatz. Kraj Pana Boga.

PS. Jeśli ktoś się zastanawia dlaczego tak mało napisałam o samej treści książki, to odpowiadam, że trudno jest mi napisać coś o kryminale i nie zdradzić istotnych wątków fabuły. 

sobota, 10 kwietnia 2021

Pomiędzy. Paweł Radziszewski

 

TYTUŁ: Pomiędzy
AUTOR: Paweł Radziszewski
WYDAWNICTWO: Sine Qua Non
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 304
DATA PREMIERY: 7 kwietnia 2021 


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Lubię sięgać po debiuty, szczególnie polskie. Ale w tym wypadku to mam wrażenie, że wydawnictwo i autor chyba wkręcają czytelnika. Dlaczego? Bo już od pierwszych stron trudno uwierzyć, że to debiut! 
Mój wzrok przyciągnęła okładka. Rewelacyjna, szczególnie kiedy zna się już treść książki.
Na okładce polecajki dwojga polskich autorów, których książki znam i cenię ich twórczość: Joanny Bator i Łukasza Orbitowskiego. I to zdanie, które mnie zauroczyło:
Czasami dzieją się cuda, które nie są ani dobre, ani złe, tylko takie POMIĘDZY. 

Powtórzę to jeszcze raz: trudno uwierzyć, że to debiut!

Lubię sięgać po książki, które można zaliczyć do nurtu literatury wiejskiej. Za mną już książki Jakuba Małeckiego, Wioletty Grzegorzewskiej, Maciej Płazy czy Andrzeja Muszyńskiego. Sama mieszkam na wsi. Uwielbiam te zapachy i smaki. Oraz widoki. Ten powolny rytm, cykliczność czynności, ciszę i spokój. Kocham zwierzęta i budzącą się co roku przyrodę.
Dlatego pokochałam od pierwszych stron tę książkę. Tu jest wszystko, co lubię. Przyroda, która nadaje rytm, proste czynności, których powtarzalność jest nieuchronna, ciepło bijące od zwierząt, społeczność wiejska, która ma swoje zwyczaje i przyzwyczajenia, ludzkie namiętności niezmienne od lat oraz niezwykły obraz i niedźwiedź rąbiący drewno. A wszystko podane w takich proporcjach i takim językiem, że ta historia jest jak samoukładajce się puzzle. I nawet wulgaryzmy, których nie lubię w literaturze, wcale mi nie przeszkadzały.  

Tutaj jest tyle wątków, że trudno wymienić wszystkie. Jest o emocjach, ludziach, namiętnościach, przyrodzie, Cyganach, Ameryce, Niemcu, protestancie, nieślubnym dziecku, cudownym obrazie, wierze, miłości i śmierci. 
I piękne słowo: MELIORACJA. Polecam uwadze.
I jeśli do tego dodamy plastyczny język i cudowną wrażliwość, która wraz z godnym pozazdroszczenia zmysłem obserwacji tworzą opowieść, której nie da się czytać bez ołówka w ręku, to mamy rewelacyjny debiut, którego nie można przegapić.

A jak poczułam, że to świetna powieść? Bo już w trakcie czytania miałam ochotę podkreślać te cudne zdania-petardy. Bo jeszcze nie skończyłam czytać, a już mi się same zdania układały w głowie, które chcę napisać w swojej opinii. W przerwach pomiędzy jednym rozdziałem a drugim cały czas myślałam o tej powieści. Nie mogłam przestać jej roztrząsać. I w trakcie czytania cały czas miałam jednak nadzieję, że ta powieść szybko się nie skończy.

Ta książka to przykład na to, że jednak czytnik, który kocham bez zastrzeżeń, ma jednak wady. Nie mogłam podkreślać ołówkiem tych zdań, które chwytały mnie za serce. To powieść, którą trzeba mieć na półce z własnymi znacznikami.

Panie Pawle! Wielkie brawa! 
Zanurzyłam się w tę powieść jak we mgłę. Dałam się jej otulić i nie chciałam wracać do pandemicznej rzeczywistości. Niewiele by brakło, aby rodzina została by bez posiłków. 
Czekam na kolejną powieść!
Polecam!

PS. I proszę Autora o wybaczenie, ale las na bagnach i błoto zawsze kojarzyło mi się z filmem Shrek. Od dzisiaj już to się zmienia. Nie mogłam nie zauważyć podobieństwa.

sobota, 10 października 2020

Saturnin. Jakub Małecki

TYTUŁ: Saturnin

AUTOR: Jakub Małecki
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo SQN
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON:  317


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Kolejne spotkanie z twórczością Autora.
Dygot czytałam w marcu 2016 roku i dostał ode mnie notę 11/10, Ślady przeczytałam w październiku 2016 roku, Rdzę we wrześniu 2017 roku i byłam niezdecydowana czy polecam, Nikt nie idzie w listopadzie 2018 roku uznałam za wtórną, Dżozefa w grudniu 2018 i polecałam.

O Dygocie pisałam tak: 
Opowieść się snuje od 1938 roku do 2004, przez dwie rodziny i trzy pokolenia. Wspaniale oddany klimat opisywanych czasów i mentalność prowincji. Piękny język, mnóstwo smaczków", które zostają w głowie... to jedna z tych książek, które nie chcesz, żeby się skończyły....

O Śladach:
Zauroczona jestem tym, jak autor bawi się" słowami i jak potrafi przy niewielkiej ich ilości trafić w sedno. W tej książce jest mnóstwo moich ukochanych zdań-petard. Takich, które czytasz i czujesz się jakbyś dostała między oczy... Bo każdy ma w sobie jakieś ślady… i nieważne czy jest to blizna po operacji czy wspomnienie wielkiej miłości

O Rdzy:
Bo z jednej strony bardzo mi ona odpowiada pod względem wrażliwości autora i jego spojrzenia na świat, a drugiej strony mam wrażenie wtórności. Że to już było. Że czytam o tym samym.


O Nikt nie idzie:
Wtórność i powtarzalność. Nie lubię tego w książkach. Choćby były napisane pięknym językiem i z dużą wrażliwością. I zabrakło mi emocji. I moich, i bohaterów.

O Dżozefie:
Dżozef, audiobook, czytali: Adam Bauman i Łukasz Garlicki. Czy opowieść o pobycie facetów w szpitalu może być ciekawa? Dla mnie jest to najlepsza książka tego autora. Pośmiałam się i podumałam. Polecam.

Dlaczego o tym piszę? Bo twórczość Małeckiego to przykład na to, przynajmniej dla mnie, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Że dopiero po upływie czasu i wielu przemyśleniach można docenić, to co wcześniej wydawało się nam banalne czy wtórne. Bo każdy ma inną wrażliwość, jest w takim, a nie innym momencie życia, ma taki, a nie inny nastój.

Do mnie dopiero po kolejnej książce Małeckiego dotarło, że ten młody autor (bo to rocznik 1982) ma niesamowitą wrażliwość i niebanalne spojrzenie na świat. I nie każdemu to się może podobać i nie do każdego to może trafiać.
Dla niego Człowiek, przez duże C, jego życie i emocje, to jest to, co jest godne opisania i zwrócenia uwagi. Narodziny, miłości, traumy, emocje, rodzina, śmierć. Miejsce na ziemi, przyzwyczajania, wspomnienia, niezrozumienie, tęsknota. O tym warto wspominać i o tym pisać.

Wrażliwość ubrana w poetycki język. Ale bez nadęcia i egzaltacji. Bez napuszenia, ale z wielkim wyczuciem. I nawet wulgaryzmy, których nie lubię w literaturze, wcale mi nie przeszkadzały. A nawet wydały się na miejscu.

Saturnin okazał się książką o człowieku i jego życiu. Przeskoki w czasie, różne spojrzenia na to samo zdarzenia, różni ludzie i wiele różnych miejsc w czasie i przestrzeni. Wszystko spójne, logiczne i ciekawe. Książkę trudno odłożyć na dłużej. Choć krótkie przerwy musiałam robić, bo niektóre zdania petardy musiałam w sobie przetrawić.

I tym oto sposobem, może trochę pokrętnym i zawoalowanym, próbuję odszczekać" to, co napisałam niepochlebnego o twórczości Małeckiego Jakuba. Dopiero po czasie i kilka książek później doceniam z całą mocą talent i wrażliwość Autora. I to jak snuje swoje historie, jak zmusza do przemyśleń, jak nie pozwala się nudzić oraz jak wpływa na emocje i stan ducha czytelnika. To, co uważałam za wtórność, teraz doceniam.

Z całego mojego czytelniczego serducha polecam :) 

PS Polecam przeczytać z dużą uważnością posłowie. Najlepiej dwa razy. 

sobota, 23 września 2017

Rdza. Jakub Małecki

TYTUŁ: Rdza
AUTOR: Jakub Małecki
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo SQN
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON:  288
Zdjęcie poglądowe. Czytałam ebooka. Autorka Iza w labiryncie książek



To już kolejna książka autora po którą sięgnęłam. Za mną Dygot i Ślady. Od dziś i Rdza za mną.
Dygot był pozycją, która zostawiła mnie z kacem książkowym i rzuciła na kolana. A u mnie coraz trudniej wywołać taki efekt. Małecki miał więc wysoko podniesioną poprzeczkę. Przynajmniej u mnie.

To, co mnie zachwyciło w tej książce, to wrażliwość autora. Spojrzenie na otaczający świat, zachodzące zmiany, celność spostrzeżeń i pewna refleksyjność. Często przystawałam, aby się zastanowić. Aby przemyśleć. I to bardzo lubię. Wystarczyło jedno zdanie-petarda, by odłożyć książkę. 

Autor skupił się na człowieku, takim przeciętnym, jego przeżyciach. Wydarzeniach na które nie mamy wpływu i naszych własnych wyborach. Rodzinne zawiłości, przyjaźń, miłość, śmierć i cały wachlarz emocji.

Nie będę streszczała fabuły. Toczy się ona dwutorowo: w czasach obecnych i w czasie drugiej wojny światowej. Jest Szymek i jest jego babcia Tośka. Są tragedie i są chwile szczęścia.  

Kiedyś o Śladach pisałam tak:

"Ślady" są jak patchwork skrojony z ludzkich losów. Każdy życiorys jest inny, ale… jednak są ze sobą nierozerwalnie związane. Każdy precyzyjnie skrojony, każdy piękny na swój sposób. Bo życie takie właśnie jest: piękne w chwili, a szare na co dzień. Okrutne czasami, często niesprawiedliwe, z pewnością zaskakujące. 
Każdego człowieka można potraktować jako jednostkę, albo jako część układanki. 
Wiele z historii przedstawionych przez Małeckiego można znaleźć obok siebie, albo przejść obojętnie. Wszystko zależy od Twojej wrażliwości.

I dokładnie to samo mogę napisać o Rdzy.
I dlatego mam problem z tą książką.
Bo z jednej strony bardzo mi ona odpowiada pod względem wrażliwości autora i jego spojrzenia na świat, a drugiej strony mam wrażenie wtórności. Że to już było. Że czytam o tym samym.
Choć z drugiej strony, kiedy spojrzymy na wiek autora-rocznik 1982-to mnie się wydaje, że Pan Jakub posiadł dojrzałość, której nie wszystkim  będzie dana. Aż boję się pomyśleć jak może wyglądać twórczość autora za lat 20. Jaki kierunek może obrać?

Dwóch polskich, współcześnie piszących autorów poruszyło we mnie pewną strunę. O której nie miałam pojęcia.
Są to, właśnie, Jakub Małecki: młody, zdolny, sławny. Patrzący na mnie z witryn księgarń.
I Jacob Kotowski: autor mało znany, ceniący swoją prywatność, który napisał "Spotkanie z Bajką".
Obaj panowie spowodowali, że spojrzałam na świat inaczej. Obaj zauroczyli mnie swą twórczością.
Przy ilości książek, które pochłaniam, to bardzo ciężko rzucić mnie na kolana. Im się udało.
I jedno wiem: do twórczości Kotowskiego wrócę z chęcią, a do Małeckiego to jeszcze nie wiem. 

Polecam. Czytajcie!

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...