niedziela, 8 grudnia 2019

Szofer upadłych królów. Stanisław Figiel

TYTUŁ: Szofer upadłych królów
AUTOR:Stanisław Figiel
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 235
DATA PREMIERY: kwiecień 2019



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To moje pierwsze spotkanie z autorem. 

Spójrzmy co sam autor pisze o swojej książce:

"Fabuła powieści jest oparta na faktach historycznych. W głównym wątku, a także w epizodach oprócz bohaterów fikcyjnych występują postacie historyczne. Główny bohater jest Polakiem, ale większość akcji rozgrywa się w .. królestwie Albanii bezpośrednio przed II wojna światową (od października 1937 do kwietnia 1939 - t.j. inwazji włoskiej i ucieczki rodziny królewskiej)".

Polski inżynier, Franciszek Wierzbicki, pracujący dla koncernu Fiata, zostaje wysłany do Albanii. Ma dostarczyć 3 limuzyny i przeszkolić personel. Ma też dbać o auta i zapewnić serwis. Ma sprawdzić jak sprawują się samochody w tak ekstremalnych warunkach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest rok 1937 i sytuacja geopolityczna w Europie jest niestabilna.

Autor, Stanisław Figiel, to miłośnik gór, który ma swoim koncie kilka przewodników turystycznych jak np. o Rumunii czy Beskidzie Żywieckim. Tym razem podjął się opowiedzenia się historii, która miała miejsce w latach trzydziestych XX wieku.

Poznajemy historię Albanii, kraju, którego dzieje są mało znane.
Dostajemy sporą dawkę wiedzy z zakresu motoryzacji. 
Podziwiamy wraz w Wierzbickim piękno przyrody i niezwykłość krajobrazu.
Obserwujemy zmiany w tym górzystym kraju, a także możemy przyjrzeć się tradycji bałkańskiego państwa.
Jesteśmy świadkami zmian jakie zachodzą w Albanii, jak i w całej Europie w latach 30 XX wieku.

Książka napisana jest w sposób rozbudzający ciekawość, plastycznym językiem, bez zbędnych dłużyzn. Czyta się z przyjemnością i z zainteresowaniem. Autor w świetny sposób wplótł dużo informacji z zakresu historii Albanii i motoryzacji. A ja się nawet nie zorientowałam, że przyswoiłam sporo faktów historycznych. 

Znalazłam dwa minusy: książka za szybko się skończyła i zabrakło mi zdjęć tego niezwykłego kraju. Kraju, który tak ciekawie opisał Figiel i który bym z chęcią odwiedziła zaczynając od wędrówki palcem po mapie. A map ani zdjęć w tej pozycji nie znalazłam. A byłby ciekawym dodatkiem do treści.

Polecam :)

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res

sobota, 7 grudnia 2019

Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległość. Prawdziwe historie. Kamil Janicki

TYTUŁ: Niepokorne damy.
 Kobiety, które wywalczyły niepodległość. Prawdziwe historie.
AUTOR: Kamil Janicki
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura współczesna/faktu
STRON: 400
Data premiery: 14 listopada 2018





Ta książka to przykład na to, że nawet jeśli książka nie spełniła oczekiwań, to i tak okazała się bardzo dobra. 

Po przeczytaniu tej pozycji doszłam do wniosku, że zanim przystąpi się do lektury, to należy się zastanowić co znaczy słowo niepokorne. Ale nie w odniesieniu do współczesnych kobiet, ale do pań, które żyły w dwudziestoleciu międzywojennym. Jest to kluczowe zagadnienie, żeby dobrze zrozumieć tę książkę. Bo pozycja kobiet zmieniała się na przestrzeni lat. I, to co dla nas jest oczywiste nie było już tak oczywiste 80 lat temu.


Dziś kobieta może robić praktycznie co chce, nie ma żadnych ograniczeń. Może pracować albo nie, może głosować w wyborach, wybrać sobie męża albo nie, może być pilotem albo lekarzem. Ale nie zawsze tak było. W okresie międzywojennym kobieta przechodziła spod opieki ojca pod opiekę męża, miała być dobrą żoną i matką i zajmować się domem. Co prawda już w 1918 roku Polki uzyskały prawa wyborcze i konstytucja marcowa z 1921 roku stwierdzała, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa, to jednak społeczeństwo nie było tak chętne do zmian. Polska dopiero co odzyskała długo wyczekiwaną niepodległość.

Niepokorne damy Janickiego to: Aleksandra Szczerbińska, Maria Piłsudska, niechciane walkirie, żołnierki. Kobiety, które chciały żyć po swojemu i w oczach społeczeństwa dostały etykietkę niepokorne. Szmuglowały broń, przebierały się w wojskowe mundury i ruszały w okopy. Przemycały naboje i dokumenty w bieliźnie, uczestniczyła w życiu politycznym, choć nieoficjalnie. Wielokrotnie aresztowane i brutalnie przesłuchiwane, nie złamały się i nie wydały nikogo.

I choć, dla mnie, za dużo razy pada słowo Piłsudski, to jestem zdania, że warto przeczytać tę książkę. Kiedy zaczynałam czytać, to myślałam, że Janicki przejrzał całą historię Polski zaczynając od chrztu Polski. Dlatego zdziwiłam się, że skupił się na dwudziestoleciu międzywojennym. Stąd moje początkowe rozczarowanie. Ale, kiedy odsunie się osobę Marszałka i skupi na roli kobiety na przestrzeni lat, to wychodzi ciekawa lektura, która skłania do refleksji i rozmyślań. 

Podsumowując: polecam przeczytać, aby mieć materiał do przemyśleń nad rolą kobiety na przestrzeni lat.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont

piątek, 6 grudnia 2019

Dzieci Aspergera. Medycyna na usługach III Rzeszy. Edith Sheffer

TYTUŁ: Dzieci Aspergera. 
Medycyna na usługach III Rzeszy
AUTOR:  Edith Sheffer
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Poznańskie
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 432
DATA PREMIERY:  4 września 2019



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Książka ta należy do tematyki po którą najczęściej sięgam. Czytam od bardzo dawna o drugiej wojnie światowej, ale ostatnio zainteresowałam się bardziej kwestią akcji T4 i innymi aspektami "higieny rasowej" Trzeciej Rzeszy. Ta pozycja dotyka kwestii szczególnie wrażliwej, bo dzieci niepełnosprawnych, czyli osób najbardziej bezbronnych.
Zanim zaczniesz czytać, to przedstawię Ci pokrótce dwie ważne postacie. Nie jest bez znaczenia, że autorka, Edith Sheffer, jest historyczką zajmującą się Niemcami i Europą Wschodnią. Pracuje w Instytucie Studiów Europejskich na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.
Natomiast Hans Asperger był austriackim lekarzem pediatrą i psychiatrą. Od jego nazwiska pochodzi nazwa zaburzenia Zespół Aspergera. I od tego trzeba zacząć...

Autorka z dużą dokładnością pokazuje jak współpracowała machina nazistowska z medycyną. Zgodnie z higieną rasy dzielono ludzi chorych na tych, których można uleczyć i oddać na łono społeczeństwa i tych, którzy trzeba z tego łona wyeliminować jako nieproduktywnych członków społeczeństwa. Hans Asperger należał do tych lekarzy, którzy, niczym Mengele na oświęcimskiej rampie, decydował kto ma żyć, a kto na to życie nie zasługuje. Rokujących nadzieję na wyzdrowienie zostawiano w szpitalu i poddawano leczeniu bądź terapii, a beznadziejne przypadki, według Aspergera i innych lekarzy, odsyłano do kliniki w Spiegelgrund. Ośrodek ten realizował program eutanazji i działał w ramach akcji T4.
Sama osoba Aspergera jest ukazana wielowymiarowo. Ale, i to trzeba oddać autorce, sama lekarza nie ocenia. Przedstawia bardzo dobrze rozbudowane tło historyczne i jak i uwarunkowania społeczno-polityczne. Asperger z jednej strony był żarliwym katolikiem, nigdy nie zapisał się do NSDAP i w czasie pokoju dużo czasu poświęcał dzieciom. Ale dał się zmanipulować nazistowskiej ideologii i wplątać w teorię realizacji higieny rasowej. Wraz z całym personelem medycznym dokonywał selekcji dzieci i wysyłał je na śmierć.
Mnie najbardziej, chyba, zadziwiła informacja nie ta, że skazywał niepełnosprawne dzieci na śmierć, ale ta, że nie poniósł żadnej kary za swoje czyny i do końca wykonywał swój zawód. Czyli pracował w szpitalu i leczył dzieci. Zmarł w 1980 roku w wieku 74 lat.

Autorka przedstawiła samego Aspergera, jak i cały kontekst ideologii nazistowskiej w sposób przystępny i ciekawy. Dla osób nieobeznanych z tematem będzie to niesamowite źródło informacji. Dla osób, którzy już zaznajomieni będzie to ciekawe usystematyzowanie wiedzy.
Wszystkim zainteresowanym akcją T4 polecam inne książki w tej tematyce: Obciążeni Gotz Aly, czy Wybrańcy Steve Sem Sandebrg.

Mnie niezmiennie zadziwia jak mogło w Europie, w XX wieku, w kraju cywilizowanym jakim były Niemcy dojść do takich sytuacji, że człowiek wykształcony jakim jest lekarz decyduje o życiu bądź śmierci takiej ilości niewinnych dzieci. W biały dzień i w białym kiltu. Na tak masową skalę. Na osobach najsłabszych i najbardziej bezbronnych. I nikt nie stanął w ich obronie. Dobrze, że autorka nie pozwoliła, aby odeszły w niepamięć.

I ostatnia refleksja na koniec. Czy Asperger osiągnąłby tyle w swoim zawodzie gdyby nie doświadczenia podczas wojny? I gdzie zaszłaby jego kariera gdyby nie działania w ramach akcji T4? Czy kiedykolwiek myślał o tych dzieciach, którym nie dał szans na wyleczenie i rozwój?

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Poznańskiego

wtorek, 3 grudnia 2019

Powódź. Paweł Fleszar

TYTUŁ: Powódź
AUTOR: Paweł Fleszar
WYDAWNICTWO: Księży Młyn Dom Wydawniczy
GATUNEK: kryminał
STRON: 212
DATA PREMIERY: 24 października 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Powódź to debiut autora na oficjalnym rynku wydawniczym. Ten krakowski dziennikarz wydał wcześniej powieść pt. Wyśniona jedenastka, która została wydana tylko w formie elektronicznej.
Rok 2019 zdecydowanie należy u mnie do polskich pisarzy. Nie znam przyczyny, ale w tym roku przeczytałam najwięcej książek piszących współcześnie twórców. A do tego lubię dawać szansę debiutantom, bo wtedy nie wiem czego się spodziewać. I tym sposobem sięgnęłam po tę książkę.

W tej książce zwróciłam uwagę na trzy warstwy. Każda inna i każda ciekawa.

Głównym wątkiem jest samobójstwo Jakuba, z którym nie może pogodzić się i uwierzyć jego przyjaciel Kris. Przyjeżdża do Krakowa, aby bliżej przyjrzeć się całej tej sprawie. W trakcie poszukiwań wyjaśnienia tej sprawy poznaje dwójkę nastolatków, którzy przyłączają się do niego. Co odnajdzie przyjaciel z dzieciństwa Kuby i czy to będzie to, czego oczekiwał? Jak dobrze znał swego kumpla i czy zabawy z dzieciństwa będą miały znaczenie? 
W trakcie czytania nasuwa się mnóstwo pytań. Towarzyszyłam Krisowi w poszukiwaniach i z każdym odkrytym fragmentem tej kryminalnej zagadki moje oczy robiły się coraz większe ze zdziwienia. Niektóre fragmenty czytałam z niesmakiem. Autor świetnie poprowadził fabułę. Moja ciekawość była rozbudzona, a niedowierzanie nie pozwalało przerwać czytania. 

Drugim wątkiem jest wątek osobisty Kris i jego młodych partnerów w śledztwie. Niestety, ja nie zawsze lubię wątki romansowe i młodzieżowe w kryminałach. Dla mnie zbędne, ale pewnie znajdą się tacy czytelnicy, którzy docenią te kwestie. Nastolatkowie, choć tutaj bardzo pomocni, to jednak dla mnie mało wiarygodni, a niektóre zachowania Krisa dla mnie są nie do przyjęcia.

Trzecia kwestia to tytułowa powódź. Do Krakowa zbliża się wielka woda, trwają przygotowania na jej przyjście. Kto pamięta wielką powódź z 1997 roku, ten z pewnością będzie mógł sobie wyobrazić co czeka miasto Kraka. Choć dla mnie tytuł jest wieloznaczny. Nie napiszę nic więcej, niech każdy czytelnik sam odszuka powiązań.

Kolejnym motywem na który zwróciłam uwagę, jest umieszczenie na początku każdego rozdziału kartki z kalendarza i wycinków prasowych. Pierwszy raz się z czymś takim spotykam i polecam zwrócić na nie uwagę w trakcie czytania, a już w żadnym razie nie omijać! Po zakończeniu lektury docenicie te fragmenty. Mają znaczenie.

I jest jeszcze coś, co bardzo mi przypadło do gustu. To nawiązania literacko-muzyczne. Są ciekawe i umiejętnie wplecione w fabułę. Są mi one znane i lubiane, a odszukanie ich pozostawiam czytelnikowi.

Pojawiają się w tym kryminale dwa zagadnienia, nazwijmy je, edukacyjne. Nie mogę napisać więcej żeby nie zdradzać ISTOTNYCH wątków fabuły, ale ja bym je nazwała zagadnienia informatyczne i społeczne.

A zakończenie? Oj, to będzie zaskoczenie jakich mało. Dla mnie rewelacja!

Podsumowując: dobrze skrojony kryminał, ciekawie poprowadzona fabuła, interesująco przedstawiony wątek tytułowej powodzi, świetnie przemycone zagadnienia informatyczne i społeczne oraz zaskakujące zakończenie.

Polecam.


Zdjecie autorskie Iza w labiryncie książek



niedziela, 1 grudnia 2019

Tańcząc z wrogiem. Paul Glaser

TYTUŁ: Tańcząc z wrogiem
AUTOR: Paul Glaser
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: biografia
STRON: 336 
DATA PREMIERY: 20 lutego 2015



Zdjęcie autorskie Iza w lairyncie książek





Ta książka wpada do mojego TOP NAJ 2019, ale nie dlatego, że to najlepsza książka w tym roku. Wpada ponieważ zostawiła mnie z tak bardzo mieszanymi uczuciami, jak rzadko która książka.
A czekała na regale od dnia premiery...

Ta powieść to historia pewnej rodziny. Rodziny, która ma swoje tajemnice z przeszłości.
Akcja dzieje się dwutorowo. Jeden "tor" to Paul, autor książki, a drugi to Rosie, ciotka autora i żydowska nauczycielka tańca w jednym.

Wątek Paula zaczyna się od jego wizyty w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Podczas zwiedzania zauważa walizkę ze swoim nazwiskiem. A, jak twierdzi, jest to rzadkie nazwisko, więc postanawia zgłębić temat. Napotka się jednak z murem milczenia. Zaczyna poszukiwania. I śledzimy historię Paula, który odkrywa nie tylko tajemnice rodzinne, ale także napotyka niespodziewane dylematy.

Wątek Rosie pisany jest w pierwszej osobie. Poznajemy żydowską nauczycielkę tańca i jej życie w XX wieku w Europie. Kobieta ta wzbudziła we mnie cały wachlarz emocji. Ale, niestety, nie polubiłam jej. Kompletnie różnimy się w postrzeganiu wielu spraw. Jej podejście do mężczyzn, życia i przeżycia czasami mnie drażniło. No, ale może to była artystyczna dusza, a takiej nie sposób zrozumieć?

Wątek Rosie napisał Paul na podstawie znalezionych listów, dokumentów, zdjęć, opowiadań bohaterki i innych zachowanych dowodów odnalezionych po wojnie. I mam tu kilka zastrzeżeń odnośnie przedstawienia okresu wojny.  Sam pobyt w obozie i eksperymenty prowadzone przez Mengele i Clauberga są przedstawione w sposób, jak dla mnie, lekki i bardzo pobieżnie. Nie potrafiłam współczuć Rosie. Autor, podkreślam: jak dla mnie, chyba nie bardzo zgłębił temat. Już choćby udział Rosie w Sonderkommando budzi moje zastrzeżenia. Ale ocenę faktów pozostawiam czytelnikowi. Znalazłam jeszcze kilka informacji co do których mam wątpliwości.

Cały życiorys Rosie budzi we mnie wiele przemyśleń. Tak jak i okres przedwojenny, wojenny i czas pokoju. Jej wybory, sposób zachowania i podejście do życia. Zbyt dużo przypadków i wydarzeń nieprawodopodonych. Ale może jestem niesprawiedliwa? Może to historia Rosie to przykład na to, że życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze? 

Pomimo wielu wątpliwości i zastrzeżeń, to jednak ta historia unaoczniła mi kilka innych spraw.
To właśnie podejście do życia i charakter Rosie pozwolił jej przeżyć. Wola przetrwania była najsilniejsza. I to ona kierowała decyzjami i wyborami Rosie.
To, w jaki sposób zachowywali się Ocaleńcy, w tym przypadku ojciec Paula. Kurtyna milczenia, która nie pozwała spojrzeć w przeszłość. Nie chciał wspominać ani opowiadać o przeszłości.
Dzieci Ocaleńców, które nie chciały słychać "tych strasznych rzeczy" z przeszłości. Chciały cieszyć się pokojem i móc normalnie żyć. Cokolwiek to znaczy.
Paul, który poznaje przeszłość Rosie i swojej rodziny, zaczyna mieć wątpliwości i dylematy. Czy przeszłość wpływa na przyszłość? Co zrobić, kiedy twój świat staje na głowie? Poznajemy cały "pakiet" pytań dzieci Ocaleńców, czyli tzw traumę drugiego pokolenia.

To wszystko, co napisałam powyżej spowodowało, że książka ta ląduje w moim TOP NAJ 2019. To, że pomimo tak wielu uwag, co do treści skłoniła mnie do zadania sobie wielu pytań i nadal "siedzi w głowie" jest jej wielkim plusem.  Dużym plusem jest też to, że Rosie dużo mówi o swoim kraju czyli o Holandii. Jej polityce i podejściu do kwestii żydowskiej podczas wojny. Polecam zwrócić uwagę na tę tematykę. Sporo ciekawych informacji można "wyłowić", jak np. to, że podczas wojny, to właśnie w Holandii zginęło procentowo najwięcej Holendrów wyznania Mojżeszowego. Ponad 70%! I polityka powojenna pozostawia wiele do życzenia. Tak samo jak zachowanie królowej w czasie wojny. 
Kolejny plus za dużą ilość zdjęć przedstawiających Rosie na różnych etapach życia.

Polecam.

czwartek, 28 listopada 2019

Miasto duchów. Krzysztof Bochus

TYTUŁ: Miasto duchów
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 334
Cykl: Christian Abell. Tom 4.
DATA PREMIERY: 4 września 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



PODOBNO to już ostatnie spotkanie z Christianem Abellem. Ale ja mam nadzieję, że jednak Autor zmieni zdanie. Uwielbiam tę serię i jestem jej fanką. 

O całym tym cyklu mogę napisać podobnie.

Rewelacyjnie odmalowany klimat wojennego Gdańska w 1944 roku. Czyli to, co mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora. Czytanie tej serii to jak podróż w czasie.

Zagadka kryminalna, która jest intrygująca i ciekawa. I w żadnej części tego cyklu nie udało mi się odgadnąć kto jest zabójcą. A to bardzo lubię. Tak samo jak wodzenie czytelnika za przysłowiowy nos, co do motywów i osoby sprawcy. Kiedy już myślałam, że rozszyfrowałam tę sprawę, to okazywało się, że Autor wyciąga asa z rękawa i bęc! Cały misterny plan upada!

Lubię też, kiedy obok wątku, nazwijmy go, kryminalnego pojawia się w powieści wątek osobisty. Tu bolesny dla rodziców, bo Abellowi porwana została córka. Czy ją odnajdzie? I od czego to będzie zależało? 

Uwielbiam też sposób, w jaki Autor przedstawia całą tę historię. Dbałość o styl i język, ale także o szczegóły historyczne sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem. I choć może wydawać się, że Autor wrzucił do swej powieści za dużo grzybków w barszcz, to jednak tak nie jest. Ja miałam chwilami takie wrażenie, ale pod zakończeniu czytania wszystko ułożyło się pięknie w całość. Cała ta mnogość detali i osób oraz zdarzeń ma znaczenie. Są dopełnieniem całej tej historii: zamordowani oficerowie marynarki wojennej, tajemnicze burdele, loże masońskie, knujący szpiedzy, tajniki zegara Duhringera i tajemnice z przeszłości.

Zakończenie takie jak lubię, czyli zaskakujące i logiczne.

Podsumowując: kolejne udane spotkanie z radcą Abellem. Jest ciekawa zagadka kryminalna, perfekcyjnie odmalowane tło historyczne z mnóstwem smaczków z epoki, zaskakujące zwroty akcji i niespodziewane zakończenie.

Znalazłam tylko jeden minus: ta książka za szybko się skończyła.

Polecam z nadzieją, że autor jeszcze przemyśli sprawę i napisze kolejną część.

PS Ode mnie duży plus dla wydawnictwa za szatę graficzną. Fenomenalna!




Dziękuję Skarpie Warszawskiej za egzemplarz recenzencki..

niedziela, 24 listopada 2019

Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę. Krzysztof Koziołek

TYTUŁBędę Cię szukał, aż Cię odnajdę
AUTORKrzysztof Koziołek 
WYDAWNICTWOManufaktura Tekstów
GATUNEK: thriller 
LICZBA STRON: 422 
DATA PREMIERY: 14 kwietnia 2016 




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje kolejne spotkanie z autorem i przykład na to, że warto czasami opuścić swoją strefę czytelniczego komfortu. 

Do tej pory znałam tylko retro kryminały autora i jeden współczesny thriller medyczny. Jestem wielką fanką autora o czym można się przekonać wyszukując wpisy na blogu.
Ale ta książka jest inna i już po samym opisie miałam obawy czy aby na pewno jest ona da mnie.

Jak się okazało, to Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę to niezły gatunkowy bigos".
Mamy tutaj elementy kryminału: są trupy i poszukiwania sprawcy.
Są elementy sensacji: akcja pędzi i zaskakuje nas niespodziewanymi zwrotami.
Wplatane są elementy science-fiction, które wydają się, na pierwszy rzut oka, niewiarygodne, ale możliwe.
Bohaterem jest nastolatek o imieniu Wespazjan Cudny, co dla mnie, raczej, nie było zachęcające, bo nie lubię książek z pogranicza Young Adult i New Adult.
I do tego jeszcze wątek romansowy, którego to już w ogóle nie toleruję.

Ale postanowiłam przeczytać i sprawdzić, czy taki bigos" będzie mi smakował.

No i pełne zaskoczenie! Ale to była świetna rozrywka!

Wally, bo taki brzmi zdrobnienie od Wespazjana, to chłopak, który w dniu swoich 18 urodzin wraca do domu i zastaje ciała swoich rodziców. Zostali zamordowani. I teraz akcja nabiera tempa, bo Wally musi uciekać i się ukrywać. I odnaleźć morderców swoich rodziców.
Akcja zmienia się jak w kalejdoskopie. Pościgi, ucieczki, niespodziewane zwroty akcji i niespadające napięcie, które powoduje, że książkę trudno odłożyć.
O elementach science-fiction nie będę się rozpisywać. Teraz wydają się nieprawdopodobne, ale kto wie co będzie za kilka lat. Duży plus za jasne i zrozumiałe przedstawienie niektórych kwestii.
Główny bohater w postaci nastolatka dał radę. Nie czułam dyskomfortu w związku z wiekiem Wallego. Jego zachowanie mogłoby zaskoczyć niejednego dorosłego.
O wątku romansowym napiszę tylko tyle, że jest on nienachalny i w niewielkiej dawce. 

Ta książka, pomimo tego, że budziła moje obiekcje ze względu na gatunkowy miszmasz okazała się zadziwiająco dobrą rozrywką. Dałam się jej ponieść i świetnie się bawiłam. I zdecydowanie za szybko się skończyła. Jestem pełna podziwu dla autora za tak rewelacyjne połączenie wszystkich wątków i stworzenie tak ekscytującej fabuły. Już się cieszę na kolejne części, bo to pierwsza z trzech. Ciekawa jestem jak dalej potoczą się losy Wallego i jego przyjaciół.

Polecam.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Szofer upadłych królów. Stanisław Figiel

TYTUŁ:   Szofer upadłych królów AUTOR: Stanisław Figiel WYDAWNICTWO:   Wydawnictwo Novae Res GATUNEK: literatura współczesna STRO...