Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szmaragdowa seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szmaragdowa seria. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 listopada 2017

Chłopiec ze śniegu. Chloë Mayer

TYTUŁ: Chłopiec ze śniegu
AUTOR: Chloë Mayer
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Czarna Owca
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 366


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Ta książka to dowód na to jak okładka i opis na niej mogą wprowadzić czytelnika w błąd.
Powieść ta należy do Szmaragdowej serii i tak czytamy o niej: "Szmaragdowa seria to dzieje rodzin w trudnych czasach. Perypetie miłosne i dramaty historii splatają się, tworząc fascynujące wielowątkowe opowieści".

Czytając krótki opis na obwolucie nastawiłam się na historię wojenną gdzie na angielskiej wsi samotna matka wychowuje chłopca, a mąż walczy na froncie. A co dostałam? Mega zaskoczenie.

Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez Annabel, matkę, i Daniela, dziewięcioletniego chłopca. Kobieta czuje się samotna i, jak się później dowiadujemy, ma problemy z własnymi emocjami. Musi sobie radzić z opieką nad dzieckiem, niepokojem o męża, codziennym zdobywaniem żywności i obawą przed pojawiającymi się w okolicy niemieckimi jeńcami, którzy przybywają na wyspę do pracy. Wychodzi jej to z różnym skutkiem. Często tylko alkohol pozwala zasnąć. Nie mnie oceniać zachowanie tej kobiety. Sama zastanawiałam się, podczas czytania, jak ja bym sobie poradziła w takiej sytuacji.
Daniel jest chłopcem zakochanym w baśniach. Zagubiony, samotny, milczący. Z wiecznie zamyślona matką, nieobecnym ojcem i daleko mieszkającymi dziadkami. Niewiele rozumie z wojennej rzeczywistości. Wynajduje sobie zajęcia, biega po lesie, obserwuje przyrodę i ludzi. Nikt mu nic nie tłumaczy, nikt mu nic  nie wyjaśnia. Dzieciak sam patrzy na świat poprzez pryzmat baśni i legend. W jeńcu pracującym w lesie widzi Drwala, ojca Jasia i Małgosi. Matkę porównuje do Królowej Śniegu. 

Realizm magiczny w tej powieści bardzo przypadł mi do gustu. Czasami nie wiadomo czy to chłopiec opowiada, czy to jego wyobraźnia, czy zdarzyło się naprawdę. Porównywanie ludzi i zdarzeń do znanych bohaterów baśni i bajek robiło momentami niesamowite wrażenie. Przedstawienie faktów z perspektywy matki i syna było ciekawym zabiegiem. Dojrzałym okiem matki i niewiele rozumiejącym spojrzeniem syna.
I choć nie było w tej opowieści postaci fantastycznych, to i tak pada określenie "troll" w stosunku do bezdomnego człowieka.
Zakończenie, którego się nie spodziewałam jest wieloznaczne. Nie do końca przypadło mi do gustu, ale takie chyba miało być. Co czytelnik, to inne zakończenie.

Dla mnie ta książka jest wielowymiarowa. Można ją odbierać dosłownie. A możne dać się ponieść magii i udać się z bohaterem w krainę baśni.
W moim odczuciu tłumaczenie sobie przez chłopca otaczającej rzeczywistości przez pryzmat baśni było sposobem na radzenie sobie z codziennością. Nikt mu nie wyjaśnił czym jest wojna i jakie są jej skutki, a chłopiec znając jedynie krainę bajek uciekał w nią i tam czuł się bezpiecznie. Choć nie do końca rozumiem sposoby postępowania Daniela i jego przemyślenia, to tylko mogę sobie wyobrażać jak się ten zagubiony chłopak czuł.

Książka ta bardzo przypomina mi inną: "Gretel i ciemność" Elizy Granville. Tam też jest wojna, są dzieci, są baśnie. Kiedyś tak o niej napisałam:
"Autorka stworzyła powieść o takiej konstrukcji, która czytelnika porywa i otacza niczym mgła. Psychika dziecka i wpływ baśni na kształtowanie się młodego człowieka pokazany w sposób piękny i przejmujący. 
Eliza Granville stworzyła niesamowitą i mocno emocjonalną książkę. O potędze baśni, o dziecięcej wyobraźni, o szukaniu granic pomiędzy jawą a snem. Duża ilość niedomówień i sekretów oraz powolne odkrywanie przed czytelnikiem całej historii zrobiło na mnie ogromne wrażenie".
I o tej książce mogę napisać to samo.
Powieść ta zdecydowanie dla fanów filmów Jana Jakuba Kolskiego i mojego ukochanego "Jańcia Wodnika".

Polecam. Świetny debiut autorki.

niedziela, 24 września 2017

My mieliśmy szczęście. Georgia Hunter

TYTUŁ: My mieliśmy szczęście
AUTOR: Georgia Hunter
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Czarna Owca
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON:  557

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Stół. Mebel czy symbol? Zwykły grat w pomieszczeniu? Symbol spokoju i szczęścia? Dla mnie i dla bohaterów tej książki jednak symbol. Miejsce, gdzie spotyka się cała rodzina. CAŁA. I nie ważne co się dzieje akurat za oknami...

Kolejna pozycja z serii Szmaragdowa Seria.
Kolejna, która przedstawia zawiłe losy rodziny na tle zawirowań historii w Europie i na świecie.
Druga wojna światowa, Europa ogarnięta szaleństwem wojny, strach, głód...

Jest to opowieść na faktach. I tak sobie myślę, że żaden autor by tego nie wymyślił lepiej niż samo Życie.

Historię rodziny Kurców poznajemy w marcu 1939 roku.
Sol i Nechama są już po pięćdziesiątce. Mają piątkę dorosłych dzieci: Genka, Milę, Adiego, Jakuba i Halinę. Genek bierze za żonę Hertę, Mila jest żoną Selima i matką Felicji, Adi mieszka we Francji, Jakub żeni się z Bellą, a Halina poślubia Adama.
Mieszkają w Radomiu. Są szczęśliwą rodziną. Żyją wśród Polaków i z Polakami

Jakub i Bella pracują w fabryce AVL w Radomiu kiedy trwa wojna.

Genek I Herta, mieszkają we Lwowie, spędzają  42 dni w bydlęcym
wagonie za odmowę przyjęcia radzieckiego obywatelstwa. Wiadomo gdzie wysiedli.

Adi, muzyk i kompozytor, wielbiciel Chopina,  wcielony do francuskiej armii, wsiada na statek "Alsina" i tu pojawia się temat znany z książki "Niemka" ( nie mogę nic więcej napisać).

Halina i narzeczony Adam, Adam we Lwowie, Halina z rodzicami w Radomiu.

Mila i Felicja, matka i malutka córka, zamknięte w getcie w Radomiu, żona Selima.

Śledzimy losy rodziny w trakcie wojny. Każdy rozdział zaczyna się kilkoma zdaniami o faktach z drugiej wojny światowej: co, gdzie, kiedy, ile? Niby znane mi fakty, ale w zestawieniu z historią Kurców nabierają zupełnie innego wymiaru.
I każdy rozdział przedstawia sytuację innego członka rodziny w szczególnym dla niego czasie.

Lektura tej książki to dla mnie wspaniała lekcja historii: jest getto w Radomiu, zsyłka na Sybir, Armia Andersa, bitwa pod Monte Casino, Powstanie Warszawskie, wywózki do obozów i wiele innych ważnych dat i wydarzeń.

Pozycja ta wywołuje mnóstwo emocji. Ja czytałam z gulą w gardle i łzami w oczach.
Jest tu cała gama emocji: strach, kiedy Mila kopie wraz z innymi Żydami zbiorowy grób, a jej córeczka siedzi obok; śmiech, kiedy Adam udowadnia, że nie jest Żydem; głód, kiedy Gienek i Herta jadą kilka tygodni pociągiem. Wszechobecny strach, niepewność jutra, obezwładniający głód towarzyszą bohaterom przez cały  okres wojny.
I choć wiadomo jak ta historia się skończy(patrz tytuł), to i tak na koniec tej historii popłynęły mi łzy strumieniem nie do powstrzymania. Czyli jest to kolejna chusteczkowa powieść.

Gdyby to była historia wymyślona przez autorkę, to napisałabym, że chyba ją fantazja poniosła. Bo uwikłała swoich bohaterów w każdy możliwy konflikt i ważne wydarzenie wojenne. Ale kiedy przeczytałam, że autorka jest wnuczką Adiego Kurca i dowiedziała się o przeszłości swojej rodziny w wieku 14 lat, to już zmieniłam zdanie. Wielkie brawa za przygotowanie do tematu. Pani Hunter udało się bardzo realistycznie oddać klimat przedwojenny jak i wojenny. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Brawa poproszę.

Mam tylko dwa zastrzeżenia.
Po pierwsze: nie wiem ile w tym "winy" autorki, a ile tłumacza, ale znalazłam kilka błędów w odmianie nazw.
Po drugie: autorka przedstawia Polaków w bardzo niekorzystnym świetle: bo albo wydawali Żydów za 1 kg cukru albo ukrywali ich za "drobną" opłatą. A gdy przyjrzeć się odznaczeniu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, to największą liczbę wśród odznaczonych stanowią Polacy.
Ale z drugiej strony: może właśnie takich Polaków spotkała rodzina Kurców: interesownych i przekupnych. Moim zdaniem powinna autorka napisać i o tych innych: tych którzy ryzykowali życie dla ratowania Żydów. A tak... poszedł w świat obraz niezbyt korzystny dla moich rodaków...

To tyle jeśli chodzi o treść.
Mój egzemplarz zostaje na półce.
Nie nadaje się do pożyczania...

Polecam szczerze.



czwartek, 20 lipca 2017

Niemka. Armando Lucas Correa

TYTUŁ: Niemka
AUTOR: Armando Lucas Correa
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
 GATUNEK:  literatura piękna
  STRON: 375
Zdjęcie autorskie 






Dziś chciałabym Ci opowiedzieć o książce, która ma szansę na moją Książkę Roku. W tej chwili została książką tego półrocza. Kiedy już zaczęłam czytać, to nie mogłam przestać. Zaraz wszystko wyjaśnię.

To moje pierwsze spotkanie z autorem. Może dlatego, iż to jego debiut. Pan Correa jest dziennikarzem  i zdobył wiele prestiżowych nagród. Ale powieść "popełnił" tę jedną. Ale jaką!

Jest to opowieść oparta na faktach. Zdarzenia, które opisuje autor miały miejsce w 1939 roku. Ale konia z rzędem temu, kto o nich słyszał wcześniej! W trakcie czytania ogarnęła mnie taka refleksja: ja nic w szkole o tym nie słyszałam; ile jeszcze faktów pominięto na lekcjach historii w mojej edukacji? Dokładnie taka sama myśl jak po przeczytaniu "Ślebody" Kuźmińskich i Goralenvolku.

A co samej treści... Ciężko będzie opowiadać tak, aby nie zdradzić istotnych wątków fabuły...

Hanna ma 12 lat. I mieszka w Berlinie. Jest 1939 rok. Razem z rodzicami stara się, jak sama mówi, być niewidzialna. Bo jest Żydówką. Ale nie wygląda... Ma blond włosy, niebieskie oczy i mały zadarty nosek. Ideał czystej krwi Niemki.
Anna też ma 12 lat. Mieszka w Nowym Jorku. Jest 2014 rok. Mieszka z matką, którą się opiekuje. Jak sama mówi: "Tata zniknął". I pewnego dnia przychodzi tajemnicza przesyłka z Kuby... I wszystko się zmienia.

Taki intrygujący początek. 

Berlin widziany oczami Hanny jest piekłem na ziemi. Wszędzie młodzi chłopcy w brunatnych koszulach, łopoczące na wietrze faszystowskie flagi, ludzie przemykający pośpiesznie ulicami. No i represje wobec Żydów. Wyzwiska: "ty nieczysta dziewucho", opluwanie, zwolnienia z pracy, konfiskata majątków. Na mnie zrobiło jednak największe wrażenie, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, szkło na ulicach. Pozostałość po pewnej listopadowej nocy w 1938 roku. Szkło, którego nikt nie sprzątał, a które chrzęściło pod stopami przypominając o pogromie ludności żydowskiej. Szkło, którego wciąż przybywało... Bardzo realistycznie to autor opisał. 
I w pewnym momencie pojawia się szansa wyjazdu z kraju. 13 maja 1939 roku z Hamburga wypływa statek "St.Louis" w stronę Hawany. Ma wywieść "niepożądany element" poza Niemcy. Bilety są bardzo drogie. Żydzi walczą o miejsce na pokładzie. 
A sam statek piękny i ogromy niczym "Titanic". Sześć pokładów, sala balowa, restauracje, basen, kawiarnie, sklepiki. Szampan, kawior i inne rarytasy. Żyć, nie umierać. I w takich luksusach rejs ma trwać 2 tygodnie. Autor pięknie umie zbudować nastój. Prawie słyszałam tę orkiestrę i czułam bryzę na twarzy.
Ale idylla się kończy. Rząd Kubański nie pozwala przybić do nabrzeża...
Jak skończą się losy 937 niemieckich Żydów i 231 członków załogi? 

Wszystko, co będzie miało miejsce później, będzie skutkiem tych wydarzeń. Na zawsze zmieni losy bohaterów i będzie smutnym epizodem w historii. A dla niektórych na pewno bardzo wstydliwym...

A! Zapomniałam jest jeszcze Anna. Dziewczynka z Nowego Jorku. Samotna, z depresyjną matką. Matką, która została wdową nagle i w młodym wieku. Jak zginął ojciec? Hm... uczestniczył w ważnym dziejowym momencie. I to Anna dostaje przesyłkę z Kuby od rodziny ojca. Kopertę pełną zdjęć. Starych i nadgryzionych zębem czasu. Kto jej to przysłał? I po co? Kto jest na tych zdjęciach? Dziewczynka zadaje matce mnóstwo pytań. I obie postanawiają wyruszyć na wyspę.
Co z tego wyniknie? I co tam odkryją? Przepiękną i smutną rodzinę historię rodzinną. Opowieść o ludziach, tragediach, zakrętach losu. Wysłuchają lekcji historii z pierwszej ręki.

Chcę zwrócić Twoją uwagę na dwie kwestie, które mnie zastanowiły. 
Pierwsza: Fakty z rejsu "St. Louis". Autor dobrze przygotował się do tematu. Wszystkie opisane wydarzenia w tej książce znalazły odzwierciedlenie w artykułach, które przeczytałam po skończeniu książki. Są zdjęcia telegramów, które odbierał kapitan:

"19 maja 1939
Sytuacja w Hawanie coraz bardziej skomplikowana.
Protesty przeciwko emigrantom z Europy.
Kurs bez zmian"

Coś komuś to przypomina? Z czymś się kojarzy?

Autor przedstawił dramat niemieckich obywateli, którzy tak naprawdę musieli uciekać przed represjami ze swojego kraju. Pozostanie w nim groziło śmiercią. I jak zachowała się "reszta świata"?

Teraz inaczej spojrzę na emigrantów czy uchodźców. I nie chodzi o to, że będę ich witać z otwartymi ramionami. Spojrzę na nich jak na ludzi, którzy przeżywają dramat. Każdy z nich ma do opowiedzenia swoją tragedię. Tylko kto ich zechce wysłuchać???

Druga: Język jakim te historie zostały opowiedziany... Coś pięknego! Czułam smród niemieckich ulic i zapach kubańskiej wyspy po deszczu. Słyszałam szelest kreacji na balu i plusk oceanu o burtę statku. Bałam się z Hanną o losy rodziny i chciałam poznać losy familii Anny. 

Następną książkę tego autora biorę w ciemno.
A po tę idę do księgarni, bo muszę ją mieć na półce.
Ostrzegam! Naszykuj chusteczki! A jak już skończysz ocierać łzy, to będziesz mógł obejrzeć zdjęcia zamieszczone na końcu książki. Zdjęcia  tego nieszczęsnego transatlantyku jak i listę 937 pasażerów... Miałam ciarki...

PS Książkę wydano z serii "Szmaragdowa seria". Polecam cały ten cykl.

Moja ocena 10/10.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...