Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2023

Małe szczęście. Własnoręcznie zbudowana historia. Dee Williams

 

TYTUŁ: Małe szczęście. Własnoręcznie zbudowana historia.
AUTOR: Dee Williams
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 288
DATA PREMIERY: 27 lipca 2020

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Po książkę sięgnęłam, kiedy przeczytałam takie zdanie o niej: Prawdziwa opowieść dla każdego, kto choć raz marzył, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.*
A ja przecież kocham te góry. I jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że tam nie ma nic o górach. A po kilkunastu stronach już wiedziałam, że jej nie odłożę. Z jakiego powodu? Było ich kilka.

Częściowo jest to poradnik, w którym przeczytamy jak zbudować mikro domek i wieść szczęśliwe życie na maleńkiej powierzchni. Sama autorka przytacza określenia na swój dom takie jak: że jest wielkości znaczka czy zmieści się na dywanie. Wiele ciekawych uwag i spostrzeżeń stricte technicznych. W wielu miejscach zastanawiałam się jak by to mogło wyglądać w Polsce od strony np. prawnej i formalnej. Ta część książki jest interesująca i bardzo konkretna. Autorka dzieli się swoim doświadczeniem i udziela porad prowadząc wykłady na całym świecie. Przedstawia plusy i minusy takiego rozwiązania.

Nie mniej ważny jest drugi element tej książki, który dotyczy życia osobistego autorki. Opisuje w nim jak wyglądało jej życie przed powstaniem mikro domku, co było impulsem do tych zmian, co zmieniło się w jej relacjach z ludźmi i rzeczami. Mnóstwo dających do myślenia rozważań snuje pisarka na temat szczęścia, choroby, śmierci, ekologii, zero waste, minimalizmu, konsumpcjonizmu, jakości współczesnego życia, ale też prawa, ekonomii i polityki. Choć może to się wydawać pomieszane niczym groch z kapustą, to wcale takie nie jest. Czytałam z zainteresowaniem i zadumą. W wielu momentach przystawałam, żeby zastanowić się nad poruszanymi przez autorkę problemami. Miłośników zwierząt uprzedzam: proszę naszykować chusteczki.

Ta lektura okazała się o wiele ciekawsza niż przypuszczałam. Miło spędziłam dwa wieczory. Dała mi powody do wielu rozważań nad własnym życiem. A że teraz jestem w fazie odgracania i minimalizowania posiadanych rzeczy, to ta książka idealnie wpasowała się w ten etap życia.

Polecam. Ciekawa i refleksyjna bez moralizowania i pouczania.

*źródło: lubimyczytac.pl

wtorek, 31 stycznia 2023

Stitchrays. Moda na szydełko. Oliwia Palczewska, Paula Palczewska

 

TYTUŁ: Stitchrays
 Moda na szydełko
AUTOR: Oliwia Palczewska, Paula Palczewska
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: poradnik
LICZBA STRON: 240
DATA PREMIERY: 23 listopada 2022

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Czy szydełko wróci do łask dzięki tym dwóm młodym kobietom?

To pierwsze pytanie, które nasunęło mi się kiedy wzięłam ten poradnik do ręki. Sama mam już przygodę z szydełkiem za sobą, ale ponieważ to było dawno temu, to z chęcią zapoznałam się z propozycjami sióstr Palczewskich. 

Poradnik podzielony jest na dwie części. W pierwszej autorki podają podstawowe informacje na temat szydełek czy włóczek. Wszystkie informacje podane są w sposób jasny i klarowny. Ta część jest zdecydowanie dla osób początkujących. W drugiej autorki pokazują bardziej skomplikowane projekty jak np. zabawki, czy plecaki. Do mnie najbardziej przemówiły projekty, które wkraczają do strefy zero waste, czyli jak z pociętych koszulek czy innych materiałów wyczarować zupełnie inne rzeczy. 

Dużą zaletą jest jakość wydania. Prostota w treści i duża liczba zdjęć zdecydowanie ułatwiają naukę szydełkowania. Dla mnie osobiście największą zaletą jest to, że rękodzielniczki wracają do czynności, które w PRL-u były czymś powszechnym, a jednocześni wymuszonym przez system ze względu na trudności w kupieniu odzieży. Wiele kobiet w tamtym okresie było zmuszonym nauczyć się szyć, robić na drutach czy na szydełku, aby ubrać swoją rodzinę. 
Siostry Palczewskie udowadniają, że szydełkowanie nie jest jakimś archaicznym zajęciem, ale może być bardzo kreatywną działalnością, która przynosi wiele korzyści. Można stworzyć niepowtarzalne rzeczy, zupełnie inne od tych w sklepach, mieć poczucie własnej pomysłowości i zdolności. Wiele osób twierdzi, że szydełkowanie odpręża i relaksuje, pozwala zachować sprawność rąk w późniejszych latach, a także poznawać ciekawych ludzi, którzy podzielają naszą pasję. Same plusy.

Wad nie widzę…

Odpowiadając na pytanie z początku teksu: myślę, że jest szansa, aby szydełko wróciło do łask.

Polecam.

piątek, 16 grudnia 2022

Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji. Ewa Winnicka.


TYTUŁ: Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji.
AUTOR: Ewa Winnicka
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 256
DATA PREMIERY: 15 maja 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Alkohol to temat ciekawy i zarazem wywołujący różne reakcje. Autorka podjęła temat prohibicji,  czyli czasu bez alkoholu. W USA stan ten trwał od 1920 do 1933 roku. Nazywano go czasami Szlachetnym eksperymentem. Prohibicję wprowadzono XVIII poprawką do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która zakazywała nie tylko spożywania alkoholu, ale też jego wytwarzania, sprzedaży i przewozu. Temat ten podzielił Amerykanów jak żaden inny.

Wielu czytelników może być zawiedzionych, bo autorka nie skupiła się tylko na prohibicji. Temat potraktowała bardzo szeroko i bardzo barwnie odmalowała tło społeczno-polityczno-gospodarcze. Książka podzielona jest na czas przed i w trakcie prohibicji. Autorka przedstawia jak wyglądało życie po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Duże ruchy ludności na świecie, rozwój technologiczny produkcji i nie tylko, zmiany w prawie wyborczym i w życiu społecznym. Człowieka zastępuje maszyna, ludność porzuca wieś i kieruje się do wygodnego miejskiego życia, kobiety skracają nie tylko spódniczki, ale i włosy. Dochodzi do dużej ilości zmian i w tak burzliwym czasie rząd amerykański podejmuje temat zakazu sprzedaży alkoholu. Amerykanie dzielą się teraz na suchych i mokrych. Temat ten wywołuje gorące dyskusje. I na przykładzie Nowego Jorku Winnicka pokazuje jak społeczeństwo nie godziło się na restrykcje rządowe. Mieszkańcy radzili sobie na różne sposoby. Życie społeczne ulega zupełnemu przeobrażeniu. Produktem tamtego okresu jest przestępczość zorganizowana i wiele innych ciekawych zjawisk. O nich wszystkich można poczytać w książce.

O ile sam temat prohibicji okazał się ciekawy, tak samo jak Nowy Jork tętniący wieloetnicznym społeczeństwem, to mnie jednak zainteresował najbardziej temat praw i obowiązków obywatelskich i zakres ingerencji rządu w życie wyborcy. Książka zostawiła mnie z dużą ilością pytań. Czy politycy mogą regulować każdą dziedzinę życia obywateli? Jak daleko mogą się posunąć? Czy społeczeństwo musi godzić się na każde ograniczenie? Czy obywatele mogą stawić granice zakazom? Wolność obywatelska jest prawem czy przywilejem? No właśnie, słowo wolność, jak w tytule.

Moim zdaniem autorka, poprzez temat prohibicji, chciała zwrócić uwagę na inne tematy i pewne mechanizmy. Jakie? Zachęcam to przeczytania i ich odnalezienia. 

Polecam. 

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova.

wtorek, 25 października 2022

Stoicyzm uliczny. Jak oswajać trudne sytuacje. Marcin Fabjański

 

 TYTUŁ: Stoicyzm uliczny.
           Jak oswajać trudne sytuacje.
AUTOR: Marcin Fabjański
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: filozofia
STRON: 240
DATA PREMIERY: 2 lutego 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Jak czytamy na okładce książki: Marcin Fabjański, praktykujący stoik, założyciel szkoły filozoficznej we Włoszech. 

Autor opisał 45 sytuacji życiowych, z którymi nie dajemy sobie rady na co dzień, albo pokonywanie ich idzie słabo. Każda z nich opisana jest stoicką receptą.

Każdy rozdział zaczyna się opisem sceny z życia wziętej, potem czytamy krótką sentencję znanego filozofa, a następnie autor przedstawia krótkie znaczenie i sposób jak oswoić sytuację. I tak 45 razy. Tematyka bardzo różna: awans, kłótnia, dentysta, korek, mandat, pogrzeb, zepsuta winda czy zagubione klucze. Ja po lekturze tej książki zmieniłam podejście do kilku okoliczności. Odkąd pamiętam, zawsze wyprowadzały mnie z równowagi korki uliczne i stanie w nich nie wiadomo jak długo. Teraz zupełnie inaczej reaguję na te zdarzenia i jestem spokojniejsza.

Największą zaletą tej lektury jest prostota przekazu i przejrzystość zawartych treści. Poza tym nie ma tu marudzenia i moralizowania. Same konkrety bez zbędnych dodatków. Można czytać za koleją albo wybierać interesujące nas tematy. Do tego nienaukowy język okraszony poczuciem humoru. Czego chcieć więcej?

Moim zdaniem jest to książka idealna na pierwsze spotkanie z filozofią. Potrafi skłonić do myślenia i do zastanowienia się nad wieloma aspektami życia codziennego. Może też pomóc oswoić stresujące wydarzenia i zmienić nasze podejście do nich.

Polecam.

Uwolnij się! Dobre życie według siedmiu filozofów-terapeutów. Marcin Fabjański



TYTUŁ: Uwolnij się! Dobre życie według siedmiu filozofów-terapeutów.
AUTORMarcin Fabjański
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: poradnik
STRON: 192
DATA PREMIERY: 1 stycznia 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Autor jest założycielem Apenińskiej Szkoły Żywej Filozofii i doktorem filozofii. Popularyzator medytacji, dziennikarz, autor filmów dokumentalnych i scenariuszy. Autor książek mających na celu przybliżenie filozofii szerszemu gronu czytelników.

Fabjański podjął się w tej książce przybliżenia filozofii siedmiu słynnych myślicieli.
W bardzo dużym skrócie można przedstawić ich rady dla współczesnego człowieka tak:

Epikur: Przebywaj wśród przyjaciół i dbaj o nich.
Nietzsche: Każda chwila ma znaczenie.
Montaigne: Nie przejmuj się sobą tak bardzo.
Marek A: Nie daj roić wyobraźni, uspokój popędy, bądź panem teraźniejszości.
Laozi: Nie kolekcjonuj.
Schopenhauer: Idź do muzeum i zanurz się w swoim ulubionym obrazie.
Budda: Rozwijaj dobre cechy charakteru.

Każdy rozdział opowiada o danym filozofie i jego przemyśleniach. Następnie są proste porady dla współczesnego czytelnika, a na zakończenie ćwiczenie medytacyjne.
Największą zaletą tej lektury jest prostota przekazu i przejrzystość zawartych treści. Filozofia wielu ludziom kojarzy się z czymś trudnym i skomplikowanym. Autor udowodnił, że można pisać o filozofii i jej prekursorach w sposób interesujący. 

Dla zainteresowanych tematem polecam przejrzeć przypisy i źródła tekstów zamieszczone na końcu książki. Ja już sobie kilka zapisałam.

Moim zdaniem jest to książka idealna na pierwsze spotkanie z filozofią. Potrafi skłonić do myślenia i do zastanowienia się nad wieloma aspektami życia codziennego. Dla osób, które już znają temat może okazać się mało zajmująca.

Polecam.                                                                                                           

wtorek, 19 lipca 2022

Sypiając z psychopatą. Carolyn Woods

 

TYTUŁ: Sypiając z psychopatą
AUTOR: Carolyn Woods
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 394
DATA PREMIERY: 29 czerwca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Muszę to zaznaczyć na początku: ta historia wydarzyła się naprawdę. Trudno tę historię uznać za prawdę, a w trakcie czytania niedowierzanie przeplata się ze zdziwieniem.

Ta książka to rodzaj smutnego pamiętnika, który powinien być ostrzeżeniem dla każdej kobiety niezależnie od wieku. Jak do tego doszło, że piękna, wykształcona kobieta w XXI wieku dała się tak osaczyć, zmanipulować i wykorzystać psychopacie? To najczęściej zadawane przeze mnie pytanie w trakcie tej lektury.
Carolyn była dojrzałą kobietą, kiedy spotkała Marka. Była matką dwóch dorosłych córek, szczęśliwą rozwódką i prowadziła życie takie, jakie chciała. Aż do momentu, kiedy pojawił się Mark. Tak skutecznie oplótł swoją sieć wokół Carolyn, że nawet się nie zorientowała, że straciła nie tylko pieniądze, ale i wszystko to, na czym jej zależało: dom, rodzinę, przyjaciół, wolną wolę, pewność siebie.

Opowiadana historia przeplatana jest gorzkimi refleksjami autorki. Kiedy ona sama zaczęła zgłębiać temat psychopatów, to wtedy wiele zrozumiała i wszystko zaczęło układać się w spójną całość.

Mnie najbardziej chyba dotknęła ta część książki, kiedy bohaterka opowiada jak dochodziła swoich praw po rozstaniu z Markiem. To, że mężczyzna osaczył i wykorzystał kobietę może jestem sobie po części wyobrazić, ale to, jak działały organy państwowe w celu wyjaśnienia tej sprawy, to już w mojej głowie się nie mieści. Opieszałość i niekompetencja to najmniejsze grzechy tych instytucji. Historia Woods z Markiem trwała kilkanaście miesięcy, a dochodzenie swoich praw przez kobietę kilka lat. Karygodne!
Sama autorka snuje wiele refleksji i zadaje sobie dużo pytań. Kiedy słyszy o sobie „głupia baba”, to ze łzami w oczach przyznaje rozmówcy rację. Dochodzi do różnych wniosków i rozważa wiele alternatywnych sposobów potoczenia się tej historii.

Mnie już po skończonej lekturze męczyło pytanie: jak do tego doszło? Czy w XXI wieku, w dobie tak rozwiniętej technologii, Internetu i wszelakich mediów społecznościowych człowiek może tak oszukiwać, kraść, manipulować, łamać życie tylu ludziom i przez wiele lat pozostać nieuchwytnym? 

Ta historia pokazuje również jak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. 

Książkę polecam nie tylko kobietom. Polecam wszystkim jako ostrzeżenie, żeby nigdy nie wątpili w siebie i zawsze pozostawali czujni.


poniedziałek, 30 maja 2022

Historia społeczna Trzeciej Rzeszy. Richard Grunberger

 

TYTUŁ: Historia społeczna Trzeciej Rzeszy
AUTOR: Richard Grunberger
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu 
LICZBA STRON: 592
DATA PREMIERY: 7 marca 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są takie książki, które wyróżniają się na tle innych. I ta taka jest. Kolejna lektura, która ma szansę na zostanie Książką Roku. I to z kilku powodów.

Po pierwsze: treść. 12 lat Trzeciej Rzeszy opisane na prawie 600 stronach. Podzielone tematycznie i przedstawione w sposób prosty i ciekawy. O ile rozdziały pt. Partia, Wojsko czy Język nazi nie były dla mnie zaskoczeniem, to już Plastyka i Humor tak. W rozdziale o humorze Niemców była i zdziwiona, i roześmiana. Nie podejrzewałam, że w tak trudnych czasach Niemcy potrafią się śmiać, i to z samych siebie. Dużo dat, nazwisk i miejsc może powodować na początku poczucie skołowania, ale wraz z zagłębianiem się w treść wszystko ładnie się układa.

Po drugie: kolejne wznowienie. Książka została wydana po raz pierwszy w 1971 roku. I od tego czasu już była wielokrotnie wydawana. Została też przetłumaczona na wiele języków. Zastanawiałam się nad tym podczas czytania. Dlaczego ta książka po tylu latach od premiery wciąż jest drukowana i czytana? Moim zdaniem ta lektura to ostrzeżenie. Jak sobie pomyślę, że to było tylko 12 lat i jakich zmian dokonali naziści w swoim kraju, to ogarnia mnie przerażenie. Od zmian w rządzie poprzez podzielenie społeczeństwa, aż po zmiany w literaturze, muzyce i plastyce. Dokonali zmian w każdej dziedzinie życia.

Po trzecie: sama postać autora. Richard Grunberger, rocznik 1924, urodził się w Wiedniu w żydowskiej rodzinie. Po anszlusie Austrii w 1938 roku został wysłany pierwszym pociągiem w ramach akcji Kindertransport do Anglii. Życie spędził w kraju, który go przygarnął i przepracował w nim jako brytyjski historyk zajmujący się historią Trzeciej Rzeszy. 

Po czwarte: poza samą treścią: ponad 30 stron przypisów! Ta ilość robi wrażenie. Niesamowite źródło informacji. Pokazuje także jaki ogrom pracy włożył autor w zebranie materiałów do swej książki. Oraz chronologia zdarzeń, która została zamieszczona na końcu książki. Może pomóc usystematyzować wiedzę. Świetny pomysł.

Podsumowując: świetna książka, którą polecam każdemu, kto chce przeczytać jak rodzi się zło i jak obojętność większości doprowadza mniejszość do władzy. 


środa, 30 marca 2022

Anioł z Warszawy. Historia miłości i bohaterstwa Ireny Sendlerowej. Lea Kampe

 

TYTUŁ: Anioł z Warszawy. 
Historia miłości i bohaterstwa Ireny Sendlerowej
AUTOR: Lea Kampe 
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Znak Literanova
GATUNEK: powieść
LICZBA STRON: 380
DATA PREMIERY: 17 stycznia 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ postać Ireny Sendlerowej bardzo mnie interesuje. Przeczytałam już kilka pozycji o tej niesamowitej kobiecie. I kiedy zobaczyłam kolejną, to wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Byłam jednak pełna obaw. Tytuł i okładka, a także opis z tyłu książki trochę mnie niepokoiły, bo przedstawiały historię zawartą w tej lekturze jako romans osadzony w realiach wojennych. I ten podtytuł: Historia miłości […].

Autorka skupiła się tylko na etapie wojennym z życia Ireny. Jak sobie poradziła z tym niełatwym tematem?
Spróbuję Cię przekonać, że Pani Lea wykonała kawał dobrej roboty i zachęcić do przeczytania.

Lea Kampe należy do osób wszechstronnie wykształconych. Jak przeczytałam na stronie wydawnictwa Znak: […] Ta absolwentka germanistyki, filozofii i Nauk Politycznych na Uniwersytecie w Heidelbergu. […] Lea Kampe obroniła doktorat z mediewistyki.
I tak sobie myślę, że to rozległe wykształcenie pomogło jej w pracy nad tą książką. 
A w czym, zapytasz.
Ja zwróciłam uwagę na dwa aspekty.

Pierwszym jest bardzo dobrze odmalowane tło historyczne. Życie w okupowanej Polsce, jak i warunki życia w getcie warszawskim. Opisy miejsc i ludzi. Autorka dokładnie przedstawia jak zmieniało się życie Żydów w Polsce po rozpoczęciu wojny i jakie panowały nastroje. Najbardziej urzekła mnie tym, że ukazywała postawy ludzi bez oceniania i generalizowania. Świetnie oddała dylematy i rozterki Ireny, ale też współpracujących z nią ludzi. Oni też się bali, mieli swoje problemy i tragedie. A wszystko to opisane jest z wyczuciem, wrażliwością i realnie oddaną atmosferą wojennej rzeczywistości.

Drugi wątek, którego najbardziej się obawiałam to ta historia miłości. Adam to mężczyzna, z którym pragnęła żyć. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Czy to był romans? Był. Ale przedstawiony w sposób delikatny i nienachalny. Bez blichtru i łzawych scen. Ważny dla bohaterki, ale zupełnie w tle i nieprzesłaniający ważnych elementów w głównym wątku.

W książce pojawia się jeszcze jeden motyw. Dla odróżnienia te rozdziały napisane są inną czcionką. To wydarzenia wojenne widziane oczami okupanta. Czasami aż ciarki przechodziły podczas czytania. I w tym aspekcie autorka poradziła sobie doskonale. Nawet język, język propagandy nazistów, oddany jest znakomicie.

Podsumowując: kolejna książka, która swoim tytułem i okładką wprowadza potencjalnego czytelnika w błąd. Zdecydowanie lepsza treść od formy. Nie daj się zwieść i przeczytaj.

Polecam.

PS Poniżej okładka książki wydanej nie w Polsce. Prawda, że zdecydowanie lepsza od wydania polskiego?


Zdjęcie ze strony www.goodreads.com


niedziela, 20 lutego 2022

Wrócę przed nocą. Reportaż o przemilczanym. Jerzy Szperkowicz

 

TYTUŁWrócę przed nocą.
 Reportaż o przemilczanym.
AUTOR: Jerzy Szperkowicz
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
LICZBA STRON: 222
DATA PREMIERY: 10 maja 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Dziś, 20 lutego 2022 roku, kiedy to piszę, dotarła do mnie informacja, że autor zmarł. Miał 89 lat.
Rocznik 1933, reporter, publicysta i pisarz. Prywatnie mąż Hanny Krall, tak TEJ Hanny Krall.

Ta książka to reporterskie śledztwo, które miało na celu ustalenie co się stało z mamą autora. W pewną październikową noc 1943 roku kobieta wyszła z domu i już nie wróciła. Po latach syn próbuje odtworzyć wydarzenia tamtej nocy. Odwiedza miejsca i ludzi, którzy mogą mu pomóc w tym zadaniu. Czy mu się uda? A to już musisz przeczytać sam.

Dwa aspekty zasługują na uwagę. 
Jednym z nich są emocje. Mały Jurek miał 10 lat, kiedy ostatni raz widział mamę. Przez całe życie zmagał się z niewiedzą lub podejrzeniami co stało się tamtej nocy. I te emocje czułam w trakcie czytania. Nasuwało się mnóstwo pytań. Myśli kłębiły się nieokiełznane.
Drugim jest język, jakim autor przedstawia tę historię. Czasami bardzo emocjonalny, czasami oschły. Wielokrotnie na granicy poezji, a niekiedy wydaje się wręcz surowy. 
Wynik tego śledztwa, o którym nie napiszę, mnie osobiście zaskoczył. Miałam jednak nadzieję, że prawda będzie inna. A okazała się bolesna i ciężka do przyjęcia.
Ta książka to efekt wielu lat poszukiwań, dociekań, podróży, rozmów i pytań. Autor bardzo długo przygotowywał się do jej napisania. Był w trakcie pisania kontynuacji tej książki, kiedy rozstał się z życiem. Mam tylko cichą nadzieję, że tam, gdzie teraz jest spotka się ze swoją mamą. I wreszcie zazna spokoju.

Dziękuję Panie Jerzy za tę książkę. Nie jest łatwo prowadzić śledztwo reporterskie we własnej sprawie. Panu się udało.

Polecam.

sobota, 4 września 2021

Jak wychować nazistę. Reportaż o fanatycznej edukacji. Gregor Ziemer

 

TYTUŁ: Jak wychować nazistę.
 Reportaż o fanatycznej edukacji.
AUTOR: Gregor Ziemer 
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 232
DATA PREMIERY: 1 września 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Od bardzo dawna zastanawiam się, jak mogło dojść do Holocaustu. I dlatego sięgam po książki, które mogą mi udzielić odpowiedzi na to pytanie. Kiedy zobaczyłam tę książkę, to pomyślałam sobie, że może ona, choć w niewielkim stopniu zaspokoi moją ciekawość. Historia Niemiec w latach 1933-1945 jest dla mnie i przerażająca, i intrygująca jednocześnie. 

Jeszcze zanim zaczęłam czytać, to przypomniała mi się inna książka, którą określono jako List w butelce z nazistowskich Niemiec. A tytuł to Podróżny autorstwa Ulricha Alexandra Boschwitza. Książka ta została odnaleziona po 80 latach od napisana i pokazywała życie w Niemczech w latach 30 XX wieku z perspektywy Żyda. Prześladowanego i przerażonego  Żyda. 
A ten reportaż też można określić tym samym zdaniem: List w butelce z nazistowskich Niemiec. W obu przypadkach, i u Boschwitza i u Ziemera dostajemy relację z pierwszej ręki", tzn. od osoby, która była świadkiem opisywanych zdarzeń. Z tym że Gregor Ziemer był amerykańskim pedagogiem, pisarzem i korespondentem. Mieszkał w Niemczech od 1928 do 1939 roku i pełnił funkcję dyrektora Szkoły Amerykańskiej w Berlinie. I właśnie z perspektywy obcokrajowca przyglądamy się nazistowskiej edukacji lat 30 XX wieku. Uważam, że jest to istotna informacja, że książkę napisał ktoś, kto był wychowany w innej kulturze niż europejska. 

Gregor Ziemer w swoim reportażu opisuje bez owijania w przysłowiową bawełnę jak wyglądało szkolnictwo w Niemczech. Świadczy, chociażby o tym to, że wprost pisze o tym, w jaki sposób zdobył pozwolenie na zwiedzanie placówek oświatowych. Dobra kawa w kraju ogarniętym wojną otwierała wiele drzwi, jak się okazuje. 

I zaraz na początku książki pada pytanie:
- Kiedy partia nazistowska zaczyna interesować się niemieckim dzieckiem? (...)
- Zanim zostanie poczęte.

I dalej wcale nie jest lepiej.

Ziemer zaczyna swoje odwiedziny w szpitalu miejskim dla kobiet. I widzi na własne oczy sytuacje, w które nie może uwierzyć. Potem wizytuje żłobki i przedszkola, gdzie przyjmowano tylko zdrowe dzieci pochodzenia czysto aryjskiego. Spotyka Pimpfa, dziecko z najmłodszych oddziałów Hitlerjugend, chłopców z Deutsches Jungvolk, dziewczynki z żeńskiej sekcji Hitlerjugend, czyli Bund Deutscher Mädel (Związek Niemieckich Dziewcząt), nastolatków z Hitlerjugend. Odwiedza uniwersytety i rozmawia ze studentami. Przemierza wszystkie etapy nauki. To, co widzi i czego doświadcza jest trudne do zrozumienia, to z jednej strony. Choć zanim usiadłam do lektury, to wiedziałam jak ta edukacja wyglądała. Nie opisuję szczegółów z premedytacją, żeby każdy czytelnik sam doświadczył emocji podczas czytania. 

Na uwagę zasługują cytowane słowa nauczycieli i polityków, teksty piosenek, fragmenty podręczników, przykładowy plan szkolnych zajęć czy wypowiedzi uczniów. Do tego zdjęcia, które obrazują czytane słowa.
Autor zadaje mnóstwo pytań wynikających z zauważonych różnic pomiędzy amerykańskim systemem edukacji a niemieckim. Komentuje także zauważone sytuacje czy słowa. Daje to ciekawy obraz szkolnictwa. To wszystko skłania do wielu przemyśleń. I nie da się uniknąć pytań o rolę edukacji czy systemy kształcenia w ogóle. 

Czy dostałam odpowiedź na swoje pytanie z początku tekstu? Po części tak. Jak stworzyć oddane wojsko? Trzeba zacząć już od najmłodszych lat. Wpajać ideologię, rozkazywać, nasączać złem młode głowy, nie pozwalać samodzielnie myśleć, wyróżniać się, zabraniać  okazywania słabości czy inności. Być identycznym trybikiem w maszynie indoktrynacji. Zawładnąć całym życiem dziecka czy dorastającego człowieka i nie pozwolić mu na swobodę w żadnej dziedzinie życia.

Podsumowując: niesamowicie ważny reportaż pokazujący jak ważna jest edukacja, a jak nonsensowna jest w niej polityka.

Polecam.


Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova

poniedziałek, 17 lutego 2020

Strupki. Paulina Jóźwik

TYTUŁ: Strupki
AUTOR: Paulina Jóźwik
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 256
DATA PREMIERY: 9 grudnia 2019

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Są takie chwile w moim czytelniczym życiu, że cokolwiek bym nie napisała o przeczytanej książce, to i tak będzie mało. A z pewnością banalnie. I ten debiut do takich należy. Jeśli tak pięknie można zaczynać swoją pisarską drogę, to ja już robię miejsce na półce na kolejne książki tej pani.
O czym jest ta powieść? O Życiu. Takim przez duże Ż. O dwóch dziewczynkach wychowanych przez babcię na polskiej wsi. Opuszczonych przez ojca, który wyjechał za granicę za pracą. O matce, która zginęła nagle. O tajemnicach rodzinnych. O codzienności na wsi. Pierwszych miłościach i pierwszych spotkaniach ze śmiercią. O marzeniach i obowiązkach. O pamięci i o zapominaniu. O tradycjach i postępie. Czyli o wszystkim, co nas otacza.

Czytelnicy, którzy mają wspomnienia podobne do bohaterek, czyli chociaż wakacje na wsi, znajdą w tej powieści przyczynę do wspomnień. A ci, którzy nie doświadczyli wiejskich wakacji, będą mogli poznać tą wieś nie taką sielsko-anielską, tylko taką jak wyglądała ona co dzień.

Opowieść snuje się dwutorowo. Pola, to ta z sióstr, która wyjechała na studia i opuściła rodzinne strony. Teraz wraca na pogrzeb ukochanej babci. Irena, która została i opiekowała się chorą staruszką czeka na siostrę. Pogrzeb i spotkanie ze znajomymi staje się powodem do wspomnień. I w ten sposób poznajemy losy obu sióstr. Po drodze wychodzą jeszcze tajemnice rodzinne, skrywane zdjęcia, niedopowiedzenia i wuj, o którym nikt nie chce mówić.

I choć sama historia jest jak wiele podobnych, to jednak jej sposób opowiedzenia jest tak przejmujący i nostalgiczny, że nie chciałam, żeby ta książka się skończyła. Autorka przedstawia tę historię w sposób niesamowicie empatyczny i z dużą wrażliwością. Zwraca uwagę na pewne szczegóły otaczającej nas rzeczywistości, na które w codziennym biegu nie mamy czasu spojrzeć. I jeśli do tego dołożymy poetyckie porównania i plastyczny język, to mamy niesłychanie ciepłą i czułą powieść, od której ciężko się oderwać. Ja spędziłam z nią deszczową niedzielę. I byłam zła, że skończyłam czytać.

Mnie jeden aspekt tej książki przyciągnął szczególnie. To temat pamięci. I zapominania. Polecam szczególnej uwadze.

W końcu zapomniała wszystko.
Ubywanie pamięci to ubywanie życia.

Wchodzę w pamięć jak w pokutę. Szukam, łączę strzępy i buduję z nich powieść.

I dopiero ta książka uzmysłowiła mi, że czytnik ma jednak jakąś wadę. Nie można wziąć ołówka i pozaznaczać tych wszystkich pięknych fragmentów. Choć czytnik ma oczywiście taką funkcję. Ale to już nie to samo.
Muszę mieć swoją wersję papierową na półce.

Polecam.

Zdjęcie autorskie w labiryncie książek

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Terra insecta. Planeta owadów. Anne Sverdrup-Thygeson

TYTUŁ: Terra insecta. Planeta owadów
AUTOR: Anne Sverdrup-Thygeson
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literanova
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 256
DATA PREMIERY: 3 kwietnia 2019


Zdjecie autorskie Iza w labiryncie książek


Dziś o tych okropnych robalach, jak się je często określa.
Choć sięgałam po nią z niewielką obawą, to dosyć szybko okazała się ona przedwczesna.
Autorka jest profesorem na Norweskim Uniwersytecie Nauk Przyrodniczych. Kocha swoją pracę, prowadzi blog i audycie w radiu oraz napisała książkę. Moja obawa dotyczyła tego, czy biolożka nie zamęczy zwykłego czytelnika specjalistycznymi określeniami. Ale udało się! Poradziła sobie doskonale.

Autorka podzieliła tematykę na dziewięć rozdziałów. Jest o jedzeniu, o seksie, o współżyciu z innymi stworzeniami i ludźmi itd. Mnóstwo ciekawostek, które czyta się z zapartym tchem. 
Jest też sporo o historii tych małych zwierzątek, jak np. sobie radziły w ciągu tysięcy lat, jak się przystosowywały do zmieniających się warunków na Ziemi i jak potrafią być sprytne, aby przeżyć.

I choć nie przepadam za nimi i nie zwracam na nie w życiu codziennym uwagi, to okazuje się, że bez nich nasz ekosystem mógłby okazać się niewydolny, jeśli by się nie załamał.
Autorce udało się tak przedstawić tę tematykę, że czytałam z zaciekawieniem. Przystępny język zdecydowanie w tym pomógł tak samo jak mnogość porównań i zabawnych stwierdzeń. Spomiędzy wierszy dało się wyczuć, że pisarka świetnie wie o czym pisze i że sprawia jej to przyjemność. Miałam wrażenie, że chce w czytelniku zaszczepić swoją miłość do tych drobnych stworzeń.I tu poniosła klęskę ;) Choć są pożyteczne, to i tak ich nie polubię.

Podsumowując: napisana przystępnym językiem i zawierająca mnóstwo ciekawostek z życia owadów książka, którą może przeczytać i młodszy, i starszy czytelnik.

PS I po tej lekturze stwierdzam, że Ziemia to rzeczywiście jest planeta owadów, jak wskazuje tytuł. To my mieszakmy u nich, a nie odwrotnie. Należy o tym pamiętać.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

niedziela, 8 września 2019

Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower. Christopher Skaife

TYTUŁ: Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower.
AUTOR: Christopher Skaife
WYDAWNICTWO: Znak Literanova
GATUNEK: literatura faktu
STRON: 288
DATA PREMIERY: 15 kwietni 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Po książki sięgam z różnych powodów. Tę wzięłam z przekory. Strażnik kruków, serio? Można upilnować ptaki? I to jeszcze w centrum Londynu? I jeszcze o tym napisać książkę?

Ależ było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać. Nie dość, że można być strażnikiem kruków, ale można też o tym świetnie napisać. Czytałam z zapartym tchem i uśmiechem od ucha do ucha.

Autor, Christopher Skaife, to były wojskowy, który został strażnikiem kruków w londyńskim Tower. Jego opowieść porusza kilka tematów.

Pisze o sobie i swoich doświadczeniach w armii. Opowiada o tym, jak doświadczenie wojskowego przydaje się w pełnieniu obecnej funkcji i jak wygląda aktualnie jego życie. Oprócz obowiązków wobec kruków ma też obowiązki wobec turystów. Jest ich przewodnikiem po twierdzy. Mieszka również tam z żoną i córką.

Przytacza opowieści o tej zabytkowej budowli. Ale też wiele historyjek i legend. Jakie funkcje pełniła na przestrzeni dziejów, kto tam mieszkał i kto zginął. I kto teraz straszy nocami. Świetna lekcja historii.

Najważniejsze są jednak kruki. Pięknie o nich opowiada. Jak się zachowują, jak wygląda ich rytm dzienny i nocny, jak łączą się w pary i jak potrafią dokuczać turystom. Z tego jak opowiada wysnuwa się jeden wniosek: Christopher Skaife kocha to, co robi. Nawiązał z ptaki niesamowitą więź, której można mu pozazdrościć.

To wszystko, co opisałam wyżej nie byłoby aż tak ciekawe, gdyby nie sposób opowiadania autora. Jest niezwykle lekki, ale też humorystyczny i okraszony odrobina ironii. Oraz dystansu do siebie i świata. Rewelacyjny gawędziarz z niego: potrafi ciekawie opowiadać, rozbudzić zainteresowanie i przyprawić to świetnym dowcipem lub celną uwagą. Mnie to bardzo odpowiadało. Ubawiłam się przednio.

Podsumowując: książka do której podchodziłam sceptycznie okazała się nad wyraz dobra i nie dość, że wprawiła mnie w wyśmienity humor, to jeszcze poszerzyła moją wiedzę o krukach i londyńskiej twierdzy.

Polecam.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...