Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 sierpnia 2022

Nieznajoma z Sekwany. Guillaume Musso

 

TYTUŁ: Nieznajoma z Sekwany.
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 384
Data premiery: 10 sierpnia 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. To takich należy Musso. Przeczytałam wszystkie książki tego Francuza wydane w Polsce. Z zachwytem bywało różnie. Ale na każdą kolejną czekam z niecierpliwością.

Mnie się ciężko pisze o książkach tego autora.. Bardzo łatwo zdradzić istotne wątki fabuły. 
Czy można być jednocześnie żywym i martwym? To pytanie z okładki. Z Sekwany w grudniowy dzień wyłowiono zwłoki dziewczyny. Po zbadaniu DNA okazało się, że ta dziewczyna zginęła w wypadku samolotowym ponad rok temu. Jak to możliwe? Co się wydarzyło i jak do tego doszło?

Jak zwykle u tego pisarza jest mieszanka gatunkowa, bo i trochę kryminału, obyczajówki, thrillera okraszona odrobiną magii i doprawiona elementami zaskoczenia. Potrafi on przykuć uwagę i zmusić do zastanowienia. Wmanewrować w różne zakątki fabuły, zmylić trop i powiedzieć a kuku. I na koniec przyłożyć zakończeniem.

Jeden z wątków nawiązuje do kultu Dionizosa i mitologii greckiej. Ciekawie napisane. Czytałam z przyjemnością.
Inny temat bardzo interesujący do miłość i kłamstwa. Do czego zdolny jest człowiek w imię miłości?

To oczywiście tylko historie poboczne, ale jakże dodające smaczku temu głównemu.

Mnie w każdej książce Musso zachwyca wrażliwość autora, plastyczny język powieści, to, jak potrafi igrać z czytelnikiem, jak wspaniale dozuje niepewność i tajemniczość. I to, że kiedy skończysz czytać, to siedzisz i nie dowierzasz, że to już koniec książki. 
Ta, jak i inne powieści Musso mają jedną wadę. Za szybko się kończą. 

Jednym słowem: znowu polecam!

poniedziałek, 20 września 2021

Sekretne życie pisarzy. Guillaume Musso

       

TYTUŁ: Sekretne życie pisarzy
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 288
Data premiery: 12 sierpnia 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




I kolejna książka mojego ulubionego francuskiego pisarza już za mną. Jak wszystkie, które zostały wydane w Polsce. Jestem fanką i nie umiem być w ocenie Jego książek obiektywna. 

Im bardziej chcesz coś ukryć, tym bardziej ludzi to fascynuje.

Każdy rozdział rozpoczyna się cytatem.
Wyspa. Wyjątkowa i pożądana.
Sławny pisarz w swojej samotni.
Młoda dziennikarka żądna zgłębić tajemnice autora.
Niespiesznie płynące życie i piękne widoki.
I nagle trup.
I im więcej kartek za nami, tym większa mgła tajemniczości i niedomówień.

O książkach tego Francuza pisze się ciężko, bo trudno napisać cokolwiek o treści nie zdradzając istotnych wątków fabuły. O czym jest ta książka? O tajemnicach, pisarstwie, sławie, anonimowości, prywatności, tajemnicach, przeszłości.
Jak zwykle u tego pisarza jest mieszanka gatunkowa, bo i trochę kryminału, obyczajówki, thrillera okraszona odrobiną magii i doprawiona elementami zaskoczenia. Potrafi przykuć uwagę i zmusić do zastanowienia. Wmanewrować w różne zakątki fabuły, zmylić trop i powiedzieć a kuku. I na koniec przyłożyć zakończeniem.

Mnie w każdej książce Musso zachwyca wrażliwość autora, plastyczny język powieści, to, jak potrafi igrać z czytelnikiem, jak wspaniale dozuje niepewność i tajemniczość. I to, że kiedy skończysz czytać, to siedzisz i nie dowierzasz, że tak dałaś się autorowi wkręcić. I że to już koniec książki. 
Ta, jak i inne powieści Musso mają jedną wadę. Za szybko się kończą. 

Podsumowując: uwielbiam Pana, Panie Guillaume Musso!

PS To pisałam ja, nieustająca fanka.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Zabawa w chowanego. Guillaume Musso

 

TYTUŁ: Zabawa w chowanego
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 256
Data premiery: 11 sierpnia 2021



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. To takich należy Musso. Przeczytałam wszystkie książki tego Francuza wydane w Polsce. Z zachwytem bywało różnie. Jedne lepsze, inne dobre. Po tę sięgałam bez obaw. 

Prawie o wszystkich powieściach tego autora można napisać podobnie. Złośliwcy pewnie powiedzą, że pisze on na jedno kopyto. Ale mnie ten schemat odpowiada. 
O czym jest ta książka? O pisarce, pisarzu, wydawcy. O prywatności, mediach, sławie i niemocy pisarskiej. O Francji i USA. O rzeczywistości i fantazjach. 
Ale Musso prowadzi fabułę w sposób dla siebie bardzo charakterystyczny. Trudno pisze się o jego książkach. Bo jak napisać tak, żeby nie zdradzić istotnych wątków?

W telegraficznym skrócie wygląda to tak:
* autor tworzy mieszankę gatunkową: jest trochę thrillera, trochę obyczajówki, trochę romansu i to wszystko okraszone odrobiną tajemniczości.
* akcja jest prowadzona tak, że w zasadzie zakładka nie jest potrzebna. Siadasz, czytasz i nagle koniec.
* Musso potrafi przykuć moją uwagę w sposób, który u innych pisarzy jest niespotykany.
* elementy zaskoczenia i zwroty akcji rozbudzają ciekawość do czerwoności.
* w trakcie czytania moja ilość wymyślonych zakończeń jest ogromna, a i tak autor zawsze zrobi mnie w przysłowiowego konia.
* w tej, jak i w wielu innych powieściach, autor, w moim odczuciu, podejmuje tematykę czy problem, który skłania do myślenia i refleksji.
* mnie niezmiennie zachwyca plastyczny język i ogromna wrażliwość tego twórcy.
* w niektórych powieściach miałam wrażenie, że książka ma drugie dno. Tak też było teraz. Ale ja go nigdy nie zdradzam, ale zachęcam do samodzielnych poszukiwań.

Ta nowość, jak i inne powieści Musso mają jedną wadę. Za szybko się kończą. 

Podsumowując: uwielbiam Pana, Panie Guillaume Musso!

PS To pisałam ja, nieustająca fanka.


niedziela, 4 sierpnia 2019

Zjazd absolwentów. Guillaume Musso

TYTUŁ: Zjazd absolwentów
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 320
Data premiery: 31 lipca 2019

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To już moje piętnaste spotkanie z Autorem. Przeczytałam wszystkie Jego książki wydane w Polsce. Nie każda mnie zachwyciła, ale każda miała w sobie to Coś, co mnie zauroczyło lub chociaż przypadło do gustu.
I po tę sięgnęłam z zaciekawieniem. I co dostałam?


Powinnam chyba zacząć od tego, że ja, tak jak i autor, tak i bohater książki należą do tego samego pokolenia, które maturę pisało w latach 90. XX wieku. Chyba wszyscy wtedy słuchali muzyki na walkmanie i tańczy przy piosenkach New Kids on the Block. Dlatego ta książka do mnie trafiła. Przywołała wspomnienia.

Sam tytuł i zarys fabuły od razu wydał mi się ciekawy. Sama jeżdżę na takie zjazdy i wiem z doświadczenia ile to emocji wiąże się z takimi spotkaniami. A tutaj jeszcze oprócz wrażeń związanych z samym zjazdem są jeszcze tajemnice z przeszłości, które mogą zmienić życie wielu ludzi. Ciekawość rośnie.

Lubię, kiedy akcja prowadzona jest dwutorowo. Jest współczesny zjazd i historia z dawnych lat. Wszystko sprawnie poprowadzone i nie miałam poczucia skołowania. Nie każdemu autorowi udaje się ten zabieg.

Musso udało się mnie zaciekawić to tego stopnia, że książkę przeczytałam za jednym podejściem. 
Niespieszna akcja, zaskakujące zwroty akcji, stopniowo odkrywane fakty z przeszłości, które zmieniają całą historię i zaskakujące zakończenie.  To jest to, co lubię: ciekawość rozgrzana do czerwoności.

Do mnie przemawia też sposób pisania tego francuskiego pisarza. Język jest plastyczny, a opisy ciekawe i nienużące. Nadają klimat książce.

Ciekawa jest też kreacja bohaterów. Tak i młodzieży, tak i nauczycieli. Choć to samo można napisać o rodzicach i najbliższych znajomych. Wraz z odkrywaniem faktów z przeszłości nasz bohater zadaje sobie pytanie: jak dobrze można poznać drugiego człowieka? Kto i jakie fakty ukrywa? I pada coraz więcej pytań.


Podczas czytania towarzyszyła mi refleksja: jak dobrze, że w latach 90. XX wieku nie było powszechnie dostępnego internetu i mediów społecznościowych. Dlaczego? Na to pytanie każdy czytelnik musi odnaleźć odpowiedź sam.

Podsumowując:
Ta powieść jest naprawdę dobra: pełna tajemnic z przeszłości, obaw w teraźniejszości, ciekawych bohaterów, skomplikowanej zagadki, napisana we wciągający sposób i z zaskakującym zakończeniem.  

I na koniec posłużę się kolokwializmem, który dobrze odzwierciedla mój odbiór: choć mnie ta książka na kolana nie rzuciła, to świetnie się ją czytało i dobrze się przy niej bawiłam.

Polecam.

PS Zdjęcie nieprzypadkowe. Nawiązuje do treści książki.


wtorek, 7 sierpnia 2018

Apartament w Paryżu. Guillaume Musso.

TYTUŁ: Apartament w Paryżu
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 400
Data premiery: sierpień 2018

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie ksiażek



Dziś nie będzie obiektywnie.
Jestem fanką Pana Musso.
Przeczytałam wszystkie Jego książki wydane w Polsce.
Jedne mnie bardzo zachwyciły, a inne mniej.
Byłam bardzo ciekawa tej książki...
I co dostałam?
Oj, nie tego się spodziewałam...

Fabuła wydaje się ciekawa. Ona, była policjantka, wyjeżdża do Paryża, żeby odpocząć.
On, młody pisarz, przylatuje do stolicy Francji, aby napisać nową sztukę.
Zadziwiający los powoduje, że wynajmują ten sam apartament.
Ale nie jest to zwykły pokój, bo jest to mieszkanie znanego artysty Seana Lorenza. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że słynny malarz już nie żyje, a jego ostatnie trzy obrazy zaginęły.
Pomimo różnicy charakterów i temperamentów ta niezwykła para zwiera szyki i zaczyna poszukiwania obrazów. Ale nie tylko dzieł Lorenza...
Tyle o fabule...

W tej powieści przeplata się kilka ciekawych wątków.

Jednym z nich jest Sztuka przez duże S. Z zainteresowaniem czytałam o tworzeniu obrazów, o rodzaju farb czy o roli światła. Autor nie przygniótł mnie ilością informacji, a jedynie wzbudził ciekawość. Często podczas czytania zaglądałam do sieci, aby sprawdzić różne informacje. A to lubię: wątek o zabarwieniu edukacyjnym.

Dla mnie, jako matki, ciekawym tematem było macierzyństwo, a właściwie bardzo dużo chęć posiadania dziecka. Z jedne strony utrata potomka, a z drugiej niemożność zajścia w ciążę. Przemyślenia Madeline czytałam ze smutkiem. W ogóle, to unikam książek, w których dzieje się krzywda dzieciom. Tu czytałam z pewnym przygnębieniem pomieszanym z refleksją.

W powieści pojawiają się też motywy kryminalne. Zaginione obrazy i ich poszukiwania. Ale i badanie okoliczności zmarłego, ponoć, dziecka. Ponoć, bo ciało nie zostało nigdy nie odnalezione. 

Moją uwagę zwrócił też wątek wspomnieniowy. Doskonale pamiętam okres opisywany przez autora. Ciekawie było powspominać ostatnią dekadę XX wieku.  Kiedy telefony komórkowe dopiero rozpoczynały karierę, a sieć dopiero się rozrastała na cały świat.

Tylko jedna rzecz mnie zasmuciła. To, jak Musso opisywał Paryż. Jako miasto brudne, zatłoczone i pełne złodziejaszków. Zburzył moją wizję miasta, o którym marzę od dawna: jako romantycznego, pełnego kwiatów i kafejek. Chyba będę musiała przekonać się sama...

A zakończenie? PETARDA!  Obstawiałam wiele zakończeń, ale takiego się nie spodziewałam. Zaskakujące bardzo!

Podsumowując. Jest wątek edukacyjny o sztuce, ciekawe elementy społeczne o macierzyństwie, motywy kryminalne, trochę wspomnień i zadziwiające zakończenie. Cudowna mieszanka!

Czyli?  Jednym słowem polecam.

piątek, 18 sierpnia 2017

Dziewczyna z Brooklynu. Guillaume Musso

TYTUŁ: Dziewczyna z Brooklynu
AUTOR: Guillaume Musso
WYDAWNICTWO: 
GATUNEK: Literatura współczesna
STRON: 365
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Właśnie skończyłam czytać. I jestem w szoku! Nie wiem czy usnę...
Co poszło nie tak? Czy ja czegoś nie zrozumiałam? Czy wystąpiło u mnie "zmęczenie materiału"? Czy to może pan Autor już się wypalił? Albo napisał tę książkę ktoś, kto się podszywa pod mojego ulubionego pisarza?

Niestety. Jestem zawiedziona. Daje sobie sama legitymacje do wypowiedzi o książkach Musso, które zostały wydane w Polsce, bo ja je wszystkie przeczytałam. I na tę czekałam z niecierpliwością. Wszystkie do tej pory mnie porywały i pochłaniałam je z przyspieszonym biciem serce. Jedne mniej, inne bardziej. A tu co? Nuuuudaaaa!!! Ziewam teraz i ziewałam podczas czytania. 
Nie wiem co się stało...

Bohater wraz ze swoim przyjacielem policjantem poszukują ukochanej, która zniknęła bez śladu. Przemierzają Francję, potem USA. Odkrywają wątki z przeszłości. Natrafiają na tajemnice. Budzą uśpione demony. Tak w dużym uproszczeniu można przedstawić fabułę.

Określanie tej książki jako thriller to, według mnie, gruba przesada. Nie widzę w tej pozycji niczego, co mogłoby przyspieszyć bicie serca.
Wątek romansowy, jak dla mnie, znośny. Nie za dużo go było, tak w sam raz. Żeby mnie nie zemdliło.
Elementy kryminalne jak najbardziej w porządku. Akta policyjne, zdobywanie danych w internecie, ślady DNA, poczta elektroniczna. Były trupy, zaginięcia, psychopata, wielka polityka, tajemnice z przeszłości, śledztwo. W tej kwestii jestem zadowolona.
Największym plusem tej powieści jest jej zakończenie. Zostałam zaskoczona, a to lubię. Różne rozwiązania obstawiałam, ale takiego się nie spodziewałam.
Do plusów mogę zaliczyć jeszcze to, że szybko się czyta i wzbudza zainteresowanie typu "co będzie dalej?". I żadnych innych emocji, dzikiej ciekawości czy choćby "gęsiej skórki".

I jeszcze jedna sprawa na którą zwróciłam uwagę. Samotne rodzicielstwo. Ale tutaj to nie tatuś idzie w świat, tylko mama z rozbrajającą szczerością przyznaje, że do roli matki nie nadaje się. I nasz bohater podejmuje się samotnego wychowywania syna. Nie często spotykam się z tym tematem.

Polecam jednak. Może ktoś jednak się tą książką zachwyci. Mam taką nadzieję.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...