Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2022

Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo. Mirosław Wlekły

 

       TYTUŁ: Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
AUTOR: Mirosław Wlekły
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Znak
GATUNEK: biografia
STRON: 360
DATA PREMIERY: 16 października 2019

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z autorem i od razu bardzo udane. I ile o samym autorze słyszałam, tak samo jak o wielkim głodzie w Ukrainie w latach 30 XX wieku, tak o tym walijskim dziennikarzu nie wiedziałam nic, kiedy sięgałam po tę książkę. Aż wstyd się przyznać, kiedy już się przeczytało tę biografię.

Autor przedstawił postać Garetha w tak interesujący sposób, że trudno mi było przerwać czytanie. I choć skupił się tylko na życiu zawodowym swojego bohatera, to i tak postać ta wydała się niesamowita. Młody Walijczyk, który marzył, aby być dyplomatą, doświadcza rzeczy, które nie będą dane większości ludzi. Zaczynając od spotkania na swojej drodze wielkich, aczkolwiek niekoniecznie dobrych, ludzi ze świata polityki i biznesu, jak np. byłego premiera Wielkiej Brytanii Dawida Lloyda George`a, czy Adolfa Hitlera, a kończąc na odwiedzeniu miejsc, o których warto było donieść światu, jak Ukraina czy Związek Radziecki. I to, co zobaczy w Ukrainie nie będzie mieściło się w żadnych jego kryteriach, ani emocjonalnych, ani żadnych innych. Zobaczy taki świat, o którym nie będzie wstanie zapomnieć. Bo czy może być coś potworniejszego jak kanibalizm wśród ludzi? I czy można przejść na tym zjawiskiem do porządku dziennego? Gareth nie chciał. Postanowił za to, że zrobi wszystko, aby o tym usłyszał świat. Ale niestety świat miał inne problemy. Hitler dochodził do władzy, Stalin realizował plan pięcioletni, a reszta świata próbowała wyjść z kryzysu gospodarczego. Nie będę zgłębiać szczegółowo książki, ale zalecam duże skupienie w trakcie czytania. W niektórych momentach miałam ciarki na plecach, bo wychodzi na to, że Jones był w wielu kwestiach prorokiem. Szczególnie kiedy pisał o Polsce, Hitlerze i jego planach. Miał przenikliwy umysł, umiał myśleć logicznie, powiązać fakty i wyciągać wnioski. Naprawdę, niektóre jego słowa brzmią tak, że trudno uwierzyć.
Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w przededniu swoich 30 urodzin. Do tej pory trwają spekulacje nad przyczyną jego śmierci.

Autor zaimponował mi ilością przypisów. Kilka tytułów już sobie wypisałam, bo temat bardzo mnie zainteresował. Polecam.
Zdjęcia, które uwielbiam, robią niesamowite wrażenie. Także polecam uwadze.

Książka bardzo mocno dała mi do myślenia. Autor poruszył w niej wiele wątków, niekoniecznie moich ulubionych. Tematyki świata wielkiej polityki, biznesów o różnym zasięgu globalnym, rozwoju technologii, jak i samej pracy dziennikarskiej jest tu naprawdę bardzo dużo, a i tak czytałam z wypiekami na twarzy. Współpraca w tych obszarach była arcyciekawa.

I cały czas w trakcie czytania towarzyszyły mi słowa Pana Mariana Turskiego, które wypowiedział podczas obchodów rocznicowych wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz: NIE BĄDŹ OBOJĘTNY! Jones nie był. Tak, że aż dech zapiera. 

Polecam!                                        

czwartek, 6 maja 2021

Portfolio ocalonych artystów. Julie Orringer

 

TYTUŁ: Portfolio ocalonych artystów
                                                      AUTOR: Julie Orringer
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Czarna Owca
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 696
DATA PREMIERY: 15 kwietnia 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Pierwsze spotkanie z autorką miałam w 2015 roku. Trafiłam na nią przypadkiem i odłożyłam. Zniechęciła mnie liczba stron, ponad 750. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że nie lubię tzw. cegieł, czyli książek powyżej 400 stron. Ale do niej wróciłam. I przepadłam. Powieść ta nosi tytuł Niewidzialny most i ja także stałam się niewidzialna dla swojej rodziny, kiedy zaczęłam czytać.

I kiedy zobaczyłam zapowiedź kolejnej książki tej autorki, to wiedziałam, że muszę przeczytać. I co? Zaczęłam i odłożyłam. Coś nie zaiskrzyło. Czułam się zawiedziona. Aż do momentu, kiedy zaczęłam czytać książkę Mario Escobara Bibliotekarka z Saint-Malo. Obie powieści poruszają podobną tematykę. Wojna i sztuka. Wojna i miłość. Tak bardzo różne lektury, a tak bardzo podobne. I za drugim podejściem dałam się jej uwieść. I zapomniałam o pandemicznej rzeczywistości na kilka wieczorów. A piszę o tym dlatego, że początek książek może wydawać się mało wciągający. Trzeba dać im koniecznie szansę.

W książce tej można wyróżnić dwa wątki.

Jeden z nich to próba ratowania ludzi w wielkim talentem: muzyków, malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy itp.
Powieść ta inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Amerykański dziennikarz Varian Fry przybywa w 1940 roku do Marsylii. Ma przy sobie listę najważniejszych, zdaniem Amerykanów, artystów, których należy uratować z Europy ogarniętej wojną. Przyjeżdża na kilka tygodni, a spędza we Francji 13 miesięcy. Pod przykrywką akcji humanitarnej wraz ze swoim zespołem organizuje dokumentów dla uchodźców, pieniądze, ucieczkę i rozwiązuje mnóstwo pojawiających się po drodze problemów. Ten wątek zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Autorka świetnie poradziła sobie z tym tematem. Interesująco przedstawiła wojenną rzeczywistość, nastroje panujące wśród ludności, dylematy i problemy ludzi sztuki, organizację wyjazdów artystów, problemy finansowe całej tej operacji oraz problematykę i politykę amerykańsko-francuską. Jestem usatysfakcjonowana. 

Drugi wątek to problemy samego Variana. W USA zostawił żonę, z którą regularnie koresponduje. Jednocześnie w Marsylii ma romans ze swoim przyjacielem z lat młodości. Jego dylematy i rozterki, a także niektóre sceny mogą nie wszystkim czytelnikom przypaść do gustu. Ten nieheteronormatywny dziennikarz nie wzbudził mojej sympatii. Ale nie musiał. Robił coś, czego nie da się przecenić. Uratował ponad 2 tysiące ludzi. 

Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma niebywały talent do snucia opowieści. Opisy Marsylii, dyskusje ludzi sztuki, realistycznie przedstawienie wojennych okoliczności i nawet ta spora dawka polityki (której nie lubię), a do tego piękny i plastyczny język nie pozwoliły mi oderwać się od tej książki. A nawet kiedy nie czytałam, to o niej myślałam. A to bardzo lubię.
Autorka, w moim odczuciu, chciała skłonić czytelnika do zastanowienia się nad kilkoma problemami. Jeden nawet roztrząsają bohaterowie książki: dlaczego warto ratować artystów, a innych ludzi nie? Pada mnóstwo pytań, na które czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam.

Jednym słowem: polecam!

P.S. Varian Fry pośmiertnie został uhonorowany za swoją działalność medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

czwartek, 11 kwietnia 2019

Lista Lucyfera. Krzysztof Bochus

TYTUŁ: Lista Lucyfera
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał
STRON: 464
DATA PREMIERY: 3 kwietnia 2019
CYKL: Adam Berg (tom 1)

Dziękuję Skarpie Warszawskiej za egzemplarz recenzencki.



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





To  moje czwarte spotkanie z Autorem. Książki Pana Krzysztofa były moim odkryciem w poprzednim roku. Była to seria retro kryminałów z radcą Christianem Abellem, którą pochłonęłam z wypiekami na twarzy, a Autor dołączył do moich ulubionych współcześnie piszących kryminalistów. Jako fanka trochę się obawiałam, jak sobie poradzi z kryminałem, którego akcja dzieje się w naszych czasach. 


"Lista Lucyfera" spełniła wszystkie moje pokładane w nią nadzieje na świetny kryminał.

Jestem usatysfakcjonowana.
A to kilka powodów:
Zagadka kryminalna, której nie potrafiłam rozwiązać.
Co najmniej kilka zwłok z opisami obrażeń.
Świetnie zbudowane napięcie i wiele zaskakujących zwrotów akcji.
Główny bohater, Adam Berg, to inteligentny dziennikarz z niezwykłą intuicją.
Bardzo dobrze sportretowane środowisko policjantów i dziennikarzy. 
Zakończenie jest takie, jak lubię, czyli logiczne i zaskakujące.
Lekkie pióro Autora i dopracowany styl powieści powodują, że książkę czyta się z przyjemnością.
Ciekawe tło historyczno-artystyczne naprawdę przykuwa uwagę. To, co lubię u tego Autora to to, że "przemyca" w swoich książkach wiele ciekawostek i danych historycznych. Historie i tajemnice Gdańska oraz umieszczenie twórczości pewnego malarza w fabule to zdecydowanie duży plus tej lektury. Bochus robi to perfekcyjnie: nie zanudza, pobudza wyobraźnię i zaciekawia. 

Dodam tylko, jako ciekawostkę, że w tej książce jest nawiąznie do Christiana Abella, bohatera poprzednich książek Autora. Jakie? Musisz, Czytelniku, poszukać sam.

W jednej z poprzednich opinii napisałam, że Krzysztofa Bochusa można nazwać "polskim Danem Brownem". I zdania nie zmieniam. Ale mam jedno ale: w tej książce mnie się nasunęło pewne skojarzenie. Jeśli chodzi o relacje morderca - policjant/dziennikarz, to widzę podobieństwo do książek Chrisa Cartera. Obie strony tej relacji są indywidualnościami i obie prowadzą niebezpieczną grę. I to podobieństwo pomiędzy autorami, Carterem i Bochusem, mi odpowiada. Tylko musiałam się z nim oswoić, bo było dla mnie zaskoczeniem. Ale to tylko moje luźne skojarzenie.

Cóż mogę dodać?

Dostałam to, czego oczekiwałam: zagadkę kryminalną, której nie rozwiązałam, dobrze zbudowane napięcie, dużo ciekawostek i faktów z przeszłości, interesujące tło artystyczne, zaskakujące zakończenie i to wszystko napisane świetnym językiem. 

Polecam.

I czekam na kolejne książki Pana Autora :)

PS. Dla wszystkich, którzy nie czytali jeszcze książek Pana Krzysztofa, podaję małą podpowiedź. Cykl z Abellem czytamy w takiej kolejności: Czarny manuskrypt, Martwy błękit, Szkarłatna głębia.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...