Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 marca 2023

Książki o minimalizmie: Im mniej, tym więcej. Dom minimalisty. Joshua Becker

 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Ponownie nietypowo, bo o dwóch książkach w jednym poście. Szeroko rozumiany minimalizm zainteresował mnie całkiem niedawno. Okazało się, że miałam zupełnie inne wyobrażenie o tym zjawisku niż powinnam. Zaczęłam zgłębiać temat i trafiłam na te lektury. Postaram się zachęcić Cię, nawet jeśli skończy się tylko na czytaniu, a nie na działaniu. Bo wierzę, że te poradniki mają moc, chociażby zmieniać myślenie.


 Im mniej, tym więcej. Joshua Becker

Autor to pastor, mąż, ojciec, bloger i działacz społeczny. W tej książce opisuje swoją drogę do minimalizmu. Podaje także mnóstwo przykładów znajomych, którzy odmienili swoje życie, kiedy pozbyli się nadmiaru rzeczy. I tak właśnie myśli większość: że minimalizm to pozbywanie się klamotów i mieszkanie w pustych ścianach. Becker udowadnia, że tak nie jest. Można także minimalizować relacje czy wydatki. Tu pole do działania jest bardzo szerokie. Autor przytacza mnóstwo danych statystycznych i cytuje wielu autorów. Pisze także o zakupoholizmie, jakości życia, wychowywaniu dzieci, konsumpcjonizmie, presji otoczenia i manipulacji przez media. Wszystko to podaje bez presji, że czytelnik musi to zrobić. Bardziej próbuje zachęcić i przekonać przykładami niż kazać coś działać. I do tego to wszystko jest napisane przystępnym językiem. Jedynie co może przeszkadzać to to, że czasami miesza sprzątanie z religią. Mnie akurat to nie przeszkadzało, bo było w ilościach dla mnie przyswajalnych, ale pewnie znajdą się czytelnicy, dla których będzie to problem.


Dom minimalisty. Joshua Becker

W tej książce przeniesiemy się z autorem poziom wyżej niż we wcześniej wymienionej pozycji. Krok po kroku, pomieszczenie po pomieszczeniu, szafka po szafce będziemy oczyszczać przestrzeń wokół siebie. Przewracając strony czułam się jakby autor stał koło mnie i cierpliwie tłumaczył co mam robić. Wszystko napisane jest w sposób bardzo przystępny i zrozumiały. Przechodzimy przez kolejne pomieszczenia i odgracamy swoją otoczenie. Becker także wskazuje na pewne zależności, podpowiada różne wnioski i przedstawia związki przyczynowo skutkowe określonych mechanizmów. Np. że rzeczy mają moc i mogą wpływać na naszą codzienność. Opisuje na swoim przykładzie, jakie płyną korzyści z bycia minimalistą. Tu także wspomina o presji posiadania i wpływie reklam. Fajnie było poczytać, że nie muszę chcieć więcej pracować, żeby mieć więcej rzeczy. Bo ja już jestem na takim etapie życia.

Przeczytałam już wiele książek na temat minimalizowania. Te są świetne na pierwsze spotkanie z tym tematem. Prosto i ciekawie. Bez nakazów, ale za to z mnóstwem przykładów. Oraz bez spiny i moralizowania.

Polecam.

poniedziałek, 7 listopada 2022

Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz. Manfred Deselaers, Piotr Żyłka

 

TYTUŁNiemiecki ksiądz u progu Auschwitz
AUTOR: Manfred Deselaers, Piotr Żyłka
WYDAWNICTWO: Znak 
GATUNEK: biografia
STRON: 336
DATA PREMIERY: 29 sierpnia 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przeczytaj jeszcze raz tytuł, ale zatrzymując się i zastanawiając się nad każdym wyrazem.

Niemiecki.
Ksiądz.
U progu.
Auschwitz.

I jeszcze raz. I tak w kółko. Dlaczego? Zrozumienie przyjdzie po przeczytaniu tego wywiadu.

Książka ta to zapis kilku rozmów, jakie przeprowadzili ze sobą obaj panowie. Pan Piotr oddał głos księdzu i bardzo mało go w tej książce. Kłaniam się nisko, bo nie każdy potrafi zachować odpowiednie proporcje. I dziękuję jednocześnie za tę lekturę, bo to, co robi ksiądz Manfred, jak najbardziej zasługuje na nagłośnienie. 

Każda rozmowa to jeden rozdział. W każdym rozdziale poruszony jest inny temat. Poczytamy o drodze do duszpasterstwa księdza, o wszystkich momentach w życiu, które spowodowały, że jest tu, gdzie jest. Nasz bohater opowie o swojej pracy doktorskiej, która przedstawia osobę Rudolfa Hößa, komendanta obozu w Auschwitz. Dowiemy się, jak wyglądało muzeum w Oświęcimiu w czasie pandemii i jakie refleksje wywołało. Oprócz opowieści o ludziach, miejscach i zdarzeniach do mnie najbardziej przemówiły słowa o doświadczeniach i emocjach. O miłości, pamięci, wybaczaniu, dialogu ponad podziałami. Tak mało jest takich refleksji w codziennym życiu, jak i w przestrzeni publicznej. Tak bardzo mi brakuje słów ojca Manfreda na co dzień. Czytałam z dużym zainteresowaniem o rozmowach ze świadkami tamtych okrutnych wydarzeń, jak i z młodzieżą, która przebyła setki kilometrów, żeby odwiedzić ten symbol zła, jakim, w moich oczach, jest teren obozu w Auschwitz. Ksiądz rozmawia z każdym, kto tylko takiej rozmowy potrzebuje. Mówi też o swoich doświadczeniach jako Niemiec w Polsce. Mnóstwo różnych emocji i rozważań na intrygujące tematy.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę w bibliotece. Daje ona nadzieję, że są jeszcze ludzie pełni empatii i miłości, którzy potrafią prowadzić życie i rozmowy ponad wszelkimi podziałami i pomimo uprzedzeń. 

I na koniec cytat, który wiele (a może wszystko?) mówi o księdzu Manfredzie:

Jestem niemieckim księdzem mieszkającym w Oświęcimiu. Nie robię wiele więcej niż modlitwa i rozmowa z ludźmi. I tak tu trwam od trzydziestu lat.


Polecam.

wtorek, 11 października 2022

Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo. Mirosław Wlekły

 

       TYTUŁ: Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
AUTORMirosław Wlekły
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Znak
GATUNEK: biografia
STRON: 360
DATA PREMIERY: 16 października 2019

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



To moje pierwsze spotkanie z autorem i od razu bardzo udane. I ile o samym autorze słyszałam, tak samo jak o wielkim głodzie w Ukrainie w latach 30 XX wieku, tak o tym walijskim dziennikarzu nie wiedziałam nic, kiedy sięgałam po tę książkę. Aż wstyd się przyznać, kiedy już się przeczytało tę biografię.

Autor przedstawił postać Garetha w tak interesujący sposób, że trudno mi było przerwać czytanie. I choć skupił się tylko na życiu zawodowym swojego bohatera, to i tak postać ta wydała się niesamowita. Młody Walijczyk, który marzył, aby być dyplomatą, doświadcza rzeczy, które nie będą dane większości ludzi. Zaczynając od spotkania na swojej drodze wielkich, aczkolwiek niekoniecznie dobrych, ludzi ze świata polityki i biznesu, jak np. byłego premiera Wielkiej Brytanii Dawida Lloyda George`a, czy Adolfa Hitlera, a kończąc na odwiedzeniu miejsc, o których warto było donieść światu, jak Ukraina czy Związek Radziecki. I to, co zobaczy w Ukrainie nie będzie mieściło się w żadnych jego kryteriach, ani emocjonalnych, ani żadnych innych. Zobaczy taki świat, o którym nie będzie wstanie zapomnieć. Bo czy może być coś potworniejszego jak kanibalizm wśród ludzi? I czy można przejść na tym zjawiskiem do porządku dziennego? Gareth nie chciał. Postanowił za to, że zrobi wszystko, aby o tym usłyszał świat. Ale niestety świat miał inne problemy. Hitler dochodził do władzy, Stalin realizował plan pięcioletni, a reszta świata próbowała wyjść z kryzysu gospodarczego. Nie będę zgłębiać szczegółowo książki, ale zalecam duże skupienie w trakcie czytania. W niektórych momentach miałam ciarki na plecach, bo wychodzi na to, że Jones był w wielu kwestiach prorokiem. Szczególnie kiedy pisał o Polsce, Hitlerze i jego planach. Miał przenikliwy umysł, umiał myśleć logicznie, powiązać fakty i wyciągać wnioski. Naprawdę, niektóre jego słowa brzmią tak, że trudno uwierzyć.
Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w przededniu swoich 30 urodzin. Do tej pory trwają spekulacje nad przyczyną jego śmierci.

Autor zaimponował mi ilością przypisów. Kilka tytułów już sobie wypisałam, bo temat bardzo mnie zainteresował. Polecam.
Zdjęcia, które uwielbiam, robią niesamowite wrażenie. Także polecam uwadze.

Książka bardzo mocno dała mi do myślenia. Autor poruszył w niej wiele wątków, niekoniecznie moich ulubionych. Tematyki świata wielkiej polityki, biznesów o różnym zasięgu globalnym, rozwoju technologii, jak i samej pracy dziennikarskiej jest tu naprawdę bardzo dużo, a i tak czytałam z wypiekami na twarzy. Współpraca w tych obszarach była arcyciekawa.

I cały czas w trakcie czytania towarzyszyły mi słowa Pana Mariana Turskiego, które wypowiedział podczas obchodów rocznicowych wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz: NIE BĄDŹ OBOJĘTNY! Jones nie był. Tak, że aż dech zapiera. 

Polecam!                                        

niedziela, 11 września 2022

Światłość i mrok. Małgorzata Niezabitowska

 

TYTUŁŚwiatłość i mrok
AUTORMałgorzata Niezabitowska
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: powieść
STRON: 557
DATA PREMIERY: 9 maja 2022




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Przedstawiam Państwu kandydatkę do Książki Roku 2022!
Raczej trudno będzie ją „przebić”,  ale kto wie. Jest dopiero wrzesień, kiedy to piszę i do końca roku zostało ponad 3 miesiące. Kto wie.

Małgorzata Niezabitowska, kojarzona przeze mnie do tej pory z polityką, pokazała w tej powieści, że są jeszcze autorzy, którzy potrafią napisać powieść tak wciągającą i fascynującą, że trudno, i jednocześnie żal, przerwać czytanie. A jeśli się już to uda, to i tak myślami tkwi się w tej historii.

Akcja rozgrywa się w 1939 roku na Wołyniu. A dokładnie od maja do września. 5 miesięcy życia jednej społeczności na 550 stronach. Osią tej historii jest zakazana miłość pomiędzy polskim ziemianinem i katolikiem Janem Worotyńskim, a chasydzką żydówką Chaną Zingelbojm. Dzieli ich wszystko, łączy miłość. I chociaż ja nie gustuję w historiach miłosnych, delikatnie pisząc, to ta pochłonęła mnie bez reszty. Do tego stopnia, a zdarza się to naprawdę rzadko, że czytałam po jednym rozdziale dziennie, żeby jak najdłużej śledzić losy mieszkańców Łucka i okolic. A jaki był powód takiej sytuacji? Powodów było kilka.

Już po kilku stronach ujęła mnie piękna polszczyzna, którą posługuje się autorka. Piękne porównania, działające na wyobraźnie opisy przy jednoczesnej oszczędności słów. Tu nie ma zbędnych wyrazów. Do tego język, jakim posługują się bohaterowie jest realistycznym odbiciem epoki, co w moim przypadku wpłynęło mocno na odbiór tej powieści.

Niezabitowska z pedantyczną dokładnością zadbała o szczegóły opisywanego okresu. A przecież diabeł tkwi w szczegółach. Dokładnie wiemy, jak wyglądała okolica, codzienne życie mieszkańców, co jedli, jak mieszkali i jak pracowali. Przyglądamy się życiu ziemiaństwa w ich dworach, mieszkańcom sztetla w małym miasteczku, życiu studenta w wielkim mieście i wspominamy początki państwa polskiego oraz historię Kresów. Kłaniam się nisko. 

Autorka rewelacyjnie przemyciła lekcję historii. Na kartach tej powieści spotykamy, choć tylko w wypowiedziach bohaterów, takie postacie jak Józef Piłsudski, minister Józef Beck czy Ignacy Łukasiewicz. Tło historyczne jest odmalowane perfekcyjnie i czytelnik nawet się nie orientuje, że się edukuje. Brawo!

Narracje prowadzona jest na wiele głosów. I tu autorka skradła, po raz kolejny, moje serce. Możemy spojrzeć na opisywane wydarzenia oczami jego uczestników. I tu nasuwa się powiedzenie: że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Patrzymy oczami Chany, która wychowana w zamkniętej społeczności chasydzkiej ośmieliła zakochać się w katoliku. Oczami Jana, który wychowany i hołubiony przez matkę buntuje się przeciw ustalonym normom społecznym. Jak pokazuje życie rodzeństwo Jana, Tadeusz i Aleksandra, też nie należą do świętych. Każde z nich prowadzi się niekoniecznie tak, jak oczekują od nich rodzice. Możemy poznać też punkt widzenia Chaima, żydowskiego syna wyklętego przez ojca, Meira, żyda i jednocześnie przyjaciela Jana. Narratorów jest więcej, ale poprzestanę na tych, których opisałam. Każdy rozdział należy do innego bohatera, co pozwala dokładnie przyjrzeć się stosunkom polsko-żydowsko-ukraińskim. Ale też relacjom właścicieli ziemskich z chłopami, handlowemu życiu Żydów i Polaków, społecznym stosunkom Polaków i Ukraińców. Zależności jest dużo i do prostych nie należą.

Dziękuję autorce za mapę opisywanych terenów. Należę do tych czytelników, którzy lubią podczas czytania wodzić palcem po mapie.

Minusów nie znalazłam. A to w połączeniu z pięknym językiem, pedantyczną dbałością o szczegóły, przemyconą lekcją historii i wielogłosem bohaterów powoduje, że książka jest silną kandydatką do Książki Roku 2022.

Polecam.

sobota, 5 grudnia 2020

Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945. Sylwia Winnik

 

                                  TYTUŁ: Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
                                                       AUTOR: Sylwia Winnik
                                                        WYDAWNICTWO: Znak
                                                     GATUNEK: literatura faktu
                                                              STRON: 208
                                             DATA PREMIERY: 10 listopada 2020



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Ta niewielkich rozmiarów książeczka jest jak mała tabletka. To nie rozmiar ma tu znaczenie, a siła rażenia. Bo ta moc u Winnik zawsze jest duża. Wiem co piszę, bo już dwie Jej książki za mną.

To jest idealna lektura na grudniowy wieczór.
Zanim wpadniemy w szał porządków albo szpony konsumpcjonizmu.
Pomyślmy w tym wyjątkowym czasie o tych, którzy nie mieli nic, albo bardzo niewiele, a potrafili świętować i cieszyć się tym, co mają.
Wojna jest strasznie okrutnym czasem. Wyzwala z człowieka wiele złych emocji. A jak uwolnić te dobre?
Jak świętować narodziny Jezusa, uśmiechać się i śpiewać kolędy, kiedy rodzina niekompletna, albo co gorzej wiele kilometrów od nas? Jak świętować, kiedy nie ma co postawić na stole, albo jest tego bardzo niewiele? Jak obchodzić Boże Narodzenie będąc uwięzionym w obozie koncentracyjnym?

Autorka zebrała wspomnienia osób, które pamiętają te wojenne święta. Ocaliła od zapomnienia.
Ja jestem wrażliwa na zdjęcia. W moim odczuciu są pięknym uzupełnieniem tekstu. Tutaj je znajdziemy. Pokazują świat i ludzi, których już nie ma.

Ten zbiór wspomnień przypomina, przynajmniej mi, co w życiu jest ważne. Nie tylko w okresie świąt. Nieistotne są rzeczy materialne. Ważne z kim spędzamy ten wyjątkowy czas. I o kim pamiętamy przy rodzinnym stole w blasku choinki. I jak niewiele potrzeba by poczuć magię świat.

I cokolwiek bym tu napisała, to i tak nie oddam emocji, które towarzyszą podczas czytania.

Polecam. Szczególnie w czasie przygotowań do świąt. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy się co jest w życiu ważne.

niedziela, 12 stycznia 2020

Silva rerum. Silva rerum II. Kristina Sabaliauskaitė

TYTUŁ: Silva rerum. Silva rerum II
AUTOR: Kristina Sabaliauskaitė
WYDAWNICTWO: Znak, Wydawnictwo Literackie
GATUNEK: literatura piękna
STRON: 512, 404
DATA PREMIERY: 7 września 2015,19 września 2018

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Dziś wyjątkowo o dwóch książkach w jednym wpisie. Dlaczego? Bo o obydwu częściach mogę napisać bardzo podobnie, jeśli nie tak samo. A to się rzadko zdarza. To jeden powód. Kolejny to taki, że po skończeniu tych książek mam wrażenie, że cokolwiek o nich napiszę, to i tak nie oddam swego zachwytu. Kolejna rzadkość w moim czytelniczym życiu: nieumiejętność ubrania w słowa swoich emocji towarzyszącym czytanej powieści. Ale spróbuję. 

Zanim zagłębiłam się w historię litewskiej rodziny Narwojszów moją uwagę zwrócił sposób przedstawienia tej opowieści. Zdania bardzo wielokrotnie złożone (wiem, że nie ma takich w języku polskim, ale takie określenie bardzo mi tutaj pasuje) czasami zajmujące pół strony i brak dialogów.  A także mnóstwo dygresji, które zbaczają z głównego wątku, a które tworzą niesamowite tło dla całej powieści. Nie po raz pierwszy spotykam się z takim zapisem tekstu w książce. Bardzo podobnie pisze Jose Saramago. I jego książki czyta się znakomicie, więc nauczona doświadczeniem poddałam się tej powieści. I odpłynęłam całkowicie.

Niesamowita historia Litwy i jej mieszkańców została pokazana w sposób bardzo plastyczny i emocjonujący. Dzieje rodu Elżbiety i Jana Macieja, a także ich dzieci Urszuli i Kazimierza wywołują wiele wrażeń i skłaniają do przemyśleń. Autorka świetnie oddaje klimat opisywanych wydarzeń, miejsc i ludzi poprzez przedstawienie mnóstwa drobnych szczegółów dotyczących życia ówczesnego społeczeństwa. Opisy życia klasztornego Urszuli i studenckiego Kazimierza w Wilnie dostarczają mnóstwa informacji o Litwie i nastrojach tam panujących. Do tego stopnia autorka mnie zauroczyła tym miastem, że na ten rok zaplanowałam podróż do Wilna. 
W drugiej części poznajemy dalsze losy członków rodziny. Będzie nam towarzyszył głód, klęska nieurodzaju, wspomnienia, choroby, wojny, Szwedzi, Moskale. Będzie dużo się działo i będzie o czym rozmyślać. Pojawią się nowi bohaterowie, nowe emocje i kolejne ciekawe wydarzenia.

Ja zwróciłam uwagę jeszcze na kreacje postaci. Nie wiem, czy taki był zamysł autorki, ale mnie na pierwszy plan wysunęła się rola kobiety. Kobiety w rodzinie, w małżeństwie, klasztorze i w domu schadzek. Nie chcę pisać za dużo, aby nie spojerować, ale bardzo współczułam Elżbiecie i nie mogłam spokojnie czytać o jej rodzicielstwie. Wkurzała mnie Urszula, którą chętnie bym potrząsnęła. A i panowie dobrze nakreśleni: Jan Maciej, który spokojnie żył w swoim świecie, a i Kazimierz, który nie mógł się zdecydować... Autorka nakreśliła wyraziste postacie, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Ale wraz z mijającymi latami stosunek czytelnika do bohaterów się zmienia. Jak i sami bohaterowie. 

Na koniec dodam tylko, że oprócz specyficznego zapisu, niesamowicie emocjonującej historii litewskiej szlachty i ciekawych postaci, autorka naszpikowała tę historię mnóstwem prawd życiowych, ironią, humorem i refleksjami nad którymi wielokrotnie przystawałam.

Podsumowując: rewelacyjnie rozpoczęty rok! Oby tak dalej. 

Polecam.

PS Nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na przetłumaczenie części trzeciej.

czwartek, 1 sierpnia 2019

Powstańcy. Ostatni świadkowie walczącej Warszawy. Historie prawdziwe. Magda Łucyan

TYTUŁ: Powstańcy. Ostatni świadkowie walczącej Warszawy. Prawdziwe historie.
AUTOR: Magda Łucyan
WYDAWNICTWO: Znak Horyzont
GATUNEK: literatura współczesna/faktu
STRON: 288
Data premiery: 15 lipca 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Dziś mija 75 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. 

75 lat to kawał czasu. I to mi uświadamia, że żyjących świadków tamtych wydarzeń jest coraz mniej.
Magda Łucyan przeprowadziła kilka rozmów z Powstańcami. Oddała im głos, by mogli opowiedzieć o tamtym okrutnym czasie.

Trzeba pamiętać, że uczestnicy Powstania mieli, w większości, po kilkanaście lat. Teraz są już osobami u kresu życia. Dwoje rozmówców nie dożyło wydania książki. 
Wszyscy oni wspominają życie w okupowanej Warszawie. Wojna odebrała im nie tylko młodość, lecz także rodziny, przyjaciół, znajomych, dom i plany na przyszłość. I tak właśnie oni opowiadają. Przez pryzmat swoich utraconych nadziei, głodu i wszechogarniającej śmierci w okupowanej stolicy.
Opowiadają jak wyglądało życie w Warszawie, jak musieli sobie radzić ze stratami. Jak zdobywali jedzenie, uczęszczali na komplety i usiłowali prowadzić "normalne" życie.
O samym powstaniu opowiadają z różnych perspektyw: żołnierza, sanitariuszki czy łączniczki. Z jaką nadzieją przystępowali do powstania (liczyli, że będzie trwało kilka dni), jak zdobywali broń i żywność. Wspominają też braki amunicji, znikomą dostępność leków i środków higienicznych czy problemy z dostępem do wody. Woda była bardzo ważna. Był gorący sierpień. Wielu z nas rozmawiając o Powstaniu Warszawskim myśli o walce zbrojnej, a tutaj uczestniczki tego wydarzenia opowiadały też np. o problemach z utrzymaniem higieny czy o niewyobrażalnym smrodzie palącego się miasta. O tym też trzeba pamiętać.
Wspominają także swoje życie po Powstaniu. Życie każdego z nich nie zawsze potoczyło się zgodnie z ich oczekiwaniami. 

Autorka oddała głos warszawskim bohaterom. Pozwoliła im wspominać, opowiadać. Bardzo niewiele dodawała od siebie, tylko jedynie w kwestii wytłumaczenia czy rozwinięcia tematu.
Mnie do gustu przypadło też to, że na początku poszczególnych rozdziałów, w którym każdy z bohaterów opowiadał o sobie, była krótka notka o danym warszawiaku, a także dużo zdjęć.
O chwilę zadumy przyprawiały mnie przesłania, który każdy z powstańców skierował do czytelnika.
Jak powiedział Edmund Baranowski ps. "Jur":

"Wolność nie jest dana raz na zawsze i trzeba o tym pamiętać".

Pamiętajmy.

Polecam.

środa, 31 stycznia 2018

Co mi dolega? Poradnik skutecznego leczenia dietą. Bożena Kropka

TYTUŁCo mi dolega? Poradnik skutecznego leczenia dietą.
AUTOR: Bożena Kropka
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: poradnik 
STRON: 342


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Rzadko sięgam po poradniki. Wychodzę z założenia, że aby napisać poradnik trzeba być ekspertem w swojej dziedzinie, a nie każdy fachowiec potrafi mówić/pisać dla laika. Boję się specjalistycznego bełkotu i tyle. 

Ale po lekturze tej książki czuję się usatysfakcjonowana.
W kilku krótkich słowach o zaletach:
* prosty język i wszystko napisane ciekawie i logicznie
* rozdziały ułożone tak, że jeden wynika z drugiego, np. zanim zaczniemy leczenie dietą poznajemy układ pokarmowy, znaczenie flory bakteryjnej itd.
*rozdziały pogrupowane tematycznie, np. nietolerancje pokarmowe, rola układy pokarmowego.
*duża ilość tabel i różnych zestawień powoduje, że wszystko jest przejrzyste.
*autorka przytacza też różne przypadki chorób, które spotkała na swojej drodze jako diagnosta.
*na końcu książki ciekawe przepisy, interesujące jadłospisy, dzienniczek żywienia.
*mnie najbardziej zainteresował rozdział: Badania-droga do trafnej diagnozy. Zapisałam sobie kilka informacji.

Polecam wszystkim, którzy cierpią na choroby układy pokarmowego. Ale też tym, którzy ciekawi są jaki wpływ ma dieta na nasze samopoczucie. 

PS. Kilka zaleceń żywieniowych z tej książki znałam już wcześniej. I jestem przykładem na to, że można żyć bez cukru. Da się! 

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...