Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Manufaktura Tekstów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Manufaktura Tekstów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2023

Cykadełka. Maria Resterna

 

TYTUŁ: Cykadełka
AUTORMaria Resterna
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: literatura obyczajowa 
LICZBA STRON: 236
DATA PREMIERY: 1 września 2016


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To moje pierwsze spotkanie z autorką i jednocześnie debiut pisarski. Ponieważ wychodzę z założenia, że każdemu trzeba dać szansę i że każdy kiedyś zaczynał, więc sięgnęłam po książkę z ciekawością.

Krysia przyjeżdża do domu rodzinnego z powodu choroby dziadka. A wraz z nią trafiają tam jej wspomnienia i problemy. Nie będę dokładnie opisywać powodów problemów i wspomnień, ani konsekwencji tychże. Wyjdą za to tajemnice z dawnych lat oraz mnóstwo niedomówień i przemilczeń. Jak bohaterka sobie z tym wszystkim poradzi?

Autorka pokazała historię pewnej rodziny, która musiała zmagać się w bardzo traumatycznymi wydarzeniami. Świetnie naświetliła wpływ przeszłości na przyszłość i relacje rodzinne. 
Przypadł mi też sposób prowadzenia fabuły, który powodował to, że nie mogłam odłożyć książki. Autorka powoli i wzbudzając ciekawość detalami odkrywała powoli historię rodzinną. W fabułę wplotła też wiele ciekawych problemów społecznych, jak chociażby pracoholizm jednego z małżonków, ukrywanie prawdy przed dziećmi, związki małżeńskie z dużą różnicą wieku czy zależność finansowa kobiet. 
Jest to też opowieść o poszukiwaniu siebie i własnej drogi życiowej. O walce o swoje marzenia, ale też o pamięci, ludziach i ich emocjach. O buncie i o pokorze. O pamięci i wybaczaniu. Napisana lekko i prosto. Bez zbędnych słów i udziwnień literackich.

Z ciekawością czekam na kolejne książki autorki.

Polecam.


wtorek, 13 grudnia 2022

A potem już tylko nic. Krzysztof Koziołek

 

TYTUŁ: A potem już tylko nic
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: thriller
STRON: 476
DATA PREMIERY: 25 listopada 2022


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Na okładce książki przeczytałam:
Ta powieść to skrzyżowanie orwellowskiego "Roku 1984" i "Agendy 21" duetu Beck/Parke.
I już wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.

Krzysztof Koziołek należy do grona moich ulubionych pisarzy. Przygodę zaczęłam z twórczością autora od kryminałów retro, które uwielbiam. Przeczytałam wszystkie Jego książki z tej kategorii. Sięgając, po tę książkę wiedziałam, że to będzie coś zupełnie innego od tego rodzaju kryminałów dlatego miałam trochę obaw czy przypadnie mi do gustu. Przyznam, że tylko troszkę, bo jako fanka wierzyłam, że i tym razem autor zapewni mi rozrywkę na najwyższym poziomie. Jak się okazało w trakcie lektury to nie tylko rozrywkę. Autor podsunął mi wiele powodów do rozważań. 

Polska, rok 2031. Kraj po epidemiach i wojnie. Widzimy świat, w którym kluczowym słowem jest Kontrola. Kontrola przez duże K. Kontrola wszystkich i wszystkiego: ludzi, ich zachowań, (nawet temperatury ciała); czasu, szeroko rozumianych zasobów ziemskich. Wszystkiego. Co poszło nie tak? Gdzie podziała się wolność i swoboda myśli, działań, wypowiedzi? 
Ludzie podzieleni są na kategorie. Każda z nich ma inne prawa i obowiązki. Tym z najniższych warstw doskwiera brak wody, która jest reglamentowana. Wykonanie kara śmierci, niczym w starożytnym Rzymie, gromadzi tłumy na stadionie. Kamery monitorują czy wszyscy patrzą. Ludzie znikają i nikt nie wie co się z nimi dzieje. Najdrobniejsze zachowanie wykraczające poza ramy ustalone przez władzę karane jest bardzo surowo. Nawet lodówka mówi co wolno jeść, a co nie, bo ma dostęp do wyników badań domownika. Ta scena bardzo podziała na moją wyobraźnię. Wyobrażasz sobie, że sięgasz po ulubiony serniczek, a lodówka mówi, że nie możesz go zjeść, bo masz za wysoki cholesterol? Albo, że masz za mało ruchu? Scen działających na wyobraźnie było znacznie więcej, ale ta utkwiła mi w głowie głębiej.
W tej historii, niczym Wielki Brat w orwellowskim świecie, zawsze ktoś Cię obserwuje. Monitoruje. Kontroluje. Wie gdzie jesteś, co robisz, z kim, gdzie. Na większość działań musisz dostać pozwolenie. Nawet kiedy masz kilkanaście lat i chcesz iść na randkę. Często pojawia się określenie: dystans społeczny. 
Kolejny aspekt, który utkwił mi w głowie, to brak wody. Wielokrotnie pojawia się słowo: Pić. Bohater, Jan Krzyk, prawie cały czas myśli wodzie, o swoim pragnieniu i zastanawia się skąd brać wodę. Tak samo jak inni mieszkańcy z jego kategorii I tu kolejna myśl: wartość rzeczy dostrzegamy, dopiero kiedy ich zabraknie. Czy ktoś, z nas współczesnych, zastanawiał się kiedyś nad tym, że wody może zabraknąć? 

O samej fabule nie chce pisać za dużo, by nie zdradzić istotnych wątków. Pytanie, z którym zostawiła mnie ta lektura brzmi: czy można wyjść poza system i przeżyć? Zresztą pytań było więcej. 

Autor jest świetnym obserwatorem rzeczywistości i rewelacyjnie umie łączyć fakty. A także wyciągać wnioski z szeregu niby nic nieznaczących zdarzeń. W niektórym momentach miałam ciarki na plecach. Pan Krzysztof w kilku miejscach swej powieści skłaniał mnie do zastanowienia się nad wieloma aspektami szeroko rozumianego życia społeczno-gospodarczego i politycznego. Mnie poruszyły motywy ekologiczne jak brak wody, społeczne, jak brak kontaktu z drugim człowiekiem, polityczne, jak brak wpływu na swój kraj, psychologiczne, jak nieustająca kontrola każdej sfery życia. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie swoje motywy, które poruszą jego wrażliwość i skłonią do przemyśleń. W trakcie czytania można znaleźć wiele podobieństw do Roku 1984, ale zapewniam, że autor dodał masę smaczków, które zmieniają perspektywę i dodają powieści niesamowitego kolorytu i klimatu.

Polecam.

                        


                     Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Manufaktura Tekstów.

wtorek, 21 czerwca 2022

Enigma. Liczba wszystkich liczb. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

 

TYTUŁEnigma. Liczba wszystkich liczb
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: sensacja w stylu retro
STRON: 629
Data premiery: 23 czerwca 2022



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Krzysztof Koziołek należy do grona moich ulubionych pisarzy. Bez zastanowienia biorę Jego kolejną książkę. I tak było tym razem. I do tego jeszcze Autor poruszył fascynującą tematykę: kulisy złamania szyfru Enigmy, tajnej maszyny niemieckiej, który podobno była nie do pokonania. A Polakom się udało.

Książka ta, podobnie jak większość poprzednich Pana Krzysztofa, zachwyciła mnie na wielu obszarach.

Niezmiennie uwielbiam przygotowanie Autora do opisywanego tematu. Umieszczenie akcji w określonym przedziale czasowym, w moim przekonaniu, wymaga oddania ducha epoki i okraszenia opisywanych wydarzeń szczegółami. Uwielbiam czytać przeróżne literackie smaczki, które pozwalają oczami wyobraźni zobaczyć opisywaną fabułę. Ja kocham okres dwudziestolecia międzywojennego z jego blaskami i cieniami. I tu go dostałam w pięknym wydaniu.

Rewelacyjna lekcja historii w wykonaniu Pana Koziołka umiejętnie wpleciona w akcję zachwyca nie pierwszy raz. Uważny czytelnik wyłowi z tekstu wiele ciekawostek i informacji, których w szkole z pewnością nie uświadczy. I zrobione to jest tak sprytnie, że człowiek nawet się nie zorientuje, że się edukuje. Brawa!

Fabuła poprowadzona jest w sposób, który nie pozwoli odłożyć czytającemu książkę nawet na moment. Uprzedzam, bo jednego wieczoru u mnie nie było kolacji, bo MUSIAŁAM doczytać co dalej będzie się działo. Chociaż od samego początku wiemy, że to Polacy (Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski) złamią szyfr Enigmy, to osiągnięcie tego sukcesu, nie było łatwą sprawą i, wbrew pozorom, zajęło matematykom ogrom czasu. A i okoliczności, nazwijmy je towarzyszące temu odkryciu, nie były sprzyjające.
Nie chcę opisywać dokładniej fabuły, gdyż powolne jej odkrywanie dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Dodam tylko, że bardzo różnych emocji. Niestety, mnie się trafiła jedna drzazga, która uwierała podczas czytania. A była nią osoba Edmunda Lorenca. No, nie polubiłam gościa. Na jego niekorzyść przemawia choćby stosunek do żony. A także pewne zachowania, nazwijmy je oględnie, nieprzystające mężowi i pracownikowi wywiadu. Jeśli akurat nie prowadzi czynności wywiadowczych oczywiście… Ale to moje bardzo subiektywne odczucie, bo nie lubię pewnych scen w powieściach.

I na koniec dodam tylko, że jeśli ktoś ma wątpliwości czy sprawy natury technicznej dotyczące samej Enigmy są zrozumiałe, to zapewniam, że pisarz dokonał przekładu z technicznego języka na potoczny i wyszło mu to doskonale. Czyta się ze zrozumieniem.

I gdybym napisała na początku, że w powieści spotkamy członków wywiadów, kontrwywiadów, szpiegów, matematyków, piękne kobiety, kryptografów, członków Abwehry i Biura Szyfrów, studentów oraz kryptologów, to mógłbyś pomyśleć, że szykuje się niezłe poplątanie z pomieszaniem. Ale nic z tego! Wszystko, wraz z przerzucanymi kartkami, układa się niczym puzzle. Idealnie dopasowane puzzle.

Podsumowując: Enigma to sensacja w stylu retro z domieszką edukacyjną okraszona rewelacyjnymi detalami z epoki, czyli rozrywka na najwyższym poziomie. Polecam.




Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora.

wtorek, 31 grudnia 2019

Będę Cię szukał, aż Cię pokocham. Krzysztof Koziołek

TYTUŁBędę Cię szukał, aż Cię pokocham
AUTORKrzysztof Koziołek 
WYDAWNICTWOManufaktura Tekstów
GATUNEK: thriller 
LICZBA STRON
DATA PREMIERY: 25 listopada 2019




Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




To druga z trzech części z cyklu Będę Cię. Po lekturze pierwszej, Będę Ci szukał, aż Cię odnajdę, z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po kolejną. A ponieważ pierwsza część była dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem i wyjściem ze strefy czytelniczego komfortu, to postanowiłam objąć tę książkę swoim patronatem. Na dowód tego, że na takie wyjścia warto się decydować.

Po raz kolejny spotykamy naszych młodych bohaterów: Inę, Wallego i Kesję. Oraz Sarę Bednarz i Andrzeja Sokoła. 
I po raz kolejny autor udowodnił, że potrafi łączyć różne gatunki i rozbudzić tak ciekawość czytelnika, że książka prawie sama się czyta.
Ponieważ o tej części mogę napisać bardzo podobnie jak i o poprzedniej, to ograniczę się tylko do wypunktowania.
Występują tu elementy sensacji: akcja goni akcję, a niespodziewane jej zwroty są zaskakujące i interesujące.
Pojawiają się elementy science-fiction. Chociaż nie jestem do końca przekonana czy one takie są w 100%. W tak szybko zmieniającym się świecie to co dziś jest fikcją, jutro może okazać się rzeczywistością.
Imponuje mi wiedza autora w pewnych tematach o których tu nie napiszę, żeby nie spojlerować, ale także umiejętność przekazania tej wiedzy w sposób prosty i ciekawy.
Jest też intryga, która wciąga i wzbudza niepokój z zaciekawieniem.
W trakcie czytania autorowi udało się wzbudzić we mnie pewien rodzaj napięcia i refleksji jednocześnie.
Wątek uczuciowy spodoba się wielu czytelnikom. Jest istotny dla fabuły, ale mnie podobał się najmniej w całej tej powieści. 
I tak jak napisałam w polecajce na okładce książki: jest to idealna lektura dla fanów serialu "Z archiwum X" i pozycji spod pióra Dana Browna. Jest to świetne połączenie powieści sensacyjnej, przygodowej oraz thrillera z elementami fantastyki i zaskakującego romansu.

Gorąco namawiam na przeczytanie. 
Bo ja jestem przykładem, że pomimo tego, że książka zawiera elementy za którymi nie przepadam jak np. fantastyka, to okazała się wspaniałą rozrywką.

Polecam.

poniedziałek, 18 listopada 2019

ZAPOWIEDŹ. Będę Cię szukał aż Cię pokocham. Krzysztof Koziołek

Zdjęcie autora






Już 25 listopada będzie miała premierę kontynuacja książki Krzysztofa Koziołka "Będę Cię szukał aż Cię odnajdę". A tytuł jej to "Będę Ci szukał aż Cię pokocham".
Data premiery książki papierowej to 25 listopada, a dla miłośników ebooków nie lada gratka, czyli... Premiera ebooka nastąpi 20 listopada :)
A na zachętę krótki opis z okładki:

Mijają dwa lata, odkąd Wally odszukał Kesję – miłość swego życia – i razem z Iną pokonał ludzi pracujących dla bezwzględnego koncernu Yeyland-Wutani. Teraz trójka dwudziestolatków obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami pracuje dla Międzynarodowej Agencji do Spraw Nadprzyrodzonych, pod okiem Sary Bednarz i Andrzeja Sokoła. W fabryce położonej przy granicy z Niemcami finalizują prace nad niezwykle ważnym wynalazkiem.
Niestety, związek Wally’ego i Kesji przechodzi kryzys. Na domiar złego chłopak zaczyna się interesować Iną, nie zdając sobie przy tym sprawy, że ta od dawna się w nim podkochuje. Jakby tego było mało, fabryka zostaje zniszczona w wyniku katastrofy kolejowej.
Fiasko projektu sprawia, że Sara Bednarz musi walczyć o to, aby dowodzony przez nią europejski oddział Agencji nie przestał istnieć. Problemy dotykają też Wally’ego, który wikła się w uczuciową rozgrywkę z Kesją i Iną. Sokół zaś – nie wierząc w przypadki – podejmuje własne śledztwo w sprawie wypadku kolejowego.
Wkrótce wszyscy stają na drodze spisku, który ma zmienić świat bezpowrotnie.

Zachęcam do przeczytania.
Książkę objęłam medialnym patronatem.
A recenzja pierwszej części już wkrótce :)



sobota, 24 listopada 2018

Nie pozwól mi umrzeć. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

TYTUŁ: Nie pozwól mi umrzeć
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: thriller medyczny
STRON: 376
Data premiery: 28 listopada 2018 roku

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorem. Był czas w moim życiu, że zafiksowałam się na retro kryminały. I w moich poszukiwaniach trafiłam na książki Krzysztofa Koziołka. Przeczytałam trzy Jego książki ("Furia rodzi się w Sławie", "Imię Pani", "Wzgórze Piastów"). Wciągnęły mnie na maksa i zostawiły z podziwem dla autora za zgłębienie tematu. I kiedy zobaczyłam, że Pan Koziołek wydaje thriller medyczny, to wiedziałam, że muszę przeczytać. Muszę! Bo, jako fanka Tess Gerritsen nie mogę przejść obojętnie obok thrillera medycznego. A kiedy doczytałam, że ta lektura ma dotyczyć szczepień, to jako blogująca matka wyczekiwałam tej książki z niecierpliwością. I męczyło mnie pytanie: jak poradził sobie Autor z TAKIM  tematem? Jak odnalazł się w innym gatunku niż kryminał?

Zarys fabuły przedstawia się następująco: Damian Saran zgłasza zaginięcie żony, Dalia Chyba właśnie otrzymała rozwód, a komisarz Grodzki ma się przyjrzeć pewnej sprawie na prośbie znajomego. Co łączy te trzy sprawy? 
W pewnym momencie Damian, Dalia i Ryszard G. spotykają się. I co ich jednoczy? Wszystko wskazuje na to, że temat szczepień. Każdy z nich ma coś wspólnego z przemysłem farmaceutycznym...
Tak w skrócie... To jedna z tych książek, o których ciężko cokolwiek coś napisać nie zdradzając istotnych wątków fabuły.  W takim razie skupię się na czym innym...

Szczepić dzieci czy nie? Oto jest pytanie.
Autor skupił się na bardzo "gorącym" ostatnio temacie. W mediach aż huczy od dyskusji w tej tematyce. W moim odczuciu pan Krzysztof przedstawił argumenty obu stron. I tych, którzy chcą obowiązkowych szczepień, ale i tych, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem argumenty oponentów w tej dyskusji. Autorowi udało się przestawić tak wszystkie dane, że nie zanudził czytelnika i uniknął moralizowania. A to lubię.
Książka napisana jest w taki sposób, że wręcz nie mogłam jej odłożyć.
No, bo z jednej strony sam temat szczepień dosyć interesujący, ale z drugiej strony ciekawość nie pozwoli przestać czytać i chce się dowiedzieć jak to wszystko się skończy. Kto wygra: jednostka czy koncern? 
Autorowi udało się zbudować tak napięcie, że moje szare komórki pracowały cały czas podczas czytania na najwyższych obrotach.  Zwroty akcji tak zaskakujące, że trudno złapać oddech. Bohaterzy niejednoznaczni do oceny, bo trudno ocenić postępowanie kogoś, kto jest po traumatycznych przeżyciach. Celność niektórych uwag godna pozazdroszczenia. Wulgaryzmy, których nie lubię w literaturze tu są na swoim miejscu. Zakończenie może i ciut przewidywalne, ale i tak ciekawe. W moim odczuciu zapachniało trochę sensacją, ale i tak czytałam z zapartym tchem. 
Moim zdaniem największym plusem tej książki jest to, że zmusza czytelnika do zastanowienia się nad poruszanym tematem. Ja swoje dzieci szczepiłam i nigdy się nad tym problemem nie pochyliłam. Trzeba, to trzeba. A w świetle tego, co wyczytałam w tym thrillerze, to teraz mam nad czym myśleć. 
Książka zostawiła mnie z mnóstwem pytań.
Czy jednostka ma znaczenie?
Czy tylko kasa rządzi światem?
Czy postęp cywilizacyjny jest możliwy bez "skutków ubocznych"?
Czy tylko producenci szczepionek mają coś na sumieniu?
Czy manipulacja informacjami to grzech koncernów farmaceutycznych czy szerszy problem?
Komu wierzyć?
I wiele innych.

Polecam!
Bez względu na to czy szczepisz dzieci czy nie!

UWAGA! 

Książka zostawia czytelnika z wirówką myśli i emocji!

PS.1.Kłaniam się nisko Autorowi za zgłębienie tematu. Zresztą nie pierwszy raz...

PS.2. Ten thriller przywołał w mojej głowie pewien film w reżyserii Stevena Soderbergha z Julią Roberts w roli głównej tj. "Erin Brockovich". Tam też jednostka występuje przeciwko koncernowi. 

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek
          

środa, 18 lipca 2018

Furia rodzi się w Sławie. Krzysztof Koziołek

TYTUŁ: Furia rodzi się w Sławie
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 296
Data premiery : 5 sierpień 2015
CYKL: Anton Habicht (tom 4)

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Zastanawiam się jak to się stało, że polski autor wydał kilkanaście książek, a ja NIGDY  o nim nie słyszałam...
Jak to możliwe, że tak dobra książka nie zyskała szerokiego kręgu odbiorców, a autor nie króluje na półkach w księgarni?

Ten kryminał trafił w moje ręce przypadkiem. Przeglądając nowości w Legimi zwróciłam uwagę na najnowszą książkę autora pt. "Wzgórze Piastów", która przyciąga oko tajemniczą okładką. I jak zaczęłam analizować dorobek autora, to trafiłam na tę książkę. Wiadomo: wojna, naziści, tajemnice, kryminał. Ulubiona mieszanka. I kiedy zaczęłam czytać, to już nie mogłam przestać. Ostrzegam, żeby nie było...

Rok 1944.
Małe miasteczko Sława.
W uzdrowisku nad Śląskim Morzem kurują się niemieccy żołnierze.
Nuda, nie?

A jak dołożę do tego kilka innych faktów? :
W tajemniczych okolicznościach w Sławie giną nastoletnie dziewczyny.
Śledztwo prowadzi asystent kryminalny Anton Habicht, członek NSDAP.
W pobliskim pałacu zebrani naukowcy pracują nad...  no właśnie do końca nie wiadomo....
Ulicami miasteczka defiluje "kwiat niemieckiej młodzieży" czyli chłopcy z Hitlerjugend.
W okolicach "wypoczywają" agenci wywiadu i kontrwywiadu, którzy jednak, jak się okazuje, ciężko pracują.

Co z tej mieszanki wyszło?
Pyszny koktajl, który wypiłam jednym duszkiem!
A jakie były składniki tego napoju?

Kryminał: lubię kiedy trup występuję w liczbie mnogiej. I są opisy zmasakrowanych zwłok.
Retro kryminał znaczy to, że nastąpiło małżeństwo kryminału z historią. Tu wystąpiła bardzo zgrana para.
Opisy okolic ciekawe i interesujące. Czytałam z mapą na kolanach. Brawa za, w moim odczuciu, świetną reklamę tamtejszych terenów.
Kryminał, którego zagadki nie rozwiązałam. Brawo.
Zakończenie... zaskakujące. Innego się spodziewałam. Plus.
Kreacja bohaterów udana do tego stopnia, że emocje, które te postacie wywoływały były naprawdę skrajne. Od wściekłości, bo współczucie.
Spora dawka historii, ale podana w sposób, który bardzo lubię. I choć może wydawać się, że autor nam zgotował niezły bigos, to tak nie jest. Poczytałam o Hitlerjugend, o robotnikach przymusowych, o Lebensborn, polskim wywiadzie, tajnych badaniach, stosunkach polsko-niemieckich w małej miejscowości z dala od frontu, poszukiwaniu sposobów przez Niemców na wygranie wojny w tajemnicy przed resztą świata, działaniu nazistowskiej propagandy, metodach pracy policji w latach 40 XX wieku. I do tego należy dodać, że Koziołek zadbał o szczegóły, a jak wiadomo "diabeł tkwi w szczegółach". Zrobiły ciekawy klimat.
I na koniec dodam tylko, że autor tak zbudował napięcie i tak wzbudził moja ciekawość, że nie mogłam odłożyć książki nawet na chwilę. Czytałam, a moja wyobraźnia szalała. 
I nawet, jeśli połączył fikcję z faktami, to zrobił to tak, że wyszedł żywy i wciągający kryminał z super tłem historycznym.
I nie mogę pominąć jeszcze jednego: rewelacyjny język i poczucie humoru. Zdarzało mi się parsknąć śmiechem, a czasami zadumać. A to cenię bardzo.


Gdybym musiała się do czegoś przyczepić, to byłaby to okładka. Nie w moim guście.

Polecam.

PS. I teraz, od razu, biorę się za "Wzgórze Piastów". Ta okładka mnie intryguje.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...