Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 maja 2023

Dolina gniewu. Krzysztof Bochus

 

TYTUŁ: Dolina gniewu
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 368
Cykl: Christian Abell. Tom 5.
DATA PREMIERY: 17 maja 2023




Zdjęcia autorskie Iza w labiryncie książek






Napiszę wprost, że to już zaczyna być nudne. No, bo ile można chwalić książki jednego autora? Bierzesz następną i następną, i piszesz o swoim zachwycie, i podniecasz się kolejną premierą. Jak to jest? Co sprawia, że twórczość jednego pisarza lubisz bardziej, a na innego nie możesz patrzeć?

Pierwsza, ale nie najważniejsza rzecz, która rzuca się w oczy, to jakość wydania. Tak jak i seria z Christianem Abellem, tak i z Adamem Bergiem mają świetną szatę graficzną. Doceniam, że wydawnictwo dba o takich czytelników jak ja. Okładka serii z Abellem urzeka mnie za każdym razem. Tak, jestem sroką okładkową i nie wstydzę się do tego przyznać. 

Kolejna rzecz, która skradła moje serce to klimat opisywanych wydarzeń. Jest rok 1945 i wojna ma się ku końcowi. Tak jak opisy dogorywającego miasta, tak i panujący nastój niepewności co do przyszłości niesamowicie ciekawie oddany. Polak, Niemiec, Rosjanin. Nikt nie jest tylko dobry i nikt nie jest tylko zły.

Dla mnie wątek bardzo ważny.: Akcja Lebensborn. To akt dotyczącej tej akcji poszukują bohaterowie. Grabież dzieci polskich z ziem okupowanych nie często trafia na karty powieści, a temat jak najbardziej godny ocalenia od zapomnienia. To tylko jeden z elementów całej powieści. Są też oficerowie NKWD, SS, astrologowie, szpiedzy, żołnierze Armii Czerwonej i wątek osobisty Abella. A to wszystko jak zawsze rewelacyjnie połączone.

Uwielbiam też sposób, w jaki Autor przedstawia całą historię. Dbałość o styl i język, ale także o szczegóły historyczne sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem. Malownicze tło historyczne i wiele oryginalnych smaczków tematycznych powoduje w książkach tego autora, że czytanie jest dla mnie przyjemnością. Lubię ten sposób powiązania kryminału z historią.

Dopracowany styl, lekkie pióro, plastyczne opisy to jest to, co mnie niezmiennie urzeka w powieściach Bochusa.

I jak zawsze zakończenie, którego się nie spodziewałam.

I wszystko to, co napisałam powyżej sprawia, że pozostaje fanką Autora i proszę o kolejne książki.

Polecam niezmiennie.


czwartek, 30 grudnia 2021

Imię Pani. Cisza. Krzysztof Koziołek

 

TYTUŁ: Imię Pani. Cisza
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 410
Data premiery : październik 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno. Krzysztof Koziołek do nich należy. Każda książka, po którą sięgnęłam przypadła mi do gustu. Kiedy więc autor zaproponował mi patronat nad tą książką, to moje decyzja mogła być jedna: oczywiście, że tak!

Od jakiegoś czasu bardzo mnie kręci taki romans kryminału z historią, czyli kryminał retro. Przeczytałam już kilka w wykonaniu Koziołka i pokochałam całym sercem. Dwa główne powody to: uwielbiam kryminały i kocham lata 20/30 XX wieku. Autor osiągnął w tej powieści to, co nie zawsze udaje się innym pisarzom: zbudował zagadkę kryminalną, która mnie wciągnęła i zaskoczyła rozwiązaniem. Oprócz tego jest jeszcze coś, w czym Pan Krzysztof zdobył tytuł, przynajmniej dla mnie, mistrzowski. To tworzenie klimatu opisywanych wydarzeń. Tu nie ma miejsce na fuszerkę. Autor zadbał o wszystkie aspekty budowanego klimatu: ludzie i wypowiadane poglądy, miejsca przedstawione z detalami, rzeczy opisane z precyzją, a nawet zmienna pogoda. Kłaniam się nisko za pracę włożoną w poszukiwaniu detali opisywanych czasów. 
Jest też druga strona medalu... Spotkałam się w sieci z opinią, że ta warstwa historyczna może być zbyt rozbudowana i zmęczyć czytelnika. I tu nie mogę zgodzić się z tą informacją. Kryminał retro tym się właśnie charakteryzuje: ma wiernie oddać realia historyczne, na tle którego rozgrywa się akcja. A jak wiadomo: diabeł tkwi w szczegółach, więc i tych szczegółów musi być dużo.

Ta książka jest zdecydowanie dla fanów kryminałów, które mają miejsce w przeszłości. Zagadka kryminalna ciekawie poprowadzona i potrafiąca utrzymać zainteresowanie i ciekawość do ostatnich stron, a warstwa historyczna nadaje opisywanym wydarzeniom niesamowity nastrój. 

Nie mogę pominąć okładki i jakości wydania. Stylizacja kartek na bardzo stare nadała książce super klimatu, a okładka wiernie oddaje treść i przyciąga wzrok.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki Wydawnictwu Manufaktura Tekstów.

czwartek, 5 sierpnia 2021

Imię Pani. Misja. Krzysztof Koziołek

 

TYTUŁ: Imię Pani. Misja
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 452 
DATA PREMIERY: 15 czerwca 2021


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Od pewnego czasu głośno się to tego przyznaję: uwielbiam kryminały retro. Bardzo mnie kręci taki romans kryminału z historią. Dawno temu trafiłam na książki Krzysztofa Koziołka i przepadłam bez reszty. I kiedy autor zwrócił się do mnie z pytaniem o patronat nad tą książką, to radość moja nie miała końca. Wyczekiwałam jej z niecierpliwością.

I od samego początku pojawił się problem. Dylemat z serii: Jak tu mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko?
Chciałam czytać i jak najszybciej dotrzeć do rozwiązania zagadki i jednocześnie chciałam się w niej zanurzać jak najdłużej. I jak rozwiązać taki dylemat?
Im więcej kartek przewróciłam, tym wolniej czytałam. Jak ja bardzo nie chciałam wyjść z tej książki! 

Warstwa kryminalna poprowadzona jest świetnie. Na Górze Wisielców znaleziono zwłoki znanego lokalnego przedsiębiorcy. Jednak szef powiatowej żandarmerii nie wierzy w samobójstwo. Ściąga do pomocy komisarza kryminalnego. Obaj panowie zaczynają przyglądać się całej sprawie. Może, w tym momencie, nie ma w tym nadzwyczajnego, ale gdy dodam, że są to lata 30 XX wieku i u władzy są narodowi socjaliści z NSDAP, to już historia nabiera innego wymiaru. Śledczy próbują rozwiązać zagadkę, ale skutecznie w tym przeszkadzają im w tym zapatrzeni w Hitlera działacze partyjni. Już samo to, że komisarz śledczy prowadzi dochodzenie bez użycia nowinek technologicznych, współczesnego nam sprzętu kryminalistycznego budzi mój szacunek. Do tego zbudowane napięcie i zwroty akcji nie pozwalają na nudę i rozbudzają zaciekawienie. W trakcie czytania czytelnikowi nasuwa się wiele rozwiązać, ale i tak zakończenie okaże się zaskakujące.

Warstwa historyczna to już swojego rodzaju majstersztyk. Dla mnie to nic dziwnego, bo wcześniej czytałam już retro kryminały tego autora i wiedziałam czego się spodziewać. Nie tylko nastroje panujące w Trzeciej Rzeszy są odmalowane bardzo realistycznie, ale także zachowania zwolenników i przeciwników nazistów. W książce spotkamy także świetnie opisane szczegóły architektoniczne miejsc, niezwykle przedstawione są dania, które spożywają bohaterowie, ale także opisy przyrody i pogody. Wszystko to tworzy niesamowity klimat dla prowadzonego śledztwa. A najważniejsze dla mnie było to, że autor dawkował to w takich ilościach, że nawet na chwilę nie wiało nudo, a wręcz powodowało u mnie chwile przestoju i powtórne czytanie niektórych fragmentów. Doszło nawet do tego, że niektóre przepisy apetycznych potraw sprawdzałam w zasobach internetu.
Zwróciłam uwagę też na kilka zdań, które w kilku słowach zawierają istotę omawianego problemu.

Władza, której wszyscy zaczynają się bezwarunkowo podporządkowywać, staje się władza absolutną.

Towarzyszem partyjnym lub policjantem się bywa, a człowiekiem się jest.

Oprócz samego tekstu zwróciłam uwagę także na okładkę i stylizowanie kartek na bardzo stare. Bardzo udany zabieg wydawniczy.

Objęcie patronatem takiej powieści to dla mnie zaszczyt i wielka przyjemność. Uwielbiam retro kryminały, a szczególnie w wykonaniu Krzysztofa Koziołka. Na moim blogu można znaleźć więcej opinii o Jego książkach wpisując w lupkę nazwisko autora.
Jako czytelniczka, dla której warstwa historyczna ma bardzo ważne znaczenie czuję się rozpieszczona. Uwielbiam kiedy autor, dokładając wielu starań tworzy taki klimat, że czytelnik nie chce opuszczać kart czytanej powieści.

Podsumowując: książka idealna dla tych, którzy oprócz samej zagadki kryminalnej uwielbiają rewelacyjnie oddane tło historyczne.

Polecam.

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Autora


poniedziałek, 17 maja 2021

Glatz. Tomasz Duszyński

TYTUŁ: Glatz
AUTOR: Tomasz Duszyński
WYDAWNICTWO: SQN
GATUNEK: kryminał retro
LICZBA STRON: 408
DATA PREMIERY: 24 kwietnia 2019
CYKL: Glatz. Tom 1


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Kocham retro kryminały. A na ten natknęłam się przypadkowo w sieci. I jak udało się to spotkanie?
Glatz to klasyczny kryminał retro, czyli małżeństwo kryminału z historią. Tutaj akurat akcja dzieje się w 1920 roku w Kłodzku, czyli przenosimy się z bohaterami do okresu międzywojennego.


Zastanowiłam się jakie cechy musi spełniać kryminał, aby móc być określony jako retro.
Znalazłam taką definicję:

"Przepis na kryminał retro pozornie jest prosty: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych (czytaj: spokojnych) czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze "
Źródło: K. Wajda, Śladem retro zbrodni, http://www.dwutygodnik.com/artykuł/3820- -sladem-retrozbrodni.html.

I te wszystkie cechy posiada Glatz.
Mamy rok 1920. 
Glatz, miasto wielokulturowe.
Bohater, kapitan Wilhelm Klein, przybyły z Berlina rozwiązać zagadkę morderstw jest typem z tajemniczą przeszłością.
Jest i zagadka kryminalna. 

Czy to wystarczyło do tego, aby uznać ten retro kryminał za świetny?
Nie.
Były jeszcze inne aspekty tej książki, które zrobiły na mnie wrażenie i podniosły ogólną oceną.
Jednym z nich jest niesamowicie malowniczo oddany klimat miasta i jego mieszkańców. Takie drobne szczegóły, które dodają wspaniałego smaczku lekturze. W trakcie czytania miałam przed oczami dorożki sunące po ulicach miasta i słyszałam szelest sukien dam na spacerze.
Bardzo wyraźnie daje się też odczuć nastroje okresu międzywojnia. Sytuacja polityczno-gospodarcza budzi niepokój wśród mieszkańców Glatz. Postanowienia Traktatu Wersalskiego nie wszystkim przypadły do gustu. Ten nastrój dobrze oddają rozmowy i komentarze pomiędzy bohaterami. To napięcie udziela się także czytelnikowi.
Kolejny wątek to ciekawa zagadka kryminalna. Autor tak poprowadził akcje, że książkę było trudno odłożyć. Potrafił skupić uwagę i wzbudzić moje zainteresowanie do tego stopnia, że nawet jeśli nie czytałam, to zastanawiałam się jakie będzie rozwiązanie. A i tak nie udało mi się wytypować mordercy.
I do tego dużym plusem jest zakończenie.

Podsumowując: świetna lektura dla fanów kryminałów, dla których ważne jest tło historyczne.

Polecam.

I od razu biorę za drugą część: Glatz. Kraj Pana Boga.

PS. Jeśli ktoś się zastanawia dlaczego tak mało napisałam o samej treści książki, to odpowiadam, że trudno jest mi napisać coś o kryminale i nie zdradzić istotnych wątków fabuły. 

wtorek, 20 października 2020

Wachmistrz. Krzysztof Bochus.

 TYTUŁ: Wachmistrz

                                                AUTOR: Krzysztof Bochus

WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska

GATUNEK: kryminał retro 

STRON: 344

Cykl: Christian Abell. Tom 0,5.








Dziś pisze te słowa fanka szczęśliwa,

która w pochwałach nie jest gorliwa.

Dorwała książkę swojego ulubionego autora

i teraz by czytać-w łóżku leży niczym chora.


Chce pod kocem się chować i do Gdańska się przenieść

i razem z Abellem zwiedzać rogatki przedmieść .

Wachmistrz Kukulka  oczywiście nam pomoże

i zrobi z podejrzanym co tylko „nie daj Boże”!

Czy i w tym tomie mój zachwyt się utrzyma?

Czy raczej będzie rozczarowująca zadyma?


Przenieśmy się więc do Wolnego Miasta Gdańska,

a tam prawie każda noc zapowiada się chuligańska.

Ach te lata dwudzieste wieku dwudziestego!

Toż to czas rozwiązłości i zła wszelakiego.

Są tu bracia niczym Al Capone i złe charaktery,

handlarze, szmuglerzy i „proszkowe" kartery.

Wachmistrz Kukulka i radca Abell wespół razem

nikomu niczego nie puszczą płazem.

W nocy czeluściach giną blond piękności.

Ktoś je porywa czy zaprasza w gości?

Panowie śledczy nie mając zaplecza technicznego,

muszą złapać sprawcę strasznie zbrodniczego.

Ale jak to? Nie ma internetu ani komputera,

ani nawet ministerialnego helikoptera.

Jak tu odnaleźć sprawcę okrutnego?

Jak tu nikt nie zna DNA żadnego?

Pan Wachmistrz co nie wczytuje się w prawa litery,

sam załatwia sprawy i nie patrzy na sławy jupitery.

Sprawcę dosięgnie sprawiedliwości ręka

i już nikogo nie będzie nękać.


Ale samo śledztwo to tylko część jedna,

bo ja w ocenie jestem wybredna.

Moje czytelnicze oko docenia innych smaczków wiele,

jak choćby mnóstwo nałogów i zła nosiciele.

Rosnący w siłę nazizm i poglądy antyfeministyczne

władza, pieniądze, wpływy i nadużycia polityczne,

niebezpieczni naukowcy, wyznawcy aryjskiej rasy,

a z drugiej strony bieda i w społeczeństwie brak kasy.


Do jakiego to wszystko zaprowadzi zakończenia?

Bo wszystko nie jest tu bez znaczenia.

Finał jak zwykle bierze z zaskoczenia,

a czytelnik nie może wyjść ze zdziwienia.


Czekam Autorze na kolejną premierę

i gęstą od zła atmosferę.


Mam nadzieję, że wybaczysz mi grafomaństwo

i moje literackie chuligaństwo.

To ja pisałam, fanka Twoja niezmiennie

pozdrawiam ciepło i serdecznie jesiennie.




PS. Mam nadzieję tylko, że wszyscy dostrzegą żartobliwą formę mojej opinii. Bo sama opinia jak najbardziej serio :)

czwartek, 28 listopada 2019

Miasto duchów. Krzysztof Bochus

TYTUŁ: Miasto duchów
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Skarpa Warszawska
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 334
Cykl: Christian Abell. Tom 4.
DATA PREMIERY: 4 września 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



PODOBNO to już ostatnie spotkanie z Christianem Abellem. Ale ja mam nadzieję, że jednak Autor zmieni zdanie. Uwielbiam tę serię i jestem jej fanką. 

O całym tym cyklu mogę napisać podobnie.

Rewelacyjnie odmalowany klimat wojennego Gdańska w 1944 roku. Czyli to, co mnie niezmiennie zachwyca w książkach tego Autora. Czytanie tej serii to jak podróż w czasie.

Zagadka kryminalna, która jest intrygująca i ciekawa. I w żadnej części tego cyklu nie udało mi się odgadnąć kto jest zabójcą. A to bardzo lubię. Tak samo jak wodzenie czytelnika za przysłowiowy nos, co do motywów i osoby sprawcy. Kiedy już myślałam, że rozszyfrowałam tę sprawę, to okazywało się, że Autor wyciąga asa z rękawa i bęc! Cały misterny plan upada!

Lubię też, kiedy obok wątku, nazwijmy go, kryminalnego pojawia się w powieści wątek osobisty. Tu bolesny dla rodziców, bo Abellowi porwana została córka. Czy ją odnajdzie? I od czego to będzie zależało? 

Uwielbiam też sposób, w jaki Autor przedstawia całą tę historię. Dbałość o styl i język, ale także o szczegóły historyczne sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem. I choć może wydawać się, że Autor wrzucił do swej powieści za dużo grzybków w barszcz, to jednak tak nie jest. Ja miałam chwilami takie wrażenie, ale pod zakończeniu czytania wszystko ułożyło się pięknie w całość. Cała ta mnogość detali i osób oraz zdarzeń ma znaczenie. Są dopełnieniem całej tej historii: zamordowani oficerowie marynarki wojennej, tajemnicze burdele, loże masońskie, knujący szpiedzy, tajniki zegara Duhringera i tajemnice z przeszłości.

Zakończenie takie jak lubię, czyli zaskakujące i logiczne.

Podsumowując: kolejne udane spotkanie z radcą Abellem. Jest ciekawa zagadka kryminalna, perfekcyjnie odmalowane tło historyczne z mnóstwem smaczków z epoki, zaskakujące zwroty akcji i niespodziewane zakończenie.

Znalazłam tylko jeden minus: ta książka za szybko się skończyła.

Polecam z nadzieją, że autor jeszcze przemyśli sprawę i napisze kolejną część.

PS Ode mnie duży plus dla wydawnictwa za szatę graficzną. Fenomenalna!




Dziękuję Skarpie Warszawskiej za egzemplarz recenzencki..

niedziela, 17 marca 2019

Nad Śnieżnymi Kotłami. Krzysztof Koziołek {RECENZJA PRZEDPREMIEROWA}

TYTUŁ: Nad Śnieżnymi Kotłami
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Akurat
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 351
DATA PREMIERY: 20 marca 2019
CYKL: Anton Habicht (tom 3)

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





To już moje piąte spotkanie z twórczością Autora. I zaczyna robić się nudno. Czy każda książka autora może zachwycać? Czy każda może być nieodkładalna? Czy, gdy ja czytam kolejną książkę Koziołka, to moja rodzina musi pozostać bez obiadu? Po trzykroć tak! 

Nie wiem jak Autor to robi, ale Jego kolejne kryminały retro biorę w ciemno. Tych książek się nie czyta, tylko wciąga na jednym wdechu. Ale po kolei.

Rewelacyjne połączenie kryminału z historią. Jak zawsze. Napisane tak, że jestem gotowa jechać w opisywane miejsca. 

Akcja toczy się nieśpiesznie. Ale i tak nie sposób odłożyć książki. Ciekawość nie pozwala. Z każdą przewróconą kartką poznajemy kolejne fakty i odkrywamy kolejne tajemnice.

Bohaterowie intrygujący. A w zasadzie główny bohater: asystent kryminalny Anton Habicht. To facet, który bez zdobyczy współczesnej nam technologii potrafi złapać sprawcę przestępstwa. Jest sierpień 1939 roku. Anton może wzbudzać kontrowersje wśród czytelników, bo siarczyście bluźni, pije w pracy i potrafi używać pięści jako narzędzia zdobywania informacji. Ale! Jest, przypominam, 1939 rok. Jak go bardzo polubiłam. Za umiejętność logicznego myślenia, cięty język i poczucie humoru.
W tej lekturze występują jeszcze bohaterowie, którzy reprezentują małomiasteczkowe społeczeństwo w tamtym czasie: butni członkowie NSDAP, zarozumialli właściciele banków czy hoteli, damy, których jednym zajęciem jest odpoczywanie w kurortach i uzdrowiskach oraz poszukiwacze cennych kruszców niebojący się Ducha Gór - Liczyrzepy.

Opisy gór takie, że widziałam je oczyma wyobraźni. Co prawda ja jestem zakochana w innych górach, bo w Bieszczadach, ale klimat gór i turystycznej miejscowości górskiej świetnie oddany. Ale ja nie jestem tutaj obiektywna. Kocham góry i nie ważne gdzie leżą.

Skomplikowane śledztwo i duża ilość trupów to jest to, co lubię. Czy Antonowi uda się odkryć powiązania pomiędzy ofiarami? A może tych powiązań wcale nie ma? Mnóstwo pytań i niewiele odpowiedzi.

Książkę czyta się nadzwyczaj szybko, a to nie tylko za sprawą rozbudzonej ciekawości, ale też dzięki stylowi autora: jest lekko, czasami mrocznie, a czasami z humorem. Wiele razy się uśmiechałam pod nosem, ale też kilka razy zadumałam. Fragmenty historyczne przestawione w sposób zrozumiały i interesujący. Duży plus.

Zakończenie? A w życiu bym się nie spodziewała! Wiele rozwiązań przyszło mi do głowy, ale takie? Choć w pierwszej chwili, kiedy zamknęłam książkę, to moja pierwsza myśl była: ale wymyślił. Ale!!! Im dużej myślę o tym zakończeniu, tym bardziej doceniam pomysł autora. Choć w pierwszym odruchu może wydać się nieprawdopodobne, to wcale nie jest niemożliwe.

Okładka jak najbardziej trafiona. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy zwracają uwagę na okładki, ale dla mnie jest ona ważna. Ma przyciągać wzrok i oddawać, choć trochę, treść. Tutaj strzał w dziesiątkę!

I jeszcze jedna ważna rzecz. Koziołek w tej książce poruszył pewien temat, który ja zgłębiam od lat. Nie napiszę dokładnie o co chodzi, bo zależy mi, aby czytelnik sam wyłapał w trakcie czytania ten wątek. Jako małą podpowiedź dodam tylko, że chodzi o pewną szeroko zakrojoną, ale i skrzętnie ukrywaną akcję jaką naziści przeprowadzali w latach trzydziestych wobec swoich obywateli. Polecam uwadze.

I jak zawsze po przeczytaniu kryminału retro kłaniam się nisko Autorowi. Za przygotowanie się do tematu w warstwie historycznej. Dla mnie ten rodzaj kryminału jest gatunkiem szczególnie trudnym: bo i zagadkę kryminalną trzeba wymyślić, i oddać klimat opisywanych czasów. I przy okazji nie zanudzić czytelnika datami i innymi faktami z historii. Tutaj, jak zawsze, wszystko w odpowiednich proporcjach. 

Podsumowując: wciągający kryminał retro, z intrygującymi bohaterami, ciekawą zagadką kryminalną, interesującą warstwą historyczną, napisany lekko i wciągająco, z zakończeniem, którego, raczej, nikt się nie spodziewa. 

Polecam.

PS. Nie polecam czytać z pustym żołądkiem. Opisy potraw, które spożywa Anton mogą powodować ślinotok.

niedziela, 17 lutego 2019

Morze krwi, ziemia ognia. Maciej Paterczyk

TYTUŁ: Morze krwi, ziemia ognia
AUTOR: Maciej Paterczyk
WYDAWNICTWO: Videograf 
GATUNEK: kryminał retro
LICZBA STRON: 283
DATA PREMIERY: 30 stycznia 2019

Egzemplarz recenzyjny dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Lubię kryminały. Ale ostatnio coraz bardziej lubię kryminały retro. Czyli trochę kryminalnej zagadki i trochę historii.
Zastanowiłam się jakie cechy musi spełniać kryminał, aby móc być określony jako retro.
Znalazłam taką definicję:

"Przepis na kryminał retro pozornie jest prosty: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych (czytaj: spokojnych) czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze "
Źródło: K. Wajda, Śladem retro zbrodni, http://www.dwutygodnik.com/artykuł/3820- -sladem-retrozbrodni.html.

Te wymogi spełniają kryminały Krzysztofa Bochusa i Krzysztofa Koziołka. Bardzo mi przypadły do gustu. A teraz dołącza do nich Maciej Paterczyk.
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam nic o autorze. 
Z okładki "Morze krwi, ziemia ognia" dowiedziałam się, że nie jest to debiut autora. Pisarz, choć młody wiekiem, rocznik 1986, napisał już dwie powieści: "Ziemie niczyje" i "Na zgliszczach". Ukończył historię i dziennikarstwo na Uniwersytecie Szczecińskim. Ale od lat mieszka w Warszawie.

Czy ta powieść kryminalna, jak jest napisane na okładce, spełnia wymogi kryminału retro?

Czas: rok 1948. Czyli czas, którego autor nie może pamiętać. Czyli przeszłość.

Miejsce: Kamień Pomorski, czyli Ziemie Odzyskane. Miasto, gdzie mieszkają i Polacy, i Niemcy. 

Bohater: komendant milicji Stanisław Brzeziński, kiedyś: przedwojenny prawnik warszawski, obecnie stróż prawa na Ziemiach Odzyskanych. Niejednoznaczny, kontrowersyjny, podejrzewany o chorobę psychiczną z powodu rozmów z nieżyjącą matką, dbający o wygląd i umiejący logicznie myśleć.

Interesująca zagadka: Jest, i to jak najbardziej interesująca. Są trupy, jest SB, jest policja i śledztwo. Autor wyprowadził mnie "w pole", nie udało mi się odgadnąć zakończenia.

Zakończenie: jak najbardziej przypadło mi do gustu. Nie tego się spodziewałam, nie takie zakończenie typowałam. Autorowi udało się mnie zaskoczyć, a to bardzo lubię. 

Stanisław Brzeziński, obecnie komendant policji w Kamieniu Pomorskim, mężczyzna z tajemniczą przeszłością wojenną musi rozwiązać zagadkę zabójstw m.im milicjantów. Ma na karku zwierzchników i SB. I działa pod presją czasu. Czy uda mu się złapać mordercę?

Jestem bardzo zadowolona. Pierwsze spotkanie z autorem i od razu bardzo udane. Chętnie sięgnę po kolejne książki Paterczyka.

Co uznałam za plusy tej książki?

Klimat lat powojennych. Świetnie oddany. Okazuje się, że ogłoszenie końca wojny nie oznacza końca problemów. Nowe granice, nowe rządy i nowa rzeczywistość.

Zagadka kryminalna. Świetnie poprowadzona fabuła, jest niepewność i zakończenie, którego się nie spodziewałam.

Stanisław Brzeziński, obecnie komendant milicji. Polubiłam gościa, choć nie do końca jest idealny. Ma swoją przeszłość i swoje problemy. Ale umie logicznie myśleć i dosadnie komentuje rzeczywistość. A to lubię.

Mnie do gustu przypadły "rozmowy" komendanta z matką. Rodzicielką już nieżyjącą. Odznaczone kursywą słowa matki brzmiały jak wyrzut sumienia. I ja je tak odebrałam. Bardzo dobre studium wahań komendanta. Komendanta pełnego wątpliwości i pytań. Człowieka z krwi i kości.

Podsumowując:
Jest klimat lat czterdziestych XX wieku, jest interesująca zagadka, ciekawy bohater i zaskakujące zakończenie.

Polecam


niedziela, 22 lipca 2018

Imię Pani. Krzysztof Koziołek

TYTUŁ: Imię Pani
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Manufaktura Tekstów
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 334
Data premiery : 22 listopada 2017


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


Znasz powiedzenie: do trzech razy sztuka? No. To moje trzecie spotkanie z twórczością Pana Koziołka, które utwierdza mnie w przekonaniu, że pozostaje fanką autora. 

A kto czytał "Imię róży" Umberto Eco? To jedna z moich ulubionych lektur. I kiedy zaczęłam czytać "Imię Pani", to tak mi się skojarzyło. U Eco opactwo i trupy i u Koziołka opactwo i trupy. Podobne klimaty... Tylko czasy inne.

A ponieważ jest to trzeci już retro kryminał tego autora, to nie będę się powtarzać. 
Napiszę krótko:
* świetne połączenie kryminału z dużą dawką historii. I tu ważna uwaga: jeśli ktoś nie lubi opisów i mnóstwa dat, to niech nie czyta. Ja dałam się ponieś.
* opactwo w Krzeszowie opisane tak, że już jestem gotowa spakować się i jechać zwiedzać.
*kryminał z dużą ilością trupów. A to lubię.
*śledztwo, które kluczy i zawija w różne zakątki. Dałam się wmanewrować.
*rozwiązanie zagadki kryminalnej wbija w fotel. Ile ja się nagłówkowałam nad zakończeniem ... I tak nie zgadłam.
*bohaterowie dobrze nakreśleni i wzbudzający wiele emocji.
*duszny klimat małomiasteczkowy i wiszący w powietrzu niepokój w opactwie.
*zwracam uwagę na czas akcji: rok 1934. Warto zapamiętać.
*okładka rewelacyjnie oddaje treść książki.
*urzekł mnie styl pisania autora: lekko i ciekawie o historii, dowcipnie i z odpowiednią dawką siarczystego języka gdzie trzeba.
*kłaniam się nisko autorowi za przygotowanie do tematu. Wiele czasu musiał spędzić na zbieraniu materiałów.

Podsumowując: Polecam!

piątek, 20 lipca 2018

Wzgórze Piastów. Krzysztof Koziołek

TYTUŁ: Wzgórze Piastów
AUTOR: Krzysztof Koziołek
WYDAWNICTWO: Akurat 
GATUNEK: kryminał retro 
STRON: 320
Data premiery : 13 czerwca 2018 
CYKL: Anton Habicht (tom 2)



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Zachęcona bardzo udanym, pierwszym, spotkaniem z twórczością Pana autora  sięgnęłam po kolejną Jego książkę. I kolejny strzał w dziesiątkę. 

"Furia rodzi się w Sławie" pochłonęłam z wielkim zachwytem. Ale "Wzgórze Piastów" jest trochę inne. Albo ja zwróciłam uwagę na odmienne kwestie. Co nie zmienia faktu, że ta lektura jest naprawdę świetna.

Jest to kryminał retro czyli romans kryminału z historią. 
Czyli jest trup, jest śledztwo, a to wszystko w przededniu drugiej wojny światowej.
Jest Zielona Góra, są szpiedzy, jest asystent kryminalny policji, utajniona produkcja w pewnej niemieckiej fabryce.
I jest co najbardziej lubię! REWELACYJNIE oddany klimat roku 1939 i nastrojów w społeczeństwie.
Bardzo cenię sobie, kiedy autor potrafi tak opisać miejsca, zdarzenia, ludzi i pewne zachowania, że nie można odłożyć książki. Ba! Nawet przedstawienie posiłków powodowało u mnie przyspieszoną pracę ślinianek. Poczułam klimat wiosny 1939 roku, przeniosłam się do Zielnej Góry i razem z pewną hrabiną miałam ochotę wyskoczyć jej adlerem po zakup kapeluszy...

I tak jak w książce "Furia rodzi się w Sławie" zakończenie mnie zaskoczyło, tak tutaj szybko domyśliłam się rozwiązania zagadki kryminalnej. Choć motywy obstawiałam inne. Ale wcale mi to nie zepsuło przyjemności czytania. 

Moją uwagę zwróciły inne kwestie poruszone w książce.
Kobieta, Polka, która zostaje wydana za mąż za niemieckiego arystokratę w nadziei, że majątek rodziny zostanie uratowany. Nie ona jedna, pewnie, w tamtych czasach. Ale stara się być dobrą żoną i pokochać męża. Jakby tego było mało jest jeszcze inny problem. Małżonkowie nie mogą doczekać się potomka. Więcej nie napiszę, ale jako szczęśliwa matka z ciężkim sercem czytałam to, co przeżywała ta kobieta.

Kobieta-szpieg. Hrabina Franziska von Häften zostaje zwerbowana przez polski wywiad i ma szpiegować męża. Z zaciekawieniem czytałam o tym jak zostaje się tajniakiem. Wiele kwestii mnie zaciekawiło, bo o kilku sprawach nie miałam pojęcia. I cały czas, podczas czytania, miałam przed oczami inną arystokratkę-szpiega: Wandę Kronenberg. Możesz o niej poczytać u mnie na blogu : autor Michał Wójcik "Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg - najgroźniejszej polskiej agentki. Śledztwo dziennikarskie". Polecam.

Czy zastanawiałeś się, Czytelniku, jaką moc rażenia ma plotka/pomówienie/głupi żart? W tej książce to właśnie groźba rozpuszczenia plotki wyzwala lawinę zdarzeń. Charlotte Stempel nie ma żadnych oporów przed rozsiewaniem plotek i wzbudzania obyczajowych skandali. Wielu ludziom zaszła "za skórę" i, jak się okaże w trakcie śledztwa, wielu ludzi życzyło jej śmierci. A to wcale nie ułatwiło pracy policji. 

Duża dawka wiedzy historycznej zawartej w tej lekturze spowodowała u mnie chwilę refleksji. Tak, jak ja lubię czytać o historii swojego miasta, tak, jestem zdania, że zielonogórzanie to powinni w jakiś sposób podziękować autorowi. Wzbudził we mnie taką chęć na zwiedzanie opisywanych okolic, że już zaczęłam szukać informacji w internecie. Czuć w tym kryminale patriotyzm lokalny. A to lubię.

Na koniec jeszcze dwie uwagi.
Okładka super! To ona zwróciła moją uwagę na twórczość Autora.
I mała sugestia dla Pana Krzysztofa: a może by umieścić jakieś mapy czy szkice opisywanych terenów? Może zdjęcia? Dopiero byłaby gratka dla miłośników historii.

Podsumowując: POLECAM!

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...