Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa morska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa morska. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2022

Grace, córka latarnika. Hazel Gaynor


TYTUŁ: Grace, córka latarnika
AUTOR: Hazel Gaynor
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: powieść historyczna
STRON:384
DATA PREMIERY: 13 września 2022
 
 
Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek

 

Autorka tej książki może podziękować grafikowi, który stworzył okładkę magiczną i przyciągającą wzrok. Spojrzałam i się zakochałam. Tak, wiem, jestem sroką okładkową i okładka jest dla mnie ważna. 

Akcja dzieje się dwutorowo. Grace mieszka i żyje z rodzicami w latarni, a jest rok 1838.  Matilda zostaje odesłana do krewnych, aby poczekać do rozwiązania problemu, jakim jest dla rodziny dziewczyny ciąża. Jest rok 1938 i panienka z dobrego domu i córka polityka nie może pokazać się brzemienna. To, co łączy obie dziewczyny to latarnia i praca latarnika. A co dzieli? Wydaje się, że dużo, ale czy tak jest naprawdę? 
 
Kolorytu tej powieści dodaje fakt, że powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń. Historia z 1838 roku, która została opisana w tej powieści i jej bohaterka Grace Darling jest tak samo niesamowita co piękna. Grace wraz z ojcem latarnikiem uratowała w czasie sztormu dziewięciu rozbitków, co przyniosło jej rozgłos i niechcianą sławę, która przeszkadzała jej w pracy. Dla mnie ta lektura to hołd złożony tej niesamowitej kobiecie i próba ocalenia od zapomnienia ważnej lekcji historii. Jakiej? To już niech każdy rozważy w swojej wrażliwości.
 
Ta książka nie jest tylko o dzielnej Grace. Dla mnie jest ona o sile kobiet. Przecież panna Darling żyła w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy to kobiety nie decydowały o swoim losie, o czym wspomina jedna z bohaterek. Kiedy przyszedł odpowiedni czas, to przechodziły spod opieki ojca pod pieczę męża i nie miały nic do gadania. Musiały odgrywać przypisane im przez status społeczny role i nie mogły same decydować o sobie. Sto lat później, kiedy żyje Matilda wydaje się, że już wiele się w tej kwestii zmieniło. Kobiety już mają prawa wyborcze, a Maria Curie-Skłodowska jako pierwsza kobieta odebrała nagrodę Nobla. Ale czy na pewno wiele się zmieniło? Matilda bez pytania jej o zdanie została odesłana za ocean. Rodzinne i społeczne konwenanse okazały się ważniejsze niż szczęście córki. Czy ulegnie i zrobi to, co każe matka? Czy wybierze status czarnej owcy w rodzinie? Tak, zdecydowanie jest to książka o silnych kobietach, bo zawód latarnika (czy latarniczki?) przecież do łatwych nie należy. A przecież nie chodzi tylko o siłę na polu zawodowym...
Mnie zachwyciło to, jak autorka opisała pracę w latarni i szeroko rozumiany krajobraz wokół. Kolory nieba, barwy morza, dźwięki sztormu, zawodzenie wiatru, hałas robiony przez ptaki. Wszystkie te opisy bardzo działały mi na wyobraźnię. Praca w latarni od strony, nazwijmy ją, technicznej pokazana została bardzo interesująco. Przycinanie knotów, czyszczenie szkieł i dbanie o to, by światło włączano dokładnie o tej samej porze. Niektórzy powiedzieć mogą, że to bardzo nudne życie. Zapewniam, że Gaynor udowodniła, że można wieść proste życie w latarni i cieszyć się małymi rzeczami oraz celebrować codzienne rytuały. I nie narzekać.
 
Niesamowicie przypadł mi do gustu sposób przedstawienia tej historii. Oprócz działających na wyobraźnię opisów autorka potrafiła we mnie wzbudzić wiele emocji. Czułam razem z bohaterami radość i smutek, strach i przerażenie. A łzy nie raz stawały mi w oczach. Często zadawałam sobie pytanie: co ja bym zrobiła w takiej sytuacji? Istna karuzela wrażeń.

A gdyby ktoś chciał poczytać o pracy latarnika to polecam książki, które też poruszają to zagadnienie: Światło między oceanami M.L. Stedman i Latarnik H. Sienkiewicza. 

To jest lektura, która skłania do wielu przemyśleń podczas czytania i tkwi niczym drzazga po zakończeniu. A takie lubię najbardziej. 

Polecam.

 

sobota, 3 września 2022

Sól morza. Ruta Sepetys.


TYTUŁ: Sól morza
AUTOR: Ruta Sepetys
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
GATUNEK: literatura współczesna
LICZBA STRON: 416
DATA PREMIERY: 23 stycznia 2019


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Pierwsze moje spotkanie z autorką odbyło się w 2018 roku przy książce pt. Szare śniegi Syberii. Było dużo emocji i kilka łez. Z ciekawością sięgnęłam po kolejną powieść autorki.

Ruta Sepetys postanowiła w tej książce przywrócić pamięć pewnemu wydarzeniu, które miało miejsce 30 stycznia 1945 roku. W ten dzień zatonął MS Wilhelm Gustloff, niemiecki statek pasażerski, który wypłynął z Gdyni i przewoził prawie 10 tys. ludzi, z czego prawie połowa utonęła. Dla rzetelności trzeba dodać, że statek ów posiadał 1465 miejsc dla pasażerów. Dramaturgii temu wydarzeniu dodaje fakt, że dużą część pasażerów stanowili uchodźcy z krajów, do których zbliżała się Armia Czerwona, w tym kobiety i dzieci. To jest fakt. Natomiast bohaterowie tej powieści to już wytwór wyobraźni autorki. Poznajmy ich. 
Alfred pracuje na statku Wilhelm Gustloff  i jest wielbicielem niemieckiego narodowego socjalizmu.
Emilia to polska nastolatka ze Lwowa.
Florian jest uciekającym rannym Prusakiem.
Joana to pielęgniarka, Litwinka.
Klaus, kilkulatek zwany Małym Wędrowcem.
Starszy pan nazwany Trzewikowym poetą.
Eva, ogromna kobieta i Ingrid, niewidoma dziewczyna.
Ta grupka osób ucieka wraz z rzeką innych ludzi po tym, jak wydano rozkazy ewakuacyjne.
Jest zima. Śnieg, mróz, głód. Wszyscy uciekają na Zachód, bez względu na narodowość czy miejsce zamieszkania. Grupa głównych bohaterów jest właśnie takim przykładem mieszanki narodowościowej. Po przejściu wielu kilometrów docierają do Gdyni i nie bez kłopotów dostają się na statek. Ich radość nie trwa długo, bo trafia ich rosyjska torpeda. Statek tonie. Nie będę opisywać tego, co się działo dalej. Naszykujcie chusteczki.

To, co zachwyciło mnie w tej powieści to, to, że autorka bardzo dobrze oddała realizm opisywanego okresu i zadbała o szczegóły oraz tło historyczne. Dla mnie jest to bardzo ważne. Polecam uwadze.
Podobała mi się też kreacja bohaterów. Każdy uciekał z innego powodu i każdy miał swoje tajemnice. Autorka odkrywa je stopniowo i bardzo niespiesznie. Moją uwagę zwrócił Alfred. Choć nie jest to postać pierwszoplanowa, to dała mi najwięcej do myślenia. Jego miłość do Hitlera i listy układane w głowie do ukochanej to dwa motywy przewodnie tej postaci. Polecam uwadze. 
Fabuła prowadzona jest przez każdego z bohaterów oddzielnie. Możemy spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Rozdziały są krótkie, zdania niewyszukane, język oszczędny. Nie mylić z prostackim. Wydawać by się mogło, że to wszystko jest pisane bez emocji, ale to tylko pozory. Wielokrotnie łzy stawały mi w oczach. Autorka bardzo dobrze wie, jak wzbudzić napięcie i wzruszenie u czytelnika.

Polecam nie omijać słów autorki na końcu książki. Podaje źródła, z których korzystała i przyznaje się do wieloletniego zbierania materiałów. I to czuć w trakcie czytania, to, że Sepetys przyłożyła się do napisania tej powieści. Ja sama skorzystałam z tych źródeł i już zamówiłam pewną lekturę, którą napisał świadek tej morskiej tragedii.

Dwie kwestie na koniec: piękna okładka i zakończenie, które nie zaskakuje, a i tak zaskakuje.

Podsumowując: bardzo piękna i smutna jednocześnie historia grupki ludzi, którzy spotkali się w bardzo niesprzyjających warunkach. Jest to historia pokazująca, że wojna to dramat ludzki, bez względu na narodowość czy wiek. Że w każdym z nas są te iskierki dobra, które rozświetlają największy mrok i wojenną rzeczywistość. Że bycie dobrym człowiekiem nie zależy od narodowości.

Polecam.

PS O poprzedniej książce tej autorki można przeczytać tutaj:

http://izawlabiryncieksiazek.blogspot.com/2018/11/szare-sniegi-syberii-ruta-sepetys.html


Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...