Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 marca 2020

Cisza białego miasta. Rytuały wody. Władcy czasu. Eva García Sáenz de Urturi

                                                  TYTUŁ: Cisza białego miasta
                                            AUTOREva García Sáenz de Urturi
                                                 WYDAWNICTWO: Muza
                                                   GATUNEK: kryminał
                                       LICZBA STRON: 576
                                              DATA PREMIERY: 27 lutego 2019
                                           Cykl: Trylogia Białego Miasta (tom 1)
                                       
    
Zdjęcie z zasobów internetu
                                     

                               

5 stycznia 2020 Cisza białego miasta. Eva García Sáenz de Urturi
Zastanawiam się co poszło nie tak...
Sięgnęłam po tę książkę, bo wszyscy zachwalali i nie spotkałam się z żadną negatywną oceną.
I może dlatego miałam zbyt wygórowane oczekiwania?
Dla mnie jest to dobry kryminał, ale bez efektu WOW.
Plusy to klimat małego hiszpańskiego miasteczka i tematyka ciąż mnogich.
Minusem jest rozwleczenie książki na ponad 500 stron, brak napięcia, brak rozbudzenia ciekawości i przewidywalność.
Zastanowię się, czy sięgnąć po kontynuację.
Czytajcie jeśli chcecie.

Tak napisałam zaraz po zakończonym czytaniu.


TYTUŁ: Rytuały wody
     AUTOREva García Sáenz de Urturi
 WYDAWNICTWO: Muza
GATUNEK: kryminał
  LICZBA STRON: 535
            DATA PREMIERY: 30 października 2019
                        Cykl: Trylogia Białego Miasta (tom 2)

zdjęcie z zasobów internetu


3 marca 2020 Rytuały wody. Eva García Sáenz de Urturi
Sięgnęłam z ciekawości. Choć pierwsza część mnie nie porwała, to postanowiłam dać szansę drugiej.
Ten tom przypadł mi bardziej do gustu.
Akcja dzieje się dwutorowo: współcześnie i w latach 90 XX wieku.
Świetnie oddany klimat hiszpańskiego miasteczka. Aż chce się tam pojechać.
Zagadka kryminalna okazała się na tyle skomplikowana, że nie udało mi się wytypować sprawcy.
Z ciekawością czytałam o kulturze celtyckiej i rytuałach potrójnej śmierci.
Ta powieść dała mi też powód do rozmyślań na temat rodzicielstwa.
Lubię tajemnice z przeszłości i ich odkrywanie, więc i ten wątek mnie zainteresował.
Mnie się też podoba, kiedy obok głównego wątku bądź wątków pokazane są problemy i życie prywatne policjantów czy innych funkcjonariuszy.
Podsumowując: druga część zdecydowanie lepsza od pierwszej. Na tyle dobra, że od razu sięgam po trzecią część.

  TYTUŁ: Władcy czasu
            AUTOREva García Sáenz de Urturi
      WYDAWNICTWO: Muza
GATUNEK: kryminał
LICZBA STRON: 512
          DATA PREMIERY: 26 lutego 2020 
                       Cykl: Trylogia Białego Miasta (tom 3)


Zdjęcie z zasobów interentu


5 marca 2020 Władcy czasu. Eva García Sáenz de Urturi
Jak widać po datach czytanie tego tomu poszło ekspresowo.
Jak dla mnie, to najlepsza część tej serii.
Dlaczego?
Już wyjaśniam:
Znowu, jak w Rytuałach wody, akcja dzieje się dwutorowo: współcześnie i w XII wieku.
I, co dla mnie zadziwiające, bo nie pałam miłością do średniowiecza, bardzo zainteresował mnie ten drugi tor" tzn życie w średniowiecznym mieście. Polecam uwadze.
Klimat hiszpańskiej prowincji oddany, jak w każdej części, rewelacyjnie.
Trup ściele się" gęsto, a autorka tak prowadzi fabułę, że trudno wytypować sprawcę. Każdy jest podejrzany.
Tutaj podjęty jest także temat rodzicielstwa. Kto ojcem jest: ten, co był dawcą genów czy ten który wychował? Czy wszystko można odziedziczyć? Czy brak miłości można czymś zastąpić?
Przypadła mi też tematyka, nazwijmy ją, medyczna. O pewnych medykamentach i schorzeniach, dziedziczeniu i problemach psychicznych. Specjalnie nie piszę dokładnie o co chodzi. Bo gdybym napisała, to byłby spojler i nici z zaskoczenia w zgłębianiu lektury.
Sama fabuła kryminalna ciekawa, wciągająca i dająca do myślenia.
Zakończenie zaskakujące.

Podsumowując: trylogia godna uwagi: intrygujące zagadki kryminalne, świetne tło historyczne, bardzo dobrze poprowadzona fabuła, plastyczny język i zaskakujące zakończenie. Czego chcieć więcej?
Polecam.

sobota, 13 października 2018

Kura i zaklinacz deszczu. Anna Janyska

TYTUŁ: Kura i zaklinacz deszczu
AUTOR: Anna Janyska
WYDAWNICTWO: Muza
GATUNEK: literatura współczesna
STRON: 288
Data premiery: 12 kwietnia 2017 



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek





Po tę książkę sięgnęłam z kilku powodów.
Polska autorka, której twórczości nie znam.
Tajemnicza okładka, tak samo jak tytuł.
Kilka bardzo pozytywnych opinii.
I teraz "polecę prywatą... Na mnie w szkole wołali Kura ;)

Zacznę od tego, że cały czas podczas czytania krążyła w mojej głowie myśl: dlaczego TAKIE książki przechodzą bez echa? Dlaczego o nich się nie mówi i pisze? 

O samej treści nie chcę za dużo pisać, bo bym mogła za dużo zdradzić i popsuć potencjalnemu czytelnikowi frajdę z czytania.

Napiszę tylko, że akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach. 

Poznajemy Lubę, dziewczynkę, a później kobietę, której życie nie rozpieszczało. Delikatnie mówiąc. Wychowywana jest przez babkę i matkę, które nie rozczulają się nad dzieckiem. Potem spotyka w swoim życiu mężczyzn, którzy nie okazują się być tymi, za których brała ich Luba. Nasza bohaterka doświadcza takich momentów w swoim życiu,  o których nie jedna kobieta boi się nawet pomyśleć. Mnóstwo negatywnych myśli i doznań.

Drugi wątek jest bardziej tajemniczy. Poznajemy mężczyznę, który jest trochę dziwaczny/inny/odstający od normalności. Opowiada o swoim życiu, ale jednocześnie nie do końca wiemy co doprowadziło go do tego miejsca, w którym teraz jest. Zadaje mnóstwo pytań i nie udziela na nie odpowiedzi. Pozostawia z nimi czytelnika. Pyta o ciało, duszę, płeć, miłość i wiele innych. Wraz z przeczytanymi kartkami powoli dowiadujemy się co się wydarzyło. Narracja jest niespieszna, co mnie, niecierpliwca, doprowadzało do szału. I w ten sposób przeczytałam książkę w  dwa wieczory.

Aż w pewnym momencie dochodzi do spotkania obu płaszczyzn...

Książka ta urzekła na wiele sposobów.

Naprzemienna narracja. Autorka tak przeplatała historie obojga bohaterów, że z dużym zaciekawieniem czytałam i trudno było mi odłożyć tę książkę.

Niedopowiedzenie. To duży plus. Niby poznajemy Lubę i tajemniczego Zaklinacza, ale i tak, prawie do końca, nie wiemy o nich za wiele. Tajemnice odkrywamy stopniowo.

Mnóstwo pytań. Ja akurat lubię, kiedy autor zmusza mnie do zastanawiania się nad tematami, na które w pędzie dnia codziennego nie mam czasu. Polecam zwrócić uwagę na nie w trakcie czytania.

Dużym atutem tej opowieści są mądrości i przesądy ludowe. Możemy je spotkać w wiejskim okresie życia Luby. Ciekawie się o nich czytało. 

W moim odczuciu autorka skupiła się na przeżyciach bohaterów. Czy TRAUMĘ można oswoić i z nią żyć? Zło, ból, strach, oziębłość uczuciowa, niepewność, tęsknota, rozpacz, smutek, złość, bezsilność... Cała gama wrażeń podczas czytania zapewniona. I niekoniecznie radosnych.

Zakończenie, które zaskakuje i daje do myślenia. Kolejny plus tej powieści.

Jestem zachwycona książką i zaskoczona brakiem szumu medialnego wokół niej. Bo warta jest tego, by o niej mówić i polecać.

Ja mocno polecam.

sobota, 19 maja 2018

Szkarłatna głębia. Krzysztof Bochus

TYTUŁ: Szkarłatna głębia
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Muza 
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 416
Cykl: Christian Abell. Tom 3.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek


To już moje trzecie spotkanie z radcą kryminalnym Christianem Abellem. I tym razem udane.
Po przeczytaniu poprzednich części, "Czarnego manuskryptu" i "Martwego błękitu", nie mogłam doczekać się 9 maja 2018 roku czyli dnia premiery "Szkarłatnej głębi".

I dopiero po połknięciu  tej części zastanowiłam się jakie cechy musi spełniać kryminał aby móc być określony jako retro.
Znalazłam taką definicję:

"Przepis na kryminał retro pozornie jest prosty: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych (czytaj: spokojnych) czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze "
Źródło: K. Wajda, Śladem retrozbrodni, http://www.dwutygodnik.com/artykul/3820- -sladem-retrozbrodni.html.

Kryminały z Abellem takie są. Wszystkie trzy. O poprzednich częściach są już wpisy na blogu.
Dziś skupię się na "Szkarłatnej głębi".
Czas: zima 1934 roku.
Miejsce, a raczej miejsca: Prusy Wschodnie, Mierzeja Wiślana, Elbląg, Frombork.
Bohater: Christian Abell. Przystojny, inteligentny,  kompetentny, z zasadami.
Interesująca zagadka. Jest. Radca musi odnaleźć mordercę starszego gminy mennonickiej , którego zwłoki znaleziono w domu modlitwy. I żeby nie było za łatwo, to kolejne zwłoki komplikują sprawę i powodują niemałe zamieszanie w prowadzonym śledztwie.

Oprócz samej zagadki kryminalnej, której nie udało mi się, oczywiście, rozwiązać i zaskakującego zakończenia wiele innych rzeczy zwróciło moją uwagę. 

Hermetyczna społeczność mennonitów. Ich zasady, przekonania i sposób bycia. Spora dawka  ciekawych informacji dotyczących tego wyznania chrześcijańskiego zaliczanego do protestantyzmu. Nie miałam pojęcia, że korzenie mennonitów sięgają w Polsce kilka wieków wstecz. Czytałam z wielkim zainteresowaniem.

Bursztyn. "Bałtyckie złoto". "Złoto Północy". Dużo informacji o wydobyciu i obróbce jantaru. O tym, jak bardzo pobudzał wyobraźnie i był powodem zakusów nieuczciwych "handlarzy". Bo monopol na wydobycie tej żywicy kopalnej miało państwo...

Lata trzydzieste XX wieku to czas dochodzenia Hitlera do władzy. Autorowi udało się bardzo dobrze oddać klimat tamtych czasów. Rosnący w siłę nazizm, postawy ludzi wobec zmian w polityce i różnice w podejściu do wielu spraw pomiędzy Niemcami a Polakami.

Bohaterowie. Choć Abell jest tu głównym bohaterem i może budzić różne emocje, to jest też wiele innych ciekawych osobistości, które mogą zaciekawić. Moją uwagę zwrócił w tej części Kukulka, który choć  bezwzględny, to z zasadami. Jeśli dołożymy do tego pomieszanie bohaterów fikcyjnych z postaciami historycznymi, to wyjdzie nam cała plejada intrygujących postaci.

Pora roku: zima. Tutaj gra rolę drugoplanową, ale ma wpływ na akcję i bohaterów. Padający śnieg, śliskie drogi, zimna woda w przerębli.... Brrrr.... czasami było naprawdę bardzo chłodno....

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Podczas moich wyjazdów wakacyjnych zawsze chętnie sięgam po perełki kuchni regionalnej. I tu, momentami, łykałam ślinę. I jeśli chodzi o posiłki, i o popitek. Zwróć uwagę, czytelniku, na ten wątek. Bardzo smaczny.

Podsumowując. 
Bardzo dobry kryminał retro z ciekawą zagadką, świetnym tłem społeczno-obyczajowym, intrygującymi bohaterami, ciekawostkami z kilku dziedzin oraz wieloma drobnymi i tworzącymi klimat szczegółami. Wszystkie powyższe argumenty powodują, że każdą następną książkę Pana Krzysztofa biorę w ciemną i zostaję Jego fanką.

PS. I do tego bardzo dobrze dobrana szata graficzna. Okładki - jedne z lepszych.

niedziela, 13 maja 2018

Martwy błękit. Krzysztof Bochus.

TYTUŁ: Martwy błękit
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Muza 
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 448
Cykl: Christian Abell. Tom 2.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



I po raz kolejny zastanawiam się dlaczego tak późno trafiłam na książki Pana Krzysztofa...
Pierwsza część, Czarny Manuskrypt, zauroczył mnie swoim klimatem lat 30 XX wieku i zagadką, której mnie się nie udało rozwikłać. I w tej części stało się tak samo. Czytałam w wielką przyjemnością, ciesząc się jednocześnie, że mam już na czytniku kolejną część z Abellem czyli Szkarłatną głębię

Jeśli chcesz wiedzieć czy polecam, a jesteś niecierpliwy, to tak: polecam szczerze!
A jeśli masz chwilę czasu, to zaraz wytłumaczę dlaczego. 
Ale dziś będzie trochę przewrotnie.
To będzie antyzachęta czyli komu NIE polecam tej książki!

Jeśli nie lubisz kryminałów,
jeśli nie podobają Ci się malownicze opisy miejsc, ludzi i zdarzeń, 
jeśli nie fascynują Cię zagadki z przeszłości,
jeśli nie lubisz pogłębiać swojej wiedzy,
jeśli nie ciekawi Ci malarstwo i Kabała,
jeśli nie czujesz się dobrze czytając o Żydach, 
jeśli nie czytasz książek w których świetnie oddany jest klimat danej epoki,
jeśli nie znosisz kiedy prowadzący śledztwo jest inteligentny, bystry i nieustępliwy,
jeśli nie podoba Ci się jeśli w trakcie prowadzonego dochodzenia pojawiają się wątki osobiste policjantów czy innych osób zamieszanych w poszukiwanie mordercy, 
jeśli nie czytasz książek polskich autorów.

I już wszystko jasne!

Polubiłam styl pisania autora. Wszystko przedstawia w taki sposób, że ja widziałam to oczami wyobraźni. Czyta się lekko, z zainteresowaniem, szybko. Jest wciągająca akcja, ciekawe tło historyczne, świetnie oddany klimat lat 30 XX wieku, zaskakujące rozwiązanie zagadkowych śmierci i wielowymiarowi bohaterowie. Cóż chcieć więcej?

Polecam szczerze.

PS. Z największym zainteresowaniem czytałam o rodzącym się nazizmie i atmosferze jaka panowała w Wolnym Mieście Gdańsku i Sopocie

poniedziałek, 7 maja 2018

Czarny manuskrypt. Krzysztof Bochus.

TYTUŁ: Czarny manuskrypt
AUTOR: Krzysztof Bochus
WYDAWNICTWO: Muza 
GATUNEK: kryminał retro
STRON: 384 
Cykl: Christian Abell. Tom 1.

Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




Po przeczytaniu tego kryminału mnie się nasunęły dwie refleksje: dlaczego wcześniej nie trafiłam na tego autora? I "Cudze chwalicie, swego nie znacie". 

To moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Krzysztofa i teraz już wiem, że nie ostatnie. Bardzo jestem zadowolona, że mamy w Polsce autora, którego nazywają "polskim Danem Brownem". I choć nie lubię porównań, to jestem zdania, że Bochus pisze ciekawiej. Prosto i wciągająco. I wraz z przeczytanymi stronami książka robi się nieodkładalna.

Co wprawiło mnie w zadowolenie?
Jak to w kryminale: trupów nie brakuje.
A że to kryminał retro, to akcja dzieje się w latach 30 XX wieku na niemieckim Pomorzu, w Kwidzyniu i Malborku. Świetnie oddany klimat tamtego okresu.
Mamy interesującego radcę kryminalnego Christiana Abella: bystry, inteligentny, przystojny.
Dostajemy śledztwo prowadzone bez Internetu, komórek i badań DNA. Da się? Da.
Autor przedstawia nam historię zamku w Malborku, zakonu Krzyżaków, tajemnych bractw.
Jest też zagadka sprzed lat, fanatycy rojący sobie w głowach odbudowę Zakonu do stanu z lat świetności, historia św. Doroty z Mątowów i obraz rodzącego się faszyzmu w Niemczech z bojówkami NSDAP na czele.

A wiesz co jest w tej historii najlepsze? Że te wszystkie tematy o których pisałam wyżej są tak świetnie splecione ze sobą, że książkę czyta się błyskawicznie. Nic nie nuży, a wiele ciekawi. I do tego jeszcze jeden plus dla autora: zakończenie. Nie odgadłam kto jest mordercą i nie takie rozwiązanie zagadki obstawiałam. Brawo! Bo, po ostatnio czytanych kryminałach, to już straciłam nadzieję, że jeszcze jest mnie jakiś w stanie zaskoczyć.

Podsumowując.
Świetnie oddany klimat okresu międzywojennego, wiele ciekawostek historycznych, zagmatwane śledztwo, ciekawi bohaterowie i zaskakujące zakończenie. Czego chcieć więcej?

Polecam, szczerze polecam.

niedziela, 28 stycznia 2018

Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalałych kobiet. Sylwia Winnik

TYTUŁ: Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalałych kobiet.
AUTOR: Sylwia Winnik
WYDAWNICTWO: Muza
GATUNEK: literatura współczesna/wspomnienia
STRON: 300


Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek



Po tematykę wojenną sięgam od lat. Wiele już książek za mną, ale sporo przede mną.
W tym zakresie najbardziej cenię sobie wspomnienia świadków tamtych wydarzeń.
I choć mnie się już nie raz zdarzyło się uronić łzę w trakcie czytania, to i tak nic nie jest mnie w stanie powstrzymać przed sięgnięciem po kolejną lekturę w tym temacie. I kiedy pomyślę, że tych osób, które mogą opowiedzieć o tym piekle na ziemi, jakim była druga wojna światowa, jest coraz mniej, to ogarnia mnie smutek i nostalgia. I napiszę to wprost: trochę zazdroszczę Autorce, że poznała te wspaniałe kobiety. I domyślać się tylko mogę jak było trudno tym kobietom wracać do tamtych wydarzeń. I choć często słyszę, że czas goi rany, to myślę sobie, że takich ran to się nie da zagoić...

A wracając do książki...

Pierwsze, aczkolwiek nie najistotniejsze, co zwraca uwagę, to jakość wydania. Twarda oprawa, przejrzysta szata graficzna i duża ilość zdjęć. I to właśnie te fotografie, ludzi, miejsc i dokumentów, tworzą razem z tekstem niesamowity klimat całej tej lektury. Bo co innego czytać o tym jaką piękną nastolatką była jedna z bohaterek książki, a co innego móc spojrzeć jej w oczy na jednym ze zdjęć. Ja akurat lubię kiedy w czytanej przeze mnie książce jest dużo fotek: pozwalają zatrzymać się i odetchnąć w trakcie czytania, a także wczuć się w atmosferę opisywanych zdarzeń. I w zestawieniu ze współczesnymi obrazami bohaterek, to wszystko nabiera dla mnie innego znaczenia.

Dwanaście kobiet i dwanaście rozdzierających serce historii. Nie mogłam ich czytać w jednym ciągu. Bo jak przejść na porządku dziennym na tym, że kobieta ciężarna trafia do obozu zagłady?  Albo jak czytać ze spokojem kiedy umiera nowo narodzone dziecko? Gdy głód, wszy, zimno, wyczerpująca ponad siły praca i tęsknota za rodziną nie dają spać? Czytałam z ciężkim sercem, bo sama jestem żoną i matką...

Napiszę to jeszcze raz: czytam tematykę drugiej wojny światowej od wielu lat i ona od zawsze niezmiernie mnie wzrusza. Wielokrotnie podczas czytania powtarzałam sobie pod nosem: to ludzie ludziom zgotowali ten los... Podziwiam i bardzo chcę zrozumieć skąd w opisywanych kobietach było tyle siły i tyle serca by chcieć żyć w tym piekle na ziemi. Żyć ze świadomością, że cała rodzina, bądź jej większość, już nie żyje. Że świat, który był, już nie wróci. Że nic już nie będzie tak, jak dawniej po tym, czego doświadczyło się w Auschwitz.
Oprócz samych obozowych przeżyć, to mnie chwyciły za serce opowieści o tym, jak każdej z nich ułożyło się życie po wyzwoleniu. Każda z nich pięknie opowiada. Każda opowieść jest inna. I każda  rozdziera dusze. I jeszcze jedno: ze słów byłych więźniarek bije tyle ciepła i pozytywnych emocji, że łza się kręci w oku. Nie znajdziemy tu chęci zemsty czy użalania się nad sobą. Same mądre kobiety z trudnym do wyobrażenia bagażem doświadczeń i uśmiechem na twarzy. Kłaniam się nisko!

Dziękuję Autorce za tę książkę. Świadków tamtych okropnych zdarzeń jest już coraz mniej. Cieszę się, że Pani Sylwii udało się dotrzeć do tych kobiet i namówić je do opowiedzenia swoich historii. Mogę tylko podejrzewać, że nie było to lekkie zadanie. 

Książka zostaje ze mną. I ma już swoje miejsce na mojej "wojennej półce".

Polecam z całego serca. 

PS. Tylko nie zapomnij o chusteczkach do czytania.

Kruchy lód. Krzysztof Bochus

    TYTUŁ :   Kruchy lód AUTOR :  Krzysztof Bochus  WYDAWNICTWO : Skarpa Warszawska GATUNEK:  kryminał STRON : 368 DATA PREMIERY:  13 marca ...